26.gifPrzy okazji moich translatorskich aspiracji, które mają szansę zostać zabite w przeciągu roku… Czytanie „Błękitnego Zamku” w oryginale jest… Hmm, pierwszym słowem, jakie się nasuwa, jest „traumatyczne”, ale staram się jakoś obiektywnie na to spojrzeć. Staram się, powiadam! Ignoruję tę myśl, by wypożyczyć sobie nasz uroczy przekład i śledzić zmiany, jakie w nim wprowadzono w stosunku do oryginału. Ignoruję. Ignoruję. Starannie.
Swoją drogą, gdybym zaczęła od oryginału właśnie, z pewnością zastanawiałabym się usilnie, jak by toto brzmiało po polsku i starała się sensownie przetłumaczyć. Tak właśnie mam z każdym fanfikiem, jaki zdarza mi się dopaść na FFnecie.
Hipokrytka ze mnie, ne? _^_

I doprawdy, skąd u mnie ta niezachwiana pewność, że NIE będę wiedziała, jak się dostać z Kuźniczej na Nowodworską? A konkretnie, z uniwerku na BAKĘ. Yay me.