star-miya blog

    Twój nowy blog

    got55.gif…nie jem obiadu bo myślę o Tobie,
    nie jem kolacji bo myślę o Tobie,
    nie mogę spać bo chce mi się JEŚĆ!!!

    Takie cuś mi przyszło do głowy ponieważ jako swatka z rozmaitymi objawami zakichania, tfu, zakochania się spotykam – zwłaszcza z kłopotami ze spaniem i z nauką… Ja takie mam, a nic mi nie wiadomo żebym była w kimś zakochana O_o Coś mi się wydaje że sobie pofizolofuję na ten temat, ale to nie dziś, bo jestem zbyt zmęczona swoją egzystencją (ładnie to wyraziłam, ale podświadomie czuję że chodzi po prostu o te dwa testy które musiałam wczoraj napisać _^_)…

    Już po wróżeniu andrzejkowym jestem. Pewnie byłoby ciekawiej gdyby udało mi się skrzyknąć kumpelki, ale ich nie było więc wieczór spędziłam przed kompem, życząc Andrzejom na bloczku ^__~ Tiaaa, Xel-chan też dostał ode mnie życzonka, podziękował grzecznie… Może pewnego dnia będę znowu umiała myśleć o nim bez żalu, kto wie…
    Jako że moja pamięć jest dobra ale krótka, o napisaniu karteczek z imionami przyponmiałam sobie o północy, ale nie zrezygnowałam!!!
    I rano spod podusi…
    …wylosowałam…
    …ANDRZEJKA…
    *^_________^*
    A potem, z powalającej rozmowy z Serisią wynikło, że ów Andrzejek powinien być DRANIEM!!! Nyo i taki jest los pół-seme, pół-uke – jedna połowa chce UKE, druga chce DRANIA (ciekawe co by wynikło z połączenia seme+seme ;>~)… Z drugiej strony owego drania trzebaby wytresować tak, żeby był draniem dla wszystkich oprócz mnie… Jak to zrobić – czułością czy pejczykiem???

    A dzisiaj dla odmiany są urodzinki Ajecianka, więc wysłałam jej uroczą karteczkę wybieraną przy pomocy Marcelinki, która wpadła jak zwykle posłuchać „Aka to kuro” *^.^* a przy okazji skomentować wygląd mojej xięgi („Magda, ty masz świra na punkcie tego faceta?” „Nieee, po prostu jestem jego fanką… chociaż może to na jedno wychodzi… Poczekaj aż się wgra tło ^.^” Po wgraniu tła: „Chyba nie będę tego komentować… _^_”) Nyo w końcu zaglądam tam codziennie, muszę mieć na co popatrzeć, ne?

    Grudzień się zaczął, święta idą, a ja czuję to radosne podexcytowanie, znów nachodzi mnie to przeczucie bliskiej przygody… To pewnie dlatego że dwie zimy temu na Mikołaja dostałam Baldurka II, a zimę temu Tron Bhaala na dokładkę i teraz głodna jestem ;D Ciągnie mnie do eRPeGów, ciekawe czy będzie jutro sesyjka, mniam mniam…
    Wspomnienia mnie dopadły przy okazji, te radosne ofkoz, bo nieradosne wymiatam w kąt, nie ma co się dołować! Przy okazji przeczytałam na bloczku Precious wspomnienia na temat starych komputerów typu Amisia i starych komiksów typu Tytus :DDDDD Rezultat jest taki, że dorwałam serię Thorgali, Kajków&Kokoszów i paru innych seryjek, które mi Mariusz pożyczył na CD i chwała mu za to, bo właśnie czegoś takiego mi teraz było potrzeba! Ale mam nadzieję że z rozpędu nie pogrążę się za bardzo we wspomnieniach, bo wtedy śpię nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Innymi słowy – nic nie robię oprócz wspominania chociaż tak bym chciała wyjść na spacer albo dokończyć jakieś dziełko…
    Może mi się to uda, bo nieoceniona Marcelinka odkryła jakąś kapitalną herbaciarnię w mieście i teraz ją tam ciągnę bo sama nie trafię ^ ^’ ŁIIIIIII!!!!!! Już nie mogę się doczekać!!!!!!!!!!! ^_______________^

    Jako że w „Mangamixie” pojawiła się „Love Hina”, dla uczczenia tego wydarzenia zamieszzcam tu takie cuś:

    Which Love Hina Girl Are You?
    You’re responsible, sweet, gentle and lovable! You have a loving heart, a great respect for all creatures (human, great and small), and the ability to see the thing that makes each individual special. However, you tend to overlook the things that make you special, and thus, putting you in a position to be pushed around by others. Take some time everyday to reflect on your qualities, and see that you don’t have to please everyone and still be loved for who you are.
    Which Love Hina Girl Are You?

    That’s all for today – kolejna bezsensowna notka (czyżbym brała przykład z Sano? ^___~)

    got54.gifMyślałby kto że noc jest porą snu… A figa. Nocą przychodzi do głowy najwięcej myśli. Najwięcej wspomnień. Najwięcej natchnienia. Z tym ostatnim to akurat jest problem, bo jak mogę coś napisać zasypiając? Już to wystarczy żeby sobie popłakać…
    Noc jest porą płaczu, przynajmniej dla mnie. I czasem płaczę ze smutku, a czasami ze śmiechu. Zależy od wspomnień, które się pojawią (potrafię długo długo się wręcz dusić ze śmiechu żeby rodzice przypadkiem nie pomyśleli że odstawiam jakieś schizy przez sen XP). Nieraz chichoczę bez opamiętania z jakiegoś kompletnie durnego zdarzenia, jakiejś scenki której ktoś inny by nie zapamiętał… Jedyny problem w tym że nie chcę zasnąć, bo chcę się pośmiać albo nie MOGĘ zasnąć bo śmiech mi nie pozwala (i oto dlaczego zawsze jestem niewyspana __^__). Znacznie gorszy jest płacz ze smutku – wtedy usilnie staram się zasnąć, ale próby zasypiania na siłę mają zwykle przeciwne skutki i też potem jestem niewyspana. Zdarza mi się wczuć w to co akurat sobie wyobrażam i odczuwam smutek, ale wtedy nie chcę zasnąć, tylko doprowadzić tę historię do końca… Albo płaczę bo czasem czuję się samotna, bo boję się przyszłości…

    Ale dzisiaj chyba się pośmieję, bo jestem po sesyjce na czaciku ;DDD Gnałam jak szalona do domciu z zakupów (byłam z Marceliną na poszukiwaniu złotej rybki ^.^) a gdy już weszłam na czat, okazało się że trafiłam na sesję Zega a nie Nata XD a nowej postaci jeszcze nie mam… Ale mogłam wyjątkowo zagrać swą czarującą Mazoku ze skle… tfu, z amnezją XP Nyo a akcja była niczym z DRAGONBALLA!!!!!! Wyskakuje taki gostek o kompletnie przegiętych statystykach i od wszystkich się domaga żeby mu dowalić – myślę sobie: masochista czy jak? Potem postanawia dowalić wszystkim i zaczyna się taka jatka że aż strach się bać! Gostek jest odporny na czary, trudno go dosięgnąć, a biedny Zeg na privie wykrzykuje „NIECH KTOŚ GO ZABIJE!!!” Ale znalazł się bohater który stanął dzielnie do walki ^ ^ jak Goku ^ ^ (ŁIIIIIII!!!!!!!! Nat, to było boskieeeeeee!!!!! *_______*) a potem Kurimek wyskoczył z gwoździem, odprawił egzorcyzmy i spopielił zwłoki O_o Sesja trwała chyba 2 godzinki a jej tematem przewodnim była właśnie ta walka. Może się mylę (ale chyba nie ;P) ale nic innego się tam nie działo… Nyo nie, jeszcze było roztkliwianie się nad „Czarną kompanią” której nie czytałam więc nie mogłam się też poroztkliwiać T_T Qrcze, trzeba przekonać Nata żeby przestał narzekać na swoją improwizację i w przyszłym tygodniu poprowadził sesyjkę, bo się stęskniłam T_T

    Hehe, nad tą notką zastanawiam się od wczoraj i miała w zamierzeniu wyglądać nieco inaczej… Ale jeśli ma trochę więcej sensu niż poprzednia to good, bo nie samą schizą pół-Mazoku żyje ;P

    A teraz rewelacja: LUDZIE!!!!!! Zostałam SWATKĄ!!!!!!!!!!! Właśnie przed chwilą nią zostałam O_o Ja wiem że parę ludków lubi mi się wyżalać ze swoich problemów, sercowych też, i ponoć nadaję się na psychologa, ale na SWATKĘ?????????????
    Generalnie chodzi o to że ON czuje do NIEJ miętę ale nie wie co ONA o NIM sądzi, a że ja się z NIĄ koleguję, mogłabym poobserwować i wybadać JEJ stosunek do NIEGO – taaak, kobiety pod wpływem emocji piszą liściki do swoich obiektów, a faceci angażują qmpelki swoich obiektów jako swatki ;P Ale, qrcze, jak chce coś osiągnąć to niech osiąga sam, ja za plecami qmpelki działać nie planuję :PPP Już i tak wszyscy dokoła widzą że ONA się MU podoba (co MU dzisiaj delikatnie uświadomiłam), po kiego grzyba więc takie podchody? Ech, aż się boję sama zakochać… _^_

    Jako że jutro andrzejki, składam najnajnajnajserdeczniejsze życzonka wszystkim solenizantom, temu znajomemu i tym nieznajomym! A że jako kobitka i singielek nie obejdę się bez wróżb (żeby się pośmiać ofkoz ;>), jutro wkładam pod podusię karteczki z imionami – a nuż miano mego przyszłego poznam? ;DDDDD Gdy już poznam, to się odezwę, a na razie finito, idę wznieść kolejny toast z okazji ZALICZENIA HISTERII ^_______^ BUEHEHEHE, ale paranoja!!!

    got40.gifJeeeeaaaaa, nagłówek mi płynieee… jestem z siebie dumna jak rzadko, bo nawróciłam Sericzkę na Nightwish!!! A potem ona zaczęła nawracać Nata – grono wyznawców się powiększa! ^.^v

    Po najstraszniejszym tygodniu nastał całkiem sympatyczny – nie dość że wracam do życia, to jeszcze udał mi się sprawdzian z gramatyki ^ ^ Ale zapeszam, zapeszam, a przede mną piątek i schrzaniona histeria – -’ Perspektywa pisania wypracowania poprawkowego zawisła nad nieszczęsnymi kolegami et koledżankami niczym ciemna chmura, a ja zaczynam wpadać w podniosły nastrój a la „Dziady cz. III” i niewiele mi brakuje do kolejnej Wielkiej Improwizacji… XD

    Do życia powracam i do tego co robiłam od początku życia (poza czytaniem, śpiewaniem i piciem herbatki ^ ^) czyli do rysowania. Na pierwszy ogień poszła już po raz drugi moja netowa rodzinka, ale ten portrecik różni się od poprzedniego tym że:
    – jest kolorowy
    – jest w wersji SD ^ ^
    – Satsuś już nie jest groźna
    – za to Saerie jest nieco psycho _^_
    Teraz trzeba lecieć do kuzynki która ma skaner, lecieć do Karci która też ma kuzynkę która ma skaner albo wysłać do Satsuś która ma skaner XD

    Śniła mi się dzisiaj jakaś zakręcona akcja szpiegowska a la James Bond i rozbrajanie bomby wielkości główki od szpilki za pomocą kręcenia kolorowymi kółkami ;P Ten sen to chyba jakieś zrządzenie losu, bo ostatnio nawet na forum Zony dyskutuje się o Bondzie, chociaż powinno się dyskutować o Wiedźminie ;P
    A skoro już jestem przy tym ostatnim to muszę się publicznie wyżalić: dlaczego w serialu (TAK!! Oglądam to paskudztwo!!) Renfri NIE MIAŁA BATYSTOWEJ BIELIZNY?!?!?!?!? T_T
    I co to jest to blond-drewniane coś co oficjalnie zwane jest Ciri?!?!?!? T_T
    Chyba przyjdzie mi glebnąć pod biurko i stać się kobietą upadłą __^__ Nyo ale skoro opinia publiczna uznała mnie już za sadystkę i perwersa, to co mi szkodzi? XP

    Żyję i trwam w necie mimo wszystko. Mimo lagów, mimo żalu który mnie ogarnia gdy widzę pewne świecące słoneczko na GG (Wywalać go albo nie wywalać? That is the question…), mimo lagów niesamowitych, mimo bliskiego uzależnienia, mimo lagów jak stąd do Chicago… Dzień przed sprawdzianem z histerii ani razu nie włączyłam kompa i czułam się taka lekka i wolna że sama się tym zdziwiłam… A jednak wracam…

    Prawda jest taka: LUBIĘ WAS, PYSIULKI!!! ^___^v

    (Lubię też jak mi teksty latają ;DDD)

    A teraz krótka scenka z dzisiejszej informatyki:
    [jest chłodno, dwie koledżanki siedzą w kurtkach]
    Magister-Inżynier: [zerk na dziewczyny] Niektórym dzisiaj zimno, [zerk na Mariusza podwijającego rękawy] a niektórym ciepło… Jedni przegrzani, reszta niedogrzana… [jeszcze raz zerk na dziewczyny] Słabo się wasi koledzy starają… [wychodzi]
    My: LOL

    Oto~san zamyśla nabycie mi nowego wytrzymałego kompa! A to znaczy że moje z takim wysiłkiem zdobywane mp3 odejdą w niebyt…

    Przeczytałam w gazecie że blog pewnego dziewczęcia ukazał się w wydaniu książkowym! Pysiulki, wydajemy??? ;DDD

    Sebastian powrócił cały i zdrowy, i na dzień dobry spytał co to jest uke ;>~ Moje wyjaśnienie podsumował jednym dosadnym słowem: PANTOFLARZ!!!!!
    Widzę że już był na blogu i zaczyna komentować ^ ^ I very good, bo brakowało mi męskiego punktu widzenia, a tak może Sano poczuje się bezpieczny…
    A może nie…

    got4.gifNajbardziej pokręcony tydzień już za mną – napisałam 3 testy i co najmniej jeden skwasiłam __^__ ale kit z tym, łykend jest! Teraz mogę sobie ździebko poleżeć, posiedzieć, ponicnierobić, poczytać Sagę o Ludziach Lodu, której tomy gorliwie znosi mi Basia w zamian za Xa (nie ma jak symbioza, ne? ;D) i może popisać? Qrcze, u kogoż to ja przeczytałam że natchnienie bardzo lubi przychodzić podczas nauki? Nyo to chba wiem dlaczego tak jest: bo tak chcemy od niej uciec i zająć się czymś ciekawszym ;P Tak mnie nosiło przez ten tydzień a teraz za to sobie poszło i opadłam jak sfłaczały balonik _^_ Za to mogę się pożalić bloczkowi i zdesperowanym Czytelnikom, a zaraz przyjdzie Beacia i będę mogła pożalić się również jej ;> A przy okazji podejmę ją ciastkami, o ile sama ich nie zjem ^ ^’ bo są pyszne!

    Nyo niech mnie ktoś przytuli!!!!!!!!!! T_T

    Tiaaa, nabiłam sobie łepetynkę poszukiwaniem uke i zaczynam się zastanawiać czy takie słodziutkie milutkie niewinne stworzonko nadaje się na seme ;P Ale raz przecież można przełamać stereotyp! ;>>> Już i tak mi mówią że młodo wyglądam i że jestem śliczniutka O_o A nyo i mnie rozczulają *^.^* mówiąc do mnie Madzia (Giniak, BEZ SKOJARZEŃ!!!!!) a ja się milutko czuję gdy ktoś mówi do mnie zdrobniale ;D a ja do kogoś ;DDD bo to takie pozytywne jest ;DDDDD A w necie za to pełno ludków mówi do mnie Miyuś i czasem zastanawiam się ile w tym perfidnej premedytacji… nie no, przeczulona się robię czy jak ^ ^’ (a tak a propos poprzedniego zapisku o płci męskiej, mężczyzna o którym mowa w punkcie 8 jak przeczytał to aż przeprosił <— wzruszyłam się T_T a nie skomentował!!! ŁAŁ, ale długi nawias ;P) nyo a konkluzja z tego poplątanego zapisku taka, że rozczulanie się jest moim słabym punktem i w ten sposób łatwo mnie sobie owinąć wokół palca ;P Uodpornić by się na to może? Bo w końcu mam jednak WYKORZYSTYWAĆ a nie BYĆ WYKORZYSTYWANA!!!

    Co nie zmienia faktu że ostatnio mam ochotę sobie kogoś porozpieszczać (zgłoszenia gadulcem proszę ;>)…

    Coraz więcej kobitek z mojej netowej rodzinki bloguje!!! A ja je nawiedzam, OOOHOHOHOHOHOHOOO!!! ;DDD To dobra okazja żeby je lepiej poznać, bo paru kuzyneczek (i jednej siostrzyczki O_o) do tej pory nie spotkałam. I w rezultacie linków mi jakby przybyło… =D

    Ta notka jest kompletnie bez sensu, ale jeśli ktoś znajdzie powód by ją skomentować, może zmienię zdanie ;P

    got31.gifUWAGA! UWAGA! Strzeżcie się sióstr przejmujących tożsamości!!! ONE SĄ WSZĘDZIE!!!
    Ostatnio widuję na gg rózne dostępne osoby, a gdy zaczynam z nimi rozmawiać okazuje się że to ich siostry O_o Najpierw taki numer zrobiła Hikki-chan, a potem zastukałam do Serisi żeby pośmiać się z gadek jej siostry i nagle widzę odpowiedź: „To ja, Siostra”
    Moja mania prześladowcza się pogłębia _^_

    Nyo nic. Będzie liścik. Tyle że powtarzam to i powtarzam, a on stanął w martwym punkcie i stoi. Czyżbym jeszcze bardziej się cofnęła pod względem ubierania myśli w słowa? To straszne jak może przeszkadzać brak stałych dostaw natchnienia i ta dobijająca tęsknota… Znowu zaczęłam się zastanawiać nad sensem zawierania znajomości w necie. Jedna po kilku miesiącach korespondencji (listowej!!!) nagle się urwała bez wyraźnego powodu, druga i bardzo obiecująca też jakoś stoi, a teraz oddala się kolejna… I oddala się coraz bardziej. Ale czy mogłam się tego spodziewać po kimś kto jeszcze do października odzywał się do mnie przynajmniej raz dziennie? Wspominałam już że szybko się przywiązuję, do netowych też. A on był chyba pierwszą osobą, którą poznałam gdy założyli mi net i wpisał mi się w cykl życiowy niesamowicie. A teraz nie ma go i nie ma, i do wczoraj myślałam że już się odzwyczaiłam, a potem znowu się pojawił. Przez pół dnia się zastanawiałam – odezwać się czy nie? Nyo i odezwałam się, tak żeby sprawdzić… Kilkuminutowe rzucanie półsłówek. Wyglądało na to że już nie chce ze mną rozmawiać albo po prostu już nie potrafimy… Niech to, dobre znajomości z reala stawały się sztywne i bez wyrazu po długich miesiącach niespotykania się, a taka netowa padła po paru tygodniach? Czy gdybym wyłączyła komp i przez miesiąc do niego nie wracała, miałabym po tym miesiącu jeszcze z kim pogadać??? Skąd mogę wiedzieć co czuje ktoś tam po drugiej stronie, gdy ja się cieszę ze znajomości z nim? Przecież przez internet nie dostrzega się prawdziwych emocji. Nawet nie wiadomo czy w ogóle są…
    Gdy wczoraj wyłączyłam komputer byłam zrezygnowana i zastanawiałam się czy nie pora na wywalenie z mojego gg kolejnej osoby. I czy ta osoba była warta tej sympatii, którą we mnie wzbudzała. Pewnie skończy się na włączeniu archiwum gg i zaśmiewaniu się z naszych dawnych rozmów, zapomnieniu że to nie teraźniejszość. Mam pamiętać tamte chwile czy kompletnie się od nich odciąć? W każdym razie postaram się już na pewno przestać czekać. Do licha, kiedy tak siedziałam pogrążona w pustce, przypomniała mi się Usagi-chan czekająca na list od Mamorusia O_o A potem uświadomiłam sobie że porównuję nasze sytuacje – i to mnie przeraziło. Zaczęłam się śmiać sama z siebie, oddychając z ulgą że potrafię się z tego śmiać. Optymizm pozostał. Ale, o zgrozo, gdyby to przeczytała Karcia… O_o

    Jak tak dalej pójdzie to faktycznie zacznę sobie szukać uke, chociaż Hikki-chan twierdzi że jestem 2 cm za niska żeby być seme _^_ Tak czy siak czuję że uke powinien być apselutnie płci odmiennej, bo własnej molestować nie będę ;P mój feminizm mi na to nie pozwala ;PPP Mężczyzna – też mi się zachciewa… Z moich własnych doświadczeń i wnikliwych obserwacji wynika że mężczyzna jest:
    1)zmienny – raz uczy swą małą kochaną kuzynkę tańczyć a raz strzela do niej z karabinu
    2)tchórzliwy – boi się zaprosić na frytki koleżankę którą lubi i w rezultacie musi iść z koleżanką za którą nie przepada
    3)aż za bardzo spragniony kobiecości – ubiera się w futro i kapelusz swojej cioci i każe się tak fotografować
    4)agresywny – chyba nie trzeba podawać przykładów
    5)niewyżyty – tańczy i tańczy nie zważając na to że kobieta jest już kompletnie padnięta i jeszcze powtarzając jej „Kip smajling!”
    6)monotematyczny – co drugie zdanie a nawet co drugie słowo powtarza „Hehe, faza”
    7)niedelikatny – nie dość że nie chce złapać omdlewającej kobiety to jeszcze się odsuwa
    8)wyrachowany – najpierw mówi kobiecie że jest słodka a po jej rozczuleniu domaga się komentarza na swoim blogu
    9)mistrzem w załatwianiu ważnych spraw – zrywa z kobietą, która dowiaduje się o tym dopiero od swojej przyjaciółki
    10)frustrujący – wyprowadza kobietę z równowagi samą swoją obecnością bądź nieobecnością
    Na szczęście nie jest to opis POJEDYNCZEGO mężczyzny, bo gdyby takie coś chodziło po świecie, uciekłabym od niego gdzie pieprz rośnie. Ale takiego który posiada może dwie z tych cech można jeszcze próbować wychować… Zdesperowana jestem, ne? ;>>>

    UWAGA! UWAGA! Biel to przeżytek!!! Od wczoraj kolorami mojej niewinności są NIEBIESKI i FIOLETOWY!!!

    DN coraz dłuższa w Internecie!!!!!!!!!!!!!!!!

    O matko, ale długi ten zapisek… O_o

    got27.gifSiedziała pod drzewami, popijając zieloną i patrząc jak gasną ostatnie gwiazdy. Rzadko pozwalała sobie na takie chwile zapomnienia, ale ciągle pamiętała jak to jest być Sankatsu.
    – Zgadnij kto to! – czyjeś dłonie nagle zakryły jej oczy.
    – Precz, siło nieczysta! A kysz! A kysz! – wykrzyknęła teatralnie, machając rękami w udawanym przestrachu. Rozchichotany zabrał ręce i usiadł obok niej.
    – Myślałem że porą Niepokoju jest zmierzch a nie świt – zaczął rozmowę.
    – Zachody słońca są zarezerwowane dla moich rodziców – mrugnęła do niego – Wtedy tata kładzie głowę mamie na kolanach i zaczyna improwizować poetyzmy, co w innych sytuacjach byłoby u niego dziwne… Ej, ej, a ty co sobie wyobrażasz??????
    – Hihi. Jestem bezczelny. Jestem perfidny. I zapamiętam sobie widok Xemedi wyprowadzonej z równowagi. Czy ktoś poza mną to widział? – po tych słowach Mazoku, któremu zawdzięczała jedno ze swoich imion ułożył się wygodniej – Będę się rozkoszować tym wspomnieniem przez wieczność. Teraz możesz mi winogronka prosto do buziulki…
    – Wiesz co – wyjęła ze swojej torby czajnik bezprzewodowy – Zaraz ci do tej buziulki wleję herbatkę. Wrzącą.
    – Na długo w tym stanie nie pozostałaś – podsumował. Uśmiechnęła się z triumfem.
    – Zdecydowanie wolę obserwować innych wyprowadzonych z równowagi przeze mnie – stwierdziła, mierzwiąc mu fioletowe włosy.
    – Na mnie nie licz – roześmiał się.
    Przez chwilę trwali bez ruchu, obserwując budzące się słońce. Wreszcie zapytał:
    – Nigdy nie żałowałaś? Tego kim postanowiłaś być?
    – Dlaczego miałabym? – wyglądało na to że spodziewała się tego pytania.
    – Bo mimo wzystko jesteś… człowiekiem – odparł – I możesz kiedyś zapragnąć… podzielić się sobą z kimś innym…
    Xella-Medina zapatrzyła się przed siebie nieobecnym wzrokiem.
    – Ładnie to powiedziałeś – rzekła wreszcie – A może mogłabym podzielić się… z tobą?
    Na te słowa aż się podniósł i spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami. Zachichotała, widząc jego minę.
    – Zapamiętam sobie widok Xellosa wyprowadzonego z równowagi – wyrecytowała – Miałam na myśli podzielenie się doznaniami… Mogłabym pokazać ci moją duszę.
    – A skąd znasz takie sztuczki, hm? – popatrzył na nią sceptycznie.
    – Szybko się uczę – odpowiedziała. A potem lewą ręką – tą z odkrytymi palcami – dotknęła jego czoła. Z uwagą śledził jej poczynania gdy powoli i cicho coś mówiła, a potem zamknęła oczy.
    I po chwili on podniósł powieki z kompletnym zaskoczeniem i jeszcze czymś, czego nie potrafił nazwać. Ale nie patrzył na Xellę-Medinę, patrzył raczej jej oczami, przeżywał wszystko czego ona doświadczała. I, o dziwo, jej doznania były takie… spokojne. Kojące. Nieprzyzwyczajony do tego zaczął wychodzić z transu. Nie widziała tego, ale chyba wyczuła, bo lekko się uśmiechnęła.
    – Nie przeszkadzaj sobie – szepnęła. Westchnął cicho i z powrotem zamknął oczy. Przesunęła rękę w dół, po jego policzku i nagle poczuła że jej dłoń została zamknięta w lekkim uścisku. I tym razem doznania popłynęły w drugą stronę… Ale tym razem szalały. To była dla niej nowość, bo sama nigdy nie odczuwała niepokoju.
    – Xellos…? – odezwała się zaskoczona.
    – Ja też się szybko uczę – usłyszała. Powoli cofnęła dłoń.
    – Już za dużo o mnie wiesz – stwierdziła uśmiechając się szelmowsko.
    – Nigdy nie będzie za dużo – zaprzeczył i wydało mu się że widzi w jej oczach cień smutku. Ale to chyba było tylko złudzenie.
    – To co, może obiad? – zaproponował, patrząc na słońce. Stało w zenicie.

    *Dedykowane adresatowi listu*

    26.gifDobra, możecie skakać z radości – twórczości jeszcze nie dam bo mi się nie chce _^_ A poza tym moja próżność cierpi bo dostałam jakiejś wysypki i jestem łaciata (w dodatku na czerwono – JAK JA NIE LUBIĘ TEGO KOLORU!!!!!!! ><). Ofkoz rodzinka zaczęła się zastanawiać co ja takiego zjadłam, aż wreszcie oka~san wysunęła śmiałą teorię: „TO WSZYSTKO OD KOMPUTERA!!!” Nyo i chyba mnie do lekarza zaciągnie… Niestety trudno wygrać z paniką rodzicielki… Znając moje szczęście mam albo uczulenie albo różyczkę (jedną już miałam jakieś 10 lat temu i Siły Wyższe mogły uznać że trzeba mi przypomnieć jak to jest :P). Tak czy inaczej nie pójdę do szkoły i nie będę się musiała uczyć jutrzejszego sprawdzianu… a może i do pojutrzejszego… – -’

