27.gifNyo! Gdyby mi wczoraj nie zeżarło notki, pewnie bym narzekała że zimowa pół-hibernacja daje mi się we znaki _^_ ale dzisiaj już sie otrząsnęłam do tego stopnia że aż niesławny (bez obrazy, Satsuś ;>) 16 odcinek DN wreszcie trochę ruszył ^.^v Do tego poszłam sobie do bibci, gdzie wypożyczyłam 3 książki, z czego 2 już dawno czytane, z czego 1 Pratchetta (DOBRY OMEN RULEZ!!!!!!!!! *_______*) i aż mi się radośniej na duszyczce zrobiło. I w dodatku wyniki z histerii położyły wreszcie kres kłótni mojego superoptymistycznego wcielenia z pesymistycznym (TAK!! Mam i takie!! O_o) Mianowicie optymistyczne twierdziło że zdam, bo jako żywo jeszcze żadnego egzaminu nie oblałam. Natomiast pesymistyczne wyskoczyło z kontrargumentem – skoro napisałam takie śladowe ilości odpowiedzi, to już nawet modlić się nie warto – -’ Jak to zwykle w takich kłótniach bywa, wygrało to pierwsze ^.^v a ja dzięki temu mam jeszcze parę dni apselutnej beztroski ^________^

Hehe, a takie wewnętrzne dialogi to dla mnie nie nowość, bo od pewnego czasu parę moich „głosów wewnętrznych” żywo i zawzięcie dyskutuje o miłości w necie i czy takie zjawisko ma w ogóle rację bytu… Wygląda to mniej więcej tak:

Nr 501: Nyo to jest miłość w tym necie czy jej nie ma?
Nr 4: Z logicznego punktu widzenia raczej nie… Może fascynacja, zauroczenie, ale zaraz miłość?
Nr 9: Ale gdy pomyślę jakie to romantyczne… Tak jak księżniczka w wieży wysyła gołąbki do swojego rycerza, który nie może jej uwolnić i pozostaje im miłość na odległość… Mogą o sobie ino marzyć i śnić! *___*
Nr 501: A te gołąbki pewnie mu wysyła bo sama nie chce ich jeść gdy jej do wieży przynoszą, a fe! (gwoli wyjaśnienia – Miyuś nie lubi kapusty więc gołąbków również :P)
Nr 4: A dlaczego ten rycerz jej nie uwolni, hę?
Nr 9: Bo… bo… też jest zamknięty! W lochu, o!!
Nr 400: Pewnie za napad z bronią w ręku i odstawianie lemona live, ne? ;>~~~
Nr 9: Ojjj, czepiacie się szczegółów! T_T
Nr 501: O właśnie! Mogą tylko o sobie marzyć! A nawet się nie widzą! Jak ci zakochani z netu się nie zobaczą to figa!
Nr 400: Ha! A więc jednak wszystko sprowadza się do wyglądu, sama to przyznajesz! ;P
Nr 4: Nie do wyglądu, pokręcony erotomanie, tylko do tego że jeśli się tego Kogoś nigdy nie spotkało w realu to się żyje iluzją. I kocha się własne wyobrażenie, a nie konkretnego człowieka.
Nr 501: Chodzi ci o to że w necie można być kim się chce i niekoniecznie mówić prawdę?
Nr 4: TAK WŁAŚNