38.gif – FESTYN MA BYĆ!!! – wydziera się Niuniuś.
– IGG UGG GA GLIBBIGI!!! – oddziera się wódz.
Wrzeszczą tak na siebie już od 15 minut, a skołowany Bigklik przestaje nadążać z tłumaczeniem.
– Jak Różowe Bóstwo do ciebie mówi to masz słuchać!!!!! ><
– DAGGBLIGG UGGA GAK!!! ><
– Co on powiedział? – wtrąca Yanika.
– Lepiej nie pytać ^ ^’ – odpowiada tłumacz.
W końcu wódz tupie nogą i wychodzi obrażony.
– On próbować tak komenderować nasza królowa – wzdycha Bigklik – Ale nigdy nic nie wskórać.
– Nie dziwota – stwierdza Yanika – Jeśli ta królowa odzywa się do niego równie często jak do nas, to faktycznie sobie z nią nie pogada…
– Chwila, moment – wcina się Niuniuś – Przecież ona się jeszcze nigdy do nas nie odzywała!
– No właśnie ^ ^’
– Ja tam jestem za festynem – śkłib wygodnie kokosi się na poduszkach – Chętnie sobie rozruszam macki, to przyjmowanie hołdów na dłuższą metę jest ździebko nużące.
– W nasze plemię wszyscy bardzo lubić świętować – na pysiu tubylca rozlewa się uśmiech dookoła głowy (jasny gwint, gdzie oni mają uszy??? O_o) – W ten dzień co wy się pojawić, my właśnie świętować na cześć Gubgabi.
– Co to jest Gubgabi? – pyta z zaciekawieniem Yanika.
– No nie – ziewa Niuniuś – Czyżby kolejny wykład z historii wioski?
– Gubgabi być nasz wielki bohater narodowy – wyjaśnia Bigklik – Nieustraszony wojownik co zwyciężać każda bitwa przeciw Igg Ugg. Dawno temu on wyruszyć na Dayquest, odkrywać tajemnicze krainy, gdzie podobno świecić słońce. Gdy wrócić, opowiedzieć nam że widzieć Różowe Bóstwo i słyszeć pieśń zwycięstwa. Wtedy powstać nasza przepowiednia.
– Żebyśmy wiedzieli co to za pieśń zwycięstwa – wzdycha Yanika – powiedzielibyśmy Miyi-chan, żeby jej nie włączała i nie byłoby żadnej wojny…
– No i wszystko jasne – prycha Niuniuś – Gość po prostu usłyszał plany Miyi na temat Nightquestu… _^_ Ale to wcale nie było tak dawno temu! Może pod łóżkiem czas płynie inaczej? – powoli zaczyna dostawać histerii – Może jak stąd wyjdziemy to Miya będzie już siwą staruszką z wnukami???

