w_003.gifZapomniałam już jak się pisze z sensem, spójnie i konsekwentnie. Nie wiem, może to choroba mnie oduczyła myśleć i w rezultacie zdekoncentrowała? A może po prostu znów jestem za bardzo przestawiona na rysowanie, więc nie ma we mnie miejsca na nic więcej? Ale za oknami pachną akacje i przynoszą choć trochę ulgi…

- Dobranoc, Nanamciu – pożegnał się radośnie Miyak ze swą rozmówczynią, poprawiając okularki i mankieciki.
- Ugryź się – zaproponowała Maieczka, bez wątpienia w dobrej wierze.

Od szaleńczej jazdy kabrioletem do bycia obiektem pojedynków? Czy mam to traktować jako awans, czy jako degradację?
W ogóle bardzo się cieszę z powracającej utenkowej fazy, gdybym tak tylko miała komplet odcinków, wtedy już w ogóle wszystko by było pięknie…

O, a przed chwilą zostałam dla odmiany porównana do Milady. Czego to się dziecko czasem o sobie… O_o