Calpurnia.gif…zapytała Miya Miyę, na co Miya odpowiedziała, że raczej nie :P

This scenery is evergreen… This scenery is everred and everyellow, and I’m totally everrainbowed.

Jakie to szczęście, że jeszcze potrafię znaleźć chwilę wytchnienia.
Z dala od mojego media playera.
Że jeszcze jestem w stanie odpocząć.
Z dala od tej muzyki, która na okrągło wypełnia mi głowę.

…Żeby potem móc do niej wrócić z radością, a nie piszczeć ze strachu już od pierwszych dźwięków?

To jest ciekawe, że potrafię zakochać się bez pamięci w jakiejś piosence tylko dlatego, że usłyszałam w niej jedną nutę, jeden ton, który mnie poruszył, jeden jakoś szczególnie zaśpiewany wersik (w którym głosik wokalisty szczególnie ładnie brzmi? :>)… Nawet jeśli wcześniej ta piosenka zupełnie mnie nie ruszała i potrzebuję ładnych paru seansików, by to „coś” wychwycić…

Listopad się zaczął, pewnie zacznie mi się zmieniać repertuar. Tak jak nieodłącznymi towarzyszkami października są piosenki Blackmore’s Night, tak listopad śpiewa dla mnie jedną konkretną piosenkę. Made in Japan, dodajmy dla porządku. Podobno nazywa się „Tearless”, acz tak naprawdę niczego nie jestem pewna, ściągnęłam ją zupełnie przypadkiem, w zeszłym roku. Szukałam czegoś z Gravi, a toto było podpisane „Nittle Grasper”, ale tak poza tym to w życiu o tymtym nie słyszałam. Ale jest tak fajnie kołyszące i mnie inspirowało notkowo przez ostatni listopad. Oby tak dalej.

Wyciszyłam się dzisiaj. Marzyłam o takim wyciszeniu. Cmentarze zdecydowanie mają niepowtarzalną atmosferę, choć zbyt rzadko o tym pamiętam. Kiedyś działały na mnie przygnębiająco, a teraz raczej… Inspirująco?
Bardzo lubię sobie pójść na cmentarz zwłaszcza w ten jeden dzień, kiedy wszędzie palą się znicze. Nyo może nie wszędzie. Zawsze mi najbardziej żal tych zapomnianych. Są takie groby, które mają tylko postać porośniętych trawą kopczyków i można się o nie potknąć. Czasem jakiś zardzewiały krzyż z nich wyrasta, ale tylko czasem. Mam ochotę się tak po nich wszystkich przejść i zapalić po świeczce. Ale za dużo takich jest, chyba nie ma miejsca, gdzie by się jakiś zapomniany i zapuszczony nie znalazł (oprócz Melgrade, o ironio). Znaczy, tym pustym ciałom, z których dusze już dawno sobie poszły, raczej wszystko jedno, ale jednak pamięć to pamięć…

Znów się produkuję tu, kiedy powinnam produkować się tam. Na dzień dzisiejszy uznaję mój przypadek za beznadziejny XD

PS. Kissing to the Sreeping Beauty in the forest
PS2. I jakie to szczęście, że kocham mój layout i za nic nie chce mi się ggo zmieniać…
PS3. A w ogóle to doszłam ostatnio do wniosku, że Play, Minstrel, Play byłoby idealnym imidż songiem dla… Albo nie, nie powiem. Zachowam jeszcze ostatnie pozory poczytalności (?!) XDDD