33.gifOglądałam kiedyś film zatytułowany „Przypadkowa dziewczyna”, w którym najpierw Gwyneth P. pędziła do metra, a potem twórcy zadali sobie pytanie jak by się potoczyły jej losy gdyby zdążyła wsiąść i gdyby nie zdążyła, i od tamtej pory film pokazywał późniejsze wydarzenia w dwóch wersjach. Przypomniało mi się to, ponieważ nasze slayerkowe RPG na czacie również rozszczepiło się na 2 równoległe sesyjki w momencie gdy zaspana i zakręcona Druśka pomyliła pokoje w gospodzie i następnego ranka obudziła się u jakiegoś podstarzałego faceta XD Cóż, skoro nasz szanowny MG siedział cicho i szybko się ulotnił, ster przejęła Święta Serika od Faz (we własnym rozumowaniu – męczennica ;>) i zaczęła się Faza Stulecia :D Do tej pory mieliśmy już krwiste grzybki podane w piersiówce*, wielkiego kudłatego gajowego prawie jak, cholibka, z Harry’ego P, kipiącą sałatkę z jajami*, tajemniczych kłusowników z pentagramem, kwestię podchodzenia jednorożców do prawiczków oraz zbiorowe śpiewanie piosenki z Titanica (tylko taki jeden zakompleksiony elf się wyłamał, ubzdryngolił i śpiewał Ich Troje ;P). Za to tydzień później nasz szanowny MG powrócił się zrehabilitować i rozpoczęła się druga sesyjka, dokładnie od tego samego momentu ;P Jeszcze nie wiemy co z tego wyniknie, bo z perfidną premedytacją rozwalamy Zegowi plany prowadzenia intrygi, omal się biedak przez to nie załamał ;>

A teraz pytanie zasadnicze: czy bardziej kompromitujące jest zostanie wziętą za złodziejkę, czy za kurtyzanę? >:D

Lex: Eee, a myslałem, że pytanie zasadnicze będzie brzmiało: „kiedy Remy zaciągnie Jasona do łóżka?” ;>
Ja takiego pytania nigdy nie zadałam :P Ty niby chciałbyś żeby cię nieboszczyk molestował? :P
Lex: Po moim trupie – -’ Ale co do Jasona, możnaby się zastanawiać ;>
Sam się zastanawiaj, ja nie rozumiem yaoistów XD I w ogóle, mój ty dodatku do truskawek, czy przypadkiem nie powinieneś teraz BYĆ W SZAFIE W BLUE HAVEN?!?!? ><
Lex: Nooo, właśnie się wybieram po herbatę z rumem, więc postanowiłem wpaść do ciebie, bo siedzisz tu taka samotna w tę uroczą noc… ;>
>< Doprawdy, na pewno nie samotna! Świetnie się obywam BEZ twojego towarzystwa *pokazuje na szafę*
Lex: *zagląda do szafy* Dobry wieczór, teamie z Wojowniczek Poświaty! Czemu sobie nie wyjdziecie zobaczyć wielkiego świata? ;)
Ken: Bo ona ma magnum, ignorancie _^_
Lex: Miya, ty już tak na stałe z tą giwerą? Czy to znaczy, że zrezygnujesz ze swojego łuku? *___*
CO?!?!? O nieee, nie dam ci mojej kochanej Przekory Erlindrei! >< Tyle razy ci powtarzałam! >< *w dłoniach Miyi pojawia się srebrny łuk i strzała z energii wymierzona w Lexa* A KYSZ!!!!!!
Lex: Ale jeszcze nie kupiłem rumowej… T_T
I za złe sprawowanie kupić nie pozwolę!!! SIO!!!
Lex: Ty dzisiaj jakaś przewrażliwiona jesteś… *znika*

Nie, nie jestem przewrażliwiona, najwyżej przefazowana i zdolna do wszystkiego… :D Nyo, może jednak nie do wszystkiego. I nie mam tu na myśli czegoś co aktualnie marzy się Bamboshowi (:P) tylko czegoś bardziej twórczego, co ciągle czeka na rozwinięcie. Nie wiem, może lepiej było wtedy gdy jeszcze nie próbowałam swoich pomysłów uwieczniać gdzie indziej niż tylko w wyobraźni? Wszystko zwyczajnie WIDZIAŁAM i nie musiałam się trudzić z opisywaniem i stylistyką, o scenach akcji nie wspominając… I poszukiwać kogoś, kto mi równo objedzie wyniki tego trudzenia się. Stwierdzam, że za mało dostaję porządnej krytyki, a najlepiej sobie uświadamiam gdzie popełniam błędy wtedy gdy ktoś mi je wskaże. A skoro ciągle jestem z siebi dumna bo moja twórczość jest tak ze wszech stron chwalona, nic dziwnego, że jedno słówko odmiany potrafi mnie nieźle wytrącić z równowagi (ale i tak Cię kocham ^__~). Na szczęście tylko na pewien czas i wkrótce znowu nabieram motywacji, ot, żeby na złość światu pokazać, że na coś mnie stać. I żeby móc w przyszłości napisać parę autografów i pewną wytęsknioną dedykację ;>
I cieszę się, że z powodu trudności w tworzeniu nie załamuję się nerwowo tylko ciągle potrafię spoglądać na to z przymrużeniem oka. Przynajmniej po pierwszych chwilach złości ^__~ Czyli ździebko poczucia humorku gdzieś tam mi jeszcze zostało ^__~ A propos, w jednej z książek pani Montgomery o Emilce z Księżycowego Nowiu taki diabelnie inteligentny sensei, któremu Emilka pokazuje swoją twórczość, stwierdza raz, że kto naprawdę ma poczucie humoru, nie potrafi pisać o miłości… Czyli albo takież posiadam, albo się jeszcze nie wyrobiłam. Bo scen miłosnych za Chiny pisać nie umiem i jak ognia ich unikam. Jak już mam jakichś zakochanych, to zazwyczaj swojego uczucia nie ujawniają, a jeśli nawet ujawniają, to minie jeszcze sporo czasu i sporo stron zostanie zapisanych zanim do scen miłosnych dojdę. Najbliżej chyba będzie w Wojowniczkach Poświaty Natsumi i Einon… Chociaż nie, to niekoniecznie dobry przykład XD Najbliżej wobec tego będzie Jason i Kylie, ale po pierwsze dopiero za 100 lat, a po drugie społeczność yaoistyczna mnie za to zlinczuje XD

Pozostaje tylko cieszyć się, że wątek romansowy Kirajka i Drusilli rozwija się równolegle już w trzech rzeczywistościach… >:D

You are safe in my heart
And my heart will go on and on…

Ciekawe jak długo jeszcze będzie trwała faza posesyjkowa… Do następnej sesyjki? >:D

*by Drusilla for Kirai ;>~~~