got40.gifWróciłam z laaaaaaaasu!!! *____* Ale się przespacerowałam :D A potem pojechaliśmy do babci, gdzie dorwałam się do wiatrówki wujka i otôsan był w lekkim szoku skąd ja strzelać umiem ;> A co, trenowało się ;> *czule poklepuje magnum* dobra giwerka, dobra… *^.^* A wracając do tematu, słoneczko świeciło, drzewka się zieleniły, ptaszki śpiewały, czuję się napełniona weną i zachęcona do działania artystycznego… Aaaaa… Tra-la-la-laaaaaaaaaaa… Głos mi wracaaaaaaaa!!! :DDDDDDDD Khe, khe… Przynajmniej częściowo, bo jeszcze kaszelek nie chce mnie opuścić T_T Akurat gdy mnie natchnęło na muzykę T_T Kyaaaaaa, ja chcę gitarki posłuchać!!! *____* Niech mi ktoś serenadę pod oknem zagra!!!!! T_T
*nad głową Miyi zapala się żaróweczka*
Moment! Przecież mam profesjonalnego gitarzystę w zasięgu ręki!!! *___*
*odwraca się w stronę szafy* KATSUUUUUUJI-KUUUUUUUUUUUN!!!!!!!!!!!
*z szafy wygląda elegancki młodzieniec o niebieskich oczach i brązowej czuprynce* Wołałaś? ^ ^
Wołałam *___* Moja ty nadziejo jedyna!!! *otwiera okno* A teraz bierz elektryka i na dół serenadę mi zagrać!!! *_____*
Katsuji: E… To że jestem Wojownikiem Wiatru, nie znaczy że latam…
Oj, nyo to schodami!
Katsuji: Tak? A do czego podłączę elektryczną gitarę na dworze?
__^__ To graj tutaj… Albo lepiej nie elektryczną, bo się sąsiedzi zbiegną że hałas… – -’
Katsuji: Ano dobrze ^ ^ *wyciąga gitarę* Co zagrać?
A nie wiem, możesz zaimprowizować coś ładnego *^.^*
*zamyka oczka i wsłuchuje się w melodię, którą zaczyna grać Katsuji* Ej, to świetne jest, wiesz? *___* Czekaj, czekaj… *ściąga z szafy keyboard i stara się akompaniować* Ty mnie normalnie inspirujesz, dziubasku ^____^
Katsuji: A wiesz że z tego mogłaby wyjść niezła piosenka? *zapisuje sobie akordy* Zapisz tę swoją część melodii, pokażę Kenowi.
Akurat Ken zrozumie moje szyfry… ^ ^’
*z szafy wygląda kolejny młodzieniec o czarnych włosach i łobuzerskim wyrazie twarzy* Ktoś mnie obgaduje? >;D
Katsuji: Tak, my! *podsuwa mu pod nos akordy* Słyszałeś tę melodię? To teraz pisz do niej tekścik :D
Ken: A co ja jestem, maszynka do tekstów? – -’
*za Kenam wyłazi trzeci młodzieniec, tym razem blondasek o delikatnej urodzie* Nie, za to jesteś leń patentowany ;>
Ken: Ty, Kiu, jak chcesz tekst to sam sobie napisz :P
Kiu: To Miya-san chce serenadę, z nią gadaj :P
Ken: Z pertraktacjami to do naszego menadżera proszę :P
Katsuji: O, niezły pomysł. Miya-san, chcesz być naszym menadżerem?
WATASHI??? O_o Zaraz zaraz, ale waszym menedżerem jest Tien!!!
Katsuji: Już nie, po czwartej części Wojowniczek Poświaty złożył wymówienie. Nie zamierzał dłużej pracować z Kenem ;>
Ken: I bardzo dobrze ><
Kiu: Czyli w sumie prowadzenie przez Miyę-san byłoby miłą odmianą ;D
Nani??? Słuchajcie chłopaki, ja się nie znam na byciu menadżerem!!!
Kiu: *bierze z półki encyklopedię i zaczyna czytać* Menadżer = krańcowo zdesperowany osobnik, który bierze pod swoje skrzydła zespół, najlepiej muzyczny, przy czym obie strony mają zwykle nikłe pojęcie o tym, co zwalają sobie na głowy… :)
Ken: Bo lepiej nie wiedzieć – -’
Kiu: Menadżerów generalnie dzieli się na rzucających się z okna na parterze i wymachujących bronią… ;>
Ken: STOP!!! Nie czytaj tego przy Miyi-san!!! O_o
Katsuji: ALe dlaczego?
Kiu: Właśnie, dlaczego?
Ken: Jak to dlaczego??? Nie widzicie, że ONA MA MAGNUM?!?!?!?!?!?
Katsuji: No to co? Broni powinno się używać wtedy, gdy ma się powód, ne, Miya-san? ;)
Popieram cię w 100%, Katsuji-kun ;)
Ken: Ej, no!!! Nie możesz nas tak gnębić tylko dlatego że chcesz serenadę!!! O_o
Mogę, mogę ^ ^ Zwłaszcza że gdy już powstanie, przyniesie wam światową sławę i będziecie mi dziękować ^ ^
Ken: Ja gwiżdżę na światową sławę – -’
*celuje w Kena giwerą* A ja wcale ci nie grożę ^ ^ Ja tylko przekonuję ^ ^
Ken: Katsuji, zabiję cię za ten pomysł >< *znika w szafie*
Katsuji: Chyba go przekonałaś ^ ^ *razem z Kiu wchodzą do szafy za Kenem*
Jea, nie ma to jak dar przekonywania >;D W sumie menadżerem jeszcze nie byłam, więc co mi szkodzi spróbować… ;>>>

Good, skoro już jestem przy Wojowniczkach Poświaty, to może przydałoby się trochę popisać… Niby próbuję się skoncentrować na jednym pomyśle, ale ciągle mi lata po głowie Epopeja przy okazji… Może zrobienie przerwy będzie miało dobre rezultaty, bo będę mogła w spokoju pomyśleć nad pewnymi postaciami. Zwłaszcza tymi, które powstały dzięki konkretnym osobom… Owszem, mam i takie, ale to nie znaczy że przenoszę kogoś, kogo znam, na karty opowieści, takiego jaki jest… przynajmniej nie zamierzam. Nie tak jak robimy w naszej wirtualnej rodzince, opisując się nawzajem w swoich historiach. Po prostu biorę, nie wiem jak to nazwać, swój stosunek do jakiejś osoby i nadaję mu postać. Tak pojawił się (niestety! niestety!) Lex Diss Gyse, tak pojawił się Shigeru „Uduszę-To-Dziecko” Sanjôin i tak pojwiły się cztery zakręcone dziewczątka, które powstały na cześć moich najlepszych kumpelek z reala. Jednak największym problemem może być sprawienie żeby taka postać zaczęła żyć własnym życiem i nie była na wieki przywiązana do tego kogoś, kto mnie zainspirował T_T Nie chcę ich utożsamiać po prostu… Znaczy te cztery panny jeszcze mogę, ale gdyby Lex albo Shigeru byli dla mnie zbyt konkretni, to by znaczyło że spartaczyłam… Również dlatego chcę się na razie trzymać Wojowniczek Poświaty, tam nikt nie ma pierwowzorów, może z wyjątkiem jednej osóbki, ale z tym staram się walczyć ;D

Cóż, idę, bo chyba w Blue Haven czeka na mnie towarzystwo z herbatą… A póki chłopaki nie stworzą serenady, muszę się zadowolić gitarkami w piosenkach moich idoli, nyo…
Czyli idę włączyć Hymn Marynarza ^________^