star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2004

    goth2_3_28_2002.gifZadziwiające jaką mam ostatnio melodię do pisania notek. Ciągnie mnie tu i ciągnie, a jeszcze niedawno bałam się, że powrót do takiego stanu już nie będzie możliwy… Ale to było chyba przed kryzysem, a skoro kryzys minął, mogę bez przeszkód wracać do życia. I mieć wenę. Może z siłami jeszcze krucho, ale wenę łapię garściami. Na rzeczy, w których rozmaite osoby nie będą miały jak się doszukiwać motywów, których tam nie ma :>

    Co mi przypomina, że to już ostatnia notka pod patronatem purple flame. Zapewne z nastaniem nowego layoutu jakaś część mnie odetchnie z ulgą…

    Oczywiście teoretycznie mogłabym wrzucić nowy lay już w chwili obecnej i napisać notkę nieco dłuższą niż będzie, ale… Ale nie. Może dlatego, że chcę mieć więcej okazji do blogowania? Skoro taka mnie chęć złapała… Ken pewnie powiedziałby, że podświadomie albo i świadomie coś odwlekam, ale nie powie, bo go nie ma w domu. Buahahahaha!

    Wysłałam zespół na urlop* i mogę siedzieć przy oknie, spokojnie pochłaniając wzrokiem wiosnę, bez obawy, że ktoś zaraz wyskoczy z szafy żeby mi poprzeszkadzać. Mogę pozbierać myśli… Napisać notkę z życia wziętą?

    Żeby samej sobie zaprzeczyć, że w mojej egzystencji nic się nie dzieje, przytoczę wspomnienie całkiem niedawne, jak to okazałam się osobą rozrzutną bardziej niż wtedy, gdy wydaję kasę na kolejne mangi, kolejne Mangazyny, kolejne książki i kolejne żelowe zakrótkopisy do rysowania XD Ale cel był naukowy** a dla nauki warto się poświęcać… Zatem dla potomności przytoczę wynik eksperymentu pt. Analiza ludzkiej osobowości i porównanie wyników z opinią eksperta.
    Ten długi tytuł ma oczywiście robić wrażenie :>
    Do przeprowadzenia eksperymentu potrzebne są:
    – 1 badaczka (a jak! >:D)
    – 1 królik doświadczalny
    – 1 Cyganka
    – talia kart
    – trochę klepaków :P
    Z braku odpowiedniego królika doświadczalnego postanowiłam przeprowadzić eksperyment na sobie, w końcu z moim rozszczepieniem jaźni to żadem problem :> Co mi tam, raz jeden miałam ochotę się przekonać jak wygląda takie wróżenie i ile kasy dzięki niemu znika z portfela :>>> Żeby nie było – wróżyła mi za 2 złote, a co za licho ta czarna księga i czarna świeca, na którą ponoć poszło jeszcze parę moich drobniaków*** to już nie wiem :P Wygląda na to, że zapłaciłam za szczęście >:P A że mi autobus uciekł i wróciłam z zajęć jakieś pół godziny później? Naprawdę, dla nauki warto się poświęcić… XD
    A teraz przedstawię szanownemu Państwu wyniki eksperymentu, czyli czego się badaczka dowiedziała o króliku doświadczalnym!
    A w każdym razie ile zapamiętała…
    O mnie obecnie:
    – jestem wykształcona, ale jeszcze nie do końca – cóż, tu by się mogło zgadzać, choć zakres, nie powiem, dość szeroki… Równie dobrze mogłabym być w podstawówce, to też wykształcenie, a ponoć wyglądam… Nie, wróć – w gimku. Na 15 wyglądam :P
    – lubię dostawać listy, ale trudno mi się zebrać by na nie odpisać – co racja, to racja, zresztą pisać tyż lubię, tylko trzeba mnie gnębić :P
    – na zewnątrz jestem wesoła, a wewnątrz niespokojna – no no no… Albo mówi tak wszystkim królikom doświadczalnym, albo po mnie widać. Do osobistej interpretacji.
    – mam 1 koleżankę, która mnie za moimi plecami obgaduje – nyo dobrrrrrrrra, to teraz zacznę chodzić z magnum i przesłuchiwać! BUAHAHAHAHAHAHA!!! PRZYZNAĆ SIĘ, KTÓRA TO?!? >:P
    Życie uczuciowe: ooo, tu będzie ciekawie :>
    – ponoć zakichana jestem w jednej ‚męskiej osobie’, ale ponoć też osobie owej nie dowierzam – BUAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!! Khe khe khe… Gomen, zakrztusiłam się suszonym owocem… XD Ciekawa teoria, ciekawa… A psieplasiam, a nierzeczywiści się liczą? XD Bo by się nawet zgadzało :P Zresztą ja jestem takie nieufne indywiduum, że żadnej męskiej osobie nie dowierzam :>>>
    – ponoć jest jakaś druga męska osoba, w stosunku do której się ździebko zgrywam – hm, hm. To by były już 2 męskie osoby w mojej egzystencji, z czego w dodatku jedna jasna, a jedna ciemna. Normalnie szkoda, że żadnej rudej nie wymieniła :> Do osobistej interpretacji.
    Przyszłość:
    – szykuje mi się niedługo ciekawa praca – o tak, nie powiem. 12 maja w moim dawnym LO podczas Obzerwejszn Klasez :P Cała jedna lekcja przeze mnie prowadzona, tylko szkoda, że zyskam na tym tylko stres >:PPP
    – długo nie pozostanę samotna i będę mieć udaną rodzinkę – HA! To by chyba każdy królik doświadczalny chciał usłyszeć, chyba że jakiś nie chce mieć rodzinki :P Enyłej, będę miała syna i córkę… Szczegół, że potem się z tego zrobiło dwóch synów i córka, badaczka chętnie by to bezczelnie wytknęła, ale królik doświadczalny musiał potulnie siedzieć cicho, żeby eksperyment się udał :P
    – Z finansami będzie good, bo nie żałowałam kasy na swoje szczęście – OK, zachowałam JEDNĄ monetę, której nie wolno mi wydawać przez miesiąc, bo się to zemści… Przyznam, że chętnie zrobiłabym na złość szczęściu, ot tak z ciekawości, ale na co, u licha ciężkiego, miałabym wydać 10 groszy??? Toż nawet za ksero tym nie zapłacę!!! >:P
    – Jeszcze co prawda nie siedzę za kierownicą, ale już niedługo siądę – dobra, już nic nie spożywam, wszystko przełknięte, więc… BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!! XD
    Skleroza mnie złapała, było tam coś jeszcze, a nie pamiętam. Jak sobie przypomnę, to dopiszę :P
    Dopiero po obowiązkowym niepodziękowaniu za wróżbę i całkiem udanej próbie złapania autobusu połapałam się, że już nie stać mnie na pójście do kaseciarni i wypożyczenie sobie jakiejś fajnej bajeczki T_T Ale jak już wspominałam, dla nauki…
    I dla FAZY… >:D
    Chociaż już przed pójściem spać zajrzałam do portfela i stwierdziłam, że jednak mnie jeszcze było stać…
    BTW, dzisiaj o mało nie zaliczyłam gleby ze śmiechu, robiąc sobie obciach na cały autobus, gdy wracając z zajęć zobaczyłam w tym samym miejscu tę samą Cygankę przez okno. Zauważyła, a jakże, poznała, pomachała mi… XD

