…Tako rzecze hurtownia papiernicza, do której biegam po teczki do akt osobowych.

Wstawiam ten wpis na próbę, albowiem panel przeszedł jakieś dziwne metafory* i nie bardzo wiem, jak się po nim poruszać i co z tego wyniknie. Ale w sumie ostatnio wiem tylko jak się poruszać ulicami między przychodniami i mym miejscem pracy. To poruszanie się, a konkretnie dłuuugie spacery z wynikami i probówkami, ratują mi życie. Siedzenie w laboratorium jest fajne, ale po pierwsze wyłącza mi mózg, a po drugie niedługo się pewnie skończy. Natomiast siedzenie w biurze i porządkowanie nie bardzo zidentyfikowanych dokumentów jest całkowicie wbrew mej chaotycznej naturze. I stresujące przez to jak jasny gwint.
Nie żebym się specjalnie prosiła o taki staż. Mniej biurowych po prostu nie było.

Marzyłam o tym, żeby móc śnić tak jak zasypiam – łagodnie, szczęśliwie i z cudownym poczuciem bezpieczeństwa.
Niestety pewne marzenia mają złośliwą tendencję do spełniania się na odwrót.
Ostatnio zatem zasypiam tak jak śnię – niespokojnie i męcząco. I budzę się po parę razy.
Oddajcie mi tamten stan…

*Po trzykroć cip cip kura dla co poniektórych opowiadań na blogach! XD