star-miya blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2003

    35.gif

    Can you hear the sirens resound
    from the coastline of Ireland tonight?
    It’s the song of a promising heart
    of the souls that the ocean unite…

    Dowiedziałam się wczoraj że jestem wylewna i to mnie troszkę zdziwiło. Cóż, jak zwykle widać różnicę między mną blogującą a mną rozmawiającą z kimś na żywo… To chyba nie w tym rzecz że nie potrafię się do końca otworzyć przed konkretną osobą, często mam na to ochotę, ale łapie mnie lęk. Że ta osoba nie jest do tego odpowiednia, że mnie nie zrozumie, spławi albo wyśmieje. A przecież wcale tak nie musi być… Nie chodzi o to że Was nie doceniam albo nie ufam, wręcz przeciwnie, ale jakaś blokada we mnie tkwi i po jakimś pół roku znajomości zaczynam mieć wrażenie że nie mam o czym z kimś rozmawiać albo że ten ktoś nie ma już o czym rozmawiać ze mną i się oddala. Nie wiem dlaczego, przez tę jedną niefortunnie zakończoną znajomość? No dobra, może dwie… Ale zakończenie tej drugiej (a raczej chronologicznie pierwszej) aż tak nie bolało. Było mi smutno, fakt, ale była bardziej korespondencyjna, więc nie wpisała mi się w cykl życiowy aż tak. Kończyła się długo i wyglądało to tak jakbym się powoli do tego przyzwyczajała… Czasem sobie czytam stare listy i uśmiecham się do wspomnień. Nie czuję żalu, a przy zrywaniu tej drugiej znajomości żal był taki że szkoda o tym myśleć, choć nie wiem czy żałowałam że znajomość się skończyła czy że w ogóle się zaczęła. To już dawno za mną i niedługo będę patrzeć z politowaniem na to co teraz piszę. Na pociechę mogę stwierdzić z całą pewnością że Nightwisha słucham ze względu na muzykę, a nie ze względu na chłopaka który mnie z tą muzyką zapoznał.
    I nie przestałam lubić czekolady ;>~
    Nie wiem dlaczego do tego co jakiś czas wracam i dlaczego właśnie w tym pamiętnisiu, i dlaczego znów pojawiają się u mnie huśtawki nastrojów jakby historia miała się powtórzyć. Przecież cały świat internetowy się chyba ode mnie nie odwróci? Przykład – już niedługo minie roczek odkąd zetknięcia się z Satsuś, a ciągle się znamy i chcemy się znać. A moja melancholia jest przejściowa.
    Jak zwykle zniknie w kolejnym uścisku… ^__~

    And she stands by the window alone
    staring into the rain
    She is trying to guide his way home
    from the waters that keep them apart…

    Właściwie najbardziej mi w rozmowach internetowych przeszkadza że nie można sobie razem pomilczeć. Bo ja jestem tu, ktoś jest tam, a gdy wyłączymy gg i milkniemy to nie jesteśmy blisko siebie, prawda? A gdy się spotyka zaprzyjaźnioną osobę na żywo, można nie tylko rozmawiać o wszystkim ale również dobrze się razem czuć nic nie mówiąc… Przynajmniej tak mi się wydaje, bo z nikim jeszcze nie milczałam tak by ta cisza nie wydawała się niezręczna i pełna oczekiwania aż któreś z nas coś z siebie wykrztusi. Normalnie jestem małomówna i gdy ta druga osoba milczy (a czasem nawet gdy nie milczy) wyłączam się i zasłuchuję albo zaczynam tworzyć, a po chwili słyszę „No to co powiesz?” A z kolei z moją najlepszą psiapsiółą i uke w jednym nie da się milczeć bo nawija do mnie o czym się da i wcale mi to nie przeszkadza – mało tego, od razu widać dlaczego się tak dobrze zgrałyśmy ;D Ale co z takim milczeniem gdzie słowa nie są potrzebne by czuć wspólnotę i porozumienie z drugą osobą? I czuć się z tym świetnie, zwłaszcza że ta druga osoba uważa tak samo? Chciałabym znaleźć się kiedyś w takiej sytuacji, wiedziałabym wtedy że znalazłam pokrewną duszyczkę…

    So she lights up a candle for hope to be found
    Captive and blind by the darkness around
    Firm as a mountain, she never will mourn
    Timeless awaiting the break of dawn…

    Wcale się nie pomylę jeśli stwierdzę że piosenka która mi dziś (i nie tylko dziś *ściiiiiiiiiiiiisk Sano*) towarzyszy jest jedną z najpiękniejszych jakie znam (przynajmniej z mojego punktu słyszenia), a faktem jest że o niewielu piosenkach tak mówię. Mogę je uwielbiać, mogą być świetne, kapitalne, ale piękne? Rzadko którą tak określam…
    Czy dostrzeżesz mnie gdy stanę w oknie ze świecą by pokazać Ci drogę przez ciemność i ocean zdarzeń, problemów, tłumów ludzi, zapomnienia i wypłakanych łez?

