gol94_.gifHmm… *patrzy na nagłówek* Tam z założenia miał być jakiś kawałek z Poison, ale nie bądźmy tacy monotematyczni, piosenki pana Coopera też mogą sobie czasem odpocząć…
*patrzy jednym zębatym oczkiem na swój Media Player*
…Dobra, może się wyraziłam troszkę na wyrost. Ale faktem jest, że dzisiaj zaczęła mi chodzić po łebku Virginia pani Amos i nie chce z owego łebka wyjść. Zresztą ja nie mam zupełnie nic przeciwko temu, żeby tam była, bo się zakichałam w niej. Chyba przez tę rozkołysaną melodię, uspokajającą i niepokojącą zarazem… Acz pewnie kiedy się lepiej wczytam w tekst, zakicham się jeszcze bardziej, zobaczymy.

A tak baj de łej, doszłam do wniosku, że czytanie baśni w kombinacji ze słuchaniem The man behind the mask jest niebezpieczne. Zapamiętaj to, ewentualny Zdesperowany Czytelniku, zwłaszcza jeśli jesteś nieostrożnym młodzieńcem, który umawia się na schadzki w lesie ze swą potencjalną narzeczoną, ryzykując spotkanie z tajemniczym nieznajomym z czarownego świata, który zaproponuje Ci trzy przysługi w zamian za wypożyczenie narzeczonej na trzy noce…
…Uff. Rzekłam na jednym wydechu.

Nyo ale dygresje na temat radosnej tfurczości i tego, jaki Miyak ma zgryz z czarnymi charakterami, zostają odłożone na notkę następną. Mówię to zawczasu, żeby potem nie było, że nie ostrzegałam!

Hmm. Nagrałam właśnie tacie dwie składanki. Spędził chyba z godzinę przetrząsając moje ponad 450 piosenek, coby z nich wybrać trzydzieści parę… Sama mu to zaproponowałam, bo fascynuje mnie układanie piosenek na płytach, serio. To jeden z nielicznych wyjątków, dla których zdarza mi się odstępować od Chaosu. Uwielbiam je tak dopasowywać, żeby były ze sobą porządnie zgrane, starannie i bez żadnych zgrzytów. To jak… Bo ja wiem, przygotowywanie nad kociołkiem magicznej formuły?

A tak poza tym kwiaty akacji można mierzyć na kilogramy, wiatr wieje mocno i rozwiewa ich zapach, a ja łażę po świecie we wzmożonym stanie zakichania, o. Świetnie mi się zasypia w takim stanie – ja wiem, że to zabrzmi paradoksalnie, ale nawet jeśli śpię sama, to i tak czuję, że mnie ktoś przytula.

I ze wzmożoną aktywnością rysuję po notatkach. Niekoniecznie własnych…
Me: Raz w życiu go narysowałam jak trzeba… T__T
Ania: Ale co chcesz, ładnie ci wyszedł!
Me: Wyszedł jak debil! T__T
Ania: Wcale nie.
Me: Właśnie, że tak T__T
Ania: No dobrze, wyszedł jak debil – jesteś zdolna!
Me: Ale… Ale… O__o
Ania: Zobacz, potrafisz tak narysować faceta, żeby uchwycić jakim jest debilem!
Me: *załamuje się nerwowo*
Nota bene, po chwili dołączył do nas pewien mało mi znany Maciek z drugiej grupy i wyjechał radośnie, że słyszał jak to ja ładnie mangę rysuję i czy nie machnęłabym mu dziewczyny… Byłam w ciężkim szoku, ale machnęłam. Potem się innym chwalił.
A jeszcze wcześniej Ania mi wmawiała, że ładnie śpiewam, kiedy to czytałam notatki z metodyki do melodii Smooth Operatora czy innego Mizu no madoromi
Teoretycznie powinno mi teraz ego rosnąć. Ale zamiast tego ucieka z przerażeniem i chowa się w kąciku.