w_003.gifChciałabym móc napisać, co czuję, słuchając „Storm” BN albo „Lira no machi kara” czy choćby „Fuyû yume” Origi, ale jak zwykle nie potrafię znaleźć słów, które dałyby radę opisać wizje.
Chciałabym wyznać, że „The queen and the soldier” pani Suzanne Vegi kojarzy mi się z pewną moją postacią, ale ani ta postać nie jest jeszcze nikomu znana, ani skojarzenie nie jest specjalnie sensowne.
Chciałabym narysować coś uczuciowego i przejmującego, ale na to mam albo za mało emocji, albo za dużo, nigdy w sam raz.
Chciałabym też narysować tak ze cztery fanarty, ale panicznie się boję rysować fanarty, czego nigdy nie ukrywałam.
Podobnie jak czyjekolwiek postacie, do których żywię osobistą sympatię. Albo antypatię.
Chciałabym też, żeby na świecie nie było wojen, kłótni, smutku i gniewu. Abstrahując od rozmaitych altruistycznych powodów, nerwy mi to rozstraja. Surprise, surprise…

Ale nawet to wszystko zbladło, kiedy podczas czytania spisu potworów w D&D poderwałam się z krzesła z histerycznym śmiechem i wybiegłam z pokoju, wykrzykując: „NYO NIE, TO DLA MNIE ZA WIELE!!!!!” Ludzka kreatywność czasem mnie przerasta. Na Bogów Chaosu… Toż ja chciałam się tylko dowiedzieć, co to jest „hook horror” *T_T*