26.gifWioska jest już pięknie przystrojona. Zewsząd zwisają serpentyny z porostów, a w powietrzu latają świetliki. Zaś na podwyższeniu stoi chórko-orkiestra, mająca odśpiewać hymn na dwanaście głosów.
– Jej wysokość królowa Musztarda! – anonsuje herold. Władczyni pojawia się jak zwykle zawinięta w białą płachtę, podtrzymywaną z tyłu przez tubylczą panienkę, która w pewnej chwili uśmiecha się tak szeroko jak tylko oni potrafią i macha do Bigklika.
– Tam być moja narzeczona Margaryna! – cieszy się ww. – Ona być dama dworu u królowa!
Zaś za królową, z pewną taką nieśmiałością posuwa się ktoś jeszcze…
– O! Człowiek! – zauważa Yanika.
– E tam człowiek. Najwyżej pół człowieka – ocenia krytycznie Niuniuś – Chude toto, blade, widać nie wszystkożerne jak Kirai.
– Rzeczywiście, ma wyraz twarzy jakby nie jadł przez pół roku – kiwa głową Drusilla.
– To, co na jego obliczu widać, to uduchowienie! – protestuje Yanika – Z pewnością jest artystą!
– Wszyscy artyści to świry – kwituje Druśka.
– ŻE CO?!? JA też jestem artystką!!!
– Tym gorzej to o tobie świadczy :P
– Mnie raczej zastanawia gdzie jest Gabriella – niepokoi się śkłib – Wiecie jak Jason może zareagować na to, że zgubiliśmy jego siostrę? O_o
– A właściwie kiedy się zgubiła? – zamyśla się Yanika.
– Nie pamiętam żeby z nami była, gdy przybyliśmy do wioski – stwierdza Kirai.
– I tak pozwalamy żeby mała dziewczynka sama się błąkała w ciemnościach? Jak się obroni przed tym co ją może spotkać?
– Raczej jak to coś się obroni przed nią? – poprawia Niuniuś z przekąsem.
W tej chwili królowa siada na tronie i daje znak.
– Teraz się zacząć festyn! – informuje Bigklik.
– NIE BYĆ FESTYN! BYĆ WOJNA!!! – na plac wpada niespodziewanie uzbrojony po zęby wódz.
– A ten znowu swoje – burczy Niuniuś – Czy on się bawić nie umie?
– Nie bawić się gdy do wioska zbliżać się plemię Igg Ugg! – odpowiada wojownik podniesionym głosem.
– Też nie mieli kiedy sobie wybrać pory… – wzdycha Yanika.
– No! Wreszcie coś się będzie działo! – Druśkę ogarnia chęć walki.
Wszyscy oczekują z sercami na ramieniu i duszami w gardle na rozwój wydarzeń. Straszliwa cisza panuje, gdy do wioski wkraczają wrogowie. Mieszkańcy wioski są tak ogarnięci zaskoczeniem, że stoją jak wryci…
Decydująca chwila przedłuża się w nieskończoność…
Członkowie obu plemion mierzą się wzrokiem…
I nagle wioskę wypełnia pieśń jakże piękna w swym artyzmie.
Jakże genialna w swej prostocie.
Jakże głęboka w swym przesłaniu.
Jakże porywająca swym rytmem.
Jakże hipnotyzująca swą melodią.
Wszyscy zebrani zaczynają się w nią wsłuchiwać z nabożną czcią.
– Co… Co to do cholery ma być? – odzywa się Kirai.
– Ależ to być pieśń zwycięstwa! – oznajmia podniosłym tonem Bigklik – Teraz my się nie bać żaden wróg!
– TO?!? – Druśka jest wyraźnie zaszokowana – Przecież przy tym nijak się nie da walczyć!!! Ktoś tu sobie kpiny urządza! ><
– Mówiłem żebyś tego nie włączała!!! – drze się Niuniuś do kamery. Odpowiedzi brak, bo jestem zbyt zasłuchana by reagować. Tak samo jak tubylcy są zbyt zasłuchani by sięgnąć po broń.
– Tak bardzo czekali na tę chwilę, że już nic nie jest dla nich ważne poza samą pieśnią! – wzrusza się Yanika.
„And he’s a man alli en la disco playing sexy, feeling hotter, he is the king bailamo ritmo ragatanga!” rozlega się dokoła. Wreszcie wódz nie wytrzymuje i wyciąga swą fluorescencyjną gałązkę.
– ZWYCIĘSTWO BYĆ NASZE!!! – woła – ATAKOWAĆ!!!
– Stać! – jakiś głos przerywa nagle jego wrzaski.
– Co? Gdzie? – wszyscy rozglądają się dokoła, ale nie wiadomo, kto przemówił.
– Nie być wojna! Plemię Igg Ugg przybyć tu by uczestniczyć w festyn!
– Kto tak powiedzieć? – oburza się wódz.
– Ja! – w tej chwili tłum przybyłych się rozstępuje i wychodzi postać opatulona białą peleryną.
– Królowa! Królowa! – rozbrzmiewa szum pośród mieszkańców wioski.
– Zaraz, jak to królowa? To kto TAM jest?!? – dziwi się Niuniuś i spogląda w kierunku tronu. Siedząca na nim osoba w równie białej pelerynie podnosi się z miejsca. Powoli zdejmuje z głowy chustę i oczom zebranych ukazują się złote loki i urocza twarzyczka.
– Trzymajcie mnie, bo zaraz zemdleję – oznajmia śkłib.
– Surprise! ^.^v – woła radośnie Gabriella, machając do towarzyszy.
Drusilla bezceremonialnie łapie ją za rękę i zaciąga do reszty.
– A teraz, mała, spowiadaj się, ale już! – nakazuje.
