got31.gifZadania na czas najbliższy: poleniuchować, pokurować się, poodpoczywać, poczytać twórczość mojej nowej ulubionej Twórczyni, pozachęcać Vanny do tworzenia, potworzyć osobiście oraz wybrać się do Blue Haven w towarzystwie giwery i uprzejmie zasugerować Claydowi, że jak mi się, do licha ciężkiego, nie przestanie śnić, to będzie mnie miał na sumieniu, bo sie zbudzę i z miejsca wyskoczę przez okno _^_
Qrcze, kogo ja okłamuję. Z moim lękiem wysokości i z parteru nie skoczę, a co dopiero z trzeciego piętra…
W każdym razie, chodzi o to że CHCĘ SPAĆ >< Niestety dzisiejsza noc była dłużej bezsenna niż senna, a to z powodu przeziębienia jakie mnie naszło i rzucałam się z boku na bok T_T A gdy już sobie zasnęłam na chwilkę, to oczywiście nie spełniło się moje odwieczne marzenie o braku snów i wyspaniu się WRESZCIE… T_T W koledżu słyszałam dzisiaj wyrazy współczucia typu „Jaaaaaaaaka ty choruuuuuuuuśka jesteś, idź do domu spać!” Poszłam do domu, ale nie spać tylko pisać notkę XD W dzień spać nie umiem, ciekawe co będzie dzisiaj w nocy…
W sumie zawsze mogło być gorzej. Mógł mi się przyśnić Lex O_o

Jeszcze w poniedziałek byłam pewna że największa paranoja to piątka z plusem z niemca w moim indeksie XD Dzisiaj dostałam 6 z infci i zmieniłam zdanie XDDD Grunt że wreszcie wszystko za mną (może oprócz Wstydliwych Metod Nauczania, ale jakąś złudną nadzieję jeszcze w serduszku piastuję) i mogę poleniuchować tak gdzieś do poniedziałku. A potem spróbuję się pouczyć do sesyjki :P Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł żeby zamiast sesji egzaminacyjnych robić sesje RPG??? Świat byłby o wiele piękniejszy T_T A co teraz robi społeczność podstawówkowa? A co robi społeczność licealna? (Matko, CO JA WTEDY ROBIŁAM??? NIC NIE PAMIĘTAM!!! O_o)

Zaryzykuję stwierdzenie że jeżdżą na wycieczki, bo ostatnio widzę pełno autokarów na drogach i wzdycham czemu oni mogą a my nie T_T W końcu koledż bardziej przypomina liceum niż cokolwiek innego, mógłby nam więc jakąś wycieczkę załatwić :P Najlepiej w góry, bo psecies na wycieczki się w góry jeździ, ne? Jak to ne? 99% wycieczek, na jakich byłam, wiodło w góry!!! :P Najlepiej w Karkonosze, bo tam z Legnicy najbliżej. Albo do Kotliny Kłodzkiej ewentualnie. Na przykład w ósmej klasie – Duszniki Zdrój. Nie było dokąd iść, nic się nie działo… O, prepraszam, niesławna klasa moja wtarabaniła się ubzdryngolona do pokoju, który zajmowałam i nie dawała mi spać _^_ A następnego dnia poszliśmu zwiedzić zamek na pewnej wysoooookiej zalesionej górze. Pod górkę się szło taaaaaaaaak dłuuuuuuuuuuuuugo i taaaaaaaaaak mozooooooooooooolnie… Dochodzimy w końcu do tego zamku, patrzymy, a tam jakiś zakład dla upośledzonych __^__ I sobie nie pozwiedzaliśmy…

W liceum już było fajniej, głównie dlatego że towarzystwo się zmieniło, bo lokalizacja pozostała z małymi wyjątkami w rejonie Karkonoszy. A to dlatego że nasza droga Betti-sensei niby poradzić sobie z nami nie umiała, ale jakoś nas zawsze potrafiła zmusić do jazdy w te straszne góry ^ ^’ I propozycje jej brzmiały głównie: „Szklarska! Szklarska!” „Świeradów! Świeradów!” I jeszcze wołała Bobiego (też biolog, stały bywalec chyba wszystkich wycieczek :P) a on dokładał: „Liberec! Liberec!” A jak nie w góry, to już nie chciała jechać nigdzie. W końcu inaczej nie mogłaby robić sobie fotek z każdą napotkaną krówką (a botanik ponoć XD)! Do Zakopca ją raz wyciągnęliśmy dla odmiany, ale o tym zaraz. Grunt że na wycieczkach było z reguły wesoło i zawsze szłyśmy z Pauliśką się gdzieś zgubić >;D Nieświadomie, ofkoz >;D

