star-miya blog

    Twój nowy blog

    w_003.gifZapomniałam już jak się pisze z sensem, spójnie i konsekwentnie. Nie wiem, może to choroba mnie oduczyła myśleć i w rezultacie zdekoncentrowała? A może po prostu znów jestem za bardzo przestawiona na rysowanie, więc nie ma we mnie miejsca na nic więcej? Ale za oknami pachną akacje i przynoszą choć trochę ulgi…

    - Dobranoc, Nanamciu – pożegnał się radośnie Miyak ze swą rozmówczynią, poprawiając okularki i mankieciki.
    - Ugryź się – zaproponowała Maieczka, bez wątpienia w dobrej wierze.

    Od szaleńczej jazdy kabrioletem do bycia obiektem pojedynków? Czy mam to traktować jako awans, czy jako degradację?
    W ogóle bardzo się cieszę z powracającej utenkowej fazy, gdybym tak tylko miała komplet odcinków, wtedy już w ogóle wszystko by było pięknie…

    O, a przed chwilą zostałam dla odmiany porównana do Milady. Czego to się dziecko czasem o sobie… O_o

    50.gifGdybym nie była leniwym Miyakiem, notka znalazłaby się tu wczo… przed… *khe* w piątek, dobrze mniemam? W piątek zatem by się znalazła i przekonalibyście się naocznie, drodzy Ewentualni Czytelnicy, jak twórczość Poety potrafi rzucić się na mózg. Dostałabym słowotoku abstrakcyjnego i udowodniłabym w kilku(dziesięciu licznych stolicznych tysiąclicznych entlicznych pętlicznych… *daje sobie po głowie*) słowach, że jestem raczej z tych, co to szukają sobie Gałązek Jabłoni, a nie takowymi są dla innych.

    Ulga wszechobecna zapanowuje… zapanowywuje? Opanowuje wszechświaty, żem to draństwo rychło w czas do bibci odniosła. Za to wypożyczyłam baśnie. Fazowe, jak to zwykle bywa. I ochota na napisanie własnej wróciła, ale pewnie jak zwykle nie przyniesie rezultatu.

    Ale nie zbaczajmy z tematu, już i tak jesteśmy małym dewiantem (i małym hentajem ponoć). Notka byłaby zupełnie inna, gdyby przeczytana któryś raz książka o demonach słowiańskich i rozmowa z Nessiątkiem mię nie natchnęły do przejrzenia sobie notek z czasów gdy Miyak nie miał jeszcze roku… A może i już miał… Zresztą rósł i rozwijał się bardzo powoli…

    (UWAGA: każdy grzeczny mieszkaniec Ziem Granicznych powie Wam, że ma tyle latek, ile minęło, odkąd dostał do łapek miecz. Tak, Koło Czasu też się rzuca na mózg, czy to tak łatwo dostrzec?)

    Enyłej, po pierwsze, zaczęłam się zastanawiać czy to ja się zmieniłam, czy raczej żywot mój i świat wokół I czasy. I w ogóle. W końcu doszłam do wniosku, że głównie zmieniło mi się stężenie towarzystwa (bom wszak w towarzystwie w inny sposób dziwna niż sama) oraz poziom grafomanii, choć i tu nie wiem czy na niższy, czy na wyższy. Ale chrzanić, szybszą i bardziejszą ewolucję ma za sobą chociażby taki Hikuś. Albo lepiej, Chisek. Ja nadal jestem dzieć :>
    …KYAAA!!! EMOTKA!!! Co ona tu robi?!
    *khe* Nyo nic, myślało, że wszystkie już dawno temu wyprowadziło na LJ, ale widać nie.
    Ale co ja…? A! Po drugie, jak widać po powyższym zmasowanym ataku emoci, złapałam fazę. Przy czym dla odmiany nie mogłabym głowy dać, że wszystkie fazy wyprowadziłam na gadulec, bo tak nie jest. Tylko trzeba je dostrzec.

    A dzisiejszą notkę sponsoruje literka R jak Rosa Farrel, która jest wprawdzie romantyczką bujającą w obłokach i ma bardzo mrocznego ukochanego, ale i tak zaskakuje w wyniku testu >;D
    …KYAAA!!! DRUGA!!!
    *gulp* …Plasiam, idę poczytać Najtkłe… eee, spać.

