star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2005

    got54.gifA bo tak jakoś sporo tego księżyca w moim życiu, o czym mi lubi przypominać pewna osóbka z tendencjami do prowokacji ;P
    Oł łel, jednak wolę żeby księżyc kojarzył mi się z Usagi i z Yaniką niż z krwią i szaleństwem.
    A z drugiej strony, jeśli poszerzyć wybór na przykład o Chezę…
    Albo może lepiej nie… XD
    Dawno takiego dramatyczno-patetycznego czegoś nie napisałam, aż jestem z siebie dumna ;>

    Zbitek księżycowy
    poeci cię wysławiają
    ostry sierpie blada pełnio
    gdy się srebrzysz na niebie
    noc się staje żywa
    a zakochane rzucają wieńce
    dla ciebie
    tańczą ekstatycznie
    kapłanki dobra i zła
    wierząc, że ich modły się spełnią
    i tobie się zwierzają
    szaleńcy
    byś poniósł w świat ich udręki
    dla ciebie to wycie wilków
    co w ludziach budzi lęki
    które woleliby skryć
    i jedynie ja
    nie mogę wykrztusić ni słowa
    podczas gdy ty tylko
    uśmiechasz się ironicznie
    mówiąc że skoro srebrem jest mowa
    powinnam być
    gadatliwa

    35.gif…co nie potrafi stworzyć więcej już…
    Nyo dobrze, może nie jest aż tak źle. A może jest. Sama nie wiem. Zresztą to nie musi być akurat o mnie. W końcu nie jestem jedyną autorką w światach.
    A tym bardziej nie jedyną, która boi się wtórności. I może nawet nie jedyną, która w tę wtórność często wpada, choć nie zamierza, ale to akurat mnie niespecjalnie pociesza.
    W tej chwili najchętniej bym zawiesiła światy – może nie pisanie, a publikację – ale to niestety nie jest rozwiązanie. Zresztą może i tak powinnam to zrobić, a zamiast tego zająć się tą bardziej namacalną rzeczywistością, ale wygląda na to, że jednak boję się wyzwań.
    Nieważne. Po prostu czuję, że spartaczyłam sprawę i nikt mi tego nie odbierze, o :P
    Ale to tym bardziej nieważne. I tak mało kto zrozumie ten wywód.
    Ale to jeszcze bardziej nieważne. Przykro mi i tyle. Pewnie kiedyś przejdzie, ale paranoja raczej nie.

    couples_gothcouple1_6_16_2002.gifBądź częścią mnie

    Nauczyłam Cię myśleć, kochać, śnić
    Dałam siłę Twym mięśniom
    Tak byś mógł się bić
    To ja wymyśliłam Ciebie
    Ja wymyśliłam Ciebie

    Kiedy jestem przy Tobie
    Ufasz mi, ja wiem
    Znam Twą każdą odpowiedź,
    Znam Twój każdy grzech
    Bo ja wymyśliłam Ciebie
    Ja wymyśliłam Ciebie

    Bądź częścią mnie, bądź moim snem
    Promieniem, który zsyła dzień
    Lekarstwem na mój każdy ból
    Czułością, której pragnie chłód

    Bądź częścią mnie, bądź moim snem
    Promieniem, który zsyła dzień
    Lekarstwem na mój każdy ból
    Bądź zawsze tam, gdzie ja
    Tam, gdzie ja…

    Jakie prawdziwe, a? Ale ponieważ nie starczy mi głosu, zostawię wykonanie pani Kozidrak i sobie posłucham.
    A może raczej ofiara samouwielbienia? Skoro czuję się beznadziejnie zakochana w, było nie było, własnej kreacji, podczas gdy wcześniej ciągnęło mnie do czyichś…
    Nie, ja wiem. Znam straszną prawdę. A uświadomiłam ją sobie dopiero parę dni temu, z wcale nie mniejszym przez to przerażeniem.
    Ofiara fanserwisu – oto czym jestem O___o

    A najstraszniejsze, że nawet nie jest mi z tym specjalnie źle…

    Calpurnia.gifBo tak jakoś… Chyba przez te liście, którymi pachnie powietrze. Już nie mogę się doczekać, kiedy zacznie pachnieć kwiatami na drzewach.

    A ja się skrapiam perfumami. Mają różową butelkę, ale to nic, też pachną trochę kwiatowo. Mogę sobie czesem pozwolić na odrobinę luksusu. Mam wtedy wrażenie, jakbym zaraz miała wybiec z domu, przed którym ktoś na mnie będzie czekał, uśmiechnie się na mój widok, zanurzy twarz w moich włosach…

    Idę sobie drogą, ubrana w moją kochaną skórzaną kurteczkę. Brązową i cudownie długą, w której mogę sobie wyobrażać, że jestem wysoka i smukła. Już wieczór, więc cień, który się snuje po ziemi, zgadza się z moją wyobraźnią. Mogę udawać Dorosłą Osobę, jako czyniłam dziecięciem będąc.

    A dzieci już się zbiegają na plac zabaw widoczny z mojego balkonu. Do mojej bazy operacyjnej, gdy jeszcze były tam stare, normalne drabinki służące za statek kosmiczny oraz samochodzik, którym jeździłam do Japonii na spotkanie z Sailorkami.
    A co dzisiaj tam robią te dzieci, hm?

    …i pójdziemy brzegiem morza, objęci, jakbyśmy chcieli zatrzymać swój dotyk, swoją obecność na zawsze, choćby we wspomnieniach. Wiatr będzie się bawił naszymi włosami, gdy spojrzymy w dal, na zieleniącą się z wysiłkiem resztę świata. Będę miała jasnobłękitny płaszcz, delikatny i powiewający, pasujący do wiatru.
    Dziękuję ci, droga Szafo, że mogę w tobie znaleźć strój na każdą okazję :>

    Czytam swoje nowe notki, czytam swoje starsze notki i zastanawiam się czy mądrzeję, czy raczej głupieję.
    Obie perspektywy mnie jednakowo przerażają.
    Damn, co by z tym zrobić, Najtkłest napisać? >:D

    [*] Oduczyłam się płakać dawno temu, ale na chwilę ciszy ciągle mnie stać. Tylko czy to coś zmieni, skoro przez większość czasu i tak milczę, bez konkretnego powodu?

    Usłyszałam podczas kazania: „odeszła wielka miłość”, a może lepiej rzec „MIŁOŚĆ”? W każdym razie zabrzmiało to tak, jakby już więcej miało nie być żadnej miłości… Cóż, w końcu jak długo będziemy przetrząsać świat zanim znów znajdziemy kogoś, kogo będzie nam tak żal, gdy go zabraknie?


    A powietrze pachnie jak świeże liście.

    A Caddy pachniała jak drzewa.

    Tak, wiem, że to powyżej jest tu tak jakby znienacka, ale może się człowiekowi wyrwać, jak się człowiek zaczytuje najbardziej poschizowaną książką jaka w łapy wpadła. Nyo może oprócz książek Carrola, ale one mają poschizowaną treść, podczas gdy Wściekłość i Wrzask już bardziej styl… Zreeesztą postacie też.


    • RSS