    30.gifWheeeeeeeeeee!!! It must be destiny!!! *____*
    Hiroshi is your bitch
    Hiroshi Nakano*
    Hiro is the guitar player of Bad Luck , he is a
    pretty normal guy and though he seems a little
    homo at first , he is cant resist a pretty girl in the end .

    who is your gravitation bitch ?
    brought to you by Quizilla
    *Miya wykonuje radosne skakanie na jednej nodze dokoła pokoju*
    Niuniuś: Ty zapominasz jaki ten pokój jest mały – -’ *bierze łyk herbaty*
    TY!!! Zostaw moją nową waniliową!!! >< Ona ma mi przywrócić zdolność koncentracji!!!
    Niuniuś: Jak ma przywrócić coś czego nigdy nie miałaś? *zerk na nagłówek* I co za herezje tu siejesz, hę?
    Nyo cio, diamenty to przeżytek ;P Teraz panują inne gusta ;P
    *mrug mrug*
    *olśnienie*
    *otwiera szafę z bishonenami i zaczyna ciągnąć pazurami za coś czarnego*
    Elektryzujący głos z szafy: Ej, podrzeć mi chcesz?!? ><
    To nie ciągnij! :P
    To ty nie ciągnij, ja tylko trzymam!
    To nie trzymaj, bo się podrze!
    Inny głos z szafy: Yaaaaaay!!! Chłopaki, Miya i Clayd się zaraz pobiją!!! :D
    Lepiej byś mi pomógł, wiesz… – -’
    Czemu miałbym? Sam sobie nie poradzisz? ;D
    Bo jestem duszą twojego kraju, do cholery!!! Jesteś patriotą czy nie?
    Nie ;P Za to jestem synem prezydenta i nie muszę nikogo słuchać ;P
    Wezmę to pod uwagę gdy zajmiesz miejsce swojego starego ;>
    W ŻYCIU!!! O_o
    *Miya wyszarpuje czarną skórę nabijaną ćwiekami korzystając z nieuwagi jej właściciela, a następnie rygluje drzwi od szafy*
    Ale oddasz, co?
    Oddam, oddam *zakłada kurteczkę* Jak tylko się pochwalę przed Vanny, Serisią i Saerie. *perfidny uśmiech* I przed Len.
    CO?!?!? Natychmiast mów gdzie wysłałaś Ylenię!!!
    *niewinnnie* Jaaa? Sama się wysłała, ja tylko o tym piszę ^^ A czemu tak się tym martwisz, hm? ^^
    Bo… Bo… Bo jak odkryją że zaginęła, to będzie na mnie!!! ^^’
    Że niby ją omotałeś, upiłeś, wykorzystałeś i zostawiłeś gdzieś pod mostem? *słodki uśmiech* Trudno.
    ********GLEBA*********
    Głosy z szafy: Niech on się na nas nie pcha!!! ><
    *Miya otacza szafę dźwiękoszczelną barierą* Ech, ani chwili spokoju z nimi… – -’ Ciekawe czy każda autorka ma takie problemy, czy tylko ja…

    Nyo nic, pora chyba żeby się świat dowiedział jak Miyuś spędziła Święta :D A więc… To było tak: (bociana dziobał szpak, potem była zmiana i szpak dziobał bociana, potem były jeszcze 2 zmiany – ile razy szpak był dziobany? – dop. Niuniuś) niedzielę spędziłam bardzo miło, ponieważ jest to jedyny dzień w roku, w którym bez żadnych oporów jem śniadanie ;> Normalnie nie przepadam za tym posiłkiem (podobnie jak za kolacją), ale TO śniadanie zjadłam ze smakiem… Skonsumowałam zaledwie jedno jaje, ale śmiem stwierdzić że niczym się nie napchałam bardziej niż tym właśnie jajem… O_o Pojechaliśmy też do babci i zaliczyliśmy miły spacerek po działkach, na który to spacerek wybrałam się w Butach do Tańczenia. Gwoli wyjaśnienia są to buty na TAKICH (przynajmniej dla mnie) obcasach, które bardzo lubię, ale po dłuższym w nich chodzeniu zaczynają doskwierać, poza tym zdecydowanie łatwiej mi się w nich tańczy niż chodzi ^ ^’ Doskwierać zaczęły szybko… ZA szybko… Mam nadzieję że skutki doskwierania nie przeszkodzą mi dzisiaj w ajerobiku… T_T

    Poniedziałek jak poniedziałek – jak co roku w ręce okaasan trafiła psikawka, którą zostałam zaatakowana ;D Po zwycięstwie rodzicielka poszła zbudzić w ten sam sposób szanownego Żywiciela Rodziny, który narzekał że woda w psikawce za ciepła i nie było efektu _^_ W samo południe wyruszyłam na miasto, bo wieść niosła że ma się odbyć w kawiarni pewnej malowniczej spotkanie naszej kochanej klasy z liceum. Obudzony otoosan osobiście mnie tam zawiózł, cobym nie została ochlapana przez jakichś nadgorliwców (tak się czasem zastanawiam czy moi rodzice nie są niekiedy nadopiekuńczy… ^^’). Na miejsce przybyło raptem 9 osób, bo inni nie mogli, a przez gadzinę siedzieliśmy POD kawiarnią, w pobliżu katedry, bo kawiarnię otwierali dopiero o 13 _^_ Czynna za to była budka z lodami i co rusz ktoś po nie latał :D Mniam :D Fajnie było, bo różniste ciekawe indywidua można było o tej porze spotkać ;> Na przykład taki zalany facet, któremu zachciało się bawić w Konrada z „Dziadów” tuż przy naszym murku.
    - K****, CH***, BOGOWIE WSZECHŚWIATA!!! – darł się – WYZYWAM WAS NA POJEDYNEK!!! I ZOBACZYMY KTO TU JEST BOGIEM!!!
    Doprawdy, więcej by wskórał gdyby odpalił świeczkę albo flarę, jak przystało ;P Potem usiadł sobie w ciszy (notabene obok nas – czyżbyśmy mieli uspokajający wpływ na ludzi? ;D), ale za chwilę znowu wstał i kontynuował ;P Bogowie chyba uznali że nie warto na takie coś poświęcać czasu i uwagi bo żaden piorun nie strzelił ;>
    Potem kawiarnię otwarto i pogadaliśmy sobie przy rozmaitych trunkach (ich herbata nie umywa się do tej którą piję w domu :P) o szkole, szkole, szkole… Nie ma co, samych medyko-przyrodników znam… I to nie tylko w realu… ;D

