star-miya blog

    Twój nowy blog

    Take on me…

    8 komentarzy

    30.giftake me on, I’ll begone in a day or two… słucham sobie a-ha chyba po to zeby się dobić… Wczoraj koncertowali w Warszawie a MNIE tam nie było… Przedwczoraj znalazłam Ich 3 płyty sprzed co najmniej 10 latek a nie mam ich za co nabyć… I oto czemu nie pisałam… A co, dobijam się! Życie fanki tak właśnie wygląda – ale niezmiernie się cieszę że nie słucham Britney, boybandów czy tego czegoś* co niektórzy nazywają muzyką – -’ tylko osiągnięć belle epoque (lata 80te :P).
    Ech, muszę się trochę podołować, dzisiejsza data temu sprzyja (oczywiście NIE jestem przesądna!!!). Ale zamiast jak normalny, rozsądny człowiek dołować się egzaminem wstępnym (juz w poniedziałek – -’) narzekam na brak miejsca na twardym dysku, na brak anime, na brak weny i na brak czasu by posłuchać swoich ulubionych piosenek – a jest ich taaaka długa lista! A teraz zmierzam do dopisania do tej listy Nightwisha… Ech, lubię sobie życie utrudniać… _^_

    *czyli techno :PPP

    mimi_goth.gifO tak, spragniona jestem, ale nie herbatki tym razem, bo juz (dopiero??) trzecią miętową piję…
    Czego pragnę? Może natchnienia i Prawdziwego Talentu?
    Może spokoju?
    A może tego co tak trudno a jednocześnie tak łatwo wyrazić? Bo tyle razy mówię że „kocham” spacery, muzykę i mangę a tak trudno mi powiedzieć… no, TO, na przykład rodzinie, którą naprawdę… Cóż, mogę sobie pragnąć, jeśli nie wyjdę z domu to nie znajdę, a jeśli znajdę to nie wiem czy poznam że to właśnie TO! – -”’ Nie samymi bishonenami człowiek żyje, a w Necie o TO chyba raczej trudno… Bez poznania (Łodzi i Warszawy ;P) baaardzo łatwo, ale na zakochanie w wyobrażeniu już chyba za poważna jestem (tiaaa… ;P). A spotkać kogoś rzeczywistego i wtajemniczonego jeszcze mi się nie udało… Ale zawsze można pojechać na konwent i poznać ludzi, pouśmiechać się… A figa. Musiałabym uciec z domu chyba.
    NIECH KTOŚ ZROBI KONWENT W LEGNICY!!!
    Poza tym pragnę zdać egzamin (ale zostać nauczycielką NIE!! – nie mam ochoty na nerwicę!!) i znaleźć słowa do opisania tego co czuję (z tego się poezja bierze – ganbatte, Miya!!!).
    Nie jestem sama!! Moja droga siostrzyczka Saerie i moja nowa Muza Gin tez zbierają pomysły!! Jeśli będziemy się dopingować wzajemnie to pewniego dnia staniemy się sławne, bogate, uwielbiane… Taaak, mój optymizm nie zna granic! To jeszcze teraz muzyczka na jeszcze większą poprawę humorku… Hm, „Give a reason”? „Moon revenge”? „Aka to kuro”? A może „Elvenpath” (powolne nawracanie na Nightwish – ARIGATO, XEL-CHAN!!!)?
    Chyba czasu starczy na to wszystko i jeszcze trochę ;D
    A szczegółów o mych pragnieniach dowie się tylko mój fioletowy pamiętnik – może on się nie zgorszy… ;>>>

