star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2006

    gol16_.gifUparcie szukam swoich kart i za nic nie mogę wymyślić, gdzie też się podziewają. Jak znam życie, pewnie mi mama sprzątnęła, kiedy nie patrzyłam…
    Oczywiście nie żebym miała grać czy cóś. Noł noł, jeśli chodzi o mój talent do kart, objawia się on ino w wojnie tudzież w kuku. Rzecz w tym, że mam sentyment do Dam Trefl, a akurat tę z mojej najwłaśniejszej talii lubiłam najbardziej T_T
    Sęk w tym, że od małego wykorzystywałam do opowieści co się da i nierzadko główne role odgrywały długopisy, spinki lub guziki i umiałam sobie wyobrazić, że mają twarze i rączki, i w ogóle. Karty natomiast, nie dość, że twarze mają naprawdę, to jeszcze dwa razy więcej niż normalnie człowiek ma XD A że główne role zwykle odgrywały Damy, to pewnie wynik mego bliżej niesprecyzowanego urazu do płci przeciwnej, jaki miałam w dzieciństwie… Nyo ale zawsze znalazł się jakiś jeden, żeby robić za obiekt westchnień przynajmniej dwóch Dam – przy czym jednej z wzajemnością, o!
    Główną bohaterką zawsze była Dama Kier, bo jak inaczej? Dama Kier idealnie mi pasuje na bohaterkę shôjo, bo jest słodka, miła, dziewczęca, skłonna do Szlachetnych Poświęceń oraz idealna do porywania i w ogóle gnębienia przez rozmaite czarne charaktery (chyba, że jest tą jędzą z „Alicji”, ale to niechlubny wyjątek oczywiście :P). Aż dziw bierze, że za młodu lubiłam ten typ bohaterek; dobrze, że później mi przeszło…
    Z Damą Trefl to już inna sprawa – ona raczej nie pcha się na afisz, za to jest kimś w rodzaju matko-siostro-przyjaciółki głównej bohaterki, służąc jej radą i wsparciem. Osoba ciepła, a zarazem silna psychicznie, mądra, będąca jak drzewo, jak skała, jak opoka (nyo chyba, że mamy do czynienia z Damą Trefl – szaloną boginią strzegącą czarnych diamentów, o których opowiedziała nam kiedyś Avellana, ale to też niechlubny wyjątek XD)… Prawdziwa dama i wzór do naśladowania *;__;*
    Czarnym charakterem opowieści jest oczywiście Dama Pik. W zasadzie nie wiem, czemu to dla mnie takie oczywiste, ale nic nie mogę poradzić, że piki mi zawsze wyglądały na charakterne, zdeterminowane i zaprawione w knuciu i intrygach. Dlatego też Dama Pik jest zagorzałą przeciwniczką Damy Kier, najczęściej o wspomniany obiekt westchnień, ale nie tylko. Nie ma aż tak ograniczonych horyzontów. I potrafi być naprawdę niebezpieczna, naprawdę godna podziwu… Nie doceniałam jej dziecięciem będąc; dobrze, że później mi przeszło…
    Hm, hm. Została jeszcze Dama Karo, ona zawsze przychodzi jako ostatnia, bo jest z reguły najbardziej nieokreślona. Ni to koleżanka, ni to rywalka, choć zdecydowanie mniej niebezpieczna niż Dama Pik i zdecydowanie bardziej płytka. Do tej pory wywoływała u mnie głównie uniesienie brwi, ale jednak chciałabym jej dodać trochę charakteru. Nie zasłużyła sobie na bycie pominiętą… Może kiedyś znajdę w niej jakiś szczególny rys.

    Tylko niech najpierw znajdę moje kartyyy T___T

    Ja się oczywiście kompletnie nie nadaję na Damę Trefl, ale cóż poradzę, taki sentyment… W ogóle te karty są mocno OOC XD

    Parę słów dla wtajemniczonych: od pewnego czasu nachodzi mię dziwna wizja nieco już wyrośniętego Kjopka w ENDzie. Do jakiego stopnia mi odbiło?! O__o

    couples_gothcouple1_6_16_2002.gifNiniejszym zawiadamiam, że żyję, a przez ostatni miesiąc milczałam, albowiem:
    - miałam zaliczenia (i zaliczyłam!)
    - miałam sesję (i zdałam!)
    - miałam ferie (i leniuchowałam)
    - miałam wenę (i nawet trochę pisałam!)
    - miałam fazę
    - miałam schizę
    - miałam ostrą schizę
    - miałam schizę z powodu kogoś, z kim ostatni raz zetknęłam się *patrzy do archiwum na światach* w listopadzie 2k4 i się nie przejmowałam, aż tu nagle mię cosik trzepło
    - miałam schizę z powodu kogoś innego, kto przyprawiał o jeszcze większą schizę kogoś jeszcze innego i się zaraziłam…
    *patrzy na powyższy zapisek* Jeeej, jak to fajnie wygląda, a jakie jest zawiłe! *___*
    Nyo ale dobra, lecimy dalej:
    - ściągałam FutaKoi.alt, przez co miałam straszliwe lagi
    - oglądałam teledyski do FF8, 10 i 10-2, przez co miałam jeszcze większą wenę, aż mi się kręciło w łebku
    - czytałam „Armadę” :P (taki komiks, nyo)
    - czytałam „Inny Świat” (taki cykl o wirtualnej rzeczywistości, nyo :>)
    - były mrozy i się grzałam.

    Ha-ha-haaaaaaaa…

    Ach, jeszcze słuchałam muzyki, ale to akurat u mnie normalne.

    Face to face, each classic case
    We shadow box and double cross,
    Yet need the chase
    A license to love, insurance to hold
    Melts all your memories and change into gold
    His eyes are like angels but his heart is cold
    No need to ask…

    Od zawsze mię przy tej piosence ciarki przechodziły, ale kiedyś nie wiedziałam dlaczego. O, błogosławiona niewiedzo…

    A, i jeszcze śpiewałam karaoke!

    All the things I see
    They are different from
    What I had imagined they would be
    Everything looks different
    Now I’m getting dizzy spells
    Its real emotion, shakin’ up the world
    I’ll never give it up
    I don’t ever want to
    Lose this far
    No more than I can do
    When I am just too wrong
    And in my heart I can hear you say,
    That I am not alone!

    Już mi dobrze…
    (a to, że zaraz idę na praktykę, to już szczegół XD)

    Odnoszę niecodzienne wrażenie, że przynajmniej jeden napisany przeze mnie ścinek ma szansę mieć dalszy ciąg. Przeraża mię to lekko, ale opowieść i inspiracja Final Fantasy rządzą się własnymi prawami…

    Jeszcze jedno. Pamiętacie, drodzy Zdesperowani Czytelnicy, jak to mi się miesiące pomyliły? Och, na pewno pamiętacie, przecież to było w poprzedniej notce _^_ Otóż właśnie próbuję sobie przypomnieć, czemu wtedy z takim przejęciem czekałam na ten diabelny czternasty. Przecież ja się boję tego dnia! O__o


    • RSS