    Oooo, 4 odcinek Gravi chyba kończy się ściągać… *_____* YEAH, GIMME MORE HIRO!!! Zanim się wreszcie doczekam, pobawię się Photopaintem podesłanym mi przez Satsuś (dzięki, siostro!!!) i wyretuszuję do końca portrecik Xemedi-san >;D Chyba postraszę Was paroma moimi obrazkami, tylko muszę najpierw znaleźć ten skrypt o którym mówiła Serisia… ^___^ O! I jeszcze sobie testować będę ;>

    O, plosiem ^ ^ Ta pani występuje w grze, w której celem jest przylanie wszystkim równo i przy okazji wyjście z tego cało ^___~ Na graniu w takie gry spędziłam młode lata, a teraz wygląda na to że i przyszłość pod tym względem będzie obfitować w przygody… >;DDD

    *otula się ćwiekowaną kurtką* Oddać… Nie oddać… Oddać… Nie oddać… ;>~~~

    gol5_.gifSporo osób się zgromadziło. Nawet perspektywa wczesnego wstania nie zmogła ich chęci dowiedzenia się czyj honor zostanie obroniony. A może powodowała nimi zwykła żądza widowiska…
    - Koloseum jakieś, czy co? – pomyślała Miya w przypływie wisielczego humoru.
    W tłumie mignął jej Kyoshiro, nietrudno też było zauważyć Tomomi, która siedziała na dachu, wykrzykując „Go! Go! Go!” (doprawdy, ciekawe kto ją tego nauczył?). Nagaishi, jak zwykle dumny i surowy, stał na podwyższeniu. Wszyscy czekali.
    Zaszemrało, zaszumiało i spomiędzy patrzących wyłonił się wreszcie Shigeru. Miał poważną twarz, ale w jego oczach tańczyły iskierki radosnej ekscytacji – nigdy w końcu nie ukrywał że uwielbia walkę.
    – Taki mały tym razem? – kronikarka spojrzała z lekkim rozbawieniem na standardowej wielkości katanę trzymaną przez chłopaka. W porównaniu z mieczyskiem, którym posłużył się podczas ich pierwszego spotkania, rzeczywiście wydawała się niepozorna.
    – Kiedyś przecież trzeba położyć kres gadkom o próbach rekompensowania sobie innych rozmiarów – usłyszała zaczepną odpowiedź Shigeru. Przysięgłaby, że dostrzegła rumieniec na twarzy Kyoshiro, ale ten znów zniknął w tłumie. Nigdzie natomiast nie zauważyła Misao i znów spytała samą siebie czy ta dziewczyna rzeczywiście jest go warta.
    Uniosła rękę do góry i natychmiast zmaterializował się w niej miecz, ozdobiony brylantami i wizerunkiem delfina. Przez chwilę otaczał go błękitny blask, który po chwili znikł.
    – STAĆ!!! – wykrzyknął Nagaishi – Czy nie wiadomo ci, przybyszko, że magia jest w pojedynku niedozwolona?!?
    – Grievance można walczyć tak samo jak każdą zwykłą bronią – Miya wbiła w niego lodowaty wzrok – Poza tym czy moje słowo honoru nie wystarczy by mi zaufać?
    Wytrzymując jej spojrzenie, powoli i niechętnie skinął głową.
    – Niechaj się zacznie – zaintonował.
    Skoczyli ku sobie równocześnie, tak szybko jakby używali teleportacji. Głośny szczęk broni oznajmił zebranym, że oba ciosy zostały zablokowane. Shigeru przez ułamek sekundy patrzył na Miyę zaciętym wzrokiem i mocno machnął mieczem, odrzucając dziewczynę w tył. Z trudem złapała równowagę i odpowiedziała uderzeniem z przyklęku. Chłopak uskoczył, wywijając salto w tył i lądując miękko na ziemi. Wyraźnie czekał aż Miya stanie na nogi i zaatakuje ponownie.
    – Czy ty się mnie boisz, czy mnie nie doceniasz? – usłyszał jej szept, gdy starli się w kolejnej próbie sił.
    – Chyba cię po prostu lubię – wyznał z rozbrajającym uśmiechem, zanim oboje odskoczyli – Wiesz co by się tu działo gdyby tak nie było?
    Uśmiechnęła się krzywo, żałując że się nie dowie.
    Teraz Shigeru przejął inicjatywę. Choć zdarzało mu się zachowywać nierozważnie, był świetnym przeciwnikiem. W mgnieniu oka znalazł się przy Miyi, atakując serią błyskawicznych ciosów z wielu stron. Wydawało się że ma więcej niż dwie ręce i jeden miecz. Mimo to dziewczyna dotrzymywała mu kroku. Nie robiła żadnych uników, parując każde jego cięcie. Czuła w ciele gwałtowny przypływ adrenaliny. To prawda, że walczyła tylko gdy nie miała innego wyjścia, zdarzały się jednak pojedynki, które w miarę trwania stawały się przyjemnością. Obecny do takich należał.
    Niespodziewanie grad ciosów przestał spadać. Miya powiodła wzrokiem wkoło, lecz nigdzie nie widziała przeciwnika. Zatrzymała się, mogąc wreszcie złapać oddech.
    – HAAAAAAA!!!!!!!!!!! – usłyszała nagle nad sobą. Syknęła z rozdrażnieniem – była już na tyle zdezorientowana by nie przewidzieć że Shigeru może zaatakować z góry. Spadł na nią z wysoka, trudno było uwierzyć że nie lewitował. Ostrze jego katany zalśniło w słońcu.
    Miya zdawała sobie sprawę że tym razem parada okazałaby się porażką. Nie zastanawiała się dłużej, zawirowała z wdziękiem, odbijając się od ziemi. Z powrotem znalazła się na niej tuż po Shigeru. Widziała że i on musi już zaczerpnąć tchu…
    Ale w oczach chłopaka odbijało się jej zdecydowanie.
    Oboje należeli do tych, którzy jeśli muszą, walczą do końca. Shigeru walczyłby zresztą nawet gdyby nie musiał.
    Zebrała się w sobie i z przeszywającym okrzykiem zaatakowała z półobrotu. Za szybko dostrzegł ruch dziewczyny i desperacko, szaleńczo rzucił się w jej stronę z wyciągniętym mieczem.
    Zbliżali się do siebie coraz bardziej…
    Ten atak miał być ostateczny.
    Potężny podmuch i eksplozja odrzuciły ich od siebie. Tłum zafalował, a co słabsi z widzów padli na ziemię. Pocisk, który spowodował wybuch, musiał nadejść z powietrza. Shigeru spojrzał w górę, ale nie zobaczył tam nic ani nikogo. Natomiast Miya na ułamek sekundy wychwyciła jakieś zawirowanie przestrzeni. Najwyraźniej ktoś zjawił się tu za pomocą teleportacji. Ludzie umykali w popłochu i nawet próby zaprowadzenia porządku przez Nagaishiego nie dawały rezultatów.
    – Kapitalnie wam szło! – odezwał się ktoś niespodziewanie, a wszyscy ze zdumieniem ucichli – Trzeba to będzie kiedyś powtórzyć!
    Zaskoczeni Miya i Shigeru odwrócili się w tamtą stronę…

