star-miya blog

    Twój nowy blog

    got40.gifW takim byłam szoku że wszyscy dookoła chorują oprócz mnie że aż przyplątał mi się katarek… _^_ Na szczęście w swojej łagodniejszej postaci, więc funkcjonować mogę względnie normalnie. ;P Tłumaczę: na naukę za bardzo siły brak, ale na zabawę ze zwierzakami, słuchanie mp3 i powolne deprawowanie się za słaba raczej nie jestem… _^_ Nawiedzanie bloczków fanek yaoi (pozdrówcia, pysiulki! ;>*) ma na mnie o tyle zgubny wpływ że wylądowałam bodajże na Northern Lights i czytałam sobie opowiadanka (nokautujące, a te kajdanki!!! O.O) a przedwczoraj znalazłam stronkę pełną radosnej twórczości yuri – wchodzę, patrzę, a tam fiki z Sailorkami O_o w konfiguracjach: Mako + Minako, Mako + Ami, Usagi + Rei, o Haruce + Michiru nie wspomnę, bo to już standard ;P Szalona wyobraźnia fanów nie ma granic… ^^’ Jeszcze sobie pewnie do sejbrystów pójdę, tak żeby komplet był. Ale oczywiście wcale nie jestem zdeprawowana! A internet wcale nie jest jaskinią rozpusty, co to to nie!!! ;>~ Nyo, jak na razie nie wpłynęło toto na mnie aż tak zgubnie żebym miała się przerzucić na własną płeć ;P co nie zmienia faktu że moje tendencje feministyczne nie wygasły. A trwają już od dzieciństwa, kiedy to tych facetów w moim wieku dręczyłam (ale nikt mi teraz nie wierzy że się biłam z chłopakami T_T) a tych dorosłych unikałam jak ognia. Rezultat jest taki, że cała płeć męska z jaką mam obecnie styczność jest wyłącznie w necie i jest tego sztuk ze… sześć _^_ z czego dwie wpisały mi się w cykl życiowy bardzo. Bardzo bardzo. Jedna sztuka nawiedza mnie na gadulcu żeby trochę poprowokować (chociaż twierdzi że jest wprost przeciwnie, ale ja swoje wiem!) albo choćby żeby dobranoc powiedzieć ;>* a druga sztuka prowadzi bloga czytanego przeze mnie – Ajecian, jesteś świadkiem!!! – jeśli nie namiętnie to przynajmniej ochoczo ;>* Nyo i są jeszcze bishoneny z mojego pokeballa – akurat czwóreczka do brydża!
    Podsumowując, jako osóbka doświadczona przez los stwierdzam że z mężczyznami wytrzymać ciężko a bez nich też ciężko – -’ Czyli najlepiej być feministką i tyle!
    Hiehiehie, oto jakie myśli lęgną się w mojej głowie gdy jestem przeziębiona… Jeśli kiedyś przyplącze mi się coś cięższego, też tu sobie popiszę, zobaczymy co z tego wyniknie ;PPP

