w_003.gifObłoki kurzu rozwiały się, ukazując uśmiechniętą postać.
– Xemedi-san? – odezwała się Miya ze zdziwieniem. Zawołana pomachała jej radośnie, próbując nie upuścić żadnego z ryżowych ciasteczek, które trzymała. Tym razem nie miała na sobie pelerynki, ale eleganckie fioletowe kimono. Siedziała na dachu obok wpatrzonej w nią zaskoczonym wzrokiem Tomomi i wyglądało na to, że zmaterializowała się przed chwilą.
– Nie powiem, ta eksplozja całkiem ładnie się wkomponowała w akcję – stwierdziła z podziwem.
– Ty to zrobiłaś?!? – podniósł głos Shigeru, stając za niedawną przeciwniczką.
– Dobrze wychowane tajemnicze podróżniczki nie wtrącają się w takie świetne pojedynki – pokręciła głową Xella-Medina – Ja tu sobie tylko siedzę.
– I pewnie nie wiesz czyja to sprawka ani jaka jest przyczyna – odparła Miya z krzywym uśmiechem.
– Albo mnie nie doceniasz, albo mnie podpuszczasz – Poszukiwaczka Tajemnic puściła do niej oko – Cóż, sprawca najpewniej uznał taki krok za efektowniejszy niż na przykład przysłanie kartki z wiadomością „Mam twoją siostrę, strzeż się, buahahahahaha”.
– Że jak? – kronikarka zamrugała, próbując pozbierać myśli.
– No, po prostu o przyczynę powinniście spytać jegomościa, z którym poszła Kagemi-san – powiedziała Xella-Medina cierpliwie.
– Skąd wiesz??? – Shigeru zbladł – I jak to z nim poszła?! Nie mów, że z własnej woli!!
– Trochę znam tego pana i domyślam się, że coś jej obiecał – czarnowłosa kocim ruchem zeskoczyła z dachu – Popytałam tu i ówdzie. Już dawno planował znaleźć kogoś z Gwiezdną Mocą, ale jakoś nikt nie był dotąd chętny do współpracy…
– Czekaj, skąd u diabła…
– Przy niej nikt nie jest incognito – Miya weszła Shigeru w słowo.
– Nawet były sankatsu potrafi rozpoznać sobie podobnego – potwierdziła Zrodzona z Chaosu. Chłopak rozejrzał się z niepokojem, sprawdzając, czy nikt jej nie słyszał. Ale wszyscy i wszystko dokoła stało w miejscu. Nawet wiatr w drzewach się zatrzymał.
– Hej, młoda damo, ja to chciałam zrobić! – Xella-Medina zmarszczyła nos i popatrzyła w górę. Tomomi zleciała z dachu przy pomocy lewitacji, chichocząc radośnie.
– Pani też potrafi przenosić innych poza czas? – spytała z podziwem.
– Coś w tym rodzaju – przyznała Poszukiwaczka Tajemnic.
– To nie ty przypadkiem jesteś tą, co najpierw była sankatsu a potem została Filarem Chaosu? – Shigeru przypomniał sobie rozmowę z Miyą zeszłej nocy. Zapytana spojrzała na kronikarkę przeciągle.
– Miya-san, jesteś KABEL – oświadczyła uroczyście.
– Ale przynajmniej nie pasożyt – odpowiedziała Miya tym samym tonem. Xella-Medina ze śmiechem pokręciła głową i rzuciła jej ryżowe ciasteczko.
– Uduszę to dziecko – wycedził niespodziewanie Shigeru.
– Który to już raz, niichan… – Tomomi wzruszyła ramionami.
– Ja za nią latam jak głupi, próbuję ją znaleźć, a tu się dowiaduję, że sama chciała z nim iść!! – wojownik był bliski wybuchu – Z cholernym Patronem Zniszczenia!!
– Takie jest selawi – westchnęła sentencjonalnie Xella-Medina – I gdybyś chciał mnie przypadkiem spytać, Shigeru-san, to mam wrażenie, że na tym nie koniec…
– Co jeszcze wiesz? – chłopak spojrzał na nią spod ściągniętych brwi.
– Choćby to, że w chwili gdy Denshin-san spuszczał na was pocisk, jego szanowna asystentka zamierzała zabrać do Zamku Shirai pannę Mori… Czyżby błąd w obliczeniach?
– Misao… – oczy Shigeru otwarły się szeroko – Tomomi, zdejmij zaklęcie!
– Jesteś pewien, że chcesz, żeby czas minął? – Xella-Medina uśmiechnęła się promiennie zanim wyparowała.
– ZDEJMIJ!!!!!!!!!!!
Zaskoczona krzykiem brata czternastolatka przerzuciła ich z powrotem w czas. Shigeru niewiele myśląc pognał do domu Nagaishiego. Nie zastanowił się nad tym, że gdyby pozostał poza czasem… Albo gdyby chociaż użył teleportacji… Gdy dotarł do pokoju Misao, zastał tam tylko pustkę i złoty pyłek unoszący się w powietrzu.
Zaklął pod nosem i pobiegł do siebie na górę. Miya już tam na niego czekała.
– Uduszę, uduszę, uduszę – burczał, sięgając po wiszący na ścianie medalion i przypasując uchigatanę.
– Mieczem ją chcesz dusić? – Miya uśmiechnęła się z rozbawieniem. Na dźwięk jej głosu wróciło mu opamiętanie.
– Co, głupi jestem? – westchnął – Na jednego z Mrocznych Tae też z mieczem nie wyskoczę… Dlaczego, dlaczego Kagemi się w coś takiego wplątała…
– Sam na niego nie wyskoczysz – zapewniła cicho, a on się nie sprzeciwił, wiedząc, że nie nakłoni jej do pozostania – Poza tym Xemedi-san pewnie coś planuje, nie powiedziałaby nam tego wszystkiego bez powodu.
– Zobaczymy – powiedział z determinacją w głosie – Wiesz gdzie jest ten Zamek Shirai?
– Jeszcze nie wiem – odrzekła – Ale i tak nas tam zabiorę.
Uśmiechnął się do niej w niemym podziękowaniu.
– Chodź, powiemy Tomomi-chan, żeby jakoś wyjaśniła to zajście – Miya chwyciła przyjaciela pod rękę, ciągnąc go na parter – Jej dar łagodzenia najbardziej kiepskich sytuacji naprawdę mnie zadziwia.
– Ale powiedz szczerze – zatrzymał się i spojrzał jej w oczy – Dlaczego ze mną idziesz?
Zmierzwiła mu czuprynę z tkliwym uśmiechem.
– Też pytanie – rzekła – Chcę zobaczyć jak ją dusisz.