    I na tym perfidnie przerwę.
    CD na pewno N… >;D

    A przy okazji życzę wszystkim mokrego jajka, smacznego dyngusa i wesołego Alleluja! ^_______^
    *macha łapką i znika*

    gol94_.gifYAAAAAAAAAAAAAY!!!!!!!!!! Mam cicha nadzieje ze tak juz pozostanie… Sloneczko swieci, ptaszki cwierkaja, coraz wiecej zieleni sie pojawia i nawet Madelyn Igneid Yumeni Al’Wedd nie wydaje sie sobie kims nieciekawym i bez talentu. I nie jest juz targana wsciekloscia na osobnikow plci meskiej, bo sciagnela sobie juz (dopiero!!! T_T) 3 odcinki Gravi i zawziecie wzdycha do Hiro *______*
    Jejku, w piatek wnerwiona, w niedziele co chwile powalana wlasnym smiechem, wiem co to znaczy i Serisia tez wie, chociaz wlasciwie skad moge wiedziec, mowila tak naukowo… ;> W kazdym razie zdrowo dzisiaj bredzic bede. Zatem… GO AWAY!!!!!! O, juz bredze. To moze tak to ujme: STAY HERE AND GIVE ME COMMENTS!!!!!!! Nie, nie zamierzam prowadzic bloga po angielsku, jak to zaczely czynic niektore osoby, TA ZARAZA MNIE NIE DOSIEGNIE!!!!!!!!!! *blysk w oczach i pioruny*

    Dobra, nyo to sobie o przyjazni pobredze. Tej damsko-meskiej tez, moze nawet zwlaszcza. Bylo juz o milosci w necie, a ja lubie sie brac za obgadywanie tematow w ktorych jestem nie za bardzo doswiadczona… I dlatego zaznaczam od razu – teoretyzuje. Szczegolnie ze rzadko uzywam slowa „przyjaciele” w stosunku do ludzi ktorzy wiele dla mnie znacza, boje sie uzywac wielkich slow i nie wiem ile czasu uplynie zanim przestane. Najbardziej lubie ich nazywac „osobami, ktore wywoluja u mnie cieply usmiech” i przyznaje ze na ten bloczek tez takie ludki zagladaja (nie, nie podlizuje sie! ;P).
    A co do tej damsko-meskiej, to teraz sobie Miyuś poteoretyzuje.
    Przypuscmy ze jest tak: On i Ona znaja sie jak nikogo innego, swietnie sie razem czuja i uwazaja sie za przyjaciol. Nyo i jest dobrze. I bez podtekstow sercowych. A co zrobic jesli ktores z nich zaczyna dostrzegac w tym drugim wiecej niz tylko przyjaciela (AŻ przyjaciela, do diabla!!! Przyjazn to nie jest „tylko”!!! ><)? Byloby pieknie gdyby byla wzajemnosc… Ale jesli jej nie ma i to drugie nadal chce sie przyjaznic bez podtekstow? Oczywiscie mozna wyznac swoje uczucia, ale jest ryzyko popsucia przyjazni. Milosc niestety (niestety!!!) moze sie okazac zbyt nietrwala i sie wypalic… A przyjazn moze? I hope not…
    Albo tak: ponoc najlatwiej sie przyjaznic bez podtekstow jesli sie juz jest zwiazanym z kims innym… Nyo dobra, to mamy Ja i Jego i ktores z nich albo oboje maja swoje drugie polowki. Nyo i jest dobrze, tylko ze drugie polowki robia sie zazdrosne i zaczynaja dostrzegac podteksty tam gdzie ich nie ma. I zycza sobie zerwania przyjazni. I co zrobic? Powiedziec pa pa cieplym usmiechom wywolywanym przez zaprzyjazniona osobe zeby zadowolic kogos kogo sie kocha? Nie wiem, sek w tym ze nigdy nie mialam drugiej polowki i nie stawalam przed takim wyborem. I do tej pory slyszalam tylko wymagania typu „albo ja, albo manga!”…
    Albo jeszcze tak: z tego co slyszalam, najgorsza rzecza dla osobki zakochanej bez wzajemnosci jest uslyszenie od obiektu westchnien slow w rodzaju „mozemy byc przyjaciolmi”. Nie wiem, w takiej sytuacji tez nie bylam. I teraz moze mi sie wydawac ze gdybym byla zakochana bez wzajemnosci, cieszylabym sie z bycia Jego przyjaciolka. A jesli kiedys w praktyce okaze sie inaczej? Co wtedy? Zal? Gniew? Zazdrosc?
    Ale jest jeszcze tak: On i Ona znaja sie jak nikogo innego, swietnie sie razem czuja i uwazaja sie za przyjaciol. Nyo i jest dobrze. I bez podtekstow sercowych. Tylko ze swiat wmawia im co innego. I tak sobie mysle ze w takiej sytuacji najlepiej nie zwracac uwagi na swiat…
    I sobie poteoretyzowalam. Mialam szalona ochote zrobic to publicznie, bo gdy dyskusja n aten temat z osobnikiem plci meskiej (ktory, notabene, wywoluje u mnie cieply usmiech ^____^) zaowocowala pytaniem do czego zmierzam, poczulam sie jakos tak na niepewnym gruncie… I nie zdziwie sie jesli to przeczyta i rzuci we mnie czyms czego dla odmiany nie zdolam odbic… ;P

