w_003.gifNiedawno rodzice się dossali do zdjęć sprzed lat… Nyo, jeszcze nie dwudziestu, ale niewiele brakuje. I to straszne, ale wynika z nich, że w dzieciństwie nie dość, że lubiłam pozować, to jeszcze byłam urodzoną modelką!* Dziwne to uczucie, kiedy to wspomnienie znajduje drogę z najgłębszej podświadomości i pojawia się, siejąc zamieszanie. Dopiero potem przyszła era robienia min do aparatu i panicznego lęku przed kamerami. Choć akurat lęk przed kamerami jest jak najbardziej zrozumiały.

Jeszcze straszniejsze, że naszła mnie ochota by z otchłani przykurzonych półek wygrzebać te najbardziej dobijające książki EVER, przeczytać je jeszcze raz… I nie wiem, wyśmiać. Zawsze się kończyło wyśmiewaniem. Tak dla kontrastu z grami. Nagle tak mi się zatęskniło za BGII – a miało prawo, po paru latach niegrania – że w tej chwili prowadzę równolegle dwie postacie z dwiema drużynami, choć jakiejś drastycznej różnicy w fabule toto nie powoduje. Już prawie zapomniałam jak to jest być takim małym nałogowcem i to fajne uczucie, tak sobie odświeżyć pamięć.
O, wiem chyba, po co właściwie chcę ten badziew przeczytać. Żeby posnuć sobie wizje, jak by to wyglądało z punktu widzenia mojej głównej bohaterki. I tak, zdaję sobie sprawę, że teoretycznie wyglądałoby tak jak w tej chwili gram. Teoretycznie.
Ja to jestem jakaś dziwna. I wyłazi na wierzch powód główny (zaraz po nieposiadaniu konsoli), dla którego Miyak nie gra w jrpgi – te rozmaite Baldury, Tormenty i Icewindy** go rozpieściły i tyle. Są tak uroczo łatwe w obsłudze.

A tak poza tym to marzę by doinstalować sobie jeszcze paru NPCów, gdy tymczasem nie działają, złośliwce jedne. Może to i lepiej dla mojej psychiki, wystarczy, że jedno amatorskie spolszczenie budzi we mnie ostre głupawki, co by więc było, gdybym doświadczyła ataku kolejnych?

Przy okazji zaczęłam się zastanawiać nad własnym charakterem, podejściem do ludzi, punktem widzenia na życie… To też straszne. I nad tym, na ile się różnię od swoich opowieściowych wersji. A może i one od siebie nawzajem. A potem mi myśli przeskoczyły z jednej gry do innej, zupełnie innej, aż zatęskniłam za pewną osobą… Muszę sobie znaleźć odrobinę spokoju w chaosie myślowym i przeznaczyć go na chwilkę z KoFem. Wtedy to już zupełnie nie będę miała spokoju, ale na razie podoba mi się ten stan. Póki nie jestem nim zmęczona, inspiruje mnie jak należy. I notki powstają na światach.

Chcę więcej odcinków Onegai My Melody. Baldzo. Mogę nawet przeboleć, że bez napisów, czuję się już wystarczająco zdesperowana. I chyba będę kibicować Kuromi.

Nie. Lubię. Hormonów. Prych.

*I nie miałam kwadratowej twarzy, o.
**NWN celowo nie wspomniałam, bo gdybym miała w toto znów zagrać, to wyłącznie dla jednej postaci, a to jednak ździebko za mało, o.