31.gifNa początku był Chaos.
Potem z Chaosu wyłonił się świat, a na świecie pojawili się goście i WiP.
W środku także był Chaos, albowiem WiP odkrył na świecie owoce i zobaczył, że były dobre, dlatego też postanowił uraczyć gości sałatką.
Zatem wziął WiP ostre narzędzia i zabrał się za nektarynki. Zostały one nieumyte i pokrojone na nad podziw wielkie kawałki, uznał więc WiP, że były dobre i ogłosił je Nektarynkami Rządzacymi Światem. Tak narodziła się FAZA.
Następnie na stole WiPu pojawiły się jabłka, gruszki i banany, którym nie przeszkadzało mycie lub niemycie, albowiem obierano je ze skórki. Jednak, ponieważ w pewnej chwili jedno z jabłek upadło, do dziś dnia jest postrzegane jako symbol upadłości. I widział WiP, że owoce te były dobre, dlatego wrzucił je do garnka i FAZA trwała nadal.
A potem tak się stało, że znalazł WiP dorodnego melona i po gorliwych a nader udanych próbach obrania i pokrojenia zobaczył, że melon jest dobry i spod noża nie chciał go wypuścić. Tak nadszedł szczytowy punkt FAZY, a melon dołączył w końcu do pozostałych owoców. Następnie owoce zostały zalane napojem wyskokowym i stała się sałatka. I widział WiP, że jest dobra, przynajmniej z wyglądu.
Aż przyszła ta chwila, gdy sałatka przegryzła się z garnka na zewnątrz. Zaniósł ją więc WiP do pokoju, gdzie na oczach gości skosztował i stwierdził, że jest dobra również w smaku. I zjedli goście sałatkę, a FAZA ogarnęła świat. Zatem na końcu też był Chaos.

Akcja powyższej opowieści wbrew pozorom nie toczyła się w odległej przestrzeni herbaciarni, gdzie takie rzeczy są na porządku dziennym, tylko w najzupełniej zwyczajnej rzeczywistości, podczas urodzinek Avellanowo-Xeniphowych, na które to urodzinki została zaproszona elita Forum Wszechbiblii, w tym właścicielka tego bloga ^.^v Jako że cud się stał i udało mi się pojechać do Warszawy, razem z Satsuś i Serisią stanowiłyśmy WiPową delegację i uczestniczyłyśmy w zbrataniu co niektórych stowarzyszeń, jakie się przez ostatni roczek na tym forum porobiły (a my byłyśmy prekursorkami *__*). I powiem teraz dobitnie, żeby się potem nie powtarzać: było fajnie, zabójczo, kapitalnie, fenomenalnie, fazowo i zdecydowanie za krótko!!! *__* Cóż, pozostaną przynajmniej fotki, które pewnie pójdą niedługo do wywołania, oraz jeszcze więcej fotek, które już zdobyłam od Sat i którymi się moja rodzicielka zachwycała :>

Stwierdzam niezbicie, że historia sałatki owocowej jest absolutnie prawdziwa i osobiście kroiłam nektarynki XD A takie wielkie kawałki mi wyszły, bo moja umiejętność krojenia nie sprawdza się z reguły przy produktach spożywczych typu pomidory, jajka i inne rzeczy, które mogą mi się pod nożem rozsypać, rozciapciać i w ogóle rozlecieć, dlatego się bałam kroić bardziej, ale potem się trochę wprawiłam :> A podczas jedzenia Satsuś z każdym wyłowieniem co większego kawałka nektarynki wołała radośnie: „Ooo, nektarynka Miyi!!!”
Z melonem też było fajnie, bo gdy go wreszcie znalazłyśmy, wcale nie byłyśmy specjalnie pewne czy to melon, czy jakaś przerośnięta cukinia, w każdym razie po pewnym czasie było go już sporo w garnku, a Sat dalej robiła puppy eyes do Avellany, bo tak się przywiązała do nieszczęsnego melona, że nie mogła przestać kroić >:D Inna sprawa, że przywiązała się też do kotki solenizantki, która (kotka! :P) na sam dźwięk jej głosu aż się schowała pod łóżko ;>
Ale wracając jeszcze na moment do melona – powstała teoria, że Distant wstrzyknął mu coś wyskokowego, myśmy zjadły i stąd nasza faza. Sęk w tym, że od zarania dziejów wiadomo, że najlepsze fazy łapie się na trzeźwo, a po napoju wyskokowym pojawia się zwykłe ubzdryngolenie :P Oto dlaczego nigdy się nie ubzdryngoliłam – po co mam to robić, skoro mogę mieć fazę? >:D