    P.S. Giniaczku, masz notkę! Ar Ju hepi?? ;D

    blue_goth.gif…więc wyznaję: znowu mnie naszło na pisanie książki _^_ Oj znowu, znowu, dosłownie od zawsze łażą mi po głowie jakieś dziwne historie i gdy byłam mała odgrywałam je z koleżankami (biedne…), potem ciągle kupowałam Barbie bo mi postaci nie starczyło ^ ^’ a teraz wszyscy którzy mi wtedy towarzyszyli są juz starzy i mądrzy :P i pozostało mi tworzenie w umyśle i skakanie po wymiarach, o których kroniki kiedyś powstaną… jeśli przezwyciężę swój zwyczaj niedokańczania moich „dzieł”. Już chyba ze trzy książki i mnóstwo piosenek z okresu podstawówki leżą nieskończone (ZACZĘTE!!) w szufladach a ja się z nich chichram – przytoczę moje ulubione zdanko z jednej z nich: Stałam w mrocznej komnacie, sama, wokół pusto i nie było nikogo. Teraz niestety mi to nie przeszło, ciągle nie znajduję słów by opisać to co widzę oczami wyobraźni T_T Mam nadzieję że Drogę Niepokoju skończę, co jest bardzo prawdopodobne, bo mnie parę ofiar dopinguje (ARIGATO!!!). A tę panią, która jest niestety Xellą-Mediną (nie pytajcie lepiej o co mi chodzi), można spotkać zarówno w DN jak i w Skokach w inną rzeczywistość czyli moich odchyłach na łamach tego bloczka. O_o najpierw piszę jej biografię, potem publikuję fotkę… Matko, ależ ja się narażam!!! Ale skoro jestem pół-Mazoku, to masochizm mam we krwi… Nie bierzcie ze mnie przykładu!!!

    collie2.gifDzisiaj toaścik z powodów tylko trzech, choć może jeszcze jakieś by się znalazły ;>>>
    1)Bloczek skończył 2 miesiące i dalej rośnie (hehe…)
    2) Dzisiaj spadł deszcz – ale tego można się było spodziewać po tym jak odtańczyłyśmy z Alirą (pozdrowienia dla siostrzyczki ;D) taniec deszczu, a potem okaasan sobie wyśniła pomyślny wynik tego tańca ;DDD
    3)Droga Niepokoju dotarła już do 10 odcinków (JUBILEUSZ!!!) z drugiej strony jak sobie pomyślę że jeszcze 16 to… _^_
    A propos fanfików to gdy siedzę sobie na Zonie Sapkowskiego i czytam te zabójcze fiki o wiedźminie, wpadam w kompleksy tak głębokie że bardziej już się chyba nie da… Nyo może oprócz chwil gdy czytam ficzek Saerie (pozdrowienia dla kolejnej siostrzyczki ;D)… Ale nie planowałam tu wywodu na temat mojego pseudotalentu (i nie prowokuję do mówienia ze wcale nie jest „pseudo” ;P) bo to juz w następnym odcinku reality show pt. „Prawie normalny blog”. W każdym razie dzisiejszy toaścik na tyle mi humorek poprawił ze nie narzekam juz na niewyspanie ani na tak mało wpisów (GIMME MORE!!!) i idę na kolacyjkę (pozdrowienia dla kolacyjki ;>~) mniam mniam, wspominałam juz ze chyba przejdę na kanibalizm? Nie??? Nyo to teraz wspominam.;>>> Oyasumi!!!

    black_goth.gifTaaak… Wczoraj dowiedziałam się o czymś bardzo istotnym – najlepszym zajęciem na świecie nie jest, jak dotąd uważałam, gnębienie innych, ale nawijanie mową wiązaną do płci przeciwnej! Nyo i jak mam się do tego ustosunkować? Oprócz pewnego starego wpisu do pamiętnika żaden osobnik płci przeciwnej nie zwracał się jeszcze do mnie wierszem ani ja do żadnego, nie mam więc jeszcze doświadczenia pod tym względem :( Co nie zmienia faktu że poezję lubię, a nawet bardzo – a najchętniej czytam to co napisali Pawlikowska-Jasnorzewska, Stachura i Kayenn-sama. Zwłaszcza gdy nadchodzi moja ukochana wiosna i wszystko budzi się do życia, mam taką chcicę, że się w głowie nie mieści ;P I w porywach szaleństwa coś w swym zielonym zeszycie skrobnę…
    Nie nie, LoN broń, ja POEZJI nie piszę!!! Tylko takie bezsensowne i beztreściowe cosie, które nazywam „zbitkami słów” i jak już naprawdę nie będę miała o czym tu pisać to może któryś umieszczę (teraz możecie zacząć protestować ;>)… Dawno temu piosenki pisałam, a teraz je czytam i się chichram na całego ;P
    A teraz za to piszę fiki i gnębię nimi moje ofiary… Moje życie zawsze było związane z tworzeniem czegoś w wyobraźni… A to mi przypomniało że lubię jeszcze wiersz Leśmiana „Pan Błyszczyński” o takim twórcy swojego małego własnego światka marzeń – chyba go po prostu rozumiem, zwłaszcza gdy na chwilę przypominam sobie że to co sobie wyobrażam nie istnieje tak naprawdę… :( Ale kto wie, może kiedyś pokażę to światu?
    Pozdrawiam wszystkich miłośników poezji!! ^___^

