gol16_.gifNyo i jestem.
Znalazlam troche czasu i sily po aerobiku, sesyjce i lataniu do technikum budowlanego z plakatem ^ ^’ W czawrtek koledz organizuje dzien otwarty i musimy rozwieszac plakaty w szkolach srednich, coby przynete zlapac. Na mnie i na Łukasza-Filozofa padla wlasnie budowlanka, ale zadne z nas nie wiedzialo tak dokladnie gdzie ona jest XD Ale w sumie nie bladzilismy dlugo, chociaz raz przez przypadek zaszlismy pod prokurature O_o Zeby bylo smieszniej, spadla na nas z nieba pozostalosc po zimie w postaci bialej kaszy… Stwierdzilam ze po prostu Bozia wystawia mnie na probe czy nadaje sie na menczennice – nie chcialo mi sie isc do tej szkoly, a Łukasz wczul sie w role dzentelmena i probowal mnie odeslac do domciu, ALE JA WYTRWALAM!!!!!!! A ten snieg, ktory mial sprawdzic moja sklonnosc do poswiecen TEZ WYTRWALAM!!!!!!!!! Alez ja jestem z siebie dumna… *____*
Z okazji dnia otwartego moja grupa dekoruje jedna z sal na hamerykansko – -’ Czy ja juz wspominalam ze mam jakis niewyjasniony uraz do USA? A teraz kaza mi dekorowac. I robic cylinder z hamerykanska flaga _^_ Ale jak otoosan to uslyszal to zaraz zaofiarowal sie ze mi sam wytnie i poskleja :D a ja za to flag nadrukowalam zeby je dokleic do cylinderka… Tyle ze klej sie wlasnie skonczyl – -”’

A teraz oznajmiam wszem i wobec:
Postanowilam sie rumienic.
Co nie znaczy ze sie nie rumienie – i to jak! Zwlaszcza gdy kaza mi sie odzywac _^_ I gdyby tak ktos strzelil do mnie komplementem, albo nawet i buziakiem (O_o) tez bym sie pewnie zarumienila ze az milo by bylo popatrzec ;P Dlatego tez postanowilam sie rumienic wirtualnie na znak protestu przeciw wpieraniu mi, ze ja nie z takich co sie rumienia!!!!! ;PPP
I przy okazji udowodnie ze jestem niekonsekwentna, bo zamiast odchodzic od wizerunku slodkiego sloneczka, jeszcze bardziej sie w nim pograzam… XD Dobrze ze Niunius jeszcze jest na ksiezycu, bo gdyby to przeczytal nie mialabym chwili spokoju przez reszte zycia. A przynajmniej dopoki by mnie nie wyswatal.
Co nie znaczy ze bede miec spokoj gdy wroci _^_

Zeby bylo jasne od poczatku. Nie zamierzam sie teraz dolowac.
Po prostu znowu zaczelam sie zastanawiac nad soba i nad tym co bede robic za jakies 10-15 lat… I znowu stwierdzilam ze nie wyobrazam sobie siebie w tym wieku i zajmujacej sie czyms konkretnym. Owszem, wiele razy sobie wyobrazalam rozne rzeczy zwiazane z przyszloscia, ale byly raczej nierzeczywiste, blizsze moim opowiesciom niz czemus realnemu. Moze to dlatego ze jestem niezyciowa? Ze nie potrafie byc dorosla? Ze nie umiem rozmawiac z ludzmi, ktorzy do mnie nie dotarli? Ze nie jestem ciekawa osoba, na ktora mozna zwrocic uwage w tlumie? Ze swoja dusze i osobowosc, te pierwsza i prawdziwa, poswiecilam na snucie historii, poznawanie kolejnych nierzeczywistych ludkow i zycia ich zyciem zamiast wlasnym? Ze czasem zastanawiam sie czy naprawde istnieje? Ze mimo wszystko nie zaluje ze jestem taka a nie inna? Ze moglabym wrecz pokusic sie o stwierdzenie ze jedyne co mnie trzyma w tym swiecie to tworzenie (moje i innych), wiosenne spacery, szum wody i ludzie na ktorych mi zalezy?