    got27.gifDoprawdy, to aż się prosiło! Rzuciło się na mnie…

    Cattell’s 16 Factor Test Results
    Warmth |||||||||||||||||| 58%
    Intellect ||||||||||||||| 42%
    Emotional Stability |||||||||||| 34%
    Aggressiveness ||||||||| 26%
    Liveliness ||||||||||||||| 50%
    Dutifulness |||||||||||||||||| 54%
    Social Assertiveness ||||||||| 30%
    Sensitivity ||||||||||||||||||||| 70%
    Paranoia |||||||||||||||||| 54%
    Abstractness |||||||||||||||||||||||||||| 90%
    Introversion ||||||||||||||||||||| 62%
    Anxiety |||||||||||||||||||||||| 74%
    Openmindedness ||||||||||||||||||||| 66%
    Independence ||||||||||||||||||||| 62%
    Perfectionism ||||||||| 30%
    Tension ||||||||||||||| 50%

    Take Cattell 16 Factor Test (similar to 16pf)
    personality tests by similarminds.com

    How you tease, how you leave me to burn…

    35.gifGDZIEŚ sobie muszę zapisać, żeby więcej nie słuchać Going Under kiedy po głowie plącze mi się Kuromi z Hiiragim, bo następnym razem mnie histeryczny śmiech zabije – blog nadaje się do tego lepiej niż cokolwiek innego.
    W sumie to sporo rzeczy mogłabym zapisać i zapamiętać, ale w tej chwili złośliwie wyleciały mi z pamięci, jak to zwykle bywa w takich chwilach.

    Y’know what? Take him. Take him.
    Just chew him in and spit him out.
    You might even choke on him and I don’t mind,
    cause when the whole thing’s over
    he’ll come crawling back to me -
    I’ve got his heart under lock and key

    Inna rzecz to czy zechciałabym przyjąć z powrotem takiego przeżutego i wyplutego… Już prędzej bym go nigdzie od siebie nie puszczała, tak zapobiegawczo.
    I dlaczego z kolei ta piosenka się mnie czepia kiedy myślę o jednej bogini ze znajomego panteonu? A może dlaczego o niej myślę kiedy się plącze? Oł łel, przynajmniej szybciej się kompletuje. Ten panteon.

    In the moonlight
    Carry on, keep romancing,
    Carry on, carry on dancing
    Move… Closer… Passion… Stronger

    Jaki to ładny pomysł, rozpoznać ukochanego po tym jak tańczy, jeśli nie może pokazać twarzy. Jaka to miła, podnosząca na duchu myśl…
    Właściwie sama do końca nie wiem dlaczego taniec jest dla mnie taki ważny, dlaczego uważam jego motyw za tak mi bliski. Przecież jestem pod tym względem wybitnym antytalentem. Jeśli tańczę sama, jestem szytwna albo wręcz przeciwnie, karykaturalnie powyginana i macham albo dolnymi kończynami, albo górnymi – żadnej koordynacji. A jeśli już zdarzało mi się z jakimś chłopakiem, to jeszcze nigdy z takim, który umiałby prowadzić. Może lgną do mnie takie muminki nawet w tańcu. A może jestem takim beznadziejnym przypadkiem, który nawet poprowadzić się nie da?

    If you’re lost you can look – and you will find me
    Time after time
    If you fall I will catch you – I’ll be waiting
    Time after time

    Moim życiowym lękiem stała się myśl, że twórcy tego zapowiadanego anime o Emilce spaprają je w jakiś niedorzeczny sposób, wskutek czego skończę z obtłuczoną głową po wielu, wielu spotkaniach ze ścianą. Ale może mi się przez to mózg naprostuje, kto wie?

    Calpurnia.gifWołają mnie baśnie, ale trudno mi się do nich zbliżyć na tyle by napisać coś baśniowego… Nawet nie własnego, ale nowego. „Nie własnego” w sensie, że dwie baśniowe opowieści czekają na mym dysku dyżurnie; co prawda jednej mam JUŻ za mało, a drugiej JESZCZE za mało, ale i tak czerpię z nich garściami mniej lub bardziej świadomie, a potem sobie wyrzucam, że działam niesamodzielnie. Całe życie zresztą. Może ja się nadaję tylko do parafrazowania przeczytanych gdzieś słów i pisania prac licencjackich?

    Where has all the magic gone?
    Lost behind or lost along,
    a victim of the pulse of our society…

    Tęskno mi do Daneleana. Tęskno mi do iluzji. A to przecież nie jest rozsądna tęsknota. Dowód na to, że tego zdrowego rozsądku to u mnie na lekarstwo.
    W ogóle jakoś odwrotnie się ostatnio zachowuję – na przykład poszedłszy w tym tygodniu do bibci wypożyczyłam dwie książki Nortonki, a przecież w pełni zdaję sobie sprawę jak u mnie wyglądają próby czytania jej książek. A wczoraj wybrałam się do miasta z zamiarem pójścia do drugiej bibci, lecz dopiero wracając zdałam sobie sprawę, że tego nie zrobiłam. I niech mi ktoś powie, o czym też myślałam przez całą drogę…

    O każdej innej kobiecie Mat powiedziałby, że jest rozmarzona i całkiem rozkojarzona, ale to była przecież Nynaeve.

