gol94_.gifCzy są słowa, którymi mogę oddać to, co teraz czuję?
Być może nie minęło wiele dni, ale dla mnie jakby wiecznością jest oczekiwanie na to, by znów być tym kimś, kim jestem przy Tobie.
Kiedyś, gdy Cię spotkałam, stałam się na nowo i od tamtego dnia swoją obecnością budzisz coś ukrytego głęboko we mnie, co ukazuje się światu tylko w tych cennych momentach.
Natomiast swoją nieobecnością budzisz we mnie pragnienie stania w oknie przez całą noc i szukania Cię w ciemności, oceanie zdarzeń, problemów, tłumów ludzi, zapomnienia i wypłakanych łez, by móc pokazać Ci drogę do domu. By posłać Ci światło, które Cię upewni, że gdzieś tam jestem i w Ciebie wierzę.
Czy potrafiłbyś je dostrzec?
Powinnam Ci teraz powiedzieć jak wiele dla mnie znaczy, że potrafisz to we mnie zbudzić już nie słowami, nie gestami, nawet nie bliskością, lecz samą myślą o Tobie.
Powinnam Ci powiedzieć, jak bardzo się dla mnie liczysz już od chwili, gdy los zetknął nas po raz pierwszy.
Powinnam Ci powiedzieć, jak bardzo jestem Ci za to wdzięczna.
Tymczasem potrafię jedynie mieć nadzieję, że pewnego dnia nie odejdziesz bez pożegnania.
Być może to pamięć o bolesnych zdarzeniach jakie zesłała mi przeszłość sprawia, że nie znajduję tych słów, ale chcę wierzyć, że nie pozwolisz mi wątpić.
I że dzięki temu pewnego dnia znajdę w sobie siłę.
Czy mam prawo do tej nadziei?

[Z przekorą wrodzoną moją dedykuję komuś, z kim mnie nie swatały ;>]