couples_gothcouple1_6_16_2002.gifNiniejszym zawiadamiam, że żyję, a przez ostatni miesiąc milczałam, albowiem:
- miałam zaliczenia (i zaliczyłam!)
- miałam sesję (i zdałam!)
- miałam ferie (i leniuchowałam)
- miałam wenę (i nawet trochę pisałam!)
- miałam fazę
- miałam schizę
- miałam ostrą schizę
- miałam schizę z powodu kogoś, z kim ostatni raz zetknęłam się *patrzy do archiwum na światach* w listopadzie 2k4 i się nie przejmowałam, aż tu nagle mię cosik trzepło
- miałam schizę z powodu kogoś innego, kto przyprawiał o jeszcze większą schizę kogoś jeszcze innego i się zaraziłam…
*patrzy na powyższy zapisek* Jeeej, jak to fajnie wygląda, a jakie jest zawiłe! *___*
Nyo ale dobra, lecimy dalej:
- ściągałam FutaKoi.alt, przez co miałam straszliwe lagi
- oglądałam teledyski do FF8, 10 i 10-2, przez co miałam jeszcze większą wenę, aż mi się kręciło w łebku
- czytałam „Armadę” :P (taki komiks, nyo)
- czytałam „Inny Świat” (taki cykl o wirtualnej rzeczywistości, nyo :>)
- były mrozy i się grzałam.

Ha-ha-haaaaaaaa…

Ach, jeszcze słuchałam muzyki, ale to akurat u mnie normalne.

Face to face, each classic case
We shadow box and double cross,
Yet need the chase
A license to love, insurance to hold
Melts all your memories and change into gold
His eyes are like angels but his heart is cold
No need to ask…

Od zawsze mię przy tej piosence ciarki przechodziły, ale kiedyś nie wiedziałam dlaczego. O, błogosławiona niewiedzo…

A, i jeszcze śpiewałam karaoke!

All the things I see
They are different from
What I had imagined they would be
Everything looks different
Now I’m getting dizzy spells
Its real emotion, shakin’ up the world
I’ll never give it up
I don’t ever want to
Lose this far
No more than I can do
When I am just too wrong
And in my heart I can hear you say,
That I am not alone!

Już mi dobrze…
(a to, że zaraz idę na praktykę, to już szczegół XD)

Odnoszę niecodzienne wrażenie, że przynajmniej jeden napisany przeze mnie ścinek ma szansę mieć dalszy ciąg. Przeraża mię to lekko, ale opowieść i inspiracja Final Fantasy rządzą się własnymi prawami…

Jeszcze jedno. Pamiętacie, drodzy Zdesperowani Czytelnicy, jak to mi się miesiące pomyliły? Och, na pewno pamiętacie, przecież to było w poprzedniej notce _^_ Otóż właśnie próbuję sobie przypomnieć, czemu wtedy z takim przejęciem czekałam na ten diabelny czternasty. Przecież ja się boję tego dnia! O__o