star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2008

    The Window Shopper

    Random Gentle Love Dreamer (RGLD)

    The Window Shopper

    Loving, hopeful, open. Likely to carry on an romance from afar. You are The Window Shopper.

    You take love as opportunities come, which can lead to a high-anxiety, but high-flying romantic life. You’re a genuinely sweet person, not saccharine at all, so it’s likely that the relationships you have had and will have will be happy ones. You’ve had a fair amount of love experience for your age, and there’ll be much more to come.

    Part of why we know this is that, of all female types, you are the most prone to sudden, ferocious crushes. Your results indicate that you’re especially capable of obsessing over a guy you just met. Obviously, passion like this makes for an intense existence. It can also make for soul-destroying letdowns.

    Your ideal match is someone who’ll love you back with equal fire, and someone you’ve grown to love slowly. A self-involved or pessimistic man is especially bad. Though you’re drawn to them, avoid artists at all costs.


    Your exact female opposite:

    The Stiletto

    The Stiletto

    Deliberate Brutal Sex Master


    Always avoid:

    The Hornivore (RBSM)

    Consider: The Gentleman (DGLM), The Loverboy (RGLM), The Boy Next Door (RGLD)

    Link: The Online Dating Persona Test | OkCupid – personals | Dating

    Taaak. Ja to zdecydowanie muszę dogłębnie przeanalizować.
    I nie. Nie pytajcie, czy mówię o treści wyniku, czy o tej diabelnej tabelce…

    Ja to jednak jestem niekonsekwentna ciężko i nieuleczalnie, co? Zwłaszcza kiedy czuję nieodpartą potrzebę wyzłoszczenia się, tłumioną przez długi czas. Ot tak, na cały świat. A że akurat mam kiepski dzień, złoszczę się na którymś blogu… I zaraz mi lżej, a potem jak patrze na tę notkę, to myślę: „Łomatko, co to za gupoty?”, po czym ją kasuję, zmieniam albo przynajmniej przyklepuję nową, bo już dłużej patrzeć nie mogę. To tyle a propos tłumienia własnych frustracji, zwłaszcza gdy przejmuję się czyimiś kłopotami bardziej niż cudzymi (to ja mam jakieś kłopoty? Ach tak… Pracy szukam… Oł łel, chrzanić). Ma to coś wspólnego z niepoprawialnymi babskimi hormonami (które, nota bene, próbuję naprawić od półtora roku i oto efekty) i z moją cechą, którą mi pracowicie wytykają przyjaciółki – że zawsze robię im za rękaw do płakania, a sama im się nie wypłakuję. Rzecz w tym, że zazwyczaj po prostu nie wiem, od czego zacząć XD I świadoma jestem aż za bardzo, że jak tylko coś powiem, dla mnie samej zabrzmi to kretyńsko. Taa… I potem panuje powszechna opinia, że Miyaki się nie gocą, a ja plaskam się w czółko i nawet nie mam jak sprostować.

    Dobrze w takiej chwili zobaczyć się z Alirką, o której też panuje taka opinia, tylko jeszcze bardziej. Pójdą sobie takie dwa dziecka na tradycyjny obiadek (herbata + naleśniki + popcorn), obiegną Rynek ze trzy razy, zrobią nawet Standardowe Babskie Zakupy (TM), obgadają wszystko jak leci, pofazują, pośmieją się… Natchną sie wzajemnie na rysowanie, o. Bo rysowanie wychodzi mi zdecydowanie łatwiej niż pisanie, niestety. Pewnie dlatego, że do pisania potrzebne są słowa, a jak wiadomo, słowa zabijają albo przekręcają treść :P Nyo i dlatego, że pisanie traktuję jakby poważniej, a rysowanie to głównie przyjemność.
    Nie chcę, żeby pisanie stało się dla mnie obowiązkiem, muszę więc znaleźć na to jakiś sposób…

    Ale co tam, w najgorszych chwilach znienacka może znaleźć się odtrutka. Moje uke przyjdzie i wygłaszcze, moja Muza dopisze i strzeli mi ładny komentarzyk, choć też ma swój dzień frustracji*, a dyżurny blogowy drań też przyjdzie i zacznie wychwalać, jaka to jestem wspaniała i w ogóle :P

    Po miesiącu chodzenia na kurs teoretycznie prowadzenia własnego biznesu** zrywam się z łózia najpóźniej o wpół do ósmej, zapominając, że mogę sobie już spokojnie spać. Dzisiaj się zerwałam – a zasnąć w nocy nie mogłam z okazji oh the horror – z nagłą a niewytłumaczalną potrzebą zobaczenia mojej komórki. Tylko że nigdzie jej nie było. Gorączkowo szukałam jej tak z kwadrans, dopóki nie odkryłam, że chowa się pod prześcieradłem. Nie mam pytań…

    * Podejrzewam, że już nigdy nie będę mogła wymawiać tego słowa bez ataków śmiechawki, nyo ale czasem lepszego nie znajduję XD
    ** A w praktyce kombinowania, nieufności, uprzedzeń, fazowych historyjek z życia wziętych, pieczenia ciast***, robienia nalewek i oglądania filmów, których nie słychać.
    *** Nie, ja nie piekłam tych ciast. Są pewne granice.


    • RSS