    Z dalszych wieści ze świata – WIOOOOOOOSNAAAAAAAA!!! :D Co prawda przez ostatnie dni nie było tego widać, ale przynajmniej miałam jeszcze okazję by ponosić nowiutką skórzaną kurteczkę, w której mogę udawać wysoką, smukłą i piękną kobietę**** Co prawda dziadek roztacza przede mną czarne wizje, w których złodzieje ze mnie tę kurtkę ściągają, ale trudno, jest ryzyko, jest zabawa! :P A teraz słoneczko znowu świeci, a mnie nie ma na dworze. Dziwna rzecz. To chyba dlatego, że piszę tę notkę. Choć oczywiście powinnam zakuwać literaturę brytyjską…

    Wieści mangowo-animowe – olaboga, laboga! HELLSINGA ściągam!!! konkretnie 3 pierwsze odcinki, z czego trzeci jest już ściągnięty, drugi tuż tuż, a pierwszy ściągnie się ostatni. Nie ma to jak wywrotowość, KaZaA wyraźnie się nią ode mnie zaraża…

    Kończę… Pora kończyć aby mieć co pisać następnym razem. Pora kończyć, bo mi tu właśnie Kusanagi-san dziwne pomysły podsuwa >:P

    Burn, baby, burn…

    ŻYCIE JEST PIĘKNE!!! ^________^

    *Tak, na urlop. Po raz pierwszy w ciągu niemal roku swej kariery menadżerskiej wysłałam ich na urlop. Byli w ciężkim szoku, zwłaszcza gdy znienacka otworzyłam pod nimi portal.
    **UWAGA – badaczka nie wierzy we wróżby, królik doświadczalny zresztą też nie, ale lubi się czasem z nich pośmiać.
    ***Nota bene, podziwu godny jest upór z jakim szanowna wróżka przekonywała mnie, że jednak mam jakiś banknot w portfelu. Taki miała dar przekonywania, że aż po powrocie do domu tenże portfel przeszukałam, bo a nuż coś przeoczyłam… A figę :P
    ****Bo normalnie jestem średniego wzrostu, okrąglutkim, kjutnym dziewczątkiem :>

