gol3_.gifProszę Państwa, relacja z Nightquestu trwa! Kamera znajduje się w ślicznej, malowniczej, wilgotnej i przytulnej pieczarze, wyłożonej różowymi poduszkami. Z góry zwieszają się porosty, niczym baldachim. Na największej górze poduszek siedzi Różowe Bóstwo, wachlowane przez Yanikę. Właśnie kieruje na siebie kamerę, żeby pokazać jaki ma zadowolony pyszczek ;>
– Ja nie wiem po co to wachlowanie – stwierdza Yanika – Przecież tu jedna wielka wilgoć!
– No właśnie – odpowiada Niuniuś – Może przez ten wiaterek nie zamoknę i nie zapleśnieję :P Poza tym nie marudź, możesz chyba mi się odwdzięczyć za pławienie się w luksusach!
– To że jestem twoją osobistą kucharką nie oznacza że muszą mi ręce omdlewać przy wachlowaniu!
– Sama powiedziałaś, że mogę cię zaangażować, więc się poświęcaj.
– Nie byłam jedyna, mogłeś wziąć Drusillę-san.
– NIE!!!!!!!!!!!!!! O_o
– Czemu? Też gotuje i jest silniejsza…
– Albo za mało ją znasz, albo spiskujesz przeciw mnie…
Konwersację przerywa wejście tubylca-tłumacza, noszącego wdzięczne miano Bigklik, czyli po naszemu Majonez.
– Różowe Bóstwo mieć teraz audiencja! – oznajmia podniosłym tonem.
– Kolejni wierni chcą na mnie popatrzeć? – pyta Niuniuś – To już ta godzina?
– Różowe Bóstwo przyjąć nasz wódz i wysłuchać jego rada.
– Faceta, który nas złapał? A niech się korzy ;>
Wchodzi wysoki tubylec w zbroi z łusek czegoś zielonego i ani myśli się korzyć. Za to wybucha potokiem słów, za którymi nawet ja nie mogę nadążyć, a potem wychodzi…
– Co jest, nawet się nie ukłonił!!! >< – Różowe Bóstwo, jak widać, dobrze się czuje w swej roli.
– Wódz mówić najlepsza pora na wojna z Igg Ugg gdy my znów usłyszeć pieśń zwycięstwa – wyjaśnia Bigklik.
– A królowa mówiła, że wtedy ma być najlepsza pora na festyn, a nie na żadną wojnę! – przypomina sobie Yanika.
– Królowa być mądra i dobrze rządzić, więc my jej słuchać – wzdycha tubylec – Ale wódz być silny i dowodzić całe wojsko, więc my go też słuchać. Królowa i wódz ciągle się spierać, a to nie być dobrze dla nasze plemię… My być w rozsypce to Igg Ugg nas móc zaatakować znienacka…
Niuniuś prycha, bo nie może się nadziwić temu co usłyszał gdy już zainstalował się na posadce i zaczął poznawać historię plemienia. Cała drużynka dowiedziała się wtedy, skąd wzięła początek waśń między plamionami Igg Ugg i Geggblikk Ugg. Była to opowieść tak niesamowita, że dech zapiera, a…
Zaraz, Niuniuś chyba o coś pyta!
– O co właściwie chodzi z tą pieśnią zwycięstwa?
– Przepowiednia głosić, że gdy my usłyszeć pieśń zwycięstwa, pojawić się Różowe Bóstwo, a gdy usłyszeć drugi raz, Bóstwo dać nam słońce – odpowiada Bigklik – I jedno rano my słyszeć pieśń niosąca nadzieja w serca. Pieśń cichutka jakby dobiegać z bardzo daleko, ale piękna i głosić przesłanie. A wieczór my spotkać wy.
– Zaraz… – zamyśla się śkłib – Czy to znaczy że nie wiedzieliście kiedy dokładnie ta pieśń zabrzmi?
Tubylec kiwa głową.
– I teraz też nie wiecie kiedy ją ponownie usłyszycie?
Tubylec ponownie przytakuje.
– Czyli to może potrwać nawet lata, czyli nie ma co myśleć o wojnie, czyli mam spokój i możesz mnie jeszcze trochę powachlować – te ostatnie słowa uspokojony Niuniuś kieruje do Yaniki.
***
A teraz przenieśmy się do całkiem sporego grzyba z zielonym kapeluszem i okrągłym okienkiem na świat. I wygląda na to, że ktoś tam zainstalował drugą kamerę. Już mam podejrzenia kto…
– JA SIĘ NIE ZGADZAM!!!!! – drze się Drusilla, która z pewnością stałaby wciśnięta w kąt, gdyby wnętrze grzyba miało kąty.
– Nie rozumiem o co robisz taki szum – mówi sucho Kirai.
– JAK TO O CO?!?!? >< – woła łowczyni nagród jeszcze głośniej – Umieścili nas dwoje razem w jednym grzybie!!!!!!!
– No co, nigdy nie widziałaś koedukacyjnych grzybów? – bishonenek nie daje się wytrącić z równowagi.
