gol16_.gif…niech cały świat mi raaaaaaaaaaaaz… Khem, już na wizji jestem? Nyo to psieplasiam, na tę durnowatą piosenkę Kaśki Kiwalskiej, która mi łazi po głowie ma okrągło, nie mogę nic poradzić, co najwyżej zamykać usta żeby się nie wymknęła _^_ Ale co to ja miałam…? Ach! Andrzejki! Toż andrzejki dzisiaj! Wszystkiego naj wszystkim Andrzejom, a zwłaszcza jednemu i… i… i drugiemu też :P Dzień wróżb dzisiaj, ale chyba tym razem sobie odpuszczę chowanie karteczek z imionami pod poduszkę, bo od tego tylko mi się w głowie plącze. W tym roku nie upolowałam żadnego Michasia ani w zeszłym (niestety! niestety!) żadnego Andrzejka, więc póki co mam poważne plany pozostawienia spraw sercowych w sferze rzeczywistej inaczej i zajęcia się… Hm, nauką? Pracą może? :P Najlepiej jakąś dobrze płatną, żebym szybko uzbierała mnóstwo kasy i kupiła sobie dobre kredki, bo natchnęło mnie ostatnio na kolorowanie swoich rysunków I TO MNIE PRZERAŻA O__o

Dni krótsze i krótsze, coraz bardziej mnie hibernacja zimowa wzywa i niekoniecznie mi się podoba. A z drugiej strony kocham zimowe wieczory, nawet jeśli nie ma śniegu za oknami, bo i tak można wtedy pić ciepłą casablancę, a gdy się wraca od babci, można patrzeć jak Legnica świeci z daleka. A wkrótce będzie świecić i z bliska, bo nastanie pora lampek porozwieszanych gdzie się tylko da :D
Jeszcze tak a propos wizyt u babci, niedawno zaliczyłam przy okazji wizytę u wujka, w bardzo dziwnych okolicznościach… Przybiega mianowicie tatulek i oznajmia, że wujek sobie nabył komputer i nie wie jak go obsługiwać, więc może bym tak ja się pofatygowała… Broniłam się jak mogłam, ale w końcu z kwaśną miną się wybrałam… Nyo i sadzają takiego zdeklarowanego technofoba (mnie) na kanapie i stawiają przed nim… laptop! W dodatku jeszcze zupełnie nie uruchomiony. Yyy… Nyo dobra, to co ja mam z nim zrobić? ^ ^”’ Do tego dobraliśmy się jeszcze do drukarko-skanera, który ponoć potrafi też kserować, ale bez komputera, jak się okazało, to raczej nie bardzo… Sytuację uratował kuzynek Wojtuś, który przybiegał do nas co chwilę z instrukcją w łapkach i dowodził, że on już wszystko wie, wszystko przeczytał i pokazywał, co z czym i jak ma być! Uwaga: Wojtuś ma jakieś pięć latek, a instrukcję miał otwartą na języku rosyjskim. O radości! Wyszłam stamtąd z ostrą fazą, tym bardziej, że kuzynek to taki młodociany molestant… Ja się zastanawiam na jakiego on heartbreakera wyrośnie, skoro już teraz ma wprawę w zalotnym strzelaniu oczkami i rozczulających uśmiechach :> Do tego koniecznie domagał się numeru mojej komórki…
Ciocia: A czemu chcesz od Madzi numer?
Wojtuś: Będę dzwonić!
Ciocia: Po co dzwonić?
Wojtuś: Żeby rachunki płacić!
>:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Tym optymstycznym akcentem zakończę i zahaczę dla odmiany o pewną wojnę, która przeszła do historii jako wojna, która się nie odbyła.