    got4.gifTylko KaZaA *CYK!* i patrzeć jak mi szybkość ściągania maleje _^_ Super zajęcie, nie?
    Ale dzięki temu paskudztwu mam parę piosenek za którymi tęskniłam i tęskniłam… „Dear Jessie” pani Madonny, „Toy soldiers” pani Martiki i „Wichrowe wrgórza” pani Kate Bush – czy ktoś wie o czym mówię? Ach, powrót do korzeni… Zresztą nigdy się od tych korzeni nie odcinałam. Ale morał jest taki że komp przydaje mi się aż za bardzo, bo już nawet muzyki na nim słucham (nagrywary brak T_T) więc musi być włączony, nawet jeśli do niczego innego go nie używam… I tym bardziej przypomina mi o tym jak samotna się ostatnio czuję… Nie przeczę, lubię być sama. Nawet bardzo lubię, bo to mi pozwala pobujać w obłokach i snuć wątki ^__^ Ale samotna być nie cierpię. Świadomość że nie znajdzie się nikt kto pocieszy, z kim mogę się pośmiać albo po prostu kogo nawijania mogę posłuchać ;) po prostu przytłacza. W realu mam ze trzy takie psiapsióły przed którymi potrafię się otworzyć bez żadnego dystansu, ale one ciągle w szkole (zwłaszcza jedna która siedzi tam przed kompem i to czyta – pozdrówka, Marcelinko!) albo w terenie (zwłaszcza druga, którą na pewno kiedyś uduszę ;P), a trzecia już na studiach w Łodzi. Niełatwo mi znaleźć osobę nadającą na tych samych falach co ja, więc tym bardziej mi ich brak. A problem ze mną taki, że za łatwo się przywiązuję do niektórych ludków. Do tych netowych też. I to mnie trochę przeraża. Bo w necie można być kim się chce i nigdy nie mam pewności czy czy osoba którą poznaję jest naprawdę taka jaka daje się poznać… A ja się tutaj otwieram przed takimi osobami bardziej niż w realu, choć ciągle trudno mi poważnie rozmawiać.
    A co byście powiedzieli gdybym stwierdziła że Was lubię? I że mi Was brak? Satsuś, Saerie i inne ludki z netowej rodzinki, które może to przeczytają i się wzruszą ;) Xel-chan, który raczej tego nie przeczyta i nie wyśmieje – -’ oraz nawiedzane przeze mnie z wzajemnością blogowe pysiulki, które na pewno to przeczytają i perfidnie skomentują ;> – tyle że boję się to powiedzieć. Tylko dlatego że nie spotkałam Was w realu i nie wiem kogo bym poznała gdyby tak się kiedyś stało. I co byście sądzili o tej milczącej, wiecznie nieobecnej duchem istocie jaką jestem „poza Matrixem”.
    Otwieram się jak mogę najbardziej. Czy mi to wyjdzie na dobre? Dlaczego nie potrafię czegoś takiego powiedzieć? Tak czy siak dziękuję – za to że jesteście i dostrzegacie że ja też jestem – piszę to do Was netowych i do Was z reala, jeśli jakimś cudem tu kiedyś zajrzycie (a przynajmniej jedna ;DDD).
    A teraz pora na „Give a reason” zanim się rozbeczę ze wzruszenia w podusię.

    got31.gifNiniejszym, będąc zdrową (???) na ciele i umyśle, oświadczam wszem i wobec, że „Droga Niepokoju” ujrzała światło dzienne na Wszechbiblii!!!!!!!!!!!
    Aaach, pękam z dumyyyyyyy……. *^___^*
    Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkie przedpremierowe ofiary mojej twórczości (tak, Ciebie też, Ae-chan!! ;>) i przyszłe też!!!!!
    Na tym kończę i idę oblewać ^___~

    got27.gifNyo i wybrałam się dzisiaj, na galowo i nieprzygotowana psychicznie na to że nas już rzucą na głęboką wodę i zrobią zajęcia _^_ No dobrze, nie aż tal głęboką, bo dopiero nas wprowadzają w arkana zajęć takich jak językoznawstwo (!) histeria Anglii (!!!) czy konwersacja (!!!!!!!!) i w ogóle mam najwyżej 3 przedmioty dziennie – 2 razy na dziesiątą (wyśpię się!!!!!! *^_^* ech, co ja bredzę… nie śpię do późna!!!!!! *^__^*) a poniedziałek bije wszystko na głowę, bo tylko jedna lekcyjka @_@ i o dziesiątej to ja już w domciu będę ;P
    Z kursu przygotowawczego do koledżu dostały się 3 osoby na 16 uczestników… A myślałam że się na kurs chodzi żeby ZDAĆ… – -’
    Podczas półgodzinnych przerw miło spędzałyśmy czas urządzając wycieczkę w poszukiwaniu biblioteki (tysiące milionów schodów, biblioteka w której nic językowego nie było, a dopiero na następnej lekcji dowiedziałyśmy się że to nie ta _^_) tudzież pielgrzymkę do sekretariatu po legitymacje ;P
    Jak tak dalej pójdzie to pokocham tę budę całym sercem! Prawie tak jak liceum, którego jednak nic nie przebije ;>>>
    A teraz wiadomości kulturalne:
    Jakiś czas temu wysłałam 5 odcinków mojego slayerkowego ficzka „Droga Niepokoju” (tak, Ae-chan! te odcinki które Ci pewnie teraz zaśmiecają pocztę plus jeszcze jeden! ;>) na stronkę Light i teraz czekam na początek gnębienia masowego (CIOOOTKAAA!!! Rób aktualkę!!!!!!!!!)… Jeszcze żeby było śmieszniej wysłałam też na Wszechbiblię a gdybym to zrobiła chociaż 2 dni wcześniej, premiera już by wczoraj była… – -’ Taki tam teraz nawał fików że dech zapiera…
    Nyo, kończę już te bzdury chociaż spać jeszcze właściwie nie idę a deprawo… khem, dyskutować z kim ostatnio nie mam… T_T
    And I need You, and I miss You – jak śpiewa ta panna zasuwająca ulicą z fortepianem…
    Teraz to już naprawdę kończę, bo jak zacznę tęsknić TUTAJ, to będzie niedobrze, oj, niedobrze…