    goth19_.gif – JAKIE ZNOWU NEVER ENDS?!?!? – łagodnie zabiera głos Niuniuś – Co ty, chcesz żebyśmy się tu bez końca tułali???
    Cóż, nie wiadomo jak długo jeszcze fankom się nie znudzi…
    – Ej, czemu tylko fankom? – protestuje Yanika – To brzmi jakby Kirai-san zbierał cały splendor! T_T
    – A zbiera? – zapytuje zaciekawiony Nigel – Czyżby był wielkim bohaterem?
    – A co to, wywiad? – burczy Drusilla, która właśnie posiekała mieczem jakieś korzonki i dodała parę jagódek – Ma ktoś pomysł w czym to ugotować?
    – Nie odzywać się… – szepcze wystraszony śkłib.
    – No bo chciałbym was poznać bliżej, żeby móc ułożyć balladę o waszych czynach! – ciągnie bard – Będzie moim największym przebojem, będę ją śpiewał…
    – I grał… – dodaje Niuniuś złośliwie.
    – I grał *____* Jak już zdobędziemy Nad Podziw Cudowną Wiertarkę Działającą Bez Zasilania i będę miał na czym *______*
    – Ale swoją drogą to nasz Kirai rzeczywiście wydaje się rozchwytywany – Gabriella siada obok Yaniki, pokazując jej jakąś kartkę – Posłuchaj tego: Dla mojego kochanego dziubdziusia
    – SKĄD TO WZIĘŁYŚCIE – -’
    – O, Kirai *^.^* Szybko wróciłeś z tego rekonesansu – uśmiecha się słodko Gabriella i przy chichocie Yaniki kontynuuje – …z wyrazami miłości jaką darzę Cię tylko i wyłącznie ja!
    – Kto śmiał?!?!?!? >< – Druśka odrywa się od swojej potrawki :> Kirai patrzy na nią pytająco.
    – A nieeeeeee… – macha olewczo ręką – To tylko autorka…
    – A co, autorka nie może być fanką? – Gabrysia wyraźnie postanowiła robić Drusi na złość – Autorce wszystko wolno… Zwłaszcza gdy chodzi o jej osobiste dzieło…
    – Ty uważaj, bo akurat ta autorka przetrzymuje twojego brata :> – wtrąca się Niuniuś z anielskim uśmiechem.
    – Tylko się nie zacznijcie kłócić! – powstrzymuje ich Nigel, widząc, że zamierzają sobie skoczyć do gardeł – Jesteśmy już na terenie istot nadprzyrodzonych! Powinniśmy zachować czujność…
    Próżne gadanie, złotko, chyba będziesz ich musiał rozdzielać z narażaniem życia… A przez ten czas mały opisik lokacji. Otóż… Wygląda toto zasadniczo jak las. Tylko taki trochę podziemny, bo nie ma słońca. Nie zamierzam wnikać w jaki sposób te drzewka egzystują bez słońca, pozostawię to Serisi :P W każdym razie wyglądają dość upiornie. A może to tylko takie wrażenie… A poza tym, gdyby nie nasi dzielni bohaterowie, byłoby tam absolutnie cicho…
    – CICHOOOOOOOOOOOOOO!!! >< – ryczy śkłib głosem cokolwiek lwim.
    Wszyscy zatrzymują się w dziwnych pozach, wczepieni nawzajem w swoje włosy i patrzą na niego wielkimi oczami.
    Ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisza…
    – To ja podam obiad! – przerywa tę błogosławioną ciszę Drusilla – Na oko widzę, że chyba nie trzeba go jednak gotować…
    – Jak myślicie, gorsze by było gotowane czy niegotowane? – zastanawia się Yanika.
    – Może by zakłady porobić? – dołącza do niej Niuniuś.
    – A co za różnica, i tak nie jadam ^__^ – stwierdza beztrosko Gabriella.
    – To i tak nie dla was – -’ Kirai zje, wy nie zasługujecie!
    Wyżej wymieniony, który dotąd jakoś się nie odzywał, patrzy na nią dziwnym wzrokiem.
    – Zobaczcie – rozaniela się Yanika – Jeszcze do tej pory tak nie patrzył… Dopiero na Drusillę-san… To spojrzenie miłości! *___*
    – Jesteś pewna? – pyta dość sceptycznie Nigel – Wygląda jakby się przestraszył!
    – Bo biedaczek dawno nikogo nie kochał – wyjaśnia mu dziewczyna – Musi sobie przypomnieć jak to się robi!
    – Ahaaaaaaaaa *____* Jakie to wzniosłe i romantyczne *______*
    I oto romantyczna Drusilla zmierza ku romantycznemu Kirajkowi z potrawką na talerzu, który wygrzebała z torby Yaniki…
    – COOOOOOOOO?!?!?
    – Spokojnie, Yaniko, zemścisz się później, teraz obserwuj! *_____*
    – Masz rację, Nigel… *____*
    …Romantyczny Kirajek zaś z romantycznie niepewną minką cofa się o krok… I o krok… I jeszcze o krok…
    …Aż nagle wpada na drzewo…
    – Proszę, Kirai! – odzywa się donośnym głosem Druśka – Jestem PEWNA, że ci zasmakuje!!!
    Kirai bierze do ust jakiś podejrzany korzonek, przeżuwa chwilę, robi się zielony, wypluwa!
    – KIRAI!!! CO CI JEST??? ŹLE SIĘ POCZUŁEŚ???
    – Dajcie knebel… – jęczy błagalnie Niuniuś.
    – Słuchajcie, nie macie jakiegoś normalnego jedzenia? – -’
    – Ja mam chyba jakieś ciasteczka! – palec Yaniki wystrzeliwuje w górę.
    – Masz ciasteczka i nic nie mówiłaś??? – woła śkłib – No, teraz to już po ptakach, od początku Nightquestu pewnie zdążyły stracić ważność _^_
    – Ale sam wiesz, że czas tutaj jakoś dziwnie płynie *^.^*
    – Mniejsza z tym, poczęstujesz? – Kirai zdecydowanie podchodzi do Yaniki…
    Natomiast Drusilla zostaje sama z absolutnym szokiem w oczach.
    Wstrząs. Niedowierzanie. Rozpacz.
    Ale po chwili łowczyni nagród otrząsa się, dobywa miecza i błyskawicznie rzuca się na Kiraia, przykładając mu ostrze do gardła! Wszyscy zamierają w bezruchu…
    – Drusillo-san, przecież to tylko obiad – szepcze Yanika – Nie trzeba od razu…T_T
    – Druśka, odbiło ci? – burczy Niuniuś – Na rozczarowanie uczuciowe są lepsze sposoby – -’
