star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2005

    goth19_.gifBo nie chce mi się szukać blogów z tego rodzaju twórczością i pukać się w czoło, skoro mogę to robić u siebie.

    Zbitek pytający
    jak bardzo jedynym
    można być
    w czyimś umyśle
    dzielącym uwagę
    między tylu
    jedynych
    dzielących uwagę
    coraz bardziej
    rozpowszechniając
    stereotyp
    dobrej zabawy
    bez
    zobowiązań

    Zbitek Śniącej
    śpię w objęciach
    nie bez zaskoczenia
    zasnęłam
    i zaskoczeniem będą
    koszmary
    skoro mam szansę
    trzymać się marzeń
    śnię w objęciach
    nie wiem jak bardzo
    metaforycznych
    choć może raczej
    w kajdanach
    niektórzy mówią
    sen jest wolnością
    sen jest spełnieniem
    lecz szara jawa
    jest w tym wypadku
    prośbą o więcej złudy
    budzę się sama

    (więc pewnie czekasz ze śniadaniem)

    Dla Kogoś >;D

    Zbitek niestety łzawy
    oko w oko
    twarzą w twarz
    spoglądam
    dławiona szlochem
    drżąca i żywa
    przez chwilę
    gdy we mnie sztorm
    gdy we mnie fale
    skrywać je będę
    przez wieczność
    lecz daj mi dłużej
    na Ciebie patrzeć
    a może w końcu
    przedrą się przez tamę
    by moje łzy zobaczyć
    jedyny sposób

    Dla Kogoś Innego ;-*

    Zbitek w ciemno
    jeden dwa trzy
    za wachlarzem rzęs
    oczy mam zamknięte
    lepiej zdać się
    na intuicję
    wybór jest trudny
    pierwszy tęsknota
    drugi wręcz lęk
    trzeci bez wyrazu
    wciąż mam wybór
    za trudny
    nie poganiaj mnie
    lepiej się uśmiechnij
    no widzisz
    może weźmiesz udział
    zamiast stać z boku
    wtedy wiedziałabym
    z kim wyruszyć
    szukać radości

    Następna dostawa za miesiąc, co stwierdzam z przerażeniem.

    goth11.gifNie będę dziś wyć do księżyca tylko dlatego, że jakoś wolę, gdy jest trochę chudszy. Takie widać moje dziwne poczucie estetyki – preferuję raczej nieregularne kształty :> O zgubnym wpływie Sailorek na moją egzystencję nie wspominając. I chyba nawet mój blogowy fazownik księżyca to rozumie, skoro właśnie wyskoczył mu napis „New moon”, podczas gdy jest ewidentna pełnia…

    Coś mnie napadło i chodzę po rozmaitych blogach, które oceniają inne blogi. Chodzę, chodzę i nadal nie rozumiem tego fenomenu. Za żadne skarby nie dałabym swojego bloczka do oceny, ooo nie! On się nie nadaje do oceniania tylko do czytania przez parę osób wtajemniczonych :> I oczywiście do wyżywania się przez autorkę abstrakcyjnie, teoretycznie życiowo, prawie normalnie.

    Za to sama polubiłam pracę recenzentki. Tylko nie bardzo mam co recenzować, niestety.

    Dorwałam nieczytaną dotąd książkę pani Tomaszewskiej, Królowa Niewidzialnych Jeźdźców. Należy ona do tego rodzaju książek, jakich będę potrzebować do funkcjonowania przez całe życie. O. Poza tym marzy mi się Na posłaniu z trawy, ale to chyba dopiero na urodziny :> Chyba że sobie zarobię :> O Nigdziebądź już nie wspominam, bo z Empiku już chyba na dobre zniknęło. Specjalnie byłam dzisiaj sprawdzić i w rezultacie wysłuchałam kolejnego przemówienia Tego Co Zawsze Pana Sprzedawcy, który polecał mi Kuzynki Pilipiuka i każdą możliwą książkę innego autora na P, tyle że jako sklerotyczka zapomniałam pozostałych literek…
    O, i jeszcze zaczęłam przekonywać się do książek pani Le Guin. Dawno temu przeczytałam jedną, nie czułam jej i się zraziłam. A teraz dorwałam Wracać wciąż do domu i natchnęło mnie nagle na kronikowanie. Może w końcu, w końcu…

    Znalazłam sobie powód do rozpaczy. Ot tak, żeby jakiś mieć, bo to modne. Otóż w moim nowym layu jest radośnie jasne tło i laleczki nie będą pasowały…
    Tak, tak, w dniu kiedy ów lay wrzucę, wzniosę toast najlepszą swoją herbatką i będę skrycie popłakiwać.

    Wykrakałam sobie tę żądzę walki, której brakiem się radośnie chwaliłam chyba dwie notki temu. Zapeszyłam sobie. Jakiś bojowy miesiąc, ten luty. Ciekawe czy i w tym roku przeciągnie mi się toto do lata…

    Zabijanie zacznę od torrentów.

    …Właśnie dotarło do mnie, że księżyc też przechodzi FAZY. O, radości!

    w_003.gifDlaczego, u licha, czytanie o nieprzespanych nocach tak mi perfidnie przemawia do wyobraźni?

    Nie, naprawdę nie jestem sukkubem XD~~~~~~~~~

    35.gifIdę sobie drogą, staram się iść spokojnie, a tymczasem moje nogi chcą wywijać, moja ręka chce pstrykać palcami, a mój pyszczek chce się śmiać i śpiewać do tego. W biały dzień, na ulicy. Jakbym tak stanęła gdzieś pod ścianą, położyła obok czapkę na piniążki i tak się właśnie zachowywała, to może bym wróciła do domu bogata?
    Siedzę sobie na krześle, staram się siedzieć spokojnie, a tymczasem podskakuję i się kiwam do rytmu, który obecnie słychać tylko w mojej głowie. Już nie w winampie, bo słuchawki siadają, a nie odłączę ich bo jest ciemna noc i mnie pobiją za budzenie muzyką na pełny regulator podkręconą…
    Nieogarniona radość mnie ogarnia, jeśli mogę się tak wyrazić. I nie wiem czym uzasadniona, o ile w ogóle… Czy to dlatego, że nie zaatakowano mnie we wtorek romantyzmem, wskutek czego zdałam egzamin? Czy dlatego, że wczoraj była świetna pogoda i po prostu nie można było nie wyjść na spacer? Czy może dlatego, że z pewnym opóźnieniem uświadomiłam sobie, że ciągle jeszcze jest karnawał?

    Niezależnie od powodu, nieustannie…

    Chce mi się…
    Tańczyć…

    :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Może i mam malutki pokoik, ale wystarczający, żebym w nim się spełniała jako ballerina… A może i nie tylko ;P Póki nic nie zwaliłam z półek, jest OK :> A mały zamknięty pokoik ma tę zaletę, że nikt nie widzi jak mi się kończyny plączą XD

    W zeszłym roku o tej porze powodowała mną żądza walki. Po czymś takim szaleńcza radość jest naprawdę miłą odmianą… Chociaż nie, jeszcze nie o tej porze. Jeszcze wszystko przede mną. Ale w tej chwili control dekinai yo… Jeszcze zdążę wyjść na dwór i wykrzyknąć co sił w płucach… Hm, jeszcze nie wiem co. Może nic konkretnego. Byle wyrazić radość, zanim się nią zmęczę…

    Byłam dzisiaj u kuzynki. Też chce tańczyć. To zaraźliwe?


    • RSS