goth11.gifZabawne, że ostatnie dni mogę podsumować o tak: „Udało mi się! Udało! Naprawdę to zrobiłam! Sprawiłam, że zmienił się na lepsze! *chlip*” I aż kręcę łebkiem nad sobą. Nie dlatego, że doprowadziłam do tego raptem wklikiwaniem kolejnych zdań, wybieranych Tak, Żeby Było Słusznie, ale dlatego, że z takimi reakcjami wychodzę na osobę skrajnie dobrą, miłosierną i wybaczającą z natury. I zaraz mi się przypomina Usagi i jej pomaganie wrogom… A prawda jest taka, że Miya-autorka, a w konsekwencji też Miya-graczka, kiedy tylko wyłapie jakiegoś Postacia z Potencjałem, zaraz go ogląda ze wszystkich stron, wdziera się jego w duszę i stara się jak najlepiej wydobyć cały ten potencjał na światło dzienne – i cóż, główna bohaterka, której taki postać przewrócił życie do góry nogami, zabił najbliższą osobę, polował na nią nieustannie, a przy okazji omal nie wywołał wojny, musi robić tak, jak ją graczka poprowadzi i być taką miłą, wybaczającą istotą.
Łał, ale długie zdanie.
A ogólnie rzecz biorąc, to chowam się przed życiem i czuję się za słaba żeby ludziom poprawiać charaktery – co najwyżej nastroje na chwilę – dlatego pozostaje mi się wyżywać w opowieściach. Zresztą nie jestem pewna, czy gdyby mi się tak zdarzyło w rzeczywistym życiu, też bym na to nie patrzyła z punktu widzenia autorki…
Niemniej jednak czuję się jakbym ocaliła świat. Co najmniej. Może i lepiej. Jak kiedyś powiedziała pewna kanalia: „Czasem trudniej ocalić jedną osobę niż uratować świat – a ja lubię wyzwania”… I jakoś trudno mi się z tym nie zgodzić.

A dzisiaj mieszanka różnych dziwnych rzeczy, której doświadczyłam we śnie, nie tylko dała mi spać, ale również przyniosła niezłą fazę. Miła odmiana po ostatnich paru nocach.

Nyo i mam dziwne wrażenie, że te laleczki jakoś mi tu nie pasują. To wszystko przez rozjaśnienie monitora, przestały mi się tak ładnie wtapiać w tło, wrrr.
Tak, wiem, ja to mam zmartwienia, plawda?