    26.gifBrad w desperacji rzucił się w stronę przepaści…
    – Dokąd, szaleńcze?!? – powstrzymało go silne ramię Sherida – Ta moc cię zetrze na proch, nie rozumiesz?!?
    – Ale to trzeba powstrzymać!! – młody Strażnik Chaosu patrzył na stojących na dnie Nerię i Haila Havoca – Nie obchodzi mnie Chaos, obchodzi mnie życie! Istnienie świata!!!
    – Ponoć ludzkie życie jest największym Chaosem – odezwała się Leona – więc dla Zrodzonych dla Ładu powinno nie mieć wartości. A dla mnie jednak ma… – popatrzyła na Brada z oddaniem. Odwzajemnił spojrzenie narzeczonej. Teraz ona zwróciła się do Sherida – Oni są Filarami Chaosu tak jak ty… Rozumiem… Nie pomagasz im bo nie chcesz? Pragniesz destrukcji?
    – Nie to że nie chcę – wojownik z Toal ciężko westchnął – Po prostu się tam nie dostanę. Nawet ja.
    – Mamy tak stać gdy świat zmierza do zagłady?!? – zawołał Brad.
    – Nie pierwszy raz i nie ostatni – mruknął Sherid.
    A na dole Neria i Hail pozbawieni własnej magii stali tak blisko źródła tej niszczycielskiej mocy, którą sami uwolnili. Nie pojmowali że to coś co nie jest nawet żywą istotą ma takie wielkie możliwości. W innym przypadku chętnie by z tego skorzystali… Ale nie teraz, gdy byli tak kompletnie bezsilni, na skraju śmierci… Hail był szalony i właściwie było mu wszystko jedno. Jednak Neria…
    – Czyżby wszechmocne Filary Chaosu po raz pierwszy w swoim życiu się bały? – usłyszeli melodyjny głos z nutką drwiny. Odwrócili się. Ta bezczelna dziewczyna w fioletowej pelerynce najspokojniej siedziała na kamieniu niedaleko nich i uśmiechała się.
    – Jak Xella-Medina się tam dostała??? – wyjąkała Leona. Brad i Sherid nie znali odpowiedzi.
    – TY! – Neria oskarżycielsko wycelowała palcem w kierunku kapłanki – Ty nas w to wrobiłaś!!!
    – Ależ ja was do niczego nie zmuszałam – odrzekła bursztynowooka dziewczyna – Przecież właśnie spełnia się wasze pragnienie: dwa Filary poświęcają życie by nastał absolutny Chaos.
    Hail zaśmiał się, wyraźnie rozbawiony.
    – To co że nie Sherid i ten czwarty Filar którego szukaliście? – kontynuowała Poszukiwaczka Tajemnic – Filar to Filar. Chyba że życie wam jednak miłe i ładnie poprosicie o pomoc…
    – TY mogłabyś nam pomóc? – prychnęła elfka.
    – A nie będzie więcej zabijania Filarów? – dziewczyna uśmiechnęła się promiennie.
    – Nie igraj z nami, ty mała… – oczy Nerii zwęziły się w gniewie.
    – Przysięgniecie? – uśmiech stał się jadowity. Hail zwrócił ku niej wzrok.
    – Przysięgam że nigdy nie zabiję żadnego Filaru – wyrecytował beztrosko. Neria spojrzała na niego zaskoczona. Po chwili jednak uśmiechnęła się dziwnie i powtórzyła przysięgę. I wtedy Xella-Medina podeszła niebezpiecznie blisko źródła zła…
    – Oszalała? – szepnął Brad.
    A ona zaczęła wykonywać jakieś dziwne ruchy rękami. Zupełnie jakby dyrygowała. I nagle wokół pociemniało i wszyscy poczuli zbierającą się energię. Niesamowicie potężną. A potem rozpętała się prawdziwa burza kolorów.
    Neria i Hail patrzyli na to szeroko otwartymi oczami. Bo ZROZUMIELI.
    A Xella-Medina odwzajemniła ich spojrzenie i zmrużyła oczy. I nagle zniknęli jakby zapadli się pod ziemię.
    – Co ona robi? Co to za czar? – spytała Strażniczka Ładu.
    – Dar Chaosu – rzekł cicho Sherid – Jedno z najpotężniejszych zaklęć we wszechświecie. Ale potrafią go używać tylko 4 osoby – do Leony i Brada powoli zaczynało docierać co on ma na myśli – A pozostałe 3 to Neria, Hail i ja…
    Nic więcej nie powiedział. Xella-Medina spojrzała w górę, prosto na nich. Poczuli jak ziemia się pod nimi otwiera. Za chwilę mieli się znaleźć w bezpiecznym miejscu.
    I nie zobaczyli finału.

