got54.gifCzuję, że jestem stracona dla świata, choć mam nadzieję, że nie dla światów… Po tym jak natchnienie atakowało mnie wiosenną pogodą i zachęcało do spacerów wzdłuż rury i po działkach (z dochodzącym z nich zapachem dymu, odurzającym jak należy), odpływałam w przeszłość, ale tym razem na tyle produktywnie, że nawet zaczęłam nie tylko opracowywać tło do opowieści, a nawet je nieśmiało w tej opowieści umieszczać – panuj, Chaosie jeszcze bardziej, panuj. Po tym zaś jak wspomniane natchnienie doprawiło wczoraj trzepnięciem wodną gitarą, nagle wyskoczyłam w przyszłość i to w przyszłość wykraczającą poza tę właśnie opowieść. I ta przyszłość mi się diabelnie podoba, niespodziewanie podoba! Siedziałam do tej pory i myślałam: co zrobić po t a k i m zakończeniu od jakiego się nie mogę opędzić – drugie FFX-2? A nawet jeśli, to co z fabułą, gdzie fabuła? Gdzie przynajmniej jakiś pozór fabuły? A dzisiaj na spacerze zaczęłam widzieć tę fabułę coraz wyraźniej i coraz oczywiściej. I co ja mam z tym zrobić, do jasssnej anielki?! Winnam przynajmniej ponotować, żeby nie uciekło… Nie, żebym nie zapomniała nawet jeśli ucieknie. Bo będzie miało sporo czasu żeby uciec. Przecież nie zostawię właściwej opowieści rozbabranej i niedokończonej, żeby zająć się ni z gruchy, ni z pietruchy, jej sequelem, ne?

Uff.
Pisanie z założenia normalnych notek w transie tfurczym takie oto daje wyniki. Deal with it.

but we deal, we deal

Czasami mam ochotę przeprowadzić eksperyment, założyć sobie bloga – najlepiej na Mylogu, bo tam tego pełno – i wrzucić na niego coś dłuższego specjalnie po to, żeby móc dać do oceny. I żeby mieć chwile stresu, na ową ocenę czekając. I przyjmować gupie bezosobowe komenty. Dziwnam.

A dziwniejsze, że po tych wszystkich poschizowanych snach, przez które chodziłam struta i padnięta, takie jedno trzepnięcie dało mi takiego kopa… trzepa… masło maślane, wiem, ale jak inaczej to napisać… że mnie nosi w każdym razie. O.

Sit back, sit back, relax, relapse

A kysz, siło nieczysta, a kysz!
…Nie, natchnienie, to nie do ciebie było. Ty sobie spokojnie usiądź na kanapce, wypij herbatkę z dzikiej róży, a tę gitarę to ja ci może potrzymam…