goth19_.gif – JAKIE ZNOWU NEVER ENDS?!?!? – łagodnie zabiera głos Niuniuś – Co ty, chcesz żebyśmy się tu bez końca tułali???
Cóż, nie wiadomo jak długo jeszcze fankom się nie znudzi…
– Ej, czemu tylko fankom? – protestuje Yanika – To brzmi jakby Kirai-san zbierał cały splendor! T_T
– A zbiera? – zapytuje zaciekawiony Nigel – Czyżby był wielkim bohaterem?
– A co to, wywiad? – burczy Drusilla, która właśnie posiekała mieczem jakieś korzonki i dodała parę jagódek – Ma ktoś pomysł w czym to ugotować?
– Nie odzywać się… – szepcze wystraszony śkłib.
– No bo chciałbym was poznać bliżej, żeby móc ułożyć balladę o waszych czynach! – ciągnie bard – Będzie moim największym przebojem, będę ją śpiewał…
– I grał… – dodaje Niuniuś złośliwie.
– I grał *____* Jak już zdobędziemy Nad Podziw Cudowną Wiertarkę Działającą Bez Zasilania i będę miał na czym *______*
– Ale swoją drogą to nasz Kirai rzeczywiście wydaje się rozchwytywany – Gabriella siada obok Yaniki, pokazując jej jakąś kartkę – Posłuchaj tego: Dla mojego kochanego dziubdziusia
– SKĄD TO WZIĘŁYŚCIE – -’
– O, Kirai *^.^* Szybko wróciłeś z tego rekonesansu – uśmiecha się słodko Gabriella i przy chichocie Yaniki kontynuuje – …z wyrazami miłości jaką darzę Cię tylko i wyłącznie ja!
– Kto śmiał?!?!?!? >< – Druśka odrywa się od swojej potrawki :> Kirai patrzy na nią pytająco.
– A nieeeeeee… – macha olewczo ręką – To tylko autorka…
– A co, autorka nie może być fanką? – Gabrysia wyraźnie postanowiła robić Drusi na złość – Autorce wszystko wolno… Zwłaszcza gdy chodzi o jej osobiste dzieło…
– Ty uważaj, bo akurat ta autorka przetrzymuje twojego brata :> – wtrąca się Niuniuś z anielskim uśmiechem.
– Tylko się nie zacznijcie kłócić! – powstrzymuje ich Nigel, widząc, że zamierzają sobie skoczyć do gardeł – Jesteśmy już na terenie istot nadprzyrodzonych! Powinniśmy zachować czujność…
Próżne gadanie, złotko, chyba będziesz ich musiał rozdzielać z narażaniem życia… A przez ten czas mały opisik lokacji. Otóż… Wygląda toto zasadniczo jak las. Tylko taki trochę podziemny, bo nie ma słońca. Nie zamierzam wnikać w jaki sposób te drzewka egzystują bez słońca, pozostawię to Serisi :P W każdym razie wyglądają dość upiornie. A może to tylko takie wrażenie… A poza tym, gdyby nie nasi dzielni bohaterowie, byłoby tam absolutnie cicho…
– CICHOOOOOOOOOOOOOO!!! >< – ryczy śkłib głosem cokolwiek lwim.
Wszyscy zatrzymują się w dziwnych pozach, wczepieni nawzajem w swoje włosy i patrzą na niego wielkimi oczami.
Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisza…
– To ja podam obiad! – przerywa tę błogosławioną ciszę Drusilla – Na oko widzę, że chyba nie trzeba go jednak gotować…
– Jak myślicie, gorsze by było gotowane czy niegotowane? – zastanawia się Yanika.
– Może by zakłady porobić? – dołącza do niej Niuniuś.
– A co za różnica, i tak nie jadam ^__^ – stwierdza beztrosko Gabriella.
– To i tak nie dla was – -’ Kirai zje, wy nie zasługujecie!
Wyżej wymieniony, który dotąd jakoś się nie odzywał, patrzy na nią dziwnym wzrokiem.
– Zobaczcie – rozaniela się Yanika – Jeszcze do tej pory tak nie patrzył… Dopiero na Drusillę-san… To spojrzenie miłości! *___*
– Jesteś pewna? – pyta dość sceptycznie Nigel – Wygląda jakby się przestraszył!
– Bo biedaczek dawno nikogo nie kochał – wyjaśnia mu dziewczyna – Musi sobie przypomnieć jak to się robi!