    Czy słusznie przypuszczam, że w moim przypadku całkowite rozmarzenie i rozkojarzenie jest stanem chronicznym? Nyo ale to przecież ja.

    Place a name upon the night,
    one to set your heart alight
    and to make the darkness bright
    paint the sky with stars

    Chyba ogłoszę trzynasty kwietnia (w dodatku piątek, żeby było śmieszniej) Dniem Słodkich Herbat. Jak nie karmel, to truskawka, jak nie truskawka to mango – a do tego jeszcze dwa różne ciasta i lody czekoladowe?! Teraz moje delikatne podniebienie kategorycznie domaga się słonych paluszków, ale może te dziwne orzeszki znalezione w kuchni też się nadadzą.

    goth_gothcouple2_6_6_2002.gifOznaką mojej niezdatności do życia jest to, że robię sobie rachunek sumienia z facetów.
    Co prawda powinnam to napisać t a m, a nie tu, ale tylko tu jestem względnie na bieżąco. Cóż, nie żeby ich było wielu, z punktu którejkolwiek mnie bym nie spojrzała…

    Za to bardzo miło mi się od kilku dni zasypia. Wręcz nie mogę się doczekać iścia spać. Czyli te czułościowo-rhomantyczne odpały mają swoje dobre strony…

    Całe życie nie mogłam się nadziwić, co takiego widzą statystyczni fani w jednym zwyczajnym podpisie – toż żadnego z tego pożytku nie ma! A dziś? A dziś?…

    Dziwny to miesiąc, marzec. A tegoroczny to już w ogóle – przychyla mi nieba, zabiera, znowu przychyla…

    …Te wielokropki to plaga jakowaś.

    38.gifZzzzzzzzzzabierzcie mi sprzed ocząt romantyczne wierszydła, zabierzcie, zabierzcie, zabierzcie, zabierzcie…

    I niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego, skoro tak bardzo marzy mi się kąpiel w jak największej ilości piany, nie kupię sobie wreszcie porządnego płynu do kąpieli? Czyżbym aż do tego stopnia upierała się, że posiadanie marzeń jest ważniejsze niż ich spełnianie?! AAA!!!

    goth11.gifZabawne, że ostatnie dni mogę podsumować o tak: „Udało mi się! Udało! Naprawdę to zrobiłam! Sprawiłam, że zmienił się na lepsze! *chlip*” I aż kręcę łebkiem nad sobą. Nie dlatego, że doprowadziłam do tego raptem wklikiwaniem kolejnych zdań, wybieranych Tak, Żeby Było Słusznie, ale dlatego, że z takimi reakcjami wychodzę na osobę skrajnie dobrą, miłosierną i wybaczającą z natury. I zaraz mi się przypomina Usagi i jej pomaganie wrogom… A prawda jest taka, że Miya-autorka, a w konsekwencji też Miya-graczka, kiedy tylko wyłapie jakiegoś Postacia z Potencjałem, zaraz go ogląda ze wszystkich stron, wdziera się jego w duszę i stara się jak najlepiej wydobyć cały ten potencjał na światło dzienne – i cóż, główna bohaterka, której taki postać przewrócił życie do góry nogami, zabił najbliższą osobę, polował na nią nieustannie, a przy okazji omal nie wywołał wojny, musi robić tak, jak ją graczka poprowadzi i być taką miłą, wybaczającą istotą.
    Łał, ale długie zdanie.
    A ogólnie rzecz biorąc, to chowam się przed życiem i czuję się za słaba żeby ludziom poprawiać charaktery – co najwyżej nastroje na chwilę – dlatego pozostaje mi się wyżywać w opowieściach. Zresztą nie jestem pewna, czy gdyby mi się tak zdarzyło w rzeczywistym życiu, też bym na to nie patrzyła z punktu widzenia autorki…
    Niemniej jednak czuję się jakbym ocaliła świat. Co najmniej. Może i lepiej. Jak kiedyś powiedziała pewna kanalia: „Czasem trudniej ocalić jedną osobę niż uratować świat – a ja lubię wyzwania”… I jakoś trudno mi się z tym nie zgodzić.

    A dzisiaj mieszanka różnych dziwnych rzeczy, której doświadczyłam we śnie, nie tylko dała mi spać, ale również przyniosła niezłą fazę. Miła odmiana po ostatnich paru nocach.