    Z nienacki wypadła nam dzisiaj ze środka zajęć gramatyka i mieliśmy dwuipółgodzinne okienko O_o a wiadomo że podczas takich długich przerw dziwne rzeczy do głowy i na język przychodzą, więc siadłyśmy sobie w damskim gronie (plus Mariusz) i bawiłyśmy się komórkami… Oczywiście musiałam się pochwalić moją melodyjką („Take on me”!!!!! JEEEEEEEAAAAAAA!!! I love a-haaaaaaa!!!!!! *^.^*) i Mariusz spytał czy to było „Coco jambo” O_o A gdy nas się zrobiło ciut więcej, zaczęłyśmy nawijać – najpierw o dzieciach. Ile która chce mieć i kiedy (rekordowa granica wyniosła 38 lat __^__). Potem Ewelina przyniosła NAJ i Mariusz się do niego dobrał żeby poczytać o stosunkach damsko-męskich w różnych okresach życia ;PPP Ach, jeszcze HOROSKOPY!!! Jak mogłam zapomnieć o horoskopach!!! Przeczytałyśmy je z emocjami ;P i jak zwykle kolejna gazetka przepowiedziała mi upojne chwile z ukochanym – DOBRA, TO TERAZ NIECH MI Z ŁASKI SWOJEJ JAKIEGOŚ SKOMBINUJE, OK?!?!? >< W takie gazetowe horoskopy na szczęście nie wierzę i czytam żeby się pośmiać, ale te charakterowe coś chyba w sobie mają, bo ja jestem typowy Rak, a oka~san pedntka jak każda Panna (notabene legendą już stał się text oto~sana „Panna jest marudna” ;>)… A niedawno wpadła mi w łapki taka zwariowana książeczka z horoskopami i utkwiło mi w pamięci jak zdobyć Bliźniaka (dobra, wszystkie Bliźniaki DO MNIE!!!) z czego się zaśmiewałam, bo mam znajomego Bliźniaka w necie… Czy może raczej miałam, bo ta znajomość coraz bardziej się oddala…

    Wczoraj odbyła się nadprogramowa sesja na czacie i Kurimek, który pierwszy się rwał do rozwalania wszystkiego co się rusza i nie rusza na koniec stwierdził że było za dużo walki (a przy okazji że Miya chce sexu – on też chory czy jak? O_o) Ralik był z nami wyłącznie ducjem niestety. A oto jakie mądrości życiowe można wynieść z eRPeGa:
    1) Łatwo wywołać nieczyste myśli u paladyna, chwaląc jego nowy miecz ;>~
    2) Nie zabijać czegoś mimo że wygląda jak goblin i właśnie wkręca dziecko w maszynkę do mięsa
    3) Nie zwracać uwagi na niską samoocenę Mistrza Gry, bo to przypadek nieuleczalny (i nie całować go na zachętę bo się zakocha i umrze z tęsknoty ;>~)
    Serisiu, jeśli wypatrzysz jeszcze coś mądrego to daj znać!!! ;DDD

    Nyo a teraz ruszam ponawiedzać inne blogi… Następnym razem już NA PEWNO będzie tfurczość!!! OOOHOHOHOHOHOHOOO!!! ;DDDDD Wygląda na to że wolnego czasu mi nie zabraknie… __^__ Qrcze, nie przyniosę Basi Xa i będzie się dalej bidna gubić kto tam jest kim (skończyła 4 tom – vivat rewolucja!!!) Za to może odeśpię, bo zachciało mi się wczoraj oglądać Tadka, potem mi się śniły Hinoto i Kanoe, a jeszcze potem angielski czyli nic dziwnego że się nie wyspałam i dlatego teraz bredzę…

    ŁIIIIIIIIII!!! IDĄ ŚWIĘTAAAAAAAAA!!!!!!!!

    Pozdrawiam!!!!!!! ;>>>********** (nie powiem dla kogo te buziaczki)

    27.gifW ten łykend wszystko jest apselutnie i bezapelacyjnie kakkoii i nie zaszkodzi temu ani niepogoda za oknem, ani mroczna wizja trzech sprawdzianów z rzędu! Jestem lekka, jestem napełniona muzyką grającą w mojej duszy (i w kopmjuterze – hack THE BEST!!!), mam wszystko czego mogłaby pragnąć na pół zahibernowana osóbka, której brak wiosny…

    W piątek byłam na mojej pierwszej sesyjce Slayerkowego RPG… I qrcze, ale mi się podobało! Fakt, były problemy z czatem, wywalało nas równo i w rezultacie przenieśliśmy się na gadulca, a przy okazji przerzedziło się nas trochę, bo zostaliśmy tylko ja, Serika i MG… Kurimka wywaliło na amen, a Raflik poszedł na obiad i już nie wrócił… Zastanawiałam się już czy aby nie poszedł W CHARAKTERZE OBIADU (Serika: „ZJEŚĆ MAZOKU???”) ale może to lepiej dla niego, bo nie widział jak jego postaćka obrywa za bezmyślność ;PPP Ale myślałam że się ze śmiechu przekręcę gdy zaczął machać ogonem i chwalić się wszystkim dokoła że jest MAZOKU… Raflik Mazoku… _^_ Raaany, jeśli przeżył to starcie, następnym razem założymy mu obrożę (BEZ SKOJARZEŃ, Serisiu! ;>~) i będzie zarywał w ziemię za każdym razem gdy powiemy „SIAD!” eee, to chyba nie ta bajka ^ ^’ W każdym razie biedny Dąbi musiał sobie radzić z takim czymś i w dodatku improwizować… Ale ta improwizacja mu bardzo fajnie wyszła :DDD i teraz jesteśmy zamknięte w komnacie bez wyjścia i czekamy na rozwój sytuacji. Następnym razem mógłby wpaść jakiś wyzwoliciel nadobnych niewiast, bo nie mam na kim potrenować szlachetnej sztuki uwodzenia *^.^*