– Nie aż tak koedukacyjnych – burczy Druśka – Żeby ładować pod jeden kapelusz samotną pannę i awanturnika, który może nastawać na jej cześć?!?
Czy ona się przypadkiem nie rumieni? O_o Ale Kirai tylko obrzuca ją spojrzeniem pozbawionym wyrazu.
– Oho, już się zaczyna taksowanie mnie wzrokiem! – ona chyba mylnie pojmuje jego spojrzenie. I naprawdę buraczeje! O_o – Tylko spróbuj coś zrobić przy dziecku!!! ><
– Przy jakim dziecku? – Kirai wygląda na zdziwionego.
– Nie udawaj że zapomniałeś o tej małej Gabryś…
– A właśnie, gdzie ona jest?
– Jak to gdzie… – Druśka rozgląda się po całym grzybie i z zaskoczeniem odkrywa, że poza nimi dwojgiem nie ma tam ani żywej duszy!
– Nic to, pewnie jest z tamtymi – wzrusza ramionami młodzieniec – Albo poszła się pożywić swym uroczym sposobem…
Na te słowa słyszy głośne burczenie w swoim własnym brzuchu.
– A tu żarcia nie ma – komentuje ten fakt spokojnie – Zresztą i tak nie miałby go kto upichcić.
– Co ty sobie wyobrażasz – w Druśce aż się krew gotuje – że w tej drużynie tylko Yanika potrafi pichcić?!? Wyobraź sobie że JA TEŻ POTRAFIĘ!!!!!!!!!! ><
– O.
– No!!! To zobaczysz!!! – panna D. chwyta wiszący nad paleniskiem kociołek i wygiega z nim z grzyba. Powraca po jakichś 20 minutach z naręczem małych zielonkawych grzybków, a kociołek ma napełniony wodą, po której jeszcze rzęsa pływa. Zadumany Kirai obserwuje, jak ze skupieniem wrzuca grzyby do kociołka i miesza je patykiem.
– Daj ogień! – warczy na niego.
– Sama se daj, co ja jestem, piroman jakiś? – burczy Kirajek – Jak chcesz napalić, trzeba było iść do tubylców.
– Oni tu nie mają ognia >< Właśnie się dowiedziałam. Żyją w ciemności a jadają na surowo.
– To po co im tutaj to palenisko?
– Żeby nam przypominało dom rodzinny – -’
– To może ja pomogę? :) – obok nich pojawia się postać w fioletach, trzymająca w dłoni zapaloną zapałkę.
– O, znowu ta.
– I pewnie coś kombinuje – -’
– No wiecie, ja wam pomoc niosę a wy do mnie tak nieuprzejmie? :) – Xella-Medina wcale nie wygląda na obrażoną – O, wypaliła się :)
– Ej, a masz jeszcze?
– Trzeba było korzystać póki była okazja :) – Poszukiwaczka Tajemnic siada przy czymś w rodzaju stolika i wyjmuje z torby czajnik bezprzewodowy – Chcecie herbatki? :)
– Ooooo! POŻYYYYYYYYYCZ!!!!!!!! – Druśka z rozgwieżdżonym wzrokiem wyrywa jej czajnik i wlewa do niego zawartość kociołka.
– OK, tu się naciska – instruuje ją Xemedi-san – a gdy się zagotuje, to sam się wyłączy :)
Uradowana Drusilla wciska przycisk i potrząsa czajnikiem, żeby się lepiej wymieszało. Mija czas, w którym zupka powinna już być gotowa, i bardzo dobrze, bo Kirajkowi coraz głośniej kiszki marsza grają ;> Ale… Co to za bulgotanie?
– O, kipi :) – zauważa Xella-Medina.
O_o
– Zaraz, jak to kipi? Nie miało się przypadkiem wyłączyć? – pyta Kirai.
– Cóż, są rzeczy na niebie i ziemi, o których filozofom się nie śniło… :)
– Ty, weź tym przestań trząść… – chłopak podbiega do Drusilli żeby zabrać jej czajnik, ale w tym momencie pokrywka zostaje z głośnym gwizdem wystrzelona w górę, przebija sufit i wzlatuje gdzieś hen, wysoooooooko…
– No i się ugotowało – oznajmia triumfalnie nieustraszona mistrzyni sztuk kulinarnych. Wlewa swe dzieło do blaszanego talerza i z dumą podaje Kirajkowi. Zawartość talerza jest nie do opisania, więc powiem tylko, że jeszcze bulgocze.
Drusilla patrzy z oczekiwaniem.
A Kirai je…
Je…
I je…
I, ku zgrozie ludzkości…

…zjadł.

A potem mu się zdrowo odbiło.
– I… jak? – pyta nieśmiało (!!!) Drusilla. Chłopak wygląda przez chwilę na zadumanego.
– No – stwierdza w końcu – Niezłe. Sycące.
– Smakowało?
Xella-Medina spada z krzesła, próbując powstrzymać się od śmiechu.
– Smakowało!!! *_____*
– No i co…
– Wreszcie ktoś docenił moje umiejętności kulinarne!!! *_____*
Xemedi-san znika na sekundę przed niepowstrzymanym w końcu wybuchem śmiechu.
No cóż, są rzeczy na niebie i ziemi… zresztą, te słowa już raz tu padły ;>

CDN