gol5_.gifTę notkę postanowiłam zadedykować Ajecianowi, coby przyszedł i zobaczył że tym razem żadnej literki w nazwie bloga nie zżarłam >:D A nagłówek jest czystą prowokacją – w życiu nie napisałam tu czegoś takiego jak normalna notka i nie sądzę, żebym miała się tego na starość nauczyć… Ale dziwna rzecz, moje uke kiedyś stwierdziło, że ten blog jest nawet za normalny jak na mnie O_o Oł łel, stwierdziło tak dawno temu, teraz przechodzi epokę zachwytu moim layem, czym mnie do tej pory rozwala…

Przeglądałam sobie ostatnio moje archiwum, przy okazji przeprowadzając gruntowną analizę starych notek. Bloczek niedługo skończy 2 latka, a ja czasem mam wrażenie, że założyłam go tak niedawno… A jednak niekiedy wydaje mi się, że bardzo dawno. Patrzę na te poprzednie zapiski i zastanawiam się co się zmieniło. Bo że coś się zmieniło, nie mam wątpliwości. Gdybym w tej chwili miała chandrę, mogłabym się posunąć do stwierdzenia, że na gorsze, ale na szczęście nie mam :> Ale… Może to dlatego, że wtedy faktycznie jakoś miałam o czym pisać? Znaczy, jak światy światami moje notki prawie zawsze były o niczym, ale przynajmniej umiałam sprawić wrażenie, że jednak są o czymś :> Moja egzystencja się szara robi i kto spyta „co słychać?” temu odpowiadam „niiiiiiiiiiiiiic”…

Proszę, ślicznie proszę, niech znajdzie się ktoś, kto nie dopuści do mnie melancholii przez najbliższe pół roku! Ciężko mi było na duszy i to chyba u mnie rodzinne, że nie przez moje własne zmartwienia, tylko przez czyjeś… Ha, moja mama tak ma, moje ciotencje tak mają… Ja tak mam. Poważnie, najbardziej mi źle gdy smuci się osoba, na której mi zależy… Ale wtedy przynajmniej mogę spróbować poprawić jej jakoś humor, a co pozostaje jeśli smuci się z powodu jeszcze kogoś innego? Mogłabym choć na chwilę odegnać jej własny problem, ale w takiej sytuacji pozostaje tylko poczucie bezradności, bezsilności… Ja naprawdę nie cierpię patrzeć jak cierpi ktoś.
A ja tłumię swoje problemy w środku, bo są niewarte pokazywania. Albo pokazuję je w sposób niekoniecznie poważny, bo bledną na świetle dziennym. Może to i lepiej.

Shimatta, co ja się tu zagłębiam w takie smęty? Wspominałam już, że melancholia poszła sobie i mam zamiar trzymać ją z daleka? Kto ma pomysł jak to zrobić skutecznie, niech się zgłosi :>>>

A, jeszcze chciałabym żeby ktoś mi coś wybił z głowy.
Nie, Kusanagi-san, wiem, że Ty tego nie zrobisz… :>
Nachodzi mnie ochota na nową opowieść. A raczej na wielowątkową telenowelę z elementami akcji XD Takie coś, do czego możnaby założyć już trzeci i pół blog i na nim toto pisać. Jestem dziwnie pewna, że mogłoby mnie to mobilizować, ale z umiarem, bo w przeciwieństwie do światów nie musiałabym pisać regularnie i chronologicznie :>
Ta opowieść się ciągle wykluwa i dopiero zarys powstał w moim łebku, mam zatem prawo bać się, że ją skopię albo że ją rozsypię jak Epopeję. Ale nie dlatego proszę o wybicie mi jej z głowy. Mianowicie marzy mi się aby ktoś mógł i zechciał pisać ją razem ze mną…
*demoniczny śmiech*

Ha! Wiosna za oknem rozkwita na amen, a że włączyłam sobie muzykę niezrównanej Enyi-sama, pasującą do wiosennego powietrza i zapachu dochodzącego od kwitnących drzewek, czuję się lekko i tak mi dobrze, dobrze… Niech wiosna trwa jak najdłużej… Ale nie, zaraz przyjdzie lato, przyjdą upały, przyjdzie siedzenie w domu ze strachu _^_ A nie, przepraszam, w domu chyba sobie mało posiedzę :> W lipcu chcą mnie zapakować w samochód razem z mamą, ciocią i pewnie jeszcze paroma ochotniczkami i wywieźć do Lubiatowa, w którym byłam już ładne parę lat temu, ale mam bardzo miłe wspomnienia sprzed ekranów automatów do gier… To znaczy, khem, z lasu, znad jeziorka… Hihi, a w sierpniu już się pewnie rodzinka przyzwyczaić zdąży do faktu, że zamierzam jechać hen daleko z kompaniją forumową :>>> I MIEĆ FAZĘ!!! >:D
Jedno mnie tylko martwi. Że to razem wyjdą najdłużej 4 tygodnie bez światów… Co ja zrobię z takimi wielkimi lukami w czasie???

Nyo to o czym by tak na zakończenie napisać? Chłopaki chcą żeby o nich, ale są za mało normalni jak na ideę normalnej notki :> Oł łel, będę za to miłościwa i pokażę ich publicznie! Hehe, proszę bardzo, TU są!!! >:D

Don’t worry, Kusanagi-san, w następnej notce będzie Najtkłest, słowo!!!

To buszowanie w archiwum chyba mi dobrze zrobiło… Przynajmniej na pierwszy rzut oka wyszedł mi mniej więcej taki zapisek, jakiego mi od dawna brakowało.

Ładne te fazy ksieżyca po lewej, ne? :>>>