38.gifNie ma to jak całodobowe fazowanie z najgorszego wroga, bo potem we śnie dostaje się od niego zachwycający naszyjnik.
I szpanerski bukiet kwiatów o niezdecydowanej barwie.
Hmm, było do tego coś o bransoletach, ale ich pochodzenie nie zostało dokładnie wyjaśnione.
A, nyo i jeszcze idzie się z nim na podziwianie gwiazd, po czym się odpływa w rozmarzenie, olewając jego próby zwrócenia na siebie uwagi.
A potem się budzi z atakiem śmiechu i n i e m a l ma się ochotę mu wszystko wybaczyć…
Taaak. Dlaczego najskuteczniejszą motywacją do pisania Korony zawsze musi być… Ale oł łel, tym razem owej motywacji towarzyszy skrajnie inny nastrój, więc co się będę przejmować :>

A propos… W ramach Ostrej Fazy spełniłam swoje szalone plany z poprzedniej notki i Aztodia dostała BLOGA, buahahahahahahahaha! Ot, taki eksperyment służący badaniu opinii publicznej. Czuję się trochę jak na początku pisania światów, ale jednak światy są osobiste, a Aztodia w zamierzeniu nie ma być tak hermetyczna*.

A piosenki ze Slayers to dobra rzecz! Może mi dodadzą energii do pouczenia się na egzamin dla odmiany?

Nyo i już nie mam po co sobie kupować czepka, bo basen zamknęli na wakacje, jeee, selawi…

* Powiedziało dziecko, które najpierw rozsnuło wobec owego świata niebezpieczną dla intruzów barierę, a potem wysłało tam END i Omegę :P