gol8_.gifI long for the place where the
Winds and the tide tear at the shore
But in the twilights of my dreams
The fire rages on

BUAHAHAHAHAHA!!! JADĘ NAD MOOOOORZE!!!!!
I to już pojutrze!
A dowiedziałam się o tym przedwczoraj O_o
Po prostu przedwczoraj wpadł otôsan i oznajmił, że znajomi byli w fajnym miejscu i może nas tam zawieźć. Szok.
Wczoraj zadzwoniliśmy do fajnego miejsca i dowiedzieliśmy się, że pensjonat cały już zajęty. Szok.
Co nie złamało ducha okâsan, która postanowiła, że jedziemy i tak ;> Nawet nie wiedząc dokąd ;> Szok.
Piszę to dopiero teraz, bo do dzisiaj jeszcze nie byłam tego na 100% pewna. Szok. ;>
Rezultat będzie zapewne taki, że będziemy się cały dzień tłukli po lokalach i szukali kawałka pokoju, a w najgorszym (-lepszym?) razie pośpimy sobie na plaży, a co! Z założenia dwa tygodnie li tylko z rodzicielką, czyli wczasy w całkowitej ascezie i samotności, upływające na spacerach (podobno jest gdzie), plażowaniu (o ile będzie pogoda) i łapaniu weny (muszę zabrać coś do pisania!!!).
I na porządnym odpoczynku od komputera.
I na tęsknieniu.
To będzie mój największy problem, któego nawet morze raczej nie ukryje przede mną. Nic to, dopóki nie zaczęłam się zachowywać jak moja Chmurka z herbaciarni (don’t ask… O_o), chyba przeżyję… Niestety dwie osoby to liczba dobra do pogadania sobie albo do pójścia na randkę, ale do wakacjowania przydałyby się jeszcze ze dwie… Od razu mi się przypominają zamierzchłe czasy dzieciństwa, ale wspominek sobie dzisiaj oszczędzę, bo czuję się padnięta i mam nadzieję że w sobotę się obudzę i będę żyć podczas jazdy…
A co mi tam, 7 lat temu przesiedziałyśmy tylko we dwójkę 3 tygodnie w ciasnym pokoiku, niepięknej pogodzie i przy niemożliwości oglądania Sailorek, a wytrzymałam. Teraz tym bardziej wytrzymam! Nyo i to morze *____*

Marcelina na pożegnanie kazała mi szaleć i podrywać kelnerów XD Moje uke kochane się cieszy że jadę, niby dlatego, że się wybiera na pielgrzymkę i się martwiło jak ja wytrzymam samotnie w Legnicy ;>~~~ Ale ja tam swoje wiem – chce się poczuć na chwilę wolna i sama zaszaleć! Ooo, już ja jej pokażę gdy obie wrócimy! >;D

KYA! I muszę się zastanowić co do słuchania wziąć, bo ani rusz bez czegoś co mi musi w duszy grać! Oczywiście bez paru wyrzeczeń się nie obejdzie… Bez Nightwisha… Bez Kamelotu… Bez Kokii… Bez Gravi… T_T Ale jakaż będzie radość gdy już wrócę! :>
Już się zaczynam zastanawiać czy będą tam jakieś gry XD Taaak, zwykle gdy jestem gdzieś na wakacjach, nie można mnie od nich odpędzić… Moje bojowe instynkty dają wtedy o sobie znać ;>

Ale najważniejsze…
Morze, morze, morze… *____*

Napisałam to, żebyście się przypadkiem nie przestraszyli moją nieobecnością gdy tu wpadniecie w sobotę albo później. Albo gdy już powrócicie ze swoich własnych wypraw.

A gdy już wrócę i wszystkich wyściskam, skończę eksperymentować z layoutem

Tymczasem póki jeszcze jestem, możecie mi życzyć przyjemniej podróży.

