30.gifWheeeeeeeeeee!!! It must be destiny!!! *____*
Hiroshi is your bitch
Hiroshi Nakano*
Hiro is the guitar player of Bad Luck , he is a
pretty normal guy and though he seems a little
homo at first , he is cant resist a pretty girl in the end .

who is your gravitation bitch ?
brought to you by Quizilla
*Miya wykonuje radosne skakanie na jednej nodze dokoła pokoju*
Niuniuś: Ty zapominasz jaki ten pokój jest mały – -’ *bierze łyk herbaty*
TY!!! Zostaw moją nową waniliową!!! >< Ona ma mi przywrócić zdolność koncentracji!!!
Niuniuś: Jak ma przywrócić coś czego nigdy nie miałaś? *zerk na nagłówek* I co za herezje tu siejesz, hę?
Nyo cio, diamenty to przeżytek ;P Teraz panują inne gusta ;P
*mrug mrug*
*olśnienie*
*otwiera szafę z bishonenami i zaczyna ciągnąć pazurami za coś czarnego*
Elektryzujący głos z szafy: Ej, podrzeć mi chcesz?!? ><
To nie ciągnij! :P
To ty nie ciągnij, ja tylko trzymam!
To nie trzymaj, bo się podrze!
Inny głos z szafy: Yaaaaaay!!! Chłopaki, Miya i Clayd się zaraz pobiją!!! :D
Lepiej byś mi pomógł, wiesz… – -’
Czemu miałbym? Sam sobie nie poradzisz? ;D
Bo jestem duszą twojego kraju, do cholery!!! Jesteś patriotą czy nie?
Nie ;P Za to jestem synem prezydenta i nie muszę nikogo słuchać ;P
Wezmę to pod uwagę gdy zajmiesz miejsce swojego starego ;>
W ŻYCIU!!! O_o
*Miya wyszarpuje czarną skórę nabijaną ćwiekami korzystając z nieuwagi jej właściciela, a następnie rygluje drzwi od szafy*
Ale oddasz, co?
Oddam, oddam *zakłada kurteczkę* Jak tylko się pochwalę przed Vanny, Serisią i Saerie. *perfidny uśmiech* I przed Len.
CO?!?!? Natychmiast mów gdzie wysłałaś Ylenię!!!
*niewinnnie* Jaaa? Sama się wysłała, ja tylko o tym piszę ^^ A czemu tak się tym martwisz, hm? ^^
Bo… Bo… Bo jak odkryją że zaginęła, to będzie na mnie!!! ^^’
Że niby ją omotałeś, upiłeś, wykorzystałeś i zostawiłeś gdzieś pod mostem? *słodki uśmiech* Trudno.
********GLEBA*********
Głosy z szafy: Niech on się na nas nie pcha!!! ><
*Miya otacza szafę dźwiękoszczelną barierą* Ech, ani chwili spokoju z nimi… – -’ Ciekawe czy każda autorka ma takie problemy, czy tylko ja…

Nyo nic, pora chyba żeby się świat dowiedział jak Miyuś spędziła Święta :D A więc… To było tak: (bociana dziobał szpak, potem była zmiana i szpak dziobał bociana, potem były jeszcze 2 zmiany – ile razy szpak był dziobany? – dop. Niuniuś) niedzielę spędziłam bardzo miło, ponieważ jest to jedyny dzień w roku, w którym bez żadnych oporów jem śniadanie ;> Normalnie nie przepadam za tym posiłkiem (podobnie jak za kolacją), ale TO śniadanie zjadłam ze smakiem… Skonsumowałam zaledwie jedno jaje, ale śmiem stwierdzić że niczym się nie napchałam bardziej niż tym właśnie jajem… O_o Pojechaliśmy też do babci i zaliczyliśmy miły spacerek po działkach, na który to spacerek wybrałam się w Butach do Tańczenia. Gwoli wyjaśnienia są to buty na TAKICH (przynajmniej dla mnie) obcasach, które bardzo lubię, ale po dłuższym w nich chodzeniu zaczynają doskwierać, poza tym zdecydowanie łatwiej mi się w nich tańczy niż chodzi ^ ^’ Doskwierać zaczęły szybko… ZA szybko… Mam nadzieję że skutki doskwierania nie przeszkodzą mi dzisiaj w ajerobiku… T_T

Poniedziałek jak poniedziałek – jak co roku w ręce okaasan trafiła psikawka, którą zostałam zaatakowana ;D Po zwycięstwie rodzicielka poszła zbudzić w ten sam sposób szanownego Żywiciela Rodziny, który narzekał że woda w psikawce za ciepła i nie było efektu _^_ W samo południe wyruszyłam na miasto, bo wieść niosła że ma się odbyć w kawiarni pewnej malowniczej spotkanie naszej kochanej klasy z liceum. Obudzony otoosan osobiście mnie tam zawiózł, cobym nie została ochlapana przez jakichś nadgorliwców (tak się czasem zastanawiam czy moi rodzice nie są niekiedy nadopiekuńczy… ^^’). Na miejsce przybyło raptem 9 osób, bo inni nie mogli, a przez gadzinę siedzieliśmy POD kawiarnią, w pobliżu katedry, bo kawiarnię otwierali dopiero o 13 _^_ Czynna za to była budka z lodami i co rusz ktoś po nie latał :D Mniam :D Fajnie było, bo różniste ciekawe indywidua można było o tej porze spotkać ;> Na przykład taki zalany facet, któremu zachciało się bawić w Konrada z „Dziadów” tuż przy naszym murku.
- K****, CH***, BOGOWIE WSZECHŚWIATA!!! – darł się – WYZYWAM WAS NA POJEDYNEK!!! I ZOBACZYMY KTO TU JEST BOGIEM!!!
Doprawdy, więcej by wskórał gdyby odpalił świeczkę albo flarę, jak przystało ;P Potem usiadł sobie w ciszy (notabene obok nas – czyżbyśmy mieli uspokajający wpływ na ludzi? ;D), ale za chwilę znowu wstał i kontynuował ;P Bogowie chyba uznali że nie warto na takie coś poświęcać czasu i uwagi bo żaden piorun nie strzelił ;>
Potem kawiarnię otwarto i pogadaliśmy sobie przy rozmaitych trunkach (ich herbata nie umywa się do tej którą piję w domu :P) o szkole, szkole, szkole… Nie ma co, samych medyko-przyrodników znam… I to nie tylko w realu… ;D

Oooo, 4 odcinek Gravi chyba kończy się ściągać… *_____* YEAH, GIMME MORE HIRO!!! Zanim się wreszcie doczekam, pobawię się Photopaintem podesłanym mi przez Satsuś (dzięki, siostro!!!) i wyretuszuję do końca portrecik Xemedi-san >;D Chyba postraszę Was paroma moimi obrazkami, tylko muszę najpierw znaleźć ten skrypt o którym mówiła Serisia… ^___^ O! I jeszcze sobie testować będę ;>

O, plosiem ^ ^ Ta pani występuje w grze, w której celem jest przylanie wszystkim równo i przy okazji wyjście z tego cało ^___~ Na graniu w takie gry spędziłam młode lata, a teraz wygląda na to że i przyszłość pod tym względem będzie obfitować w przygody… >;DDD

*otula się ćwiekowaną kurtką* Oddać… Nie oddać… Oddać… Nie oddać… ;>~~~