    Nyo cio, zaklad ze gdybym wdala sie w taka dyskusje z kobieta, to by nie spytala! ;>

    A, jeszcze cos: gdzies wyczytalam smiala teorie ze przyjazn miedzy kobietami jest falszywa. Bo moze ja popsuc byle lepszy ciuch, wieksza popularnosc w towarzystwie albo facet. Fajnie, to ja powinnam wykreslic cala plec piekna z mojej listy przyjaciol i postawic ino na facetow. Bez podtekstow ofkoz.
    I w rezultacie zostane stara panna, bo z wszystkimi facetami bede sie ino przyjaznic.
    I w rezultacie bede miala zawzietych wrogow w ich drugich polowkach.
    Jeszcze bede mogla sobie kota kupic, bo przeciez co to za stara panna bez kota, ne? ;P

    Oki, nic nie sugeruje, ale tam na prawo nad friendtestem sa dwa takie specjalne bonusiki siegajace mojej mrocznej przeszlosci… Wrzucilam je tam zeby sprawdzic czy nie jest to zbyt wielkie wyzwanie dla tych ktorzy jeszcze mnie nie widzieli. Jesli sie okaze ze nie, wtedy byc moze wrzuce cos z terazniejszosci – to juz na pewno bedzie wyzwanie… ;>>>

    Wena as usual dopada mnie wtedy gdy musze sie uczyc (zaraz – -’) i gdy mi trudno tworzyc z przyczyn technicznych, ale pewnie dopisze wkrotce dalszy ciag Dziela Niezadedykowanego ;> czyli fragmenciku Wielkiej Niezrownanej Epopei, w ktorym ma dojsc do mojego pojedynku z nim… Tia, musze sie postarac wprowadzic troche ruchu do moich bezakcyjnych wypocinow… Jest jeden szkopul – ciagle nie wiem jak on powinien miec na imie T_T Tak nad tym mysle i mysle, i nie wiem T_T
    Niunius: *odrywa sie na chwile od medytacji* A ja mysle ze wiesz ;>
    A ja mysle ze nie wiem T_T
    Niunius: To ja ci powiem, chcesz?
    Nie chce :P Sama sobie poradze. Medytuj, medytuj, nabieraj tego spokoju ducha, bo niedlugo staniesz na czele podlozkowej wyprawy badawczej!! :D
    Niunius: Ciekawe kto jeszcze wyruszy na te wyprawe…
    Nyooo, trzy urocze panienki i jeden bishonen. Bedziesz mial z nimi mase frajdy… *perfidny usmiech*
    Niunius: Ej, ale ja wcale jeszcze nie powiedzialem ze sie zga…
    *knebluje Niuniusia* Ty sobie siedz i medytuj. Musztarde na droge dostaniesz.

    I na zakonczenie tescik, bo cos dawno tu zadnego nie wrzucalam… ;>


    Are you Addicted to the Internet?

    53%

    Average@Internet-User.com (41% – 60%)
    You seem to have a healthy balance in your life when it comes to the internet and life away from the computer. You know enough to do what you want online without looking like an idiot (most of the time). You even have your own Yahoo club or online journal! But you enjoy seeing your friends and going out to enjoy life away from your computer.



    The Are you Addicted to the Internet? Quiz at Stvlive.com!

