goth_gothcouple2_6_6_2002.gifJest mi dobrze i nawet majacząca gdzieś tam w oddali poprawka z metodyki tego nie może zniweczyć. Jest mi dobrze, bo mam wakacje, bo jest lato BEZ straszliwych upałów (jak na razie…), bo mgę się rozkoszować słodką wolnością, grać w swoje przykurzone erpegi i łapać wenę! Yay! *___*

Kto wie, gdybym nie odgrzebała książek pani Montgomery o Emilce, mojej duszyczce pokrewnej, chyba nie czułabym się w tej chwili tak zainspirowana do pisania notki… A z drugiej strony, gdy przekopuję się przez jej pamiętnik – a jest to pamiętnik postaćki, która pisze, potrafi pisać i ma to we krwi – ogarnia mnie jakaś może nie od razu melancholia a nostalgia… Nie wiem, może tęsknota do pójścia Alpejską Ścieżką, pnięcia się w górę i dojścia do czegoś? A tymczasem niespecjalnie wyobrażam sobie, że mogłabym kiedyś napisać książkę. Nyo tak, są chwile, w których sobie wyobrażam, ale w tej akurat nie. Nie dlatego, że mam ten swój nawyk nie kończenia, po prostu o czym taka książka mogłaby traktować? Biorąc pod uwagę, że jestem istotą nieżyciową, pewnie o czymś nierzeczywistym, o czymś ze światów… Tylko do jakiego gatunku dałoby się toto zaklasyfikować? Bo prezd nazywaniem tego „fantasy” jakoś się wystrzegam. Co więcej, boję się brać do ręki i czytać książki fantasy… Nie mówię tu o książkach Pratchetta czy Jordana, bo do nich mnie ciągnęło, ciągnie i ciągnąć będzie, ale o pozycjach, które można nazwać „typowym fantasy”. Nie wiem, przeszkadza mi ta typowość, czy jak? Nie dlatego, że boję się wtórności, w takich wypadkach ściąganie i powielanie nawet by mi do głowy nie przyszło – gdy pomyślę, że mogłabym kiedyś napisać coś w stylu, powiedzmy, Forgotten Realms, aż mnie ciarki przechodzą… Zdeklarowaną fanką Tolkiena też nie jestem i sprawia mi to ulgę… Co sprawia, że ta typowość mnie odrzuca? Świadomość, że jest moja wirtualna rodzinka, że jest Avellana, że jest reszta forumowej kompaniji tworząca szurnięte questy, że są inne osoby z blogami, którymi się zaczytuję? Licho wie i nie ma co się zastanawiać, trzeba to zaakceptować.
Jakbym już dawno tego nie zrobiła. Bueh.

Stuknęło mi w środę 21 latek i nieprzerwanie się dziwuję temu fenomenowi. W dalszym ciągu nie czuję się, jakby coś się we mnie zmieniło, choć osoby z mojego otoczenia – tego realowego – takie zmiany przechodzą. Dochodzę do wniosku, że Siłom Wyższym się coś pomyliło, gdy mnie produkowały, żadnej poza tym alternatywy nie widzę… Życie pędzi do przodu, pędzi świat, pędzą ludzie i tylko ja się zawzięłam i stoję w miejscu, choć próbują mnie popychać. A w ogóle to kto powiedział, że trzeba się co rok starzeć, hę? Kto wymyślił żeby rok trwał akurat tyle co obrót Ziemi wokół słoneczka? Ha! Tu się dzieje jakiś spisek, niezdolny do wykrycia przez nieuświadomionych śmiertelników! Ale ja do tego dojdę, zobaczycie! Hehehe, hahahaha, BUAHAHAHAHA!!! Khem. Tak właśnie wygląda zachowanie osoby dorosłej, gdy przypadkiem jest mną, o tak :>
Kompanija wyprawiła mi urodziny w Blue Haven i próbowała mnie tam ściągnąć przez dłuższy czas, kiedy to ja moczyłam się błogo w wanience i myślałam o niebieskich migdałach :P Ale w końcu mnie namierzyli, zawołali i przyszłam :P Poczynając od tortu z niespodzianką w postaci szalejącego striptizera, który przekroczył herbaciarnianą normę zdjętego przyodziewku (Nie Bambosh! On już chyba za bardzo ustatkowany… Światy się przewracają >:D) a kończąc na wariackiej jeździe Batmobilem, był to wieczór pełen Ostrej Fazy ^.^v Ha! I wirtualnych prezencików też nadostawałam, wśród których wybija się (objętościowo :D) lodówka do rzucania w najbardziej antypatyczny czarny charakter jaki widziałam, wywołujący we mnie chęć wyściskania Akio, Zoisite i Ayaki (:P) z podziękowaniem, że są tacy jacy są O___o
W realu natomiast rodzinka obdarowała mnie POTWORNĄ ilością gotówki, na widok której wpadam w przestrach,dlatego też czym prędzej muszę ją wydać na książki… Przynajmniej w miarę możliwości. Resztę pewnie wyda moja rodzicielka, przekonana święcie, że rozpaczliwie potrzebuję nowych ciuchów >;P

Jest mi dobrze, mogę sobie słuchać Kokii-sama ile wlezie, mogę sobie czytać nowiusieńkiego Pratchetta, mogę… AAA!!! Wywiad z wampirem!!! Dostałam od Cloaska i jeszcze nie obejrzałam!!! Ale na to poczekam sobie do nocy… :>~~~~~~~~~~~~~~~