    P.S. Juz 3 i pół roczku mam komputer i dopiero niedawno się kapnęłam jak się pisze „Ź”… VIVAAAT!!! _^_

    w_003.gifRenee siedziała w półmroku, ale i tak niezle widziała te wszystkie rupiecie – nie, wspomnienia – które tu zgromadziła. Wspominała swoje wygnanie i podróże po tak wielu wymiarach, przyjaciół i wrogów, których tam spotkała, wreszcie powrót do domu, objęcie tronu… nawet miłość… Czuła, że znalazła spokój i nawet imię Dai’ren – „dobra strona” już jej nie ciążyło. Kiedyś na znak buntu przeciw zaszufladkowaniu, presji, przyjęła imię Renee – „bezstronna” – taką ją znała większość tych, których w życiu spotkała. A teraz jej dzieci zechciały podzielić jej dawny los… Kay już wyruszył w świat, ale jego siostra…
    Dłoń Renee trafiła na coś długiego i cienkiego – lagę zakończoną ostrzem i kulą. Przed oczami stanęła jej wojna, która przeszła do historii jako Kouma Sensou, przypomniała sobie widok martwych smoków, słowa, które wtedy mówiła… Czy miała rację?
    Zbiegła do buduaru, który nazywały „babskim przybytkiem”. Jej córka właśnie siedziała na swej ulubionej pluszowej kanapie dopijając swoją herbatę.
    – Więc postanowiłaś? – spytała Renee. Na twarzy czarnowłosej dziewczyny pojawił się uśmiech – właściwie nigdy z niej nie schodził, tylko zmieniał formę.
    – Skoro braciszek poooszedł, to i ja mogę – stwierdziła radośnie, chociaż spokojnie.
    – Wiesz ile ryzykujesz? – niepokoiła się królowa z Andromedy – Straciłaś swą moc tak niespodziewanie…
    – Mamo – przerwała jej córka – o to właśnie chodzi – przestałam być Sankatsu i chcę się dowiedzieć dlaczego. Czuję, że coś tkwi głęboko we mnie i mam ochotę to odkryć i poznać – przytroczyła do pasa torbę i narzuciła na siebie fioletową pelerynkę – pamiątkę z Dekilonii.
    – A jeśli to… tajemnica? – pozwoliła sobie Renee.
    – To jedyna tajemnica, której nie chcę chronić, tylko poznać – jej córka uśmiechnęła się zagadkowo.
    – Zaczekaj, Xello-Medino… Wez to… dla bezpieczeństwa – Renee podała dziewczynie lagę – To jest Wen’Therid, opowiadałam ci jak… został mi przekazany dla ciebie.
    Dziewczyna z promiennym uśmiechem wzięła broń. Kula zajarzyła się na fioletowo.
    – Chyba się lubimy. Niezły gust miał – stwierdziła. Renee uścisnęła córkę na pożegnanie.
    – Tylko unikaj niebezpieczeństw… i nie daj się nikomu wykorzystać – zaśmiała się powstrzymując łzy.
    – Manipulować to ja a nie mną – odparła Xella-Medina z dziwnym uśmieszkiem. Renee spojrzała na nią.
    – Wiesz, córeczko, wyglądasz tak… – nagle urwała.
    – …znajomo? – dokończyła Xella-Medina – Chyba będzie się trzeba kiedyś wybrać do tamtego wymiaru, tak z czystej ciekawości… – zamyśliła się na chwilę.
    – Mamo…
    – Tak, kochanie? – spytała królowa.
    – Mogę zabrać kanapę?

