goth11.gifChyba jednak najważniejszym powodem, dla którego nie chodzę na imprezy, jest przebywanie z dala od mojej ulubionej muzyki, w otoczeniu jakiejś obcej, w dziwnych klimatach, składającej się głównie z irytującego rytmu.
Jakim cudem ja w ogóle wytrzymałam swój półmetek i studniówkę?!
Ale tak ogólnie było miło. A brat Justyny w stanie nietrzeźwym tańczy mniej więcej tak jak ja w stanie trzeźwym, miałam zatem ciekawe doświadczenie, o. I mam zielone spodnie teraz. Miejscami.

You never cared for anyone – anyone
You never cared for anyone – at all
Any love that youve ever given me,
You only gave me for your ego…

Swoją drogą, nadal się zastanawiam nad tą muzyką. Dlaczego w jednych przypadkach wiem dokładnie, która piosenka jest z jakiego albumu, a w innych słucham jak leci i nawet nie wiem, jak te albumy się nazywają? Albo dlaczego uparcie mienię się czyjąś fanką, podczas gdy połowy piosenek tego kogoś nie znam, a słuchając połowy drugiej połowy, zastanawiam się obłędnie, gdzie też ja jestem i jakim cudem mnie tu zawiało? I wreszcie dlaczego jedne odkrycia muzyczne owocują gwałtownymi zrywami, szaleństwem, hajem i wreszcie przedawkowaniem, a przy innych jest po prostu uszczęśliwiające przywiązanie, porywające, ale i kojące zarazem? Właściwie wychodzi na to, że ze wszystkich moich tak szumnie i dumnie zwanych idoli tylko Kokia-sama nigdy nie miała na mnie zgubnego wpływu.
Nie jestem pewna, do czego powinnam zmierzać w tym wywodzie i co powinno z niego wynikać, ale jak mogę być czegokolwiek pewna, rockandrollując się nagminnie? Z wyjątkiem tego, że nie chcę nigdy przedawkować?

If you let me, I’ll untie your sensuality,
I’ll open up your heart and satisfy my greed!

Drogi podmiocie liryczny, bez obrazy, ale chrzanisz. Co za „if you let me”?! Czy jakikolwiek porządny „flesh-fanatic psychopath” czekałby grzecznie aż mu obiekt pozwoli?! A wstyd, a wstyd.

- To brzmi jak kiepskie naśladownictwo Kiplinga. Czytałaś go ostatnio?
- Owszem
.

Na szczęście nie ma szans, by ktoś kiedyś powiedział mi „to brzmi jak kiepskie naśladownictwo Gaimana”… Choćby dlatego, że jego się nie da naśladować. Hmm. A właściwie dlaczego akurat Gaimana, a nie Tomaszewskiej? Bo jej się tym bardziej nie da?

- Prakseda? Nazwij ją Proxima! Proxima Centauri!

Cyganki za mną biegają masowo. Nyo, może nie aż tak masowo, bo do tej pory ledwo dwie, ale jednak. Co ja w sobie mam, że przyciąga je jak magnes? Zgodnie twierdzą, że nie chcą wróżyć, tylko o coś zapytać, na co ja mam do wyboru zatrzymać się i usłyszeć albo wyszczerzyć się radośnie i twardo iść dalej… A ciekawa jestem, jasny gwint XD Tylko na wszelki wypadek wolę być kompletnie spłukana zanim zdecyduję się dowiedzieć.