***PRZERWA NA GLEBĘ W WYKONANIU AUTORKI***

– To chyba nie tak – poprawia dziewczyna – Raczej my będziemy wtedy siwymi staruszkami, a Kirai-san i Drusilla-san będą już mieć wnuki! ^.^v
– Dlaczego mieliby mieć wnuki? – -’
– A dlaczego przydzieliłeś im wspólny grzyb? *^.^*
– CO??? Ja przecież niiiiiiiic…
– Wnuki być dobra rzecz! – rozmaśla się Bigklik – Im więcej rodzina mieć wnuki, tym większe dostawać zniżki na jedzenie! Ja z moja narzeczona Glibbglubbglebblabb też chcieć mieć dużo dużo wnuki! ^.^v
– Najpierw trzeba chyba mieć dzieci :P – jak widać śkłib jest realistą.
– Glibb-co? – pyta ździebko zakręcona Yanika.
– W wasz jezyk to być równie piękne imię Margaryna.
– Ha! Tak jak w tej piosence „Marna podróba, ale breja, margaryna”?
– Cicho, złośliwy śkłibie :P Pytałam bo postanowiłam nauczyć się języków podłóżkowych ^_____^ – dziewczyna wyjmuje notesik i próbuje zapisać tamto urocze słówko – Przecież nie mogę wrócić z Nightquestu bez nowych doświadczeń! Ej, Majonez! – zwraca się do Bigklika – Skoro wasze imiona mają takie głębokie znaczenie, to przełóż na nasze „Gubgabi”!
– Już przekładać – uśmiecha się tłumacz – Gubgabi znaczyć Keczup ^ ^
– Ahaaaaaa – Yanika zapisuje i nagle długopis wypada jej z ręki – Zaraz, zaraz… – na jej twarzy poajwia się wyraz zadumy – W takim razie… czy to możliwe?
– Co możliwe? – pyta Niuniuś z lekką irytacją, bo zbliża się już pora kolacji, a tymczasem kucharka mu się zamyśla :P
Zanim Yanika formułuje swoją myśl w słowa, do pieczary wpadają niespodziewanie Drusilla i Kirai.
– Jest tu ten mały potwór?!?
– Tam siedzi – Yanika wskazuje na poduchy.
– My o Gabrielli mówimy – -’
– A u was jej nie ma?
– NIE MA!!! Szukaliśmy jej po całej wiosce, myśleliśmy że jest u was! – denerwuje się Drusilla. Kirai się nie odzywa, trzymając w ustach niezapalonego papierosa.
– Pewnie polazła energię spożywać – wzrusza mackami śkłib – Co mi przypomina, że Yanika jeszcze mi nie zrobiła kolacji – -’
– A!!! Macie PATELNIĘ!!! – Druśka właśnie zagląda za skałę, gdzie mieści się coś w rodzaju kuchni – Dlaczego nam nie dali patelni??? >< A jaka wypolerowana! – chwyta patelnię i zaczyna się w niej przeglądać jak w lusterku.
– A co! Sam polerowałem w wolnych chwilach ^.^v – chwali się Niuniuś.
– I niby jak smażycie? – odzywa się wreszcie Kirai – Przecież oni tu nie mają ognia.
– Ano – przytakuje śkłib – Ale pojawiła się Xella-Medina i dała nam zapałkę :D Rozpaliliśmy ognisko i dalej się pali :D
– Faktycznie – chłopak podchodzi zobaczyć. Tymczasem Druśka wścieka się dlaczego u nich nie ma ognia i wyżywa się na niewinnej patelni.
– Tylko uważaj – ostrzega Yanika – bo ona jest mało…
*TRZASK*
– …wytrzymała ^ ^’
Łowczyni nagród ze zdumieniem patrzy na dwie połowy swojej twarzy odbijające się w przełamanej patelni.
– O właśnie – wzdycha Yanika – Raz jej rączka odpadła i Niuniuś musiał ją sklejać na to lepkie coś co ma na mackach ^ ^’
– Stłukłaś lustro – zauważa złośliwie śkłib – 7 lat pecha gwarantowane!
– Nieeeeeeeee!!! – Drusilla momentalnie wybucha płaczem – Przez 7 lat nie znajdę mężaaaaaaa!!!
– I po co jesteś taka przesądna? – pyta ta wredna bestia – Zresztą najwyżej znajdziesz za te 7 lat, lepiej późno niż wcale :>
– Za 7 lat będę już starą panną!!! – beczy dalej Druśka – NIKT MNIE NIE ZECHCEEEEEE!!! T_T
Kirai, który ma już dość tych lamentów, podchodzi do niej, gotowy zdobyć się nawet na pocieszenie.
– To wcale nie jest takie pewne – stwierdza, klepiąc ją po ramieniu. Zapłakana podnosi na niego swe mokre oczęta.
– Naprawdę? – i nagle oczęta stają się rozgwieżdżone.
– Ups… O_o
– I będziecie mieli wnuki! – cieszy się perfidny śkłib – I dostaniecie zniżkę na jedzenie!
– Ups!!! O_o
– Jakie to romantyczne! *___* – wzdycha Yanika.
– A ja nie dostanę kolacji, bo nie ma patelni – -’ – przypomina sobie Niuniuś.
– Spokojnie, oni tu jadają jakieś mrożonki… – dziewczyna zaczyna przeszukiwać kredens – Ciemno tu, mało co widać…
– To zrób pochodnię – radzi Kirai. Drusilla tymczasem ciągle wpatruje się w niego rozgwieżdżonym wzrokiem.
– Nie trzeba – oznajmia radośnie Yanika – Ja przecież mam…
Nie kończy zdania, bo w tym momencie wparowuje delegacja tubylców i zaczyna coś nawijać.
– Królowa zadecydować – tłumaczy Bigklik – Festyn odbyć się dziś.
– Dziś? – dziwi się Różowe Bóstwo – Nawet bez pieśni zwycięstwa?
– WŁAŚNIE!!! – na twarzy Yaniki niespodziewnie maluje sie przestrach. Dziewczyna podbiega do śkłiba, chwytając go za macki.
– Chyba się domyśliłam!!! – wyrzuca z siebie gwałtownie – Gdy usłyszałam opowieść o Gubgabim!!!
– Zaraz… – zamyśla się Niuniuś – Uważasz, że pieśń zwyciestwa…
Nagle milknie i wpatruje się w Yanikę oczami jeszcze większymi niż zwykle. Wreszcie łapie kamerę i kieruje ją na siebie.
– MIYA!!! ABSOLUTNIE NIE MOŻESZ PUŚCIĆ TEJ PIOSENKI!!! – drze się, omal nie powodując u mnie pęknięcia bębenków.
A może jednak? Taka by mogła być fajna akcja… *___*
– POWIEDZIAŁEM, NIE!!! O_o
Właściwie czemu nie?
– Bo oni zupełnie nie mają gustu w doborze pieśni bojowych!!!

**********GLEBA**********

Tymczasem wchodzi kolejna delegacja i oznajmia, że festyn zaczyna się za 10 minut i obecność Różowego Bóstwa obowiązkowa.
Niuniuś wzdycha ciężko, ostrzegawczo warczy (!!!) do kamery i wszyscy, chcąc nie chcąc, wychodzą z pieczary…

CD już wkrótce N…