    Jak widac nie jest ze mna tak zle jak uwaza okaasan… ;>>>

    gol3_.gifA niech to.
    A niech to, a niech to, a niech to!!!!!!!!!
    Dlaczego wiosna musi byc pora w ktorej uczucia szaleja pelna para? Dlaczego zawsze wtedy musi mnie dopadac tesknota?
    Dlaczego, u licha, najfajniejsi faceci sa zawsze zajeci???
    Albo nierzeczywisci???
    Albo swatani z innymi facetami przez nadgorliwe yaoistki???
    A ja na to moge zareagowac tylko schowaniem sie w najciemniejszy kat i poczuciem bycia niepotrzebna. I starac sie powstrzymac ten przeklety zal.
    Czy ja naprawde nie jestem kims kogo mozna zauwazyc i obdarzyc cieplejszym uczuciem?!?!? Jasne, z Miyusiem mozna sie wyglupiac. Miyusiowi mozna opowiadac o swoich sprawach sercowych. Do jasnej anielki, MIYUSIA MOZNA ROZCZULAC!!!!!!!!!!! ><
    I CO?!?!?!?!?!?!? ><
    I nico.
    Mam przynajmniej cicha nadzieje ze z Miyusiem mozna sie przyjaznic.
    Moze nie powinnam wymagac niczego innego.
    Oczywiscie jesli jest cos takiego jak damsko-meska przyjazn bez podtekstow.

    Pozwalam pocieszac albo ignorowac. Ten kawalek notki powinien sie znalezc w moim prywatnym Pamietniku??? z ksiezycem, ale sie rozpedzilam i znalazl sie tu. Nie wiem dlaczego nie skasowalam zaraz po napisaniu. Moze po prostu chcialam sprawe potraktowac troche powazniej niz reaguje na wyglupy Niuniusia… Ten jeden raz. A jesli to stworzenie wroci z ksiezyca i zacznie od nowa, bedzie mialo dozywotni knebel, bo inaczej zmienie sie w nowa Bridget Jones O_o
    Nieee no, jeszcze troche lat mi do niej brakuje, ne? ;>>>
    Swoja droga ciekawe ze Niunius ciagle na tym ksiezycu. Albo nie wie jak wrocic z powrotem, albo mu sie tam spodobalo…

    A sin for him, desire within…

    Uff, troche mi ulzylo. Teraz bedzie (prawie) normalnie. *demoniczny smiech*

    Kolejna mroczna strona wiosny nazywa sie „Dni Otwarte” Wszedzie sie organizuje dni otwarte, wczoraj wreszcie nadszedl ten dlugo oczekiwany koledzowy. Trwal od 9 do 14, a przez ten czas siedzielismy sobie prawie nic nie robiac – -’ Ze szkol malo kto przychodzil, a gdy juz przychodzili to nie wykazywali specjalnego zainteresowania – jeden sam przyznal ze przyszli bo chcieli nie miec lekcji ;P Zastanawiam sie po kiego tak zawziecie dekorowalismy sale. Zeby sobie w nich siedziec bez przerwy i pilnowac czy nikt nic nie wyniesie? A kto niby mial cos wyniesc, skoro tak niewiele ludkow przyszlo??? O_o
    Ale trzeba przyznac – BUDOWLANKA NIE ZAWIODLA!!!!!!!! To dlatego ze ja tam poszlam z ulotkami, hehehe ;> Przyszedl tlumek plci zdecydowanie meskiej, pokrecili sie po salach i sluchali Agnieszki i Patrycji nawijajacych do nich PO ANGIELSKU. Az ktorys z nich spytal czy nie mozna by przejsc na polski, bo nie rozumieja, bidactwa… :P
    Nie ma co, fajnie sie siedzialo w sali majac tylko towarzystwo trzech koledzanek i Madonny. Non-stop teledyski Madonny!!! Konczyla sie kaseta – przewijalysmy i od nowa! Byly to stare teledyski i mialo to dobra strone – lubie jej piosenki z tamtej epoki – i zla strone – te piosenki przejadly mi sie na jakis miesiac. Juz doslownie nie moge ich sluchac, bo cos mi sie wewnatrz przewraca __^__
    Na szczescie mozna sie bylo wymieniac w pilnowaniu i isc popatrzec na koledzanki wywijajace po irlandzku i uczace tego wywijania innych.
    Albo isc do kawiarenki i sprobowac wreszcie nieslawnego ciasta marchewkowego (MNIAM!!!)
    Albo wreszcie isc posluchac zespolu… *_________*
    Jejku jej, gdyby nie ten zespol to chyba bym tam padla z rozpaczy… A tymczasem Łukasz-Filozof, Łukasz C. z wieczorowki i dwoch gosci z dredami dali podwojny koncercik *___* Zeby bylo smieszniej, Łukasz C. ktory po angielsku mowi tak szybko i niewyraznie ze trudno go zrozumiec, robil za wokal i w rezultacie dowiedzialam sie ze spiewa efektowniej niz mowi i chwala mu za to ^_________^ Zagrali m.in. „Tears in heaven”, „Whiskey in the jar” i „No woman, no cry”, a i tak musieli bisowac :D zmusilysmy ich :D I stalysmy sobie w rzadku robiac za chorek, a darlysmy sie wnieboglosy >;D To wszystko zostalo sfilmowane i teraz dziewczyny boja sie zobaczyc rezultat ;P Niestety po pierwszym wystepie siadl mi glos i za drugim razem moglam juz tylko patrzec i sluchac T_T I nic nie moglo odwrocic mojej uwagi od zawzietego wzdychania O_o Wieicie ze gdy Miyuś slyszy gitare reszta swiata przestaje dla niej istniec? Nyo wlasnie. A tam gitar bylo trzy. I w rezultacie przez reszte dnia chodzilam jak w transie i wzdychalam *____* A dzisiaj sciagnelam z szafy moj sfatygowany keyboardzik i sobie plumkam. Jeszcze sie na starosc zaciagne do jakiegos zespolu jako klawiszówka… >;D Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce raczej jako element estetyczny ;> Zwlaszcza ze moja specjalnosc to plumkanie jednym palcem (bo wiecej mi sie placze _^_) melodyjek z anime :D A najbardziej endingi z Senkaiden Houshin Engi i Sailor Moon Super S :D

