star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2006

    terry-small-stance.gifDo czegokolwiek innego niż zbitek nieposkładanych myśli zdolna w tej chwili nie jestem. A myśl o powiedzeniu komuś, że jest dla mnie jedną z najważniejszych osób na świecie, zaczęła mi towarzyszyć nawet we śnie… A może marzenie? Bo na pewno nie wizja przyszłości, nie odważyłabym się.
    Nie ma jak dzielenie uwagi między nawet nie dwie, a trzy zupełnie różne rzeczywistości. Może pora oderwać się na momencik od KoFa i odwiesić wreszcie światy… Ale wtedy to właściwie będzie czwarta rzeczywistość. Gdzie trzy się biją, tam czwarta korzysta?

    Flowers, a scent of flowers, always on his mind so he deceives her…

    Kto to jest Crysania? Chętnie bym ją poznała i zlustrowała. Czyżbym zaczęła stawać się niepoprawnym fangirlem? Całe szczęście, że nie jestem yaoistką i nie pytam, kto to jest ten Dal-dal-dal-cośtam.
    Doprawdy, przetrząsanie galeryj na dA jest zue i niedobre. Aaale to właściwie od dawna wiadomo.

    A w przyszłym tygodniu me kochane acz mało zaskakujące miasto zaszaleje dla odmiany i urządzi tydzień kultury Japonii! Tylko oczywiście nie podali co kiedy i gdzie się dokładnie ma odbywać. Trzeba wreszcie ruszyć swą zakaszlaną osobę z domu i poszukać słupa ogłoszeniowego :P

    Sharpen your claws, bare your fangs and go on!

    Rozczula mnie angielski z japońskim akcentem, przeraża mnie takiż niemiecki, ale moim najnowszym fetyszem chyba będzie „buondziuuuuuuuuur”!
    ___^___

    w_003.gif- Tylko żebyś następnym razem nie straciła znowu głowy…
    – Też coś! Nie popełniam dwa razy tych samych błędów. Nawet takich.
    - To dobrze… Życzysz nam powodzenia przed jutrzejszą walką?
    - Oczywiście! W końcu cie… was zawsze dopinguję najbardziej!
    - No, to żebyś o tym pamiętała. Bo jeśli jutro zwyciężymy, następny pojedynek stoczycie z nami, wiesz?
    – …

    A bo tak. Bo nawet najbardziej zuemu odpałowi należy się przyjrzeć z każdej możliwej strony XD

    Monochrome

    19 komentarzy

    Yagaminyo.gifRzucam się między stanami umysłu mniej lub bardziej gwałtownie, niekiedy tylko przepływając spokojnie, jak woda przy bezwietrznej pogodzie. Między punktami widzenia, między pozycjami, stanowiskami, opiniami i racjami bytu, choć może tych ostatnich za wiele nie powinno być. Racje bytu? Gdzie, skąd, jakie racje bytu?
    Raz fanka „zwyczajna” – obserwująca, oglądająca fanarty, słuchająca soundtracków dla samej przyjemności słuchania – innym razem istota próbująca wniknąć w cudzą opowieść i wczuć się w nią „od środka”, na siłę bo na siłę, ale nadal, coraz bardziej zawzięcie, chcąc zapomnieć o nieznośnym głosie rozsądku. I tak na zmianę, na zmianę, w kółko.
    Nawet nie Mary Sue, bo ani nie pcham się w centrum uwagi, ani nie wdaję się w romans z ulubionym postaciem, ani przede wszystkim nie jestem wszechmogąca, o powalaniu aparycją nie wspominając. Jeśli więc nie Mary Sue, to kto? Może należę do jakiegoś nowego, niedefiniowalnego jeszcze gatunku? To z jednej strony dobrze, bo nie lubię stereotypów i szufladkowania, a z drugiej strony nie pozwala mi znaleźć sobie miejsca tak naprawdę. Może dlatego, żem niedoświadczona, nieszczęsna taka, która tak naprawdę pierwszy raz osobiście weszła w czyjąś rzeczywistość. Bywało za to, że wciągałam kogoś do naszej albo że posyłałam postacie z własnych opowieści. Ale z takimi Renê, Andromedą, Nomi-chan czy tym bardziej Xemedi-san nie potrafiłabym się utożsamić, a każda z nich pewnie by się obraziła, gdyby przykładano do nich tę samą miarę, co do Mary Sues… Przynajmniej JA tak uważam. Całe szczęście, że nie piszę fanfików, z wyjątkiem DN cztery lata temu i paru okazjonalnych ścinków, które odzwierciedlają mój obecny stan umysłu. Pomnożony gdzieś tak przez 4.
    I całe szczęście, że postawiona między żądzą mordu na jednym osobniku, bezproduktywnym wzdychaniem do drugiego i przejmowaniem się wręcz histerycznie trzecim i czwartym, zawsze mam alternatywę meczu ping-ponga z piątym. To jakieś pocieszające :D


    • RSS