    – Milczeć! – syczy panna D. po czym z zaciętością spogląda na rozłożonego na ziemi Kiraia.
    – A teraz, żylaku koguci w dziuplę kopany – cedzi wolno – Przyznaj się zanim ci w tym pomogę!
    – C… Co?
    – Szanowna wojowniczko, walka wewnątrzdrużynowa naprawdę nie jest najlepszym pomy… – Nigel podchodzi do łowczyni nagród, wyciągając rękę po jej miecz.
    – Won z tym chudym patykiem bo ci go połamię >< A ty – te słowa są już skierowane do jej ofiary – Mów natychmiast! Kim jesteś, czego chcesz, gdzie jest Kirai!!! ><
    – Na mózg ci padło, idiotko? Sama się nażarłaś tych korzonków? ><
    – Słuchajcie, to się zaczyna robić poważne – niepokoi się Yanika, ale Gabriella patrzy na tę scenkę z zamyśleniem, wreszcie podchodzi do Kiraia i nie zważając na poburkiwania Druśki dotyka lekko jego ręki. Chłopak jakby nieco blednie.
    – Droga Drusillo – oświadcza dziewczynka tonem naukowym – Myślę, ze twoje pierwsze pytanie powinno raczej brzmieć „czym jesteś”… Energia niespecjalnie ludzka.
    – No dobra – wzrusza ramionami Druśka – CZYM JESTEŚ?!? ><
    Zapytany patrzy na nie zaskoczony, ale po chwili odzyskuje rezon.
    – No brawo, brawo – jego twarz przecina krzywy uśmiech – Nie wiem jak mnie przejrzałyście… Ale nie myślcie, że to wam w czymś pomoże.
    – W sumie Druśka ma łeb – zadumuje (?) się Niuniuś – Prawdziwy Kirai jest bez wątpienia wszystkożerny, a ten jakiś taki bez apetytu…
    Druśka w normalnej sytuacji pewnie oburzyłaby się na śkłiba, że dopiero teraz odkrył bystrość jej umysłu. Natomiast w TEJ sytuacji tylko stoi wpatrzona w… no, w tego kogoś >:D z megarumieńcem i rozgwieżdżonym wzrokiem.
    – Ja to chyba cofnę – mruczy Niuniuś – Co cię znowu napadło?
    – Ten uśmiech *____* Więc TAK wyglądałby Kirai z uśmiechem *_____*
    – No tak. Do tej pory nie byłem jeszcze pewien, ale teraz już wiem… Wzięło ją z kretesem…
    – No to chyba ja się zajmę naszym jeńcem ^____^ – postanawia Gabrysia – To jak, powiesz nam gdzie jest oryginał, czy raczej mogę ci jeszcze troszkę energii upuścić?
    – Dla waszego Kiraia nie ma w tej chwili ratunku – odpowiada podróba – Jest mianowicie w rękach naszej sekcji specjalnej do spraw przesłuchiwań, a gdy swoją słynną siłą przekonywania wyciągną z niego co tu robicie, zatańcują go na cacy i skończy w jeziorku! Może już skończył…
    Zaciska zęby gdy miecz Drusilli znów go dosięga.
    – Prowadź do tego jeziora – jej głos brzmi zimno i zdecydowanie.
    – Chcecie zidentyfikować zwłoki? :> Proszę bardzo, może będzie z niego niezły utopiec – podróba ostrożnie wstaje i otrzepuje się z ziemi – Ale nie martwcie się, już niedługo przyjdzie kolej na was…
    ***
    A teraz przyspieszmy trochę wydarzenia i dalszą część zacznijmy już od momentu gdy drużyna dobiegła do jeziora. Widok, jaki się im przedstawia, jest iście… Zapierający dech w piersiach…
    Wyobraźcie sobie bowiem jezioro, które wyglądałoby pewnie ładnie gdyby je przefiltrować, zaświecić nad nim słoneczko i dodać jakąś miłą plażę, obecnie zaś wyglądające niemal bardziej upiornie nż las. Wyobraźcie sobie też dziesięć białogłów cudnej urody, z kwieciem we włosach i w powłóczystych białych szatach. Wyobraźcie sobie młodzieńca, który stoi pośród owych leżących na ziemi białogłów, z miną mówiącą „spodziewałem się czegoś więcej”.
    Taką właśnie scenkę zastaje drużynka po dobiegnięciu na miejsce, a autorka jest niezmiernie rozżalona, że młodzieniec nie wziął ze sobą kamery.
    – C…Co tu się stało?!? – mina zmiennokształtnego wygląda dość żałośnie.
    – Cóż za doskonałę wyczucie rytmu – wzdycha jedna z białogłów.
    – A jakaż wytrwałość – dodaje słabo kolejna.
    – A ta aparyyyyyyyycjaaaaaaaaa… – mruczą chórkiem dwie inne.
    – Zaraz, moment – fałszywy Kirai próbuje pozbierać myśli – To wy miałyście go uwieść i zatańcować, a nie on was!
    – CO ZROBIĆ?!?!? >< – drze się Druśka, ale jakimś cudem Niuniuś knebluje ją macką.
    – Co poradzić – wzrusza ramionami jedyna, która ma jeszcze na to siłę – Różne rzeczy się zdarzają…
    Na widok towarzyszy oryginał zbliża się do nich, z twarzą bez wyrazu przechodząc nad leżącymi rusałkami.
    – Kirai, uśmiechnij się! – żąda nagle Drusilla.
    Chłopak patrzy na nią z zaskoczeniem, mrugając kilka razy, wreszcie przechodzi na bezpieczniejszy temat.
    – Widzę, że nie przyznałeś im się jak wyglądasz naprawdę – powiada beznamiętnym głosem, patrząc na istotę, która przejęła jego wygląd. Istota nerwowo dzwoni zębami – co to za typ, którego nie zmogła sekcja specjalna???
    – Przeklęta cywilizacja – zgrzyta zębami – Ale i tak nie myślcie sobie, że i stąd nas wykurzycie! ><
    W tej chwili na głowę Niuniusia spada kamień owinięty wielkim liściem i przewiązany sznurkiem.
    – Co za idiota się bawi w rzucanie przedmiotami?!? >< – śkłib spogląda w górę, ale nic ciekawego nie widzi.
    – Tu chyba jest coś napisane – Yanika rozwija liść i czyta na głos, wywołując uśmiech satysfakcji na twarzy zmiennokształtnego:
    Przedstawiciele cywilizacji proszeni są do kwatery głównej w celu odbycia rozmów pokojowych. PO DOBROCI.

