gothic38.gifWreszcie się dzisiaj mogę zebrać i notkę napisać, bo przez ostatni tydzień po prostu się do tego nie nadawałam. Zresztą dzień dzisiejszy też był dziwny i dlatego piszę dopiero teraz. A zaczęło się miło, bo spałam sobie, jakiś sen osobliwy mi się po głowie tłukł, ale ofkoz go nie zapamiętałam, bo zostałam gwałtownie obudzona przez coś takiego:
„Słoneczko późno dzisiaj wstało
I w takim bardzo złym humorze
I świecić też mu się nie chciało
Bo mówi że zimno na dworze
Lecz gdy piosenkę usłyszało
To tak się bardzo ucieszyło
Zza wielkiej chmury zaraz wyszło
I nam radośnie zaświeciło…”
…wykonywane przez moich drogich chłopaków z Tria Dynamit, naturalnie przy akompaniamencie klawiszy, gitary i perkusji. Zastanawiając się jak oni to wszystko wtarabanili do mojego pokoju i jak wielki bałagan przy tym zrobili, z zamkniętymi oczami machałam ręką w poszukiwaniu zegarka/magnum/poduszki do zakrycia nią uszu.
– SŁONECZKO NASZE, ROZCHMURZ PYSKA!!! – wywrzeszczał wtedy radośnie Ken.
– Spać byście dali – jęknęłam, rzucając w niego poduszką.
– BO NIE DO TWARZY CI W CHMURZYSKACH!!! – Ken dalej darł się jak stare prześcieradło, podczas gdy pozostali już dawno umilkli.
– Ken-kun, jest wpół do ósmej, mam prawo się nie budzić, skoro już na żaden egzamin nie jadę – ten jęk z założenia miał być warknięciem.
– Jak to, przecież zawsze masz, środa, piątek, środa, piątek…
– No i już mi się skończyły, ignorancie!!! Nie raz o tym mówiłam!!! >< – tym razem warknięcie się udało. Ken popatrzył na Kiu, na Katsujiego… I jeszcze raz…
– Mówiła? ^ ^’ – spytał speszony – To pewnie perkusja Kiu nam wszystko z zewnątrz zagłusza :P
– Raczej twój keyboard – -’
– Właśnie! Ken-kun, ja mam takie zdezelowane coś, a twój keyboard jest kapitalny!!! – w moich oczkach zaświeciły się gwiazdki – Daj pograć!!!
– O, co to to nie! – Ken z przerażeniem przytulił swój instrument – Ty jesteś menadżerem, więc ty masz magnum!
– Właśnie! Mam magnum! ^ ^ Thx za przypomnienie ^ ^ A TERAZ DO SZAFY I SERENADĘ, RAJT NAŁ!!!!!!!!!
Ken zapiszczał jak myszka i zniknął w szafie, a za nim Kiu i Katsuji, który przedtem życzył mi dobrej nocy i dobrego dnia :P A ja sobie jeszcze godzinkę pospałam. Do koledżu i tak wyruszyłam, żeby sprawdzić wyniki z pisania i językoznawstwa… Przyjechałam tam o 11.30 i wyników nie było… Po następnych dwóch godzinach wyników dalej nie było… _^_ Niestety trafiliśmy na takie nauczycielki, które odkładają wszystko na ostatnią chwilę – -’ Pojechałam do domu dalej nie wiedząc jak mi poszło _^_

Przynajmniej kupiłam sobie Mangamix i 18 tom Xa (swoją drogą tak się przez tę serię przyzwyczaiłam do przebiegu relacji między Sorkiem a Arashi, że gdy dzisiaj zobaczyłam ich w sytuacji niedwuznacznej, poczułam się… dziwnie O_o). I w rezultacie miło spędzę dzień dwudziestych urodzin, latając ponownie do koledżu _^_ Widmo wyników się za mną ciągnie i ciągnie _^_ Jeszcze okaasan zamówiła tort, który będę musiała zjeść już jutro XD Qrcze, jakie to dziwne uczucie, gdy tak lata mijają… W Kraju Wschodzącego Słońca jest święto mające uczcić stuknięcie 20tki, bo wtedy Japończyk oficjalnie staje się dorosły… Taaak, wiedziałam, że z tą 18tką to jakieś matactwo, ja wtedy żadnej drastycznej różnicy nie poczułam :P Zresztą nie sądzę że w poniedziałek poczuję, oprócz tego, że przestanę być nastolatką XD A dorosła być zacznę gdy okaasan wreszcie wypuści mnie spod swych opiekuńczych skrzydeł, które to skrzydła czasem krępują mi ruchy jako ten kaftan bezpieczeństwa _^_ Przekonywanie, że mnie złodzieje nie okradną ani sekta nie porwie nic nie dało i jutro mnie na Yurikonie nie będzie. Fakt, że daleko i że drogo, i to już brzmi na tyle racjonalnie żeby być poważnym argumentem… Otoosan jest już pod tym względem bardziej sensowny i jak go znam, pewnie by mni eosobiście zawiózł, gdyby mu praca nie przeszkadzała T_T Nyo nic, w każdym razie zebrało się oprócz tego jeszcze parę smuteczków, zatem humor miałam schrzaniony aż do wczorajszo-dzisiejszej ;> rozmowy z Serisią (*ściiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisk*), po której czuję się jak nowa :D Zwłaszcza że już mam na czym rysować i wena też jakby do mnie wraca…

Tylko za Chiny nie wiem jak nagrać film na płytę, żeby był na niej w praktyce a nie tylko w teorii _^_

Jeśli w poniedziałek w okolicach godziny 20 traficie przypadkiem między czasy i przestrzenie, w pobliżu mojej herbaciarni, zapraszam na wirtualnego torta (Serisiu, napomknij Kiri, że ufam jej kulinarym umiejętnościom ;D ale aż tyle środka „wzmacniającego” dodawać nie musi ;P)…

Loving
You’re the loving smile,the one that is entirely
devoted to others,especially that one
person.You really can’t get them out of your
head,but then,you don’t really want to.

What Kind of Smile are You?
brought to you by Quizilla

Miałam się powylewać dzisiaj, ale stwierdzam że jestem za bardzo na to śpiąca ^ ^’ Zatem pozostaje mi tylko uradować chłopaków z Szafy nowiną, że Jason już niedługo wraca >;DDD
W związku z czym możecie już zacząć czekać na „Take me”…

P.S. Tam na górze, nad archiwum, jest fanlisting Empiku ;> Am i crazy? ;>