star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2007

    goth_gothcouple2_6_6_2002.gifOznaką mojej niezdatności do życia jest to, że robię sobie rachunek sumienia z facetów.
    Co prawda powinnam to napisać t a m, a nie tu, ale tylko tu jestem względnie na bieżąco. Cóż, nie żeby ich było wielu, z punktu którejkolwiek mnie bym nie spojrzała…

    Za to bardzo miło mi się od kilku dni zasypia. Wręcz nie mogę się doczekać iścia spać. Czyli te czułościowo-rhomantyczne odpały mają swoje dobre strony…

    Całe życie nie mogłam się nadziwić, co takiego widzą statystyczni fani w jednym zwyczajnym podpisie – toż żadnego z tego pożytku nie ma! A dziś? A dziś?…

    Dziwny to miesiąc, marzec. A tegoroczny to już w ogóle – przychyla mi nieba, zabiera, znowu przychyla…

    …Te wielokropki to plaga jakowaś.

    38.gifZzzzzzzzzzabierzcie mi sprzed ocząt romantyczne wierszydła, zabierzcie, zabierzcie, zabierzcie, zabierzcie…

    I niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego, skoro tak bardzo marzy mi się kąpiel w jak największej ilości piany, nie kupię sobie wreszcie porządnego płynu do kąpieli? Czyżbym aż do tego stopnia upierała się, że posiadanie marzeń jest ważniejsze niż ich spełnianie?! AAA!!!

    goth11.gifZabawne, że ostatnie dni mogę podsumować o tak: „Udało mi się! Udało! Naprawdę to zrobiłam! Sprawiłam, że zmienił się na lepsze! *chlip*” I aż kręcę łebkiem nad sobą. Nie dlatego, że doprowadziłam do tego raptem wklikiwaniem kolejnych zdań, wybieranych Tak, Żeby Było Słusznie, ale dlatego, że z takimi reakcjami wychodzę na osobę skrajnie dobrą, miłosierną i wybaczającą z natury. I zaraz mi się przypomina Usagi i jej pomaganie wrogom… A prawda jest taka, że Miya-autorka, a w konsekwencji też Miya-graczka, kiedy tylko wyłapie jakiegoś Postacia z Potencjałem, zaraz go ogląda ze wszystkich stron, wdziera się jego w duszę i stara się jak najlepiej wydobyć cały ten potencjał na światło dzienne – i cóż, główna bohaterka, której taki postać przewrócił życie do góry nogami, zabił najbliższą osobę, polował na nią nieustannie, a przy okazji omal nie wywołał wojny, musi robić tak, jak ją graczka poprowadzi i być taką miłą, wybaczającą istotą.
    Łał, ale długie zdanie.
    A ogólnie rzecz biorąc, to chowam się przed życiem i czuję się za słaba żeby ludziom poprawiać charaktery – co najwyżej nastroje na chwilę – dlatego pozostaje mi się wyżywać w opowieściach. Zresztą nie jestem pewna, czy gdyby mi się tak zdarzyło w rzeczywistym życiu, też bym na to nie patrzyła z punktu widzenia autorki…
    Niemniej jednak czuję się jakbym ocaliła świat. Co najmniej. Może i lepiej. Jak kiedyś powiedziała pewna kanalia: „Czasem trudniej ocalić jedną osobę niż uratować świat – a ja lubię wyzwania”… I jakoś trudno mi się z tym nie zgodzić.

    A dzisiaj mieszanka różnych dziwnych rzeczy, której doświadczyłam we śnie, nie tylko dała mi spać, ale również przyniosła niezłą fazę. Miła odmiana po ostatnich paru nocach.

    Nyo i mam dziwne wrażenie, że te laleczki jakoś mi tu nie pasują. To wszystko przez rozjaśnienie monitora, przestały mi się tak ładnie wtapiać w tło, wrrr.
    Tak, wiem, ja to mam zmartwienia, plawda?

    w_003.gifNiedawno rodzice się dossali do zdjęć sprzed lat… Nyo, jeszcze nie dwudziestu, ale niewiele brakuje. I to straszne, ale wynika z nich, że w dzieciństwie nie dość, że lubiłam pozować, to jeszcze byłam urodzoną modelką!* Dziwne to uczucie, kiedy to wspomnienie znajduje drogę z najgłębszej podświadomości i pojawia się, siejąc zamieszanie. Dopiero potem przyszła era robienia min do aparatu i panicznego lęku przed kamerami. Choć akurat lęk przed kamerami jest jak najbardziej zrozumiały.

    Jeszcze straszniejsze, że naszła mnie ochota by z otchłani przykurzonych półek wygrzebać te najbardziej dobijające książki EVER, przeczytać je jeszcze raz… I nie wiem, wyśmiać. Zawsze się kończyło wyśmiewaniem. Tak dla kontrastu z grami. Nagle tak mi się zatęskniło za BGII – a miało prawo, po paru latach niegrania – że w tej chwili prowadzę równolegle dwie postacie z dwiema drużynami, choć jakiejś drastycznej różnicy w fabule toto nie powoduje. Już prawie zapomniałam jak to jest być takim małym nałogowcem i to fajne uczucie, tak sobie odświeżyć pamięć.
    O, wiem chyba, po co właściwie chcę ten badziew przeczytać. Żeby posnuć sobie wizje, jak by to wyglądało z punktu widzenia mojej głównej bohaterki. I tak, zdaję sobie sprawę, że teoretycznie wyglądałoby tak jak w tej chwili gram. Teoretycznie.
    Ja to jestem jakaś dziwna. I wyłazi na wierzch powód główny (zaraz po nieposiadaniu konsoli), dla którego Miyak nie gra w jrpgi – te rozmaite Baldury, Tormenty i Icewindy** go rozpieściły i tyle. Są tak uroczo łatwe w obsłudze.

    A tak poza tym to marzę by doinstalować sobie jeszcze paru NPCów, gdy tymczasem nie działają, złośliwce jedne. Może to i lepiej dla mojej psychiki, wystarczy, że jedno amatorskie spolszczenie budzi we mnie ostre głupawki, co by więc było, gdybym doświadczyła ataku kolejnych?

    Przy okazji zaczęłam się zastanawiać nad własnym charakterem, podejściem do ludzi, punktem widzenia na życie… To też straszne. I nad tym, na ile się różnię od swoich opowieściowych wersji. A może i one od siebie nawzajem. A potem mi myśli przeskoczyły z jednej gry do innej, zupełnie innej, aż zatęskniłam za pewną osobą… Muszę sobie znaleźć odrobinę spokoju w chaosie myślowym i przeznaczyć go na chwilkę z KoFem. Wtedy to już zupełnie nie będę miała spokoju, ale na razie podoba mi się ten stan. Póki nie jestem nim zmęczona, inspiruje mnie jak należy. I notki powstają na światach.

    Chcę więcej odcinków Onegai My Melody. Baldzo. Mogę nawet przeboleć, że bez napisów, czuję się już wystarczająco zdesperowana. I chyba będę kibicować Kuromi.

    Nie. Lubię. Hormonów. Prych.

    *I nie miałam kwadratowej twarzy, o.
    **NWN celowo nie wspomniałam, bo gdybym miała w toto znów zagrać, to wyłącznie dla jednej postaci, a to jednak ździebko za mało, o.


    • RSS