Yagaminyo.gifChora jestem znowu – podczas ostatniego przeziębienia ból gardła mnie ominął, więc teraz to sobie odbija _^_ Ale i tak oznajmiam wszystkim, że mam się świetnie, bo wczorajsza faza jeszcze do końca nie wyparowała… :DDDDDDDDD
Wczoraj był wielki dzień, ale nie proście mnie o zdefiniowanie dlaczego, bo tego nie zrobię, nie potrafię. Ani nie powiem, skąd to wrażenie, że na ten dzień czekałam przez spory kawał życia (tak koło miesiąca, zdaje się) i w rezultacie chodziłam na haju. Cóż, są po prostu takie dni, że człowiek/Mazoku/whatever tak ma, bez szczególnego powodu… Dziwne nastroje moje, do końca ciągle nie wyczute ;D
Nażłopałam się herbaty, nawznosiłam się toastów ostatnio. Za uwolnienie się od praktyk, za rozpoczęcie wiosny*, za czyjeś urodzinki, chociaż nigdy nie zrozumiem różnicy między osiemnastymi a wszystkimi innymi, za to, że istnieją na świecie inne skanery, poza moim, którego ciągle nie posiadam, i dzięki temu mogę straszyć ludzi z DeviantART swoją twórczością, za to że potrafię na cały dzień oderwać się od KoFa, za to jak fajnie jest potem do niego wrócić i za…
Anyway, Siłom Wyższym dziękuję, że po toastach herbatą nie ma się kaca :P Chociaż po ostatnim, wczorajszym, pasowałby przynajmniej moralny, a tu figa. Zadziwiam się.
A skoro przy kacu jestem, to przypomniało mi się jak jeszcze parę latek temu, gdy byłam w wieku licealnym, kuzynek mój (5 lat starszy) się dopytywał, jakich to przyjemności życia już zaznałam. Wyglądało to mniej więcej tak:
– A whisky piłaś?
– Niiiii…
– A gin z tonikiem piłaś?
– E-em…
– A (tu proszę wstawić sobie nazwę dowolnego trunku) piłaś?
– Nie…
– A piwo chociaż piłaś?
– Nyooo, ze 2 razy mi się zdarzyło…
– I nigdy się nie upiłaś??? O_o
– Nieeeeee…
– TO CO TY NIC ŻYCIA NIE UŻYWASZ???
Niektórym to się normalnie nie wytłumaczy, że alkohol pod wszelką postacią jest paskudny w smaku :P Swoją drogą moje szanowne uczennice z IIIc też się dopytywały, czy pijałam kiedykolwiek piwo, wódkę i nalewki. Aż dziw, że wszyscy z góry zakładają że nie… Choć jest to założenie skądinąd słuszne :P Ale co to za monotematyczność jakaś, ja nie wiem…
Ale może mnie jeszcze dopadną zgubne skutki zapijania się herbatą, skoro przynajmniej jeden toast mi został. Vanny wie, że jeszcze czegoś nie skończyłyśmy, plawdaaaaa? >:D
Po długim okresie gróźb sportretowałam wreszcie Dynamite Trio, a tymczasem oni mi jeszcze obiecanej serenady nie skończyli! Przez pół roku tak gdzieś! Za karę obrazka jeszcze na DA nie wrzuciłam. O. Marzy mi się pokolorowanie go, ale znając siebie wymięknę najpóźniej w połowie…
Fryzjerka mi ostatnio nakazała nie rozczesywać włosów, a jedynie je ugniatać i terroryzować pianką, dzięki czemu będę wyglądać jak pudel i wszystkie kobity o prostych włosach będą mi zazdrościć :> Nie ma sprawy, lubię mieć na głowie sprężynki – wolę to niż jak mi bezczelnie klapną _^_ Nyo i oficjalnie MAM SZLABAN NA CZESANIE WŁOSÓW!!! W życiu się nie spodziewałam, że taki moment kiedykolwiek nadejdzie!!! ^.^v Innymi słowy jeden sposób uzewnętrzniania swojego masochizmu mam z głowy :> Został jeszcze ten wyrażający się w moim layu, w mojej tapecie i w moim ostatnim toaście. Ale bycie antyfanką to ciekawa odmiana… >:D~~~~~
Następna notka będzie twórcza. Nightquestowa tudzież epopejkowa – to już zależy od Vanny, która mnie szantażuje niemiłosiernie :>
Za uwagę dziękuję, jeszcze wrócę. Definitywnie.
Hehehe, hahahaha, BUAHAHAHAHA!!! >:D

*która dała znak, że istnieje i nadeszła, tylko jest za leniwa żeby się zacząć na dobre :P