Miała mianowicie się odbyć na Bace Y2K4 we Wrocławiu, dnia 13 listopada, bo dopiero tego dnia udało mi się dojechać… I niestety ominęło mnie najlepsze, czyli cosplay, wokół którego już legend narosło *_* Ech, jak mi przykro… Dokonałam za to zakupu plakietki z Ami-chan i dwóch pierwszych tomików Slayers (pozostałe przeczytałam już na kanapie w Empiku :P). Poza tym były sprzedawane rozmaite figurki i hentajowe artbooki, ale to może jednak pominę milczeniem :P Było również sporo gier, na czele z Dance Dance Revolution, która przyprawiła mnie o śmiechawkę samym swoim widokiem – ale jednak na skakanie po strzałkach się nie zdecydowałam. Na wystukiwanie rytmu na bębenku też nie, bo jeszcze bardziej by moja łepetyna ucierpiała, bo cierpiała i tak. Za to odważyłam się na odśpiewanie razem z Alath „Livin’ la vida loca”, a nasz śpiew był dokładnie sprawdzany przez… Yyy, śpiewomierz? XD Poza tym były oczywiście mordobitki, czyli to co Miyaki lubią najbardziej… Ale zaraz, jakieś kolorowe Guilty Geary, jakieś Capcomowe paskudztwa, zatrzęsienie trójwymiarówek? Gdzie moje kochane SNK? Co to za dyskryminacja?! T_T W innym przypadku może i ja bym chwyciła to coś z przyciskami i strzałkami i zbłaźniłabym się publicznie O_o Doświadczyłam też bólu uszu et głowy podczas konkursu karaoke, gdzie z uporem godnym podziwu siedziała Irian, a potem się niestety pogubiłyśmy, a szkoda… Łatwo się tam było zgubić.
Tak w zasadzie to pojechałam na Bakę głównie po to żeby wreszcie spotkać na żywo parę istotnych dla mnie osóbek i tu się niemal nie zawiodłam. Ha! A obiecywałam Tenci, że będę się czaić i tylko paranoicznie rozglądać! Tymczasem czaiłam się tylko przed budynkiem konwentu (szkółką *^.^*) zanim weszłam, bo gdy już weszłam, od razu na wstępie dorwali mnie Bambosh, Tilk i Yuby i chwała im za to :D A za chwilę zza rogu wychynęło takie urocze, czarno-czerwone stworzonko, które mogło być tylko Tencią :D I zaraz zaczęło się ściskanie, bo Pani Kapitan Tencia oczywiście musiała mnie wszędzie zaciągnąć i oznajmić całemu światu konwentowemu, że Yagami-san przyjechała O_o Tak oto napotkałam Alath (która dała mi rysunek *_* który teraz wisi u mnie na szafie *_* a Tencia mi dała trzy rysunki *_*) i jeszcze parę zakręconych istotek z rodzinki i nie z rodzinki, co zaowocowało dłuuugim siedzeniem w sleeping roomie i przysłuchiwaniem się dyskusjom na tematy… Hm, kontrowersyjne XD Alath mi współczuła, że muszę tak siedzieć i się gorszyć ;P A tymczasem ja byłam raczej niezorientowana, bo rozmowy były o anime, których nie widziałam i czułam się jedyną niewtajemniczoną T_T
Niestety brakowało w tym gronie Usy-chan, której w końcu nie udało się przyjechać i nie miałam z kim obgadać naszej opowieści zbiorowej oraz niedoli praktyk w szkole T_T Poza tym znów rozminęłam się z Alircią, która konwentowała dzień wcześniej… Nyo i ta wojna, która się nie odbyła… Jaka wojna, zapytacie? Tak, którą miałam stoczyć z Cloaskiem w ramach odwiecznych zmagań bogów z demonami :P Tak się na to cieszyłyśmy *_* Co pewien czas robiłam więc obchód po całej szkole i szukałam… Ale najwyraźniej akurat wtedy ona siedziała w którejś z ciemych sal kinowych :P A gdy ona z kolei robiła takie wypady, ja siedziałam w sleeping roomie… Dopiero po konwencie, podczas rozmowy na gadulcu, wpadłyśmy na to, że mogłyśmy się wymienić numerami komórek _^_ Nyo cóż. I tak to nie ja bym dzwoniła, bo karty nie miałam.
Teraz ludki na forum Mangazynu twierdzą zgodnie, że BAKA udała się przede wszystkim dzięki ludziom (i cosplayowi XD). Może i tak… Nie mogę porównać z innymi konwentami, bo na żadnym innym nie byłam. Jeszcze :>

A teraz wracam do układania któregoś z kolei pasjansa na komputerku. Wspominałam już, że jestem nałogową układaczką pasjansów? Jeśli nie, to tylko dlatego, że ten nałóg kwitł jeszcze przed erą netu w moim domu :P Ale teraz wrócił i kwitnie dalej @_@