    gol5_.gifTę notkę postanowiłam zadedykować Ajecianowi, coby przyszedł i zobaczył że tym razem żadnej literki w nazwie bloga nie zżarłam >:D A nagłówek jest czystą prowokacją – w życiu nie napisałam tu czegoś takiego jak normalna notka i nie sądzę, żebym miała się tego na starość nauczyć… Ale dziwna rzecz, moje uke kiedyś stwierdziło, że ten blog jest nawet za normalny jak na mnie O_o Oł łel, stwierdziło tak dawno temu, teraz przechodzi epokę zachwytu moim layem, czym mnie do tej pory rozwala…

    Przeglądałam sobie ostatnio moje archiwum, przy okazji przeprowadzając gruntowną analizę starych notek. Bloczek niedługo skończy 2 latka, a ja czasem mam wrażenie, że założyłam go tak niedawno… A jednak niekiedy wydaje mi się, że bardzo dawno. Patrzę na te poprzednie zapiski i zastanawiam się co się zmieniło. Bo że coś się zmieniło, nie mam wątpliwości. Gdybym w tej chwili miała chandrę, mogłabym się posunąć do stwierdzenia, że na gorsze, ale na szczęście nie mam :> Ale… Może to dlatego, że wtedy faktycznie jakoś miałam o czym pisać? Znaczy, jak światy światami moje notki prawie zawsze były o niczym, ale przynajmniej umiałam sprawić wrażenie, że jednak są o czymś :> Moja egzystencja się szara robi i kto spyta „co słychać?” temu odpowiadam „niiiiiiiiiiiiiic”…

