Calpurnia.gifZ jednej strony prych, bo problemy z trafieniem do tej właściwej szkoły, albowiem nie rzucała się w oczy tak, jak ta niewłaściwa, a też zatłoczona – acz nieprzyjazna. Bo niepewność czy przypadkiem nie zrobię się głodna i nie zechcę kupić czegoś do jedzenia, w związku z czym nie zdecydowałam się radośnie przepuścić kasy na wymarzoną Ami-chan SD, w wersji breloczkowej. Bo dezorganizacja i zagubienie, przez co nie wiedzieliśmy, gdzie co się ogląda/odbywa/coś tam robi. Bo Cloasek się pochorował i znowu się nie spotkałyśmy. Bo Vannysia nie było i nie mógł obronić swych rysunków przed kamerą (kamerą? KAMERĄ?!). Bo tęskniłam za pewnym rysunkiem jeszcze zanim go podarowałam. Bo za dużo do obgadania, a za mało czasu i za mała podzielność uwagi. Bo zdjęć za mało narobiłam. Bo wreszcie zaledwie dwie z kawałkiem godziny snu.

Zaczęłam od tych zuyyyyyyyych wiadomości, jak widać.

Z drugiej jednak strony pisk, bo spotkałam znowu Serisię, Tencię, Satsuś, Alath i różnych innych Krewnych i Znajomych Jenota *ściiiiiiiiiiiiisk* Bo spotkałam wreszcie chûsę, Kerociana i Chiska *glomp* Bo wzruszające spotkanie rodzinne z Ariowym „Ale ty teraz ładna jesteś!”. Bo chwile rozczulenia z Tenciowym „Ależ ty go musisz kochać”. Bo miałam łapy zielone od fioletowego płomienia. Bo narysowałam Mrocznego a Demonicznego Biszonena, Który Będzie Miał Przerąbane. Bośmy z Serisią poknuły i pofazowały. Bo dostałam od Alath obrazek. Bo zrobiłam sesję zdjęciową ubierającej się Alirci. Bo Evil Kalambury i Yoko Kanno. Bo na żywo też jestem taka pozytywna jak w sieci, jak orzekły specjalistki. Bo jestem również prawie rozmowna. Bo wszystkieśmy głupie, nudne i nieciekawe, i Orochi nas pokona. Bo skoro Miya jest brokatowa, to Aeiran może być lakierowany. Bo zaliczone jednakowoż pół odcinka Slayers i kawałki różnych dziwnych anime z bizonami. Bo mamie się podobają „ci dżentelmeni” na wyszywance. Bo Tencia chce do mego rysunku z Blue Mary dotworzyć drugą część. Bo się do mnie modlono. Bo Xai, Klahan i Demyx. Bo Geddwyn w spódnicy, jasny gwint, a może i z różowym puszkiem przy komórce. Bo zjadłam gwiazdkę z Omegą i PRZEŻYŁAM.

Podsumowując, wychodzi na plus i pokazuje jasno, że Miyaki nie jeżdżą na konwenty dla konwentów, tylko dla spotykanych tam ludziów i nieludziów. Nic innego po dwóch Bakach stwierdzić się nie da. Mądrego. I w ogóle.

A Airel mi pokazała konkurs na opowiadanie fantastyczne i aż mnie nagle mózg zaswędział. Ale konkurencji robić jej nie będę, zwłaszcza, że pomysłu ni ma i raczej się nie zjawi. Koronę trzeba pisać i na światy dalej knuć, a nie wenę trwonić na jakieś cosie!
Idę teledyski pooglądać, to zawsze działa.