    Poszaleli???

    16 komentarzy

    27.gifPogibało ich??? Powariowali maksymalnie??? No chyba że ktoś o zdrowych zmysłach by mnie przyjął. Bo oni przyjęli… ^ ^
    I tak, dziubaski moje kochane, jestem już w college’u i prędzej czy później będziecie mogli mówić do mnie „sensei”… ;> Kto będzie miał cięższe życie – ja z dzieciaczkami które może kiedyś będę uczyć angielskiego czy te dzieciaczki ze mną? ;P Ech, jednak sama się muszę porządnie nauczyć i zostać tłumaczką bo inaczej wyląduję gdzieś skąd trudno wyjść… _^_
    W domciu szał, wszyscy chcą oblewać i nie obchodzi ich że nie cierpię szampana. A ja sobie siedzę kompletnie spokojna i zamiast z dostania się do szkółki cieszę się że mi się kolejna piosenka Nightwisha ściąga (a jak zacznę wołać „Vivat KaZaA!!!” to będzie znaczyło że ze mną źle ^ ^’) tak jak zamiast martwić się egzaminem narzekałam na brak płyt a-ha, ale otoosan się cieszy sukcesem córeczki, a nuż sypnie czymś tam? Buehehe, ale ze mnie materialistka ;>>>
    Póki co korzystam z ostatnich chwil wakacyjek, które skończą się 1 pażdziernika o gadzinie 8.15 i trzeba będzie pożegnać się z dwuznacznymi dyskusyjkami do wpół do pierwszej… T_T A tak fajnie było… No ale cóż, zdałam, trzeba się poświęcić… ;>>>
    ………..
    [teraz możecie gratulować ;P]

    31.gif…bo o nikim innym nie myślę zanim zasnę i gdy się budzę, i właśnie Ty pojawiasz się w moich snach, choć nie widzę Twojej twarzy, odczuwam Twoją bliskość… Bo odkąd pojawiłeś się w mojej egzystencji i przewróciłeś ją do góry nogami, nie wyobrażam sobie jej bez Twojej obecności… Kiedy Cię spotykam na swojej drodze, świat staje się taki jaki powinien być a problemy tracą znaczenie. Uśmiechasz się – radośnie, szelmowsko, złośliwie… a wszystko dokoła razem z Tobą. I każdy Twój uśmiech wywołuje ciepłe uczucie w moim sercu, bo wtedy wiem że nie muszę się martwić. Martwić o Ciebie właśnie, bo to dla mnie udręka… Choć z drugiej strony chciałabym móc Cię pocieszyć, przytulić i przywrócić wiarę w świat, bo wtedy wiedziałabym że mnie potrzebujesz… Musi mi wystarczyć, że jesteś… Gdzieś w otchłani albo w raju, albo in the sheltering shade of the forest, albo po prostu blisko choć jednocześnie tak daleko…
    Ale teraz Cię nie ma, a ja zadaję sobie pytania co robisz, gdzie jesteś i z kim, i czy w ogóle mam prawo o to pytać, choć wiem że i tak mi nie odpowiesz, bo nigdy tego nie przeczytasz, a jeśli nawet to pewnie zaśmiejesz mi się w twarz, a ja będę musiała obrócić to w żart albo zniknąć, rozpłynąć się pogrążona w żalu i wyrzucić Cię z moich myśli, a może… z serca?
    Czy jesteś już w moim sercu?
    Czy jesteś tylko moim wyobrażeniem, czy też istniejesz taki jakiego Cię widzę oczami mojej duszy?
    Noc jest długa, cicha i bezsenna…
    Pełna tęsknoty do Ciebie, do Ciebie