    Proszę, ślicznie proszę, niech znajdzie się ktoś, kto nie dopuści do mnie melancholii przez najbliższe pół roku! Ciężko mi było na duszy i to chyba u mnie rodzinne, że nie przez moje własne zmartwienia, tylko przez czyjeś… Ha, moja mama tak ma, moje ciotencje tak mają… Ja tak mam. Poważnie, najbardziej mi źle gdy smuci się osoba, na której mi zależy… Ale wtedy przynajmniej mogę spróbować poprawić jej jakoś humor, a co pozostaje jeśli smuci się z powodu jeszcze kogoś innego? Mogłabym choć na chwilę odegnać jej własny problem, ale w takiej sytuacji pozostaje tylko poczucie bezradności, bezsilności… Ja naprawdę nie cierpię patrzeć jak cierpi ktoś.
    A ja tłumię swoje problemy w środku, bo są niewarte pokazywania. Albo pokazuję je w sposób niekoniecznie poważny, bo bledną na świetle dziennym. Może to i lepiej.

    Shimatta, co ja się tu zagłębiam w takie smęty? Wspominałam już, że melancholia poszła sobie i mam zamiar trzymać ją z daleka? Kto ma pomysł jak to zrobić skutecznie, niech się zgłosi :>>>

    A, jeszcze chciałabym żeby ktoś mi coś wybił z głowy.
    Nie, Kusanagi-san, wiem, że Ty tego nie zrobisz… :>
    Nachodzi mnie ochota na nową opowieść. A raczej na wielowątkową telenowelę z elementami akcji XD Takie coś, do czego możnaby założyć już trzeci i pół blog i na nim toto pisać. Jestem dziwnie pewna, że mogłoby mnie to mobilizować, ale z umiarem, bo w przeciwieństwie do światów nie musiałabym pisać regularnie i chronologicznie :>
    Ta opowieść się ciągle wykluwa i dopiero zarys powstał w moim łebku, mam zatem prawo bać się, że ją skopię albo że ją rozsypię jak Epopeję. Ale nie dlatego proszę o wybicie mi jej z głowy. Mianowicie marzy mi się aby ktoś mógł i zechciał pisać ją razem ze mną…
    *demoniczny śmiech*

    Ha! Wiosna za oknem rozkwita na amen, a że włączyłam sobie muzykę niezrównanej Enyi-sama, pasującą do wiosennego powietrza i zapachu dochodzącego od kwitnących drzewek, czuję się lekko i tak mi dobrze, dobrze… Niech wiosna trwa jak najdłużej… Ale nie, zaraz przyjdzie lato, przyjdą upały, przyjdzie siedzenie w domu ze strachu _^_ A nie, przepraszam, w domu chyba sobie mało posiedzę :> W lipcu chcą mnie zapakować w samochód razem z mamą, ciocią i pewnie jeszcze paroma ochotniczkami i wywieźć do Lubiatowa, w którym byłam już ładne parę lat temu, ale mam bardzo miłe wspomnienia sprzed ekranów automatów do gier… To znaczy, khem, z lasu, znad jeziorka… Hihi, a w sierpniu już się pewnie rodzinka przyzwyczaić zdąży do faktu, że zamierzam jechać hen daleko z kompaniją forumową :>>> I MIEĆ FAZĘ!!! >:D
    Jedno mnie tylko martwi. Że to razem wyjdą najdłużej 4 tygodnie bez światów… Co ja zrobię z takimi wielkimi lukami w czasie???

    Nyo to o czym by tak na zakończenie napisać? Chłopaki chcą żeby o nich, ale są za mało normalni jak na ideę normalnej notki :> Oł łel, będę za to miłościwa i pokażę ich publicznie! Hehe, proszę bardzo, TU są!!! >:D

    Don’t worry, Kusanagi-san, w następnej notce będzie Najtkłest, słowo!!!

    To buszowanie w archiwum chyba mi dobrze zrobiło… Przynajmniej na pierwszy rzut oka wyszedł mi mniej więcej taki zapisek, jakiego mi od dawna brakowało.

