goth11.gifNie będę dziś wyć do księżyca tylko dlatego, że jakoś wolę, gdy jest trochę chudszy. Takie widać moje dziwne poczucie estetyki – preferuję raczej nieregularne kształty :> O zgubnym wpływie Sailorek na moją egzystencję nie wspominając. I chyba nawet mój blogowy fazownik księżyca to rozumie, skoro właśnie wyskoczył mu napis „New moon”, podczas gdy jest ewidentna pełnia…

Coś mnie napadło i chodzę po rozmaitych blogach, które oceniają inne blogi. Chodzę, chodzę i nadal nie rozumiem tego fenomenu. Za żadne skarby nie dałabym swojego bloczka do oceny, ooo nie! On się nie nadaje do oceniania tylko do czytania przez parę osób wtajemniczonych :> I oczywiście do wyżywania się przez autorkę abstrakcyjnie, teoretycznie życiowo, prawie normalnie.

Za to sama polubiłam pracę recenzentki. Tylko nie bardzo mam co recenzować, niestety.

Dorwałam nieczytaną dotąd książkę pani Tomaszewskiej, Królowa Niewidzialnych Jeźdźców. Należy ona do tego rodzaju książek, jakich będę potrzebować do funkcjonowania przez całe życie. O. Poza tym marzy mi się Na posłaniu z trawy, ale to chyba dopiero na urodziny :> Chyba że sobie zarobię :> O Nigdziebądź już nie wspominam, bo z Empiku już chyba na dobre zniknęło. Specjalnie byłam dzisiaj sprawdzić i w rezultacie wysłuchałam kolejnego przemówienia Tego Co Zawsze Pana Sprzedawcy, który polecał mi Kuzynki Pilipiuka i każdą możliwą książkę innego autora na P, tyle że jako sklerotyczka zapomniałam pozostałych literek…
O, i jeszcze zaczęłam przekonywać się do książek pani Le Guin. Dawno temu przeczytałam jedną, nie czułam jej i się zraziłam. A teraz dorwałam Wracać wciąż do domu i natchnęło mnie nagle na kronikowanie. Może w końcu, w końcu…

Znalazłam sobie powód do rozpaczy. Ot tak, żeby jakiś mieć, bo to modne. Otóż w moim nowym layu jest radośnie jasne tło i laleczki nie będą pasowały…
Tak, tak, w dniu kiedy ów lay wrzucę, wzniosę toast najlepszą swoją herbatką i będę skrycie popłakiwać.

Wykrakałam sobie tę żądzę walki, której brakiem się radośnie chwaliłam chyba dwie notki temu. Zapeszyłam sobie. Jakiś bojowy miesiąc, ten luty. Ciekawe czy i w tym roku przeciągnie mi się toto do lata…

Zabijanie zacznę od torrentów.

…Właśnie dotarło do mnie, że księżyc też przechodzi FAZY. O, radości!