– Ahaaaaaaaaa *____* Jakie to wzniosłe i romantyczne *______*
I oto romantyczna Drusilla zmierza ku romantycznemu Kirajkowi z potrawką na talerzu, który wygrzebała z torby Yaniki…
– COOOOOOOOO?!?!?
– Spokojnie, Yaniko, zemścisz się później, teraz obserwuj! *_____*
– Masz rację, Nigel… *____*
…Romantyczny Kirajek zaś z romantycznie niepewną minką cofa się o krok… I o krok… I jeszcze o krok…
…Aż nagle wpada na drzewo…
– Proszę, Kirai! – odzywa się donośnym głosem Druśka – Jestem PEWNA, że ci zasmakuje!!!
Kirai bierze do ust jakiś podejrzany korzonek, przeżuwa chwilę, robi się zielony, wypluwa!
– KIRAI!!! CO CI JEST??? ŹLE SIĘ POCZUŁEŚ???
– Dajcie knebel… – jęczy błagalnie Niuniuś.
– Słuchajcie, nie macie jakiegoś normalnego jedzenia? – -’
– Ja mam chyba jakieś ciasteczka! – palec Yaniki wystrzeliwuje w górę.
– Masz ciasteczka i nic nie mówiłaś??? – woła śkłib – No, teraz to już po ptakach, od początku Nightquestu pewnie zdążyły stracić ważność _^_
– Ale sam wiesz, że czas tutaj jakoś dziwnie płynie *^.^*
– Mniejsza z tym, poczęstujesz? – Kirai zdecydowanie podchodzi do Yaniki…
Natomiast Drusilla zostaje sama z absolutnym szokiem w oczach.
Wstrząs. Niedowierzanie. Rozpacz.
Ale po chwili łowczyni nagród otrząsa się, dobywa miecza i błyskawicznie rzuca się na Kiraia, przykładając mu ostrze do gardła! Wszyscy zamierają w bezruchu…
– Drusillo-san, przecież to tylko obiad – szepcze Yanika – Nie trzeba od razu…T_T
– Druśka, odbiło ci? – burczy Niuniuś – Na rozczarowanie uczuciowe są lepsze sposoby – -’
– Milczeć! – syczy panna D. po czym z zaciętością spogląda na rozłożonego na ziemi Kiraia.
– A teraz, żylaku koguci w dziuplę kopany – cedzi wolno – Przyznaj się zanim ci w tym pomogę!
– C… Co?
– Szanowna wojowniczko, walka wewnątrzdrużynowa naprawdę nie jest najlepszym pomy… – Nigel podchodzi do łowczyni nagród, wyciągając rękę po jej miecz.
– Won z tym chudym patykiem bo ci go połamię >< A ty – te słowa są już skierowane do jej ofiary – Mów natychmiast! Kim jesteś, czego chcesz, gdzie jest Kirai!!! ><
– Na mózg ci padło, idiotko? Sama się nażarłaś tych korzonków? ><
– Słuchajcie, to się zaczyna robić poważne – niepokoi się Yanika, ale Gabriella patrzy na tę scenkę z zamyśleniem, wreszcie podchodzi do Kiraia i nie zważając na poburkiwania Druśki dotyka lekko jego ręki. Chłopak jakby nieco blednie.
– Droga Drusillo – oświadcza dziewczynka tonem naukowym – Myślę, ze twoje pierwsze pytanie powinno raczej brzmieć „czym jesteś”… Energia niespecjalnie ludzka.
– No dobra – wzrusza ramionami Druśka – CZYM JESTEŚ?!? ><
Zapytany patrzy na nie zaskoczony, ale po chwili odzyskuje rezon.
– No brawo, brawo – jego twarz przecina krzywy uśmiech – Nie wiem jak mnie przejrzałyście… Ale nie myślcie, że to wam w czymś pomoże.
– W sumie Druśka ma łeb – zadumuje (?) się Niuniuś – Prawdziwy Kirai jest bez wątpienia wszystkożerny, a ten jakiś taki bez apetytu…
Druśka w normalnej sytuacji pewnie oburzyłaby się na śkłiba, że dopiero teraz odkrył bystrość jej umysłu. Natomiast w TEJ sytuacji tylko stoi wpatrzona w… no, w tego kogoś >:D z megarumieńcem i rozgwieżdżonym wzrokiem.