    Ładne te fazy ksieżyca po lewej, ne? :>>>

    50.gif…coś takiego u paru znajomych blogowiczek i nie mogłam się oprzeć >:D To jest zaraźliwe!!!

    Jeśli nazywasz mnie…

    Magdalena – możesz być tylko i wyłącznie MNĄ :> I wychodzi, że gadam do siebie… Nyo chyba że wymawiasz z hamerynanskim akcentem, wtedy możesz być moim facetem od konwersacji _^_ Gosh…
    Magdalenka – bez dwóch zdań jesteś moim uke!!! Ty jedna potrafisz sprawić, że czuję się czymś takim i to sobie chwalę ;D
    Magdusia – możesz być tylko kimś z rodziny… Była jeszcze Gosia Ch. ale z nią nie rozmawiałam od wieków i nie wiem czy jej nie przeszło ;P
    Małe albo Niunia – gratulacje, jesteś moim tatą! :> Tylko on jest zdolny do czegoś takiego…
    Kuba – jesteś moim tatą sprzed minimum 13 lat i do tej pory się zastanawiam skąd tego źródłosłów…
    Madziuś – o, a tym razem jesteś moją mamą ^__^
    Madzik - jesteś Pauliśką, z którą pospołu ucieknę z Unii >:P
    Magda – możesz być kimkolwiek niewtajemniczonym…
    Madzia – możesz być kimkolwiek niewtajemniczonym, wiedzącym, że rozczulają mnie zdrobnienia :D
    Miya – jak przy Magdzie, skreślając „nie” ^__~
    Miyuś – jak przy Madzi, jak wyżej :>
    Miyooś – hehe, po tym „oo” Was rozpoznaję jeszcze zanim spojrzę na nicki :> Satsuś tudzież Sao :>
    Słoneczko – ciekawa opcja, nie powiem… Ale prawie na pewno jesteś skarbeńkiem :D Nyo, chyba że przypadkiem jesteś moją mamą…
    Miyaczek – tymże albo Hikusiem, albo Ajecianem, albo Cloaskiem, albo Serisią :D
    Miyątko – znowu tymże (się dziecko uczepiło, ne? :>) albo Chisusiem and I miss you!
    Mi-chan – jesteś Moją Przyszłą Sąsiadką w Norwegii and I miss you too… T_T
    Miyka – jesteś moją kuzyncią Avi, co mi przypomina że czas Twojego bloga nawiedzić :>
    Miyuchna – jesteś Moją Nieocenioną Korespondentką! Któż inny mógłby na to wpaść? :D
    Miyunia – tu Cię pewnie jeszcze nie było, ale bywasz na światach i sama ładnie piszesz, choć trzeba Cię o tym regularnie przekonywać >:D
    Miya-chan – rzadka to forma, ale zapewne jesteś Chise! :D Albo kimś z któregoś forum, kogo jeszcze słabo znam :> Albo którąś bohaterką Wojowniczek Poświaty >;P Albo mną podpisującą tak swoje rysunki!
    Miya-san – jeszcze rzadsza forma… możesz być tylko Xemedi-san tudzież którymś z chłopaków z zespołu… Kiedyś ktoś z sieci tak się do mnie zwracał, ale uciekło mi kto… Xellia?
    Sisi – a któż by inny jeśli nie moja droga siostra Satsuki? :DDDDDDDDDD
    Sensei – ooohohohohohohooo… jesteś Cloaskiem! I ciągle mnie tym szokujesz >;D
    Pysiaczek – jesteś moją koledżanką Basią aka „Ale-Ja-Nie-Jestem-Yuto” :D
    Panieneczka – hyhyhy… jesteś moim sąsiadem z pierwszego piętra… XD
    Zmora – jesteś drugą Zmorą, czyli moją kuzynką Kaśkiem >:P
    Puśćcie-Mnie-Do-Niej – AAAAAAAA!!! Jesteś Jasonem, który przyłapał mnie na zachwycaniu się Remisiem, WYDAŁO SIĘ!!!
    Mr Chairman – możesz być tylko i wyłącznie Mr Presidentem samorządu uczniowskiego Akademii Ohtori, ziuuuuuuuuuuuuuu… :>~~~~~~~~~~~~~~~~~
    Yagami-san – argh… jesteś Vanny albo Tencią… albo Kenem, któremu na to nie pozwalam _^_
    Terrorystka-Nie-Menadżer – zdecydowanie jesteś Kenem – dzięki że mi o tym przypomniałeś >:PPPPP
    Niebieska – jesteś Zieloną czyli Karcią z naszego Sailor Teamu na emeryturze :D Oddawaj moją płytę Kokii-sama!!!
    Kropelka Rosy – jedyną osobą, która mnie tak nazywa jest mój największy samozwańczy idol Geddwyn :>

    Dobrrrrrrrra… A teraz pora na coś, co już dawno powinno się tutaj znaleźć.
    Testy.
    Testy Dla Wtajemniczonych!

