got54.gifNie żebym nie miała o czym pisać. Mam, tylko niezbyt na siłach się czuję. Za to przeglądałam ostatnio szufladę pełną niedokończonych prób pisania książek i znalazłam w niej takie dziwne cosie, których po prostu nie można nazwać inaczej niż zbitkami słów… A co mi tam, niech się parę z nich przewietrzy.

Zbitek dla relaksu
Dziś
Po raz pierwszy
Odpoczywam
Unoszę się na falach
Kołysze mnie
Noc
Mruganie srebrnych gwiazd
Dzień
Rozbłyskuje złotem słońca
(Słońce też jest gwiazdą
Zważ na różnicę barw)
Historię lasu
Szumią drzewa
Zawsze takie samo
Ciepło ogniska
(Nie pal ogniska w lesie)
Ciepło dobrych słów
Twoich ramion
Dźwięk strun
Dziś
Czas się zatrzymał

Zbitek płomienny
Ogień
Potrafi ogrzać
Byś nie zamarzł
Wśród lodowatych spojrzeń
Potrafi oświetlić
Nieznaną drogę
Potrafi nie dać dostępu wrogom
Ogień
Potrafi ogarnąć
Spalić
W bólu lub ekstazie
Nie wiesz na pewno
Więc uciekasz
Choć zdajesz sobie sprawę
Że coś w tobie krzyczy
Byś się zatrzymał
I poświęcił
Ostatni oddech

dedicated to J.

Zbitek bez powodu
Co potrafi najbardziej
Opętać
Żeby patrzeć
Na poświaty
Słyszeć głosy
Być
Zupełnie
Nie rozumianym
Mieć coś
Czego nie zabierzesz
Gdzie nie wtargniesz
I nie będziesz
Śmiać się
Że jest się takim
Przez ciebie
Proszę bardzo
Połóż się na mojej poduszce
Mogę spać tutaj
Wśród konwalii

Zbitek to the Faithful Departed
ktoś kto rządzi światem
nie przewidział takiego przypadku
że ciągle w myślach widzę Twą twarz
gdy ktoś po Tobie zapłacze
a słowa odzyskają sens
pomyślę żałuj że Cię tu nie ma
bo trzeba pamiętać
o tych płomieniach które zgasły
ktoś kiedyś powiedział
mam nadzieję że odszedłeś
do lepszego miejsca
a lepszym jest
gdy czujesz że jest ktoś
kto wciąż o Tobie myśli
w paryżu czy w hollywood
takie same miejsca
jak każde inne
bo puste bez Ludzi

That’s all for today. Thank you, good night.