mature-kissy.gifTak sobie czasem myślę, że chrzanić empatię.
Dochodzę do takiego wniosku kiedy gdzieś tam się nastrój popsuje, ktoś się z kimś pokłóci, ktoś inny ma poważne zmartwienie – i czuję się jakby to były ataki na mnie.
I jakbym to ja oberwała – chowam się przed wszystkimi żeby przeczekać – podczas gdy wszystko we mnie krzyczy żebym tam wracała i spróbowała coś zaradzić, zwłaszcza jeśli chodzi o problemy rodziny czy przyjaciół… Ha. A tu taka nieżyciowa istota jak ja nie wie JAK zaradzić, ucieka i się czuje jak zdrajczyni. I się przejmuje, i nie może w nocy spać.
A z drugiej strony przypominam sobie, ileż to przecież razy zostałam zarażona radością i życie mi to ratowało, i wtedy myślę sobie, że może jednak nie chrzanić empatii? Tyle razy zdarzało mi się znaleźć w kręgu ludzi, wśród których czułam atmosferę zrozumienia i bliskości, i aż się wzruszałam z tej okazji. I taka byłam radosna, że… Ech… Że nie mogłam w nocy spać. Nyo tak.

Czyli wychodzi na to, że życiowym problemem Miyaka jest niewyspanie – przez empatię!

Tak, wiem, że wypisuję bzdury nad bzdurami, ale następna notka będzie bzdurniejsza, już ja o to zadbam :> Dziś jest jeszcze względnie normalnie :>

A skoro o spaniu mowa – z okazji nadejścia wiosny (HURAAAAAAAAA!!!) przyśnił mi się spacer po lesie pełnym fiołków i konwalii. Konwalii!
I prawdziwków. Nie wiem skąd te prawdziwki, bo pora trochę jakby nie ta, ale przecież na fiołki też ździebko za wcześnie i niestety na konwalie też, więc co się będę czepiać szczegółów ;P

Wiosna przyszła, Wielkanoc się zbliża i moja kochana pora iścia z koszyczkiem! Łiii! Od małego przepadałam za chodzeniem ze święconką i do tej pory mi nie przeszło :D Jakkolwiek by to bluźnierczo i świętokradczo nie zabrzmiało, w tym chodzeniu z koszyczkiem jest jakaś magia. O.
Swoją drogą, w Amerykańskich Bogach Gaimana jest babka tytułująca się Wielkanocą. Główny bohater uznaje, że wśród tych wszystkich starych i zapomnianych już bóstw przywiezionych do Hameryki w ludzkich sercach i umysłach, akurat ona powinna sobie świetnie radzić. A ona na to zaczyna pytać przypadkowych ludzi, co też wiedzą o Wielkanocy. Odpowiadają tradycyjnie, że Zmartwychwstanie i cała ta zajączkowa reszta. A co ona na to? Ha! Będę perfidna i nie zdradzę :>

A co to będzie gdy w samą Wielkanoc przestawimy do przodu zegarki… Dopiero wszyscy będą niewyspani…

Hm. I niech mnie ktoś w końcu przekona, że NIE UMIEM rysować facetów, bo inaczej znowu zepsuję komuś wygląd!