    Kto czytał istniejące kawałki Wielkiej Niezrównanej Epopei – czyli mało kto >:P – ten się być może połapie… :>

    Shigeru Sanjoin
    Zycie traktuje jak wielka przygode i czerpie z
    niego garsciami. Energiczny i nieco narwany,
    uwielbia ryzyko i walke – bywa to klopotliwe,
    ale mozesz byc pewna, ze zawsze stanie w Twojej
    obronie – chocby po to, zeby miec szanse sie
    wyzyc ^__~ Pragnie sie doskonalic, a jako
    braciszek trzech siostr garnie sie do
    rodzinnego ciepelka. Niesmialy w kontaktach
    romantycznych, ale zawsze znajdziesz w Nim
    powiernika. Pozwalaj Mu sie czasem wyszalec,
    badz dla Niego najlepsza przyjaciolka, gotuj Mu
    dobrze i jedz to, co On upichci, nigdy Go nie
    zawiedz a bedzie caly Twoj ^__^

    Ktory kochaniutki facet z Epopei pasuje do Ciebie?
    brought to you by Quizilla

    Gdybym nie wierzyła tak uparcie w istnienie przyjaźni damsko-męskiej, pewnie bym się z tym zgodziła… ;)

    A teraz ciut łatwiej – kto czyta światy, ten pewnie rozpozna:

    Miya
    Hey, you’re me! How could it be? I thought I’m one
    of a kind! ^__~ Oh, well. Do you like looking
    for new stories and fascinating worlds? Do you
    like writing or at least trying to write? Do
    you trust your intuition? Would you do anything
    for people that you care for? And finally, do
    you like tea? :D If so, there’s no doubt -
    you’re me, lucky you! ^__~

    What character from my reality are you most like?
    brought to you by Quizilla

    Bo kimże miałabym być jeśli nie sobą? *^.^*

    Moją szczytną ambicją jest by przy tych (i nie tylko tych) wynikach pewnego dnia pojawiły się obrazki… Życzcie mi powodzenia! ^.^v

    w_003.gifOto lista podsumowująca moją egzystencję, w której jakże niewiele się dzieje:
    – 1 jajko zjedzone na Wielkanoc
    – 1 kryzysik twórczo-osobowościowy, chyba na dobre pokonany, na szczęście
    – 1 znajomość niespodziewanie reanimowana bez chęci walenia głową w ścianę z tego powodu
    – 1 zepsucie komputera
    – MNÓSTWO dorobku półtorarocznego straconego z powodu tegoż zepsucia
    – 1 perspektywa wyjazdu na wakacje w towarzystwie forumowej kompaniji
    – 1 część Nightquestu do napisania
    – 1 faza próbująca się na dobre rozkręcić, w czym powodzenia jej życzę
    – 1 tęsknota dotkliwa, właściwa osobie nie umiejącej zakichać się w nikim rzeczywistym
    – 1 dotkliwe opóźnienie w stosunku do wszystkich, którzy dawno temu obejrzeli coś, mieli ostrą fazę, a ja wyrzucałam sobie, że do kina pójść nie zdążyłam
    Ken: Pamiętaj, że nie jesteś sama w swojej fazie :> Jo-ho-ho! A pirate’s life for me! :D
    Pamiętam też, że odgrażałeś się już więcej nie zaśpiewać po tym jak cię zamknęłam w szafie za karę :>
    Ken: ………………………Ups ^ ^’
    A, i jeszcze:
    – 1 bezgraniczny jak co roku zachwyt wiosną
    – 1 nowa Piosenka Do Tańczenia
    (nie chcecie wiedzieć, co mam na myśli stosując to określenie…)

    The moonlight…
    Shines down interstellar beams
    And the groove tonight
    Is something more than you’ve ever seen

    The stars and planets taking shape
    A stolen kiss has come too late

    In the moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!
    In the moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!

    You’re never safe ’till you see the dawn
    And if the clock strikes past midnight
    The hope is gone
    To move under…

    The moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!
    In the moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!

    Move! Closer! Passion! Stronger!

    There’s a magic
    Only two can tell
    In the dark night
    Ultra violet is a wicked spell

    The stars and planets taking shape
    A stolen kiss has come too late

    In the moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!
    In the moonlight
    Carry on, keep romancing!
    Carry on, carry on dancing!

    Moving on … Moving all night…

    Savage Garden

    Już nie muszę na wstępie patrzeć na to, co popełniłam w poprzedniej notce… Już nic nie przeszkodzi mi w pisaniu Nightquestu. Jo-ho-ho!
    Chyba że jakieś kolokwium.

    Carry on dancing! :D


    • RSS