27.gif Dawno mi się tu nie pisało, a szkoda. Niestety jak się nie ma podzielności uwagi, to albo się myśli o czymś jednym porządnie, albo o wielu cosiach powierzchownie i z tego powodu ani tworzyć mi się nie udawało, ani blogować. I w sumie dzisiaj też miałam tego nie robić, bo obudziłam się z początkami doła, co świadczy o tym, że ta apolityczna, aspołeczna i wycofującą się istota, która usilnie stara sie zagadać i odsunąć problemy, też się przejęła tym, co się ostatnio stało na forum. Ludki, które tam bywają wiedzą o co mi chodzi. I przez to wyszukiwanie winnych i patrzenie sobie na ręce przeszło mi przez myśl, że jestem niemądrą idealistką i tylko sobie wyobraziłam, że się znamy, lubimy i dogadujemy. Na szczęście odkryłam, że ciągle się dogadujemy, może nie wszyscy, ale jednak. A forum już niejedną burzę przetrwało, choć to najczęściej polegało na konfliktach my VS ktoś z „zewnątrz”. Ale chyba pozostanę niemądrą idealistką i będę wierzyć, że sytuacja się unormuje. Ktoś w końcu musi. To, że ciągle ze sobą rozmawiamy, idziemy razem po klejnoty i planujemy coś na przyszłość chyba też o czymś świadczy i nie wygląda mi na zwykłą grę „bo tak wypada”. A zaczątek doła przeszedł podczas prób oddołowania Bambosha (więc zaczynam stwierdzać, że bycie słoneczkiem ma swe dobre strony ;>) i znów mogę się bez przeszkód śmiać z zajączka pożerającego księżyc.

Tak, tak. Zajączek pożerający księżyc. To nie przejęzyczenie – to Ragnarok… >;D

Swoją drogą, całkowicie niespodziewanym wynikiem forumowego zamieszania i zmieniania frontów jest to, że stowarzyszenie Wykorzystywania i Porzucania się nam powiększyło. Rewolucyjnie ździebko, bo o rodzynka. Teraz już nikt nam nie zarzuci, że WiP jest feministyczny! Ha! I żadne podstępne sukkuby Xenipha nie uwiodły, tylko, jak radośnie podsumował, uwiódł się sam. Słodkie, nie? ;>

Teraz będzie thriller.
Znowu mi się śniło, że wychodzę za mąż.
O_o
Ja wiem, że motyw sukni ślubnej przejawia się w moich snach nierzadko (nie do przebicia były cztery panny młode na rowerach widziane z okna autobusu), ale dwa omal-nie-wyjścia-za-mąż w tak krótkim odstępie czasu to już lekka przesada i stwierdzam niezbicie, że wszystko przez to, że mnie tak zawzięcie swatają O_o Osaczona się czuję i tyle! Ja wolności pragnąć poważnie zaczynam!
Że co? Że Słodziutcy Zimni Dranie? Oooj, do Drani się wzdycha swoją drogą! Zwłaszcza, że można w nich przebierać – tyle się ich plącze, poczynając od uroczego (a poza tym nieszczęsnego i poniewieranego ^ ^’) Valgarda z twórczości forumowej, który zresztą się tam znalazł dzięki takim jednym niewyżytym wzdychaczkom ;> przez animowych a kończąc na pewnym czarującym rudzielcu z twórczości Avellany, którą powoli i skutecznie doprowadzamy tym do załamki. Ostatnio stwierdziła, że zapisze się do Bambosh Riderów i zacznie zwalczać romantyczki.

Kochanie, więc śpiesz się, śpiesz
Bo życie tak krótkie jest
I zamiast dalej tak tonąć, wolę
Choć raz w swoim życiu spłonąć
I tak zaczyna się ta niewiarygodna historia
Choć ostrzegali mnie, ja płonę jak żywa pochodnia
Jak pochodnia, jak pochodnia
Bo taki sens w kochaniu jest,
Że choć miejsca brak dla spalonych serc
Kochanie, ja też
Kochanie, ja też
Kochanie, też spłonąć chcę…

A Serisia pewnie mnie poprze, a potem się zgodnie i radośnie POBIJEMY :D

OK, teraz może coś bardziej strawnego dla ludzi, którzy przychodzą czytać moje notki.
*wywiesza wielgachny transparent z ogłoszeniem*

Zatrudnię faceta z charakterem – wymagane umiejętności skakania po wymiarach i wytrzymywania ze mną, mile widziana Słodziutka Zimna Drańskość i zła sława tam, skąd pochodzi.

Nie, wbrew pozorom to nie jest ogłoszenie matrymonialne, w końcu napisane jest „zatrudnię” a nie „westchnę do”. Po prostu wybieram się w światy na poszukiwanie nowych opowieści, a że nie chce mi się podróżować samotnie, miło by było spotkać jakiegoś interesującego towarzysza podróży… Owszem, jest w światach paru facetów z charakterem, których traktuję bardziej prywatnie niż tylko jak osoby, o których piszę. Konkretnie jest ich trzech, ale pierwszy, którego po prostu nie można nie uściskać, z chronologicznego punktu widzenia jeszcze mnie nie zna a ja nie znam jego, drugi, dla którego przełamuję nawet awersję do techniki, jest potrzebny tam, gdzie się teraz znajduje (a przynajmniej wierzy, że tak jest) a trzeci z reguły doprowadza mnie do białej gorączki i aż iskrzy między nami od różnych dziwnych i nie do końca zdrowych emocji, więc ani mi przez myśl nie przejdzie podróżowanie z nim O_o Avellana proponuje zabranie tego nieszczęsnego Valgarda, o którym było wyżej, argumentując tym, że byłby z niego niezły materiał do bada… poznania ;> Tak samo Serisia, dumna jest z siebie, że takiego uroczego Wenzonowato-Darciowatego Drania mi tak szlachetnie odstępuje… Ale jak, nyo jak mogę poważnie traktować faceta, który już zdążył przejść do historii znany jako PTAPTUŚ??? Nie, doprawdy, wiem że to nie jego wina, ale już zawsze będę myśleć o nim jako o Ptaptusiu. A co, mówiłam że jest nieszczęsny!
Gwoli ścisłości – postanowiłyśmy z Vanny zacząć prowadzić pamiętniki rzeczywiste inaczej. I wcale a wcale nie ukrywamy, że zainspirowały nad dzienniki Avellany, choć gdy Serisia zajrzała i spytała czy tworzę nową wersję Warowni, trochę mnie to przygięło. Ale profesjonalna kronikarka światów powinna porządnie poznać te światy zanim zacznie profesjonalnie kronikować. Gdyby nie to, już pewnie parę książek by powstało ;> A tak mogę popisać trochę o sobie – w opowieściach prawie nie występuję osobiście, bo to co u mnie zwykle słychać, nie nadaje się na materiał na opowieść. Ale na pamiętnik owszem, a jeśli ktoś przypadkiem zacznie go czytać, to proszę bardzo. Dla porządku powiadamiam, że adres jest w linkach międzysferowych. Wish me luck.

Następnym razem będzie Nightquest.