*Wycieczka pierwsza – Karpacz. Na początku pierwszej klasy, a zatem integracyjna. Pensjonat o wymownej nazwie „Znicz”, dużo śmiechu i dokładanie do ogniska papieru toaletowego, żeby się lepiej paliło :P Tam się zgubiłyśmy po raz pierwszy, w dodatku grupowo, bo z nami jeszcze Wojtek, Aga-tancerka i Betti :P A to dlatego że przystanęliśmy w trakcie wędrówki widoki podziwiać, a reszta na nas nie zaczekała tam gdzie miała zaczekać i poszliśmy inną drogą :P Gdy wracaliśmy z wycieczki do domciu, większość z nas już pamiętała imiona reszty >;D
*Wycieczka druga – Szwajcarka. Pod koniec pierwszej klasy. Nawet nie wiem gdzie ta Szwajcarka jest, bo się wykręciłam i nie pojechałam. Ponoć wycieczka polegała głównie na graniu w siatkówkę XD
*Wycieczka trzecia – Zakopane. YAAAAAAAY!!! *__* Tym razem koniec drugiej klasy, zachwycająco, wyczerpująco i radośnie, bo Kate grała na gitarze a ciało pedagogiczne opowiadało anegdotki z życia szkółki >;D Był też spływ Dunajcem i wtedy prawie wszyscy sobie spiekli karki, tylko ja nie, bo jak zawsze miałam rozpuszczone włosy ;P I Bobi chyba też nie, bo mu uparcie kładłyśmy wodorosty na kark XD Za to kolano sobie opaliłam i spuchło _^_ Jako że tym razem nie było tam Pauliśki, czułam się w obowiązku zgubić się w jej imieniu. Ale nie w górach jako takich, tylko na Krupówkach w tłumie turystów ^ ^’ I to właściwie nie ja się zgubiłam, tylko kumpelki mi się zgubiły. Poszłam ich szukać, bo domyślałam się że pójdą na pocztę kartki wysłać, ale tak się rozpędziłam że tę pocztę minęłam _^_ A że do pensjonatu była dłuuuuuuuugo droga pod górę, wkurzyłam się i wzięłam taksówkę :P
*Wycieczka czwarta – Szklarska Poręba, czyli marzenie Betti wreszcie się spełniło XD Początek już czwartej klasy, pora i lokalizacja chyba najgorsza, bo ciągle wiało i padało, a poza tym wideo miałam zepsute i straciłam dwa odcinki z końcówki Slayers Try >< Pociecha taka, że się oczywiście zgubiłyśmy >;D Najpierw poszliśmy grupą na wyciąg, który okazał się nieczynny – a intuicja mnie ostrzegała!!! I ostrzegała żebym nie jechała na tę straszną wycieczkę!!! W każdym razie większość klasy postanowiła zasuwać dalej pod górkę, a ja, Pauliśka i największe zadymiary ruszyłyśmy z powrotem. Przy okazji zahaczyłyśmy o wodospad Kamieńczyk i zadymiarom udało się porozumieć z Niemcem w sprawie przypalenia papierosa XD A potem one poszły w stronę miasta, a my w stronę schroniska. Teoretycznie. Bo szłyśmy przez las i Pauliśka wykrzykiwała „No gdzieś tu musi być ta ścieżka!!!” Ścieżki nie było, ale przewędrowałyśmy pół Szklarskiej, od domu do domu, pytając którędy do naszej ulicy XD

A teraz już nie ma wycieczek, chlip… T_T Jejku, gdybym odkryła radość blogowania jeszcze w liceum, to miałabym co opisywać i kogo obgadywać… *___* O mojej klasie kochanej możnaby taaaaaaaaaką wielką knigę napisać, ech… Pewnie jeszcze kiedyś tak sobie powspominam. bo to fajne jest :D Ale z brakiem wycieczek muszę się chyba pogodzić.

Zresztą i tak najbardziej kocham morze.