    *List wysłany do programu radiowego „Godzina Zero” (3 odc. Sailor Moon ;>) i nagrodzony broszką w kształcie kwiatu, dzięki której zasnę by więcej o Tobie śnić*

    38.gifUff, juz jestem po egzaminie a fuj, co to za paskudztwo było, na pisemnym miałam tekst na temat alkoholizmu w Mongolii i słówka typu „członek rodziny zarabiający na pozostałych” – to pewnie father, nie? ;P Niedawno wróciłam z ustnego, na którym pytano mnie m.in. czy to prawda ze mężczyźni bardziej cierpią podczas choroby niz kobiety i próbowałam udowodnić ze tak, a wyszło mi wprost przeciwnie _^_ ale to szczegół. To już za mną i co będzie to będzie ;PPP

    A co do nowego imidżu, to naszło mnie ostatnio na parę zmian na bloczku i postanowiłam wywalić ten paskudnie czerwony kolor liter, a gdy się o tym dowiedziała moja nieoceniona siostrzyczka to też ją naszło i wstawiła mi w xiędze tło w Xelloski *^_^* (ARIGATO!!!!!!!!) czyli pojawił się u mój juz drugi wzór do naśladowania obok Sailor Mercury ^__~ W komentarzach też się pokazała moja droga Ami-chan, w swoim żywiole ^ ^ i w moim też ^ ^

    Ach, ciekawe o której pójdę dziś (?) spać, bo mój cykl życiowy jest juz zakłócony… T_T

    No i jak, cieszycie się że powracam? ;>>>

    33.gifŻegnam się z Wami, ale nie na wieki! Albowiem w najgorszym (najlepszym? ;P) razie dopiszę się tu dopiero w czwartek!!!
    ………………..
    (teraz możecie płakać/cieszyć się)
    ………………..
    Już jutro mam pisemny egzamin do college’u a w środę albo czwartek, o zgrozo, USTNY!!! Cóż, pisemnego się nie boję, tak jak nie bałam się wstępnego do liceum i matury – uśmiecham się do wszystkich i mówię że najwyżej nie zdam ;> Zero stresu. Czy to optymizm, czy zobojętnienie? Ale ustny… Przecież jeśli nawet się tam odezwę, to będę szeptać i chrypieć, jak to zwykle bywa… A jak jeszcze w dodatku ucieknie mi z pamięci jakieś słówko… – -’ Cóż, kit z tym – rok wakacji chyba mnie nie dobije ;P najwyżej umrę z monotonii ;P
    E tam, skoro ludzie trzymają za mnie kciuki i życzą powodzenia (nawet Xel-chan goni mnie do spania żebym miała jasny umysł – świat się przewraca do góry nogami!!) to czemu nie spróbować? ^__~ Najwyżej spełni się moje szalone marzenie z dzieciństwa i zostanę nauczycielką [złowieszczy uśmieszek]…
    Do zobaczenia, dziubaski!!!!!

    35.gifTrudny rachunek

    Szły raz drogą trzy kaczuszki,
    Grzeczne, że aż miło:
    Pierwsza biała, druga czarna,
    A trzeciej nie było.

    Na spotkanie tym kaczuszkom
    Dwie znajome wyszły:
    Pierwsza z krzaków, druga z sieni,
    Trzecia prosto z Wisły.

    Aż tu jeszcze jedna idzie,
    Bardzo wesolutka,
    Idzie sobie, podskakuje,
    A ta druga – smutna.

    Siadły wszystkie na ławeczce,
    Wtem dziewiąta krzyczy:
    „Pięć nas było, a jest osiem!
    Kto nas wreszcie zliczy?”

    Na to mówi jej ta trzecia:
    „Sprawa bardzo trudna!
    Wyszłam pierwsza, przyszłam szósta,
    Teraz jestem siódma!”

    I nie mogły się doliczyć,
    Nic nie wyszło z tego,
    Więc do domu, choć to kaczki,
    Wróciły gęsiego.

    Ten wierszyk napisał pan Julian Tamniewim (ten od Lokomotywy ;D).
    Kto rozwiąże to zadanie, ten jest dobry!! ;>>>


    • RSS