star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2005

    team.gifI nie, zagmatwana sesja egzaminacyjna mi tego nie zepsuje.

    Znowu mi przykro, bo znowu będzie zagmatwana notka powodowana moją zagmatwaną twórczością i pewnie sama się w niej do końca nie połapię…

    Aaale to niiiiiiiiiiiiiic! >;D

    Tak się niby boję zapeszać, a wszędzie, gdzie się tylko da, piszę o tym, że wyraźnie mi przechodzi ten nieszczęsny kryzys uczuciowo-natchnieniowy. Nawet nie wiem co go spowodowało – po prostu nagle poczułam, że coś mi się rozmywa, że KTOŚ mi się rozmywa, kogo znałam, czułam i dopieszczałam przez ponad półtora roku, że wszyscy, z którymi mam styczność w swojej pisaninie, zaczynają mi się rozmywać i że już nie wiem, co się dzieje…
    A tu znienacka doszłam do wniosku, że jednak nie jest tak źle i że nawet się przede mną nowe możliwości otworzą, jak dobrze pójdzie…
    Jak dobrze poprowadzę fabułę, życie, opowieść…

    Ten atak optymizmu zawdzięczam po pierwsze piosence „Accidentally in Love” ze Shreka 2 *ściiiiiiiiiiiiiiiisk Cloaska*, a po drugie dziwnym pomysłom na rysunki… Sporemu zużyciu pomarańczowego i innych żywych kolorów… Nie wiem dlaczego pani, która w ten sposób zjawia się stopniowo na mojej kartce, nosi różowy monokl z wymalowanym zielonym oczkiem i płaszcz przeciwdeszczowy, o Parasolce Zagłady nie wspominając, wiem tylko, że jest boginią, choć na to nie wygląda… Ale do czego zmierzam? Może do tego, że zaraziła mnie swoim szerokim uśmiechem? Że brakowało mi żywych kolorów? Chyba deviant znów ujrzy moje KOLOROWE rysunki, coś się tak obawiam.

    Czytam swoje stare notki i uśmiecham się do siebie. Stare notki TAM, bo głównie tamtych spraw dotyczy dzisiejszy wypocin. Przyglądam się sobie jakiś czas temu. Ale wreszcie się uśmiecham, a nie tylko tęsknię. Ulga, niesamowita ulga.

    Zdaje się, że to draństwo, które ostatnio powstawało w mojej głowie, przesłaniało mi cały świat, a nawet światy. Tamto twórcze uniesienie schowało się, gdy przyszła nadzieja, tamten niepokój uciekł i nie wiem czy prędko do niego wrócę, optymizm jest mi teraz potrzebny – a gdy oglądałam teledyski z Shamanic Princess (i prędzej czy później na pewno całe anime obejrzę, nie ma bata XD) i przewijała się przez nie Tiara z K-K-Kagetsu, dobrze kojarzę, Vanny? Enyłej, robiło mi się smutno i przychodziły mi na myśl różne sytuacje z moich opowieści, też smutne… Może również dlatego zaczęłam wątpić? Ale nie da się ukryć, że sporo tamtemu natchnieniu zawdzięczam, tamtemu niepokojowi też, bo dał mi szansę napisać coś, czego jeszcze nigdy dotąd, bo już się przywiązałam do Lyra, do Lary, nawet do rozchwianej emocjonalnie Tháeny, więc na pewno do nich wrócę…

    Ale ja tu tak nie wiadomo o czym. Może by wrzucić tutaj ten napisany pierwszy rozdział? Ale wtedy dopiero nie wiedzielibyście, o co tam chodzi, kto jest kto i dlaczego. Rozdział, na który się składają prawie wyłącznie dialogi, ciekawe, co będzie dalej. Łotewer, ajm tu hapi tu tink abałt yt :P

    Zmasowany atak laleczek na początku notki, yay :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    Rany, one mają tyle lat co światy… Teraz bym je lepiej zrobiła, ale mi się nie chce _^_

    Well, I didn’t mean to do it
    But there’s no escaping your love!

    Jeszcze mi głos do końca nie wrócił, a już się rozśpiewuję. Vivat poświęcenie!
    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    kof2k1_terry_stand_up.gifOstrzeżenie dla mnie: Wczoraj po raz pierwszy w życiu zrobiło mi się żal Sulii G. Ale cóż, przeziębiłam się, przytłoczyła mnie bezsilność, czuję się do niczego i nie myślę. Dlatego mogę się pocieszać, że mi przejdzie.
    Ostrzeżenie dla Niego: Nie. Przestawaj. Być. Sobą. Nie. Daj. Mi. Powodu. Do. Ucieczki. Nie. Nie. Nie.
    Proszę…
    Ostrzeżenie dla Was: Zaczynam pisać coś nowego. Chciałabym powiedzieć, że z rozmachem godnym anime. Chciałabym powiedzieć, że abstrakcyjnie. Ale nie powiem, bo tak nie potrafię. Dlatego jeśli kiedyś to coś skończę, to będzie cud. Jeśli będzie mi się podobało, to będzie jeszcze większy cud. I wtedy się Wam pochwalę.
    Ostrzeżenie dla mych dawnych zwierzątek hodowlanych: DO JASNEJ ANIELKI, CO WAM DO ŁEBKÓW PRZYCHODZI ŻEBY SIĘ PCHAĆ NA CHODNIKI, GDZIE LUDZIE ŁAŻĄ I DEPCZĄ?! NIE WIECIE, ŻE NIE ZAWSZE ZDĄŻĘ PRZYBIEC Z POMOCNĄ DŁONIĄ?!
    …Taaa. Że niby ślimaki korzystają z sieci i czytują blogi.

    Wspominałam już, że jestem chora? Uciekajcie, bo się zarazicie.

    A przecież jeszcze nie mam gorączki, więc dlaczego takie deliryczne bzdury wypisuję?

    A, to się jeszcze pochwalę – Airel przyjechała, obejrzała mnie sobie dokładnie i stwierdziła, że zna 2 (słownie: dwie) osoby BARDZIEJ małomówne niż ja.
    Czyli jeszcze wszystko przede mną ^.^v

    Sharpen your claws, bare your fangs and go on…


    • RSS