    Trzecia mroczna strona wiosny to rozpoczecie tejze, ktore przebiega tak – sloneczko (:D), snieg, deszcz, sloneczko, grad, snieg… itd. Ponoc jutro ma wrocic sloneczko, ale boje sie to mowic na glos zeby nie zapeszyc… O_o

    Dobrrrrrrra, ja nic nie chce sugerowac, ale tam na prawo, w linkach, jest friendtest :D Taaak, wiem ze juz kiedys taki mialam, ale sie skonczyl, poza tym stwierdzilam ze byl za latwy i trzeba zrobic trudniejszy. I za taki go uwazalam, dopoki Serisia nie naslala na niego Kiri, ktora zdobyla 98 punktow… O_o DZIECIOM CHAOSU NIE NALEZY POZWALAC NA ROBIENIE TESTOW!!!!!!!!!!

    *cos rozowego za oknem leci w dol na leb na szyje*
    Nani? Czy mi sie nie przywidzialo? O_o
    *po chwili na okno wspina sie Niunius, przyklejajac sie do szyby*
    Ej no!!! Nie ciapaj okna mackami, bo znowu trzeba bedzie myc i znowu spadnie deszcz! >< *otwiera okno wciagajac skliba do srodka* Juz ci sie znudzilo na ksiezycu?
    Niunius: Nooo, towarzystwo ksiezycowych krolikow nie wystarczy na dlugo tak ciekawemu swiata sklibowi…
    Ciekawemu swiata, tia? – -’ Jak tylko znowu sprobujesz mnie swatac, to… ><
    Niunius: Spokojnie, bo ci cisnienie podskoczy ^ ^
    Miiiiiiiii??? ><
    Niunius: A komu, mi? :P Podczas pobytu na ksiezycu odkrylem moja nowa droge zyciowa!!!
    Ciekawa jestem jaka – -’
    Niunius: *triumfalnie* Medytacje!!!
    ************GLEBA**************
    *spod biurka* Nyo to pokaz…
    *Niunius siada na dywanie i zawija macki w pozycji lotosu*
    *Miya macha Niuniusiowi reka przed slepkami*
    *Niunius nie reaguje*
    O matko kochana, TO JEST GENIALNE!!!!!!!!!!!! Mam z nim spokoj!!!!!!!!! ^.^v
    I na pewno zareaguje baaardzo spokojnie gdy sie dowie ze zamierzam go postawic na czele wyprawy badawczej w celu znalezienia przejscia do nieodkrytych krain, ktore byc moze znajduje sie pod moim lozkiem!!! Nyo cio, pod kazym lozkiem takie przejscia sa! ;P Tylko najpierw musze skombinowac srodek nasenny i podrzucic mojemu podlozkowemu tygrysowi, inaczej ich nie przepusci…
    Vanny, moge pozyczyc na te wyprawe Kirajka? >:D

    gol16_.gifNyo i jestem.
    Znalazlam troche czasu i sily po aerobiku, sesyjce i lataniu do technikum budowlanego z plakatem ^ ^’ W czawrtek koledz organizuje dzien otwarty i musimy rozwieszac plakaty w szkolach srednich, coby przynete zlapac. Na mnie i na Łukasza-Filozofa padla wlasnie budowlanka, ale zadne z nas nie wiedzialo tak dokladnie gdzie ona jest XD Ale w sumie nie bladzilismy dlugo, chociaz raz przez przypadek zaszlismy pod prokurature O_o Zeby bylo smieszniej, spadla na nas z nieba pozostalosc po zimie w postaci bialej kaszy… Stwierdzilam ze po prostu Bozia wystawia mnie na probe czy nadaje sie na menczennice – nie chcialo mi sie isc do tej szkoly, a Łukasz wczul sie w role dzentelmena i probowal mnie odeslac do domciu, ALE JA WYTRWALAM!!!!!!! A ten snieg, ktory mial sprawdzic moja sklonnosc do poswiecen TEZ WYTRWALAM!!!!!!!!! Alez ja jestem z siebie dumna… *____*
    Z okazji dnia otwartego moja grupa dekoruje jedna z sal na hamerykansko – -’ Czy ja juz wspominalam ze mam jakis niewyjasniony uraz do USA? A teraz kaza mi dekorowac. I robic cylinder z hamerykanska flaga _^_ Ale jak otoosan to uslyszal to zaraz zaofiarowal sie ze mi sam wytnie i poskleja :D a ja za to flag nadrukowalam zeby je dokleic do cylinderka… Tyle ze klej sie wlasnie skonczyl – -”’

    A teraz oznajmiam wszem i wobec:
    Postanowilam sie rumienic.
    Co nie znaczy ze sie nie rumienie – i to jak! Zwlaszcza gdy kaza mi sie odzywac _^_ I gdyby tak ktos strzelil do mnie komplementem, albo nawet i buziakiem (O_o) tez bym sie pewnie zarumienila ze az milo by bylo popatrzec ;P Dlatego tez postanowilam sie rumienic wirtualnie na znak protestu przeciw wpieraniu mi, ze ja nie z takich co sie rumienia!!!!! ;PPP
    I przy okazji udowodnie ze jestem niekonsekwentna, bo zamiast odchodzic od wizerunku slodkiego sloneczka, jeszcze bardziej sie w nim pograzam… XD Dobrze ze Niunius jeszcze jest na ksiezycu, bo gdyby to przeczytal nie mialabym chwili spokoju przez reszte zycia. A przynajmniej dopoki by mnie nie wyswatal.
    Co nie znaczy ze bede miec spokoj gdy wroci _^_