Oj, będzie komu kartki wysyłać…

The sea is calling me
My will to live is stronger than
These tides could ever be
The sea is calling
Why won’t i let these waters
Claim me victory?

*****

Nie chce mi się pisać nowej notki, więc dopisuję się tu ;> Zanim mnie zasypiecie pytaniami, odpowiem że znad morza wróciłam tego samego dnia, którego pojechałam, czyli wczoraj XD Nie przeczę, cały czas mi się ten wyjazd wydawał dziwnie nierzeczywisty, aż okâsan stwierdziła, że na mojej intuicji lepiej polegać niż na organizowaniu planów ;> Tak, tak, tłukliśmy się po lokalach i szukaliśmy pokoju w Dziwnowie i jeszcze dwóch innych miejscowościach. Stwierdzić zdążyłam, że Dziwnów jest sympatyczny całkiem, zatłoczony niemiłosiernie i ma ciekawe nazwy ulic, takie jak Marzeń albo Westchnień ;> Przyjechaliśmy tam w okolicach 13 dopiero, bo na drogach były takie fajne korki *____* nic ino przystanąć i podziwiać ;> a potem już tylko szukaliśmy, a wszystkie kwatery były zapchane do granic, aż w końcu rodzice zaczęli się zastanawiać co zrobić. Ja z przekorą wrodzoną moją zawołałam na maksa radośnie „GO HOME! :D” a oni się oburzyli, że jak to go home, skoro się tyle najechaliśmy XD W ogóle fajnie się chodziło i pytało, raz mieliśmy ubaw niezrównany – otôsan widzi domek, podchodzi do ludzi i pyta czy jest pokój. Ludzie odpowiadają enigmatycznie: „63″. Co? Jakie 63? Ano, 63-ci desperat już dzisiaj przychodzi pytać o pokój XD Ojczulek mój w brecht, po chwili podchodzi jakaś parka z pytaniem o pokój, a on im od razu: „64! :D” Piękne to było :D
Aż w końcu po iluś tam próbach okâsan rzuciła bojowe hasło: „ZAPIERNICZAMY DO DOMU! ><” I tak też uczyniliśmy XD A żeby było śmieszniej, wpadliśmy w szampańskie humory i jechaliśmy z taką fazą jak rzadko :D
Rozcieszeni zadzwoniliśmy do tatusiowej koleżanki z pracy, która dzisiaj ma jechać nad morze na tej samej zasadzie co my, tyle że pociągiem, i odwodziliśmy ją od tego zamiaru. Nie dała się XD
W drodze widzieliśmy ciekawe fenomeny, jak na przykład rower, na którym jedna osoba prawie leżała i pedałowała, a druga osoba leżała tyłem do tej pierwszej, też pedałowała i jeszcze sobie coś czytała O_o
Albo jechali sobie dwaj gliniarze na motorkach, a za nimi taaaki sznureczek samochodów bojących się ich wyprzedzić >;D A my na końcu tego sznureczka ;>>> Na szczęście w końcu gliniarze skręcili, a samochody z ulgą pojechały dalej ;>
Albo przejeżdżaliśmy chyba przez Gorzów i pod kościołem stali państwo młodzi otoczeni tłumikiem potencjalnych gości weselnych, a nad drzwiami kościoła widniał napis: „Sierpień – miesiąc bez picia” XDDDDDDDDDD
Do Legnicy wróciliśmy po 22 i nie mieliśmy wątpliwości, że TAKIE wczasy jeszcze się nam nie zdarzyły ;> Tylko te wielgachne torby z bagażem trzeba było rozpakowywać XD Cóż, wygląda na to, że kartek jednak nie wyślę, chyba że nas coś najdzie i pojedziemy jeszcze raz ;P
W każdym razie morze widziałam. I absolutnie nie żałuję ^____^

(Vanny, Twój komentarz do liściku ocaliłam, liścik pojawi się ponownie gdy mnie znów tęsknota przyciśnie ;>)