– Ja to chyba cofnę – mruczy Niuniuś – Co cię znowu napadło?
– Ten uśmiech *____* Więc TAK wyglądałby Kirai z uśmiechem *_____*
– No tak. Do tej pory nie byłem jeszcze pewien, ale teraz już wiem… Wzięło ją z kretesem…
– No to chyba ja się zajmę naszym jeńcem ^____^ – postanawia Gabrysia – To jak, powiesz nam gdzie jest oryginał, czy raczej mogę ci jeszcze troszkę energii upuścić?
– Dla waszego Kiraia nie ma w tej chwili ratunku – odpowiada podróba – Jest mianowicie w rękach naszej sekcji specjalnej do spraw przesłuchiwań, a gdy swoją słynną siłą przekonywania wyciągną z niego co tu robicie, zatańcują go na cacy i skończy w jeziorku! Może już skończył…
Zaciska zęby gdy miecz Drusilli znów go dosięga.
– Prowadź do tego jeziora – jej głos brzmi zimno i zdecydowanie.
– Chcecie zidentyfikować zwłoki? :> Proszę bardzo, może będzie z niego niezły utopiec – podróba ostrożnie wstaje i otrzepuje się z ziemi – Ale nie martwcie się, już niedługo przyjdzie kolej na was…
***
A teraz przyspieszmy trochę wydarzenia i dalszą część zacznijmy już od momentu gdy drużyna dobiegła do jeziora. Widok, jaki się im przedstawia, jest iście… Zapierający dech w piersiach…
Wyobraźcie sobie bowiem jezioro, które wyglądałoby pewnie ładnie gdyby je przefiltrować, zaświecić nad nim słoneczko i dodać jakąś miłą plażę, obecnie zaś wyglądające niemal bardziej upiornie nż las. Wyobraźcie sobie też dziesięć białogłów cudnej urody, z kwieciem we włosach i w powłóczystych białych szatach. Wyobraźcie sobie młodzieńca, który stoi pośród owych leżących na ziemi białogłów, z miną mówiącą „spodziewałem się czegoś więcej”.
Taką właśnie scenkę zastaje drużynka po dobiegnięciu na miejsce, a autorka jest niezmiernie rozżalona, że młodzieniec nie wziął ze sobą kamery.
– C…Co tu się stało?!? – mina zmiennokształtnego wygląda dość żałośnie.
– Cóż za doskonałę wyczucie rytmu – wzdycha jedna z białogłów.
– A jakaż wytrwałość – dodaje słabo kolejna.
– A ta aparyyyyyyyycjaaaaaaaaa… – mruczą chórkiem dwie inne.
– Zaraz, moment – fałszywy Kirai próbuje pozbierać myśli – To wy miałyście go uwieść i zatańcować, a nie on was!
– CO ZROBIĆ?!?!? >< – drze się Druśka, ale jakimś cudem Niuniuś knebluje ją macką.
– Co poradzić – wzrusza ramionami jedyna, która ma jeszcze na to siłę – Różne rzeczy się zdarzają…
Na widok towarzyszy oryginał zbliża się do nich, z twarzą bez wyrazu przechodząc nad leżącymi rusałkami.
– Kirai, uśmiechnij się! – żąda nagle Drusilla.
Chłopak patrzy na nią z zaskoczeniem, mrugając kilka razy, wreszcie przechodzi na bezpieczniejszy temat.
– Widzę, że nie przyznałeś im się jak wyglądasz naprawdę – powiada beznamiętnym głosem, patrząc na istotę, która przejęła jego wygląd. Istota nerwowo dzwoni zębami – co to za typ, którego nie zmogła sekcja specjalna???
– Przeklęta cywilizacja – zgrzyta zębami – Ale i tak nie myślcie sobie, że i stąd nas wykurzycie! ><
W tej chwili na głowę Niuniusia spada kamień owinięty wielkim liściem i przewiązany sznurkiem.
– Co za idiota się bawi w rzucanie przedmiotami?!? >< – śkłib spogląda w górę, ale nic ciekawego nie widzi.
– Tu chyba jest coś napisane – Yanika rozwija liść i czyta na głos, wywołując uśmiech satysfakcji na twarzy zmiennokształtnego:
Przedstawiciele cywilizacji proszeni są do kwatery głównej w celu odbycia rozmów pokojowych. PO DOBROCI.