    Zeby bylo jasne od poczatku. Nie zamierzam sie teraz dolowac.
    Po prostu znowu zaczelam sie zastanawiac nad soba i nad tym co bede robic za jakies 10-15 lat… I znowu stwierdzilam ze nie wyobrazam sobie siebie w tym wieku i zajmujacej sie czyms konkretnym. Owszem, wiele razy sobie wyobrazalam rozne rzeczy zwiazane z przyszloscia, ale byly raczej nierzeczywiste, blizsze moim opowiesciom niz czemus realnemu. Moze to dlatego ze jestem niezyciowa? Ze nie potrafie byc dorosla? Ze nie umiem rozmawiac z ludzmi, ktorzy do mnie nie dotarli? Ze nie jestem ciekawa osoba, na ktora mozna zwrocic uwage w tlumie? Ze swoja dusze i osobowosc, te pierwsza i prawdziwa, poswiecilam na snucie historii, poznawanie kolejnych nierzeczywistych ludkow i zycia ich zyciem zamiast wlasnym? Ze czasem zastanawiam sie czy naprawde istnieje? Ze mimo wszystko nie zaluje ze jestem taka a nie inna? Ze moglabym wrecz pokusic sie o stwierdzenie ze jedyne co mnie trzyma w tym swiecie to tworzenie (moje i innych), wiosenne spacery, szum wody i ludzie na ktorych mi zalezy?

    Nyo i herbatka, ofkoz. Herbatka wieczna jest ^__________^v

    Tego juz mozna nie czytac. Postanowilam ogol swojej tworczosci podsumowac, a blog wydaje sie miejscem tak samo do tego dobrym jak kazde inne.
    Oto co udalo mi sie stworzyc, a pprzynajmniej zaczac tworzyc, poza Droga Niepokoju:
    *Wojowniczki Poświaty czyli moje pierwsze dziecko, ktore jak dotad jest najpelniejsze i z ktorego jestem najbardziej dumna. Historia o trzech pannach, ktore z urodzenia sa ksiezniczkami, z zamilowania piosenkarkami, a z powolania Magical Girls… I ktore moze pewnego dnia bedzie mozna zobaczyc na tym blogu.
    *YuMiSei – ta z opowiesc jest z kolei najmniej kompletna, przynajmniej na razie. Tez urocze dziewczatka, wladajace poszczegolnymi zywiolami i rywalizujace o tytul nowej Wladczyny Zywiolow. Na poczatku niby normalna milusia opowiastka, obecnie zdazyla juz otrzec sie o sprawy zwiazane z Ladem i Chaosem…
    *Historia, ktora jeszcze nie ma tytulu, a ktora jest wyjatkiem potwierdzajacym regule brzmiaca :”Miya nie lubi sajens-fikszn” Ale w tym wypadku najwyrazniej mozna polubic kosmiczna podroz i szescioro kochanych osobnikow, ktorzy staneli przed nie lada problemem… Opowiesc, za ktora w sumie nalezy winic Dragonball. Don’t even ask why… Wystarczy ze postacie maja tego charakterystycznego zeza ;P
    *Kolejna historia bez tytulu, w ktorej dla odmiany jest duzo strzelania, trzej uroczy agenci z numerami zamiast imion oraz pytanie dlaczego dwie potezne korporacje chca dostac w swoje lapy niczemu nie winne blond dziewczatko… ;>
    *Take me… Aaaaaaaaaaaaaach, Remyyyyyyyyyyyyyyyyy… *______*
    *z szafy z bishonenami slychac lomot i wrzaski* PUSCCIE MNIE!!! PUSCCIE MNIE DO NIEJ!!!!!!!!! ><
    Jason, SHUT UP!!! *rzut w szafe kapciem* Bezczelny, sam najpierw ucieka do szafy w poszukiwaniu wyzwolenia, a potem smie miec jakies pretensje ;P Swoja droga szukanie wyzwolenia w szafie pelnej bishonenow nie jest zupelnie normalne…

    Wiekszosc tego co mi przychodzi do glowy jest mniej lub bardziej zwiazana z miejscem nazywanym Starym Światem, obecnie kompletnie odcietym od innych wymiarow. Ten swiat jest (byl?) taki japonsko-chinsko-Miyowski ;> i zanim zostal zamkniety dla ludzi z zewnatrz, troche istotek go opuscilo by dac poczatek innym legendom… Moze nie jest wielki, ale zaludniony (nie tylko przez ludzi) i pelen przygod. Nyo i w mojej lepetynie tworzy sie cos, co szumnie nazywam KRONIKAMI… Moze kiedys wreszcie to spisze i rowniez nasz swiat bedzie mogl sie dowiedziec jak wyglada NIE oddawanie czci Tae, kim sa sankatsu, co znajduje sie za mgla spowijajaca Ziemie Nieskonczona (tego to ja jeszcze sama nie wiem ;P) albo dlaczego wyspa Anai jest podzielona na dwie czesci…

    A wszystko co do tej pory stworzylam, ma podsumowac i niejako zakonczyc wielka, niezrownana Epopeja, wiec jako istota wywrotowa zaczelam juz ja pisac. Nie ma to jak tworzenie od konca, ne? ;> Bo przeciez kto wie ile mi to zajmie… ;>>>


    • RSS