    got55.gifWróciłam znad morza! Do domciu! Do bloczka! Do pisania fika! Do śpiewania karaoke! Ale faktem jest że w Ustce było o wiele fajniej niż się spodziewałam ^__^ Jazdę mieliśmy z przebojami, bo samochód siadł w drodze i trzeba było spędzić godzinkę w warsztacie – -’ Pogoda była akurat i do spacerków, i do kąpieli, chociaż na plaży rzadko siedziałam – złapałam uczulonko na słoneczko i wreszcie miałam pretekst żeby nie leżeć ciągle plackiem i się opalać (JAK JA TEGO NIE CIERPIĘ!! ><). Zjadłam sobie przepyszniutkiego łososia z rusztu, posłuchałam Dżemu i Kayasi, których koncert było w całym mieście słychać i nakupowałam suwenirów, które teraz ludkom rozdaję, bo nie mam ich gdzie postawić ;P A teraz gadam sobie w najlepsze z siostrzyczką Fi… Satsusią (nie mogę się przyzwyczaić ;P), jakby nam tych sesemesów na wczasach nie starczyło ;PPP A za kompem nie tęskniłam, chociaż z 5 kafejek tam było – jak odpoczynek to odpoczynek! I teraz nikt mi juz nie wmówi jakiegoś uzależnienia od Netu!!! :PPP
    Niedługo tu wrócę, a teraz lecę pozajmować się moimi nowymi Neozwierzaczkami, gadać dalej, pisać dalej i śpiewać dalej! Cip cip kuraaa!! Karaoke to jest to!!! Parująca filiżanka herbatki-nyooo!!! „Secret – dareka no message” rulezzz!! I „Heart wa wow wow” teeeż!!
    JAK JA SIĘ ZA TYM STĘSKNIŁAM!!!!!!

    got54.gifJutro wstajemy o piątej i ruszaaaaaaaaamy!!!!!!
    Lato-nyo… Morze-nyooo… Parująca herbatka-nyoooooooo… Tak tak, herbatkę ze sobą zabieram, a także kasety, krótkopisik i książkę „Mgły Avalonu” (1035 stron, cip cip kuraaa!!). I mam nadzieję na pogodę, jeśli nie do pływania to chociaż do spacerowania… Ale tak będę tęsknić za tym bloczkiem, za Drogą Niepokoju i za moimi przeukochanymi (!!!) korespondentami, już tęsknię, mimo że jeszcze się dzisiaj spotkamy – na kolejnej WiP-owej herbatce! Co mam zrobić żeby nie tęsknić? Taki jakiś ze mnie domowy zwierzak. Marzę o podróżach, a jak przychodzi co do czego to tęsknię jeszcze przed wyjazdem.
    Ale już wiem o co chodzi. To ta perspektywa zasuwania siedmiu godzinek w upale – po prostu tego nie wytrzymam, dlatego teraz się wyżywam ;>
    A już niedługo czeka mnie pakowanie – jakże ja się cieszę!!! Ech, optymistka ze mnie, nie ma co! Pozdrawiam Was, zdesperowani Czytelnicy i życzę Wam i sobie udanej reszty wakacyjek! Do zobaczenia za dwa tygodnie!!!!!! Nyo.

    got40.gifOd razu zaznaczam, że na herbatkę do mnie można wpaść tutaj czyli do mojej herbacianej przystani (bywam tam po 20.00 ^ ^). A herbatka teoretycznie miała być kameralna… Przyznam że 3 osoby to najlepsza liczba (pozdrowienia dla reszty WiP-u!! ;D), 4 to jeszcze da się ogarnąć, 5 to już tłum, a 6 to istna dżungla!! Do tego jeszcze rodzinna dżungla (pozdrowienia dla rodzinki ;D), zwłaszcza że się same niewiasty zebrały, a o czym mogą rozmawiać niewiasty? ;>>>~
    Ale chociaż wrzawa była taka że trudno było zrozumieć cokolwiek, miło się toto obserwowało… I szukało słabych punktów na przyszłość, hehe… Jeszcze parę takich spotkań i nie będę już tą samą osobą… ;>>>

    got4.gifSen

    Iść przez sen ku tobie,
    w twe słodkie ręce obie…
    przez pola długie ogromnie,
    sadzone w rzędy doniczek…
    samych niebieskich konwalii
    i szafirowych goryczek…
    … przejść przez jezioro nieduże,
    zrobione z drewnianej balii…
    i trochę nieprzytomnie
    iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże,
    lecz w którym się nie pali ani jedna świeca…
    gdzie stary niedźwiedź dziecinny zza pieca,
    dziś przerobiony na kota…
    I widzieć w oddali już twoją psią budę
    z kryształu, blachy i złota…
    przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grud…
    i jeszcze ten rów przebyć…
    - potknąć się – i już nie być.

    Z okazji dziesiątego wpisu wstawiam tu ten wiersz… Tak tak, poezja też w tym blogu znalazła swe miejsce… Nawet mangowy bloczek nie musi być SKRAJNIE mangowy, czyż nie? I nigdy nie twierdziłam, że będzie normalnym pamiętnikiem. A przy okazji dowiedzieliście się, że czytam pozje Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej – kolejna prawda o mnie… ^__^


    • RSS