    Tak czy siak była akcja, był klimat, były wrażenia i stwierdzam że chcę jeszcze. Ta sesja była za krótka!!! Jak ja wytrzymam do następnego piątku??? T_T

    Ach, nie ma jak podróże do innych światów, one są dla mnie zbawienne… Wreszcie skończyłam 13 odcinek DN i Satsuś będzie mogła sobie poczytać DZISIAJ (bo chciała wczoraj ale jej perfidnie nie dałam ;P) A 14 odcinek będzie feministyczny, bo muszę się wyżyć ;>>>

    Ech, na razie nie umiem pisać w stylu uporządkowanym, więc zapisek jest jaki jest… Może by na koniec jakiś teścik tu wrzucić? Na przykład taki:

    vincent.gif

    Vincent Valentine

    You are still struck by the death of one of your loved ones or something terrible that happened to you a long time ago. You are cold and unwilling to accept friendships, however, you may have a couple of friends at your side. You need to learn to break away from the past.

    Click here to take the Final Fantasy VII test!

    Czy ktoś u licha wie co to za jeden, ten Vincent???

    A, jeszcze jedno: w następnym zapisku będzie TWÓRCZOŚĆ (tak Was lojalnie ostrzegam ;>>>) A teraz możecie zająć się podziwianiem mojego nowego tła, które wynagradza mi bezgwiezdne noce *^___^*

    31.gif

    I want to see where the sirens sing
    Hear how the wolves howl
    Sail the dead calm waters of the Pacific

    Cały problem w tym że idzie zima, a zimą moja duszyczka zapada w ten nieznośny półsen, który nie pozwala mi funkcjonować tak jak powinnam. Jesień jest porą melancholii, a zima snu niestety… I nie dość że nie mogę pożeglować spokojnymi martwymi wodami Pacyfiku to nawet na spacer nie wychodzę, bo zimno, ciemno i śpiąco… Najchętniej zrobiłabym sobie gorącą kąpiel w borowince, ale nawet na to nie mam siły…

    I want to find The Secret Path
    A bird delivered into my heart

    Sekretna Ścieżka moja zaginęła gdzieś we mgle, a może w śniegu? Do żadnego z innych światów niezdolna jestem się wyprawić, choć tyle myśli, tyle pomysłów… Czy tak trudno unieść rękę, napisać coś, narysować? Wygląda na to że tak. Potrzebny mi jakiś bodziec, ale bibliotekę zamknęli i obecnie żyję wyłącznie kserówkami z angielskiego. Ale być może jutro się to zmieni i nie mówię wyłącznie o PBCH, ale po prostu idę kupować, kupować… *^______^*

    I want to love by the Blue Lagoon
    Kiss under the waning moon
    Straying, claiming my place in this mortal coil

    Powiedziałabym że chcę mieć kogo całować pod błędnym księżycem, ale to by już wyglądało jak list do BRAVO: „Inne dziewczyny mają już chłopaka, a ja nieee!!!” – -’ Ci którzy są osiągalni nie są w moim typie, a ci którzy są (przynajmniej teoretycznie) w moim typie są nieosiągalni… A propos, ostatnio trzy z moich wcieleń zaczęły arcymądrą dyskusję o miłości w necie… ale do tego może kiedyś wrócę, teraz nie pora na doprowadzanie Czytelników do gleby ;P

    Drown into my eyes and see the wanderer
    See the mirrors of a wolf behold the pathfinder

    Nyo i wychodzi na to że gdy idzie zima nie robię nic. Nie mam nastroju do czynnej rozrywki takiej jak pisanie, rysowanie i odpowiadanie na listy :( Na szczęście budzę się przy mojej kochanej muzyce i przy rozmowach z osóbkami potrafiącymi do mnie dotrzeć (z tym że większość w necie – JA CHCĘ LIVE!!!!!!!)

    Wiosna mi potrzebna, ot co… Wiosną wszystko rozkwita, więc i ja rozkwitnę…

    38.gifRodzina czarownicy

    Przyrzekam wam miłość dozgonną,
    siwe dzwonki szaleju, błędna belladonno,
    sowo, nowiu, ropucho, puchaczu i hieno,
    tytoniu bladolicy
    i bzów czarnych posępna zżółkła walansjeno.
    Ja, wiedzma bez ożoga,
    z sercem opalonem
    tęskniąca za dalekim, ubogim demonem,
    wpatrzona w świat jak w szklaną czarodziejską kulę,
    kocham cię i do serca tulę,
    rodzino czarownicy,
    podejrzana, kochana…

    Korzystając z okazji chciałabym pozdrowić wszystkie czarownice, demony, aniołki z różkami, wampirki i inne mniej lub bardziej potępione duszyczki, które przewinęły się przez moją egzystencję ;>***


    • RSS