Nyo i herbatka, ofkoz. Herbatka wieczna jest ^__________^v

Tego juz mozna nie czytac. Postanowilam ogol swojej tworczosci podsumowac, a blog wydaje sie miejscem tak samo do tego dobrym jak kazde inne.
Oto co udalo mi sie stworzyc, a pprzynajmniej zaczac tworzyc, poza Droga Niepokoju:
*Wojowniczki Poświaty czyli moje pierwsze dziecko, ktore jak dotad jest najpelniejsze i z ktorego jestem najbardziej dumna. Historia o trzech pannach, ktore z urodzenia sa ksiezniczkami, z zamilowania piosenkarkami, a z powolania Magical Girls… I ktore moze pewnego dnia bedzie mozna zobaczyc na tym blogu.
*YuMiSei – ta z opowiesc jest z kolei najmniej kompletna, przynajmniej na razie. Tez urocze dziewczatka, wladajace poszczegolnymi zywiolami i rywalizujace o tytul nowej Wladczyny Zywiolow. Na poczatku niby normalna milusia opowiastka, obecnie zdazyla juz otrzec sie o sprawy zwiazane z Ladem i Chaosem…
*Historia, ktora jeszcze nie ma tytulu, a ktora jest wyjatkiem potwierdzajacym regule brzmiaca :”Miya nie lubi sajens-fikszn” Ale w tym wypadku najwyrazniej mozna polubic kosmiczna podroz i szescioro kochanych osobnikow, ktorzy staneli przed nie lada problemem… Opowiesc, za ktora w sumie nalezy winic Dragonball. Don’t even ask why… Wystarczy ze postacie maja tego charakterystycznego zeza ;P
*Kolejna historia bez tytulu, w ktorej dla odmiany jest duzo strzelania, trzej uroczy agenci z numerami zamiast imion oraz pytanie dlaczego dwie potezne korporacje chca dostac w swoje lapy niczemu nie winne blond dziewczatko… ;>
*Take me… Aaaaaaaaaaaaaach, Remyyyyyyyyyyyyyyyyy… *______*
*z szafy z bishonenami slychac lomot i wrzaski* PUSCCIE MNIE!!! PUSCCIE MNIE DO NIEJ!!!!!!!!! ><
Jason, SHUT UP!!! *rzut w szafe kapciem* Bezczelny, sam najpierw ucieka do szafy w poszukiwaniu wyzwolenia, a potem smie miec jakies pretensje ;P Swoja droga szukanie wyzwolenia w szafie pelnej bishonenow nie jest zupelnie normalne…

Wiekszosc tego co mi przychodzi do glowy jest mniej lub bardziej zwiazana z miejscem nazywanym Starym Światem, obecnie kompletnie odcietym od innych wymiarow. Ten swiat jest (byl?) taki japonsko-chinsko-Miyowski ;> i zanim zostal zamkniety dla ludzi z zewnatrz, troche istotek go opuscilo by dac poczatek innym legendom… Moze nie jest wielki, ale zaludniony (nie tylko przez ludzi) i pelen przygod. Nyo i w mojej lepetynie tworzy sie cos, co szumnie nazywam KRONIKAMI… Moze kiedys wreszcie to spisze i rowniez nasz swiat bedzie mogl sie dowiedziec jak wyglada NIE oddawanie czci Tae, kim sa sankatsu, co znajduje sie za mgla spowijajaca Ziemie Nieskonczona (tego to ja jeszcze sama nie wiem ;P) albo dlaczego wyspa Anai jest podzielona na dwie czesci…

A wszystko co do tej pory stworzylam, ma podsumowac i niejako zakonczyc wielka, niezrownana Epopeja, wiec jako istota wywrotowa zaczelam juz ja pisac. Nie ma to jak tworzenie od konca, ne? ;> Bo przeciez kto wie ile mi to zajmie… ;>>>