– Spokojnie, spokojnie – uśmiecha się dziewczynka – Po prostu dotarłam do wioski przed wami i spotkałam królową… Ale to chyba ona powinna opowiedzieć.
– Gabriella wyświadczyć mi przysługę i zastąpić mnie gdy ja się po kryjomu wybrać do Igg Ugg – kiwa gową monarchini.
„And the DJ that he knows well on the spot always around twelve plays the mix that Diego Mezcha con la salsa, y la baila, and he dances, y la canta…” śpiewa niestrudzenie Las Ketchup.
– Nasza królowa nas zdradzić!!! – wścieka się wódz.
– Zamknąć usta gdy do mnie mówić! – odpowiada mu królowa – Ja pogadać z Igg Ugg by skończyć ta bezsensowna wojna!
– Nasza wojna nie być bezsensowna! – przywołany do porządku nie daje za wygraną – Cały świat musieć wiedzieć, że kiełbasa z grilla być lepsza od buraki! – oświadcza dumnie.
– ŻE CO??? – Kirai i Druśka robią wielkie oczy.
– No tak – wzrusza mackami Różowe Bóstwo – Zdążyliśmy z Yaniką poznać już historię plemienia.
– Igg Ugg znaczy „jedz buraki” a Geggblikk Ugg – „jedz kiełbasę z grilla” – wyjaśnia dziewczyna – Innymi słowy, reklama. ^ ^
– Od zawsze nie mogą dojść do porozumienia co jest smaczniejsze, pożywniejsze itp. itd. – dodaje śkłib – To, że nie mają ognia do smażenia, to już sprawa drugorzędna…
– To to jest wojna marketingowa? – podsumowuje Kirai – Ja się stąd wynoszę – -’
– A nie mogą grillować kiełbasy z burakami? – wtrąca Drusilla. W tej chwili członkowie obu plemion zwracają ku niej swe spojrzenia i ogarnia ich olśnienie.
– Jak ty sobie to wyobrażasz? – krzywi się śkłib.
– Normalnie, mają już ogień to niech sobie grillują!
– Mi chodzi o samą potrawę – -’
– Właśnie! Smaczne by to było? – pyta Kirai z ciekawością.
– Oczywiście!!! – odpowiada Druśka z niezachwianą pewnością siebie, patrząc na chłopaka i zastanawiając się skąd by wziąć grill.
– Ty, a co to za indywiduum się tam czai? – Niuniuś dostrzega chuderlawego młodzieńca stojącego za Gabriellą. Ma ciemnoblond włosy do ramion i ubranko a la hippis, a na ramieniu targa pokaźną torbę. Gdyby go trochę odkarmić, byłby z niego niezły bishonen.
– Ten? A, spotkałam go gdy się od was odłączyłam – odpowiada mała Zapomniana – Zbyt słabowity by się nadawał na obiad, więc podebrałam trochę energii takiemu czemuś wielkiemu, co chciało zjeść jego. Twierdzi że jest bardem i chce nam towarzyszyć.
– Mówiłam że artysta! – cieszy się Yanika – Może z nami iść!
– Mowy nie ma! Jaki z takiego czegoś pożytek? – burczy Druśka – Ej, Kirai, a ty dokąd bez nas?!? – woła, widząc że skwaszony chłopak się oddala.
– W sumie powinniśmy iść w dalszą drogę – stwierdza śkłib.
– Zaczekać! – odzywa się królowa tonem rozkazującym.
– Co? Czemu? Pogodziliście się, pieśń zwycięstwa leci, przepowiednia się spełniła i Różowe Bóstwo wam już niepotrzebne.
„Aserejé, ja deje tejebe tude jebere sebiunouba majabi an de bugui an de buididipí!” rozbrzmiewa pieśń jakby na potwierdzenie.
– Przepowiednia mówić, że Różowe Bóstwo przynieść nam słońce! – protestuje władczyni – Ty dać nam słońce i móc nas pożegnać!
– Skąd niby mam wziąć pod łóżkiem słońce? O_o
– Wiesz, jakby co, to ja mam… – próbuje się wtrącić Yanika, ale przerywa jej Gabriella:
– Nie docieniają piękna nocy – wzdycha – Hej, psze pana! – zwraca się do wodza – Proszę nam teraz oddać wszystko co nam pan świsnął!
Wojownik rad nierad przynosi ich rzeczy, burcząc na siebie, że dał się nabrać fałszywej królowej. Niuniuś, który domyślił się do czego zmierza dziewczynka, zaczyna w nich grzebać.
– No i proszę! Macie swoje słońce! – oznajmia triumfalnie, wyciągając co chciał i podając królowej – Uruchamia się je o tym przyciskiem – instruuje.
– Oto przepowiednia się sprawdzić i Różowe Bóstwo przynieść nam słońce! – mówi wniebowzięta monarchini – A ty chcieć zatrzymać je dla siebie!!! >< – zwraca sie do wodza.
– Wcale nie!!! ><
– Wcale tak!!! ><
– Ja wam mówię, oni się kiedyś pobiorą – stwierdza zachwycona Yanika.
– Czyli ja też muszę taka być!!! – Drusilla błyskawicznie wyciąga wnioski.
– Już taka jesteś – mówi Kirai.
– Naprawdę? *____*
– Nnno, znaczy… O_o
Królowa wreszcie naciska przycisk i słońce jaśnieje nieziemskim blaskiem przy dźwiękach pieśni zwycięstwa. Wszyscy tubylcy na widok upragnionego światła wydają okrzyki radości.
– Jakoś nie mam serca im mówić, że ta latarka jest na baterie – mruczy śkłib.
– Na szczęście nie na słoneczne – wzrusza ramionami Yanika.