Po długim zastanawianiu się muszę rzec, że nie mam pojęcia dlaczego WiPówki podejrzewały, że talent kulinarny Druśki wzięłam z własnego doświadczenia O_o Sałatki z trawy robiłam co najmniej 13 lat temu, krwistych grzybków nigdy, a jedzenie mi nie kipi ZANIM zacznie się je gotować. Cały świat wie, że gotowanie jest dla mnie abstrakcją, ale Sat i Serisia uwierzyły w to dopiero gdy rozpalałam pod patelnią, na której miała się w ciepełku wygrzewać jajeczniczka made by Satsuś XD Ponieważ Miya boi się ognia szalenie i nie umie się z nim obchodzić, rozpalanie wyglądało tak:
– po złamaniu jednej zapałki i dłuższym męczeniu się z drugą ogień wreszcie płonie
– zapałka jest trzymana przez Miyę, która zazwyczaj ognia unika jak… ognia :P
– Miya jest tak zestresowana perspektywą zostania przypieczoną, że za Chiny nie może trafić zapałką tam gdzie trzeba
– gdy wreszcie jej się to udaje, zostaje przypieczona faktycznie i piska histerycznie _^_
W rezultacie kochane dziewczątka oznajmiły, że nauczą mnie gotować albo znajdą mi męża, który będzie umiał.
Boję się czekać.

Przy okazji kochane dziewczątka dowiedziały się również jak się prezentuję gdy potrzeba mi snu i może teraz będą już rozumieć dlaczego tak wcześnie (1 w nocy :P) kładę się spać…

A teraz powraca codzienność i usta znowu milczą gdy stuka klawiatura. I albo te urodziny wydadzą mi się z czasem nierzeczywistym snem, albo się nie przyzwyczaję z powrotem i będzie mi brakować rozmowy na żywo. Avellana powiedziała, że gdy patrzy na WiP aż ją zaskakuje że jesteśmy takie zgrane, mimo że widzimy się po raz pierwszy… Czy na pewno po raz pierwszy? W końcu Sat znam już rok z kawałkiem, Serisię rok bez kawałka, potrafimy się razem śmiać i wystarczyło nam jedno porozumiewawcze spojrzenie, jedno czyjeś przypadkowe słowo, żeby przyszła nam do głowy ta sama myśl i żebyśmy niespodziewanie zanosły się śmiechem. I nie da się ukryć – tęsknić będę, za nimi wszystkimi. Bo jednak tak mało czasu było żeby porządnie porozmawiać. Tylu rzeczy się nie zdążyło powiedzieć. Tylu rzeczy się nie zdążyło zrobić i teraz pozostaje mi walić głową w ścianę, że nie miałam płyt żeby sobie nagrać anime.

Za to zdążyło się zrobić zabójcze zdjęcia i dać do zeskanowania parę niezasługujących na krytykę rysunków. I zdążyło się mieć fazę.
Niezapomnianą.

A teraz będę wredna i pokażę zdjęcie z Legendarną Sałatką á la WiP, chociaż mogę zostać zlinczowana przez istoty, które są ze mną na tym zdjęciu (ta istota w środku to ja XD)…

I małe sprostowanie – na końcu nie było Chaosu. Bo nie ma jeszcze końca. Za to Chaos ciągle trwa i pewnie nie jedna faza jeszcze będzie >:D