gol5_.gifKatsuji: Ale po co właściwie toto piszemy?
Ken: Jak to po co? Żeby czytelnicy wiedzieli, że nie mamy nic wspólnego z tym makabrycznym…
Kiu: Mnie się wydaje, że powinniśmy raczej podejść do tego spokojnie. W końcu Miya-san była ostatnio zestresowana, zakuwała do egzaminu z paskudnego przedmiotu, zaczyna właśnie praktykę a gimnazjaliści, których ma uczyć to małe potwory, nie wie jak odreagować…
Katsuji: Daj spokój, jej nie trzeba usprawiedliwiać, sama to zrobi.
Kiu: Znaczy, jak?
Katsuji: No, powie prawdę. Że miała fazę ^__^
Ken: Fazy powinny być zabronione… _^_
Kiu: A od kiedyś ty taki SZTYWNIACKI, co? :>
Ken: WCALE NIE SZTYWNIACKI!!! Po prostu nie wiem już czy straszniejsze jest bycie jej przyjacielem, czy wrogiem…
Katsuji: Cóż, zdaje się, że najlepszym sposobem na wroga jest faza, więc sam rozumiesz…
Ken: Ale swoją drogą bieganie przez cały dzień po stronach gry King of Fighters w poszukiwaniu obrazka i zrobienie layouta to dość dziwny objaw nielubienia kogoś ^ ^”’
Katsuji: Oj, bo to jest ten rodzaj nielubienia jak przy Akio z Uteny!
Kiu: Właśnie, pamietasz jak Miya-san jeździła samochodem w mundurku a la Majkel Dżekson?
Ken: Pamiętam, siedziałem na siedzeniu obok niej _^_
Katsuji: Sam widzisz, że przy tamtym taki Iori ze swoim czarnocharakternym śmiechem to pryszcz ^__^
Ken: Ale czytelnicy uciekną _^_
Kiu: *półgłosem* Jak będziesz ich tak odstraszał, to możliwe…
Ken: W każdym razie, jak chciała powiedzieć Miya-san zanim ją związaliśmy…
Katsuji: TY ją związałeś! Ja na przykład nic nie zrobiłem!
Ken: Ale twój współudział jest. Użyłem kabla od twojej gitary.
Katsuji: CO?!? ><
Kiu: Ja też nic nie zrobiłem :P
Ken: Tylko podałeś jej środek nasenny w herbacie malinowo-żurawinowej ^.^v
Kiu: To tam był środek nasenny? O_o Ja też łyknąłem… *ziewa*
Katsuji: Zatem, jak chciała powiedzieć Miya-san zanim Ken ją związał, te czarujące epitety widniejące pospołu z panem Yagami na layu nie mówią o niej.
Kiu: Wbrew pozorom.
Ken: Jaaaaaaasne… To bym przemyślał.
Katsuji: Czyli co, robimy analizę psychiki naszej menadżerki? ^__^
Kiu: Dobra! Pierwsze zagadnienie: is Miya-san obsessed?
Ken:
Od której obsesji mam zacząć? :> Na punkcie herbaty, ćwieków czy Słodziutkich Zimnych Drani?
Kiu: Też mi obsesje… Nie mów, że się jeszcze do tego nie przyzwyczaiłeś ^__^
Katsuji: A teraz zagadnienie drugie: is Miya-san dark?
Ken:
Jasne, że nie _^_ Dlatego tak wypatruje tego swojego mrocznego w czarnym płaszczu _^_
Kiu: Ale z drugiej strony ciągle może jeszcze wybrać rudego i ognistego…
Ken: *patrzy na layout* Czy fioletowy ogień się liczy?
Katsuji: Cicho, bo usłyszy ^ ^’
Kiu: Zagadnienie trzecie: is Miya-san vindictive?
Ken:
HAAAAAAAAAAAAAI!!!
Katsuji: Niby w którym miejscu? ^ ^’
Ken: Ciągle rzuca we mnie kapciami i strzela do mnie z magnum, NIE ZAUWAŻYLIŚCIE?!?
Kiu: Ale zwykle zasłużenie.
Ken: No właśnie! Mści się, czyli jest vindictive! Jeszcze w dodatku trzepie w te morobitki zamiast poszukać sobie jakiegoś subtelnego i kobiecego zajęcia!!!
Kiu: A co to ma do rzeczy?
Katsuji: Poza tym zauważ, że Vanille-san robi tak samo.
Ken: …Faktycznie! *zamyśla się* W sumie dawno w nic nie grałem… *__*
Kiu: Cały Ken – zero konsekwencji _^_
Katsuji: I ostatnie zagadnienie: is Miya-san normal???
Razem:
NOOOOOOOOOOOOŁ!!! ^________^
Ken: Dobra, to kończmy tę notkę zanim się obudzi…
Katsuji: Czekaj, laleczka jeszcze! Zapomniałeś laleczki na początku notki!
Ken: __^__ Do takiego antynormalnego laya laleczki??? __^__
Kiu: A co się dziwisz? Skoro na końcu notek ciągle są te małe kao ze skrzydełkami…
Ken: KYAAAAAAAAA!!!
Katsuji: W archiwum motylki…
Ken: Słabo mi…
Kiu: Nie wspominając o innych podstronach…
Ken: *omdlewa*
Katsuji: Na zakończenie chcielibyśmy nadmienić, że Miya-san dedykuje swój świeżutki antynormalny lauout:
– swej niezrównanej kuzynce Vanille, z którą dzieli fazę na King Of Fighters
– swej równie niezrównanej siostrze Satsuki, która również używa fioletowego płomienia – zbieg okoliczności? ;)
Kiu: I to już na pewno koniec. Laleczkę wrzuciłeś?
Katsuji: Hai, hai ^__^
Kiu: To co, rozwiązujemy Miyę-san i związujemy Kena?
Katsuji: Nie ma sprawy. Byle już nie kablem od mojej gitary…