    Nyo i mam dziwne wrażenie, że te laleczki jakoś mi tu nie pasują. To wszystko przez rozjaśnienie monitora, przestały mi się tak ładnie wtapiać w tło, wrrr.
    Tak, wiem, ja to mam zmartwienia, plawda?

    w_003.gifNiedawno rodzice się dossali do zdjęć sprzed lat… Nyo, jeszcze nie dwudziestu, ale niewiele brakuje. I to straszne, ale wynika z nich, że w dzieciństwie nie dość, że lubiłam pozować, to jeszcze byłam urodzoną modelką!* Dziwne to uczucie, kiedy to wspomnienie znajduje drogę z najgłębszej podświadomości i pojawia się, siejąc zamieszanie. Dopiero potem przyszła era robienia min do aparatu i panicznego lęku przed kamerami. Choć akurat lęk przed kamerami jest jak najbardziej zrozumiały.

    Jeszcze straszniejsze, że naszła mnie ochota by z otchłani przykurzonych półek wygrzebać te najbardziej dobijające książki EVER, przeczytać je jeszcze raz… I nie wiem, wyśmiać. Zawsze się kończyło wyśmiewaniem. Tak dla kontrastu z grami. Nagle tak mi się zatęskniło za BGII – a miało prawo, po paru latach niegrania – że w tej chwili prowadzę równolegle dwie postacie z dwiema drużynami, choć jakiejś drastycznej różnicy w fabule toto nie powoduje. Już prawie zapomniałam jak to jest być takim małym nałogowcem i to fajne uczucie, tak sobie odświeżyć pamięć.
    O, wiem chyba, po co właściwie chcę ten badziew przeczytać. Żeby posnuć sobie wizje, jak by to wyglądało z punktu widzenia mojej głównej bohaterki. I tak, zdaję sobie sprawę, że teoretycznie wyglądałoby tak jak w tej chwili gram. Teoretycznie.
    Ja to jestem jakaś dziwna. I wyłazi na wierzch powód główny (zaraz po nieposiadaniu konsoli), dla którego Miyak nie gra w jrpgi – te rozmaite Baldury, Tormenty i Icewindy** go rozpieściły i tyle. Są tak uroczo łatwe w obsłudze.

    A tak poza tym to marzę by doinstalować sobie jeszcze paru NPCów, gdy tymczasem nie działają, złośliwce jedne. Może to i lepiej dla mojej psychiki, wystarczy, że jedno amatorskie spolszczenie budzi we mnie ostre głupawki, co by więc było, gdybym doświadczyła ataku kolejnych?

    Przy okazji zaczęłam się zastanawiać nad własnym charakterem, podejściem do ludzi, punktem widzenia na życie… To też straszne. I nad tym, na ile się różnię od swoich opowieściowych wersji. A może i one od siebie nawzajem. A potem mi myśli przeskoczyły z jednej gry do innej, zupełnie innej, aż zatęskniłam za pewną osobą… Muszę sobie znaleźć odrobinę spokoju w chaosie myślowym i przeznaczyć go na chwilkę z KoFem. Wtedy to już zupełnie nie będę miała spokoju, ale na razie podoba mi się ten stan. Póki nie jestem nim zmęczona, inspiruje mnie jak należy. I notki powstają na światach.

    Chcę więcej odcinków Onegai My Melody. Baldzo. Mogę nawet przeboleć, że bez napisów, czuję się już wystarczająco zdesperowana. I chyba będę kibicować Kuromi.

    Nie. Lubię. Hormonów. Prych.

    *I nie miałam kwadratowej twarzy, o.
    **NWN celowo nie wspomniałam, bo gdybym miała w toto znów zagrać, to wyłącznie dla jednej postaci, a to jednak ździebko za mało, o.

    goth_gothcouple2_6_6_2002.gifMiała ochotę, by się obudził i znów wziął ją w ramiona, a równocześnie zazdrośnie strzegła jego snu.

    Jakie mam prawo uśmiechać się ze zrozumieniem, czytając te słowa?

    Nie dość, że budzić się coraz bardziej nie lubię, to i jeszcze nawet zasypianie staje się jakieś takie nie bałdzo. I sny mam niespokojne.
    Co jednak można oczywiście zwalić na te piekielne hormony. Wszystko mogę w ostatnich dniach zwalać bezpiecznie na te piekielne hormony, co za wygoda.

    Właśnie w tej chwili, wbrew pozorom, wracam sobie pamięcią do czasów dzieciństwa i rozczulam się w zupełnie inny sposób niż poprzednia część notki sugeruje…

    A metalowa zakładka włożona między kartki Mgieł Avalonu tak fajnie puszcza zajączki na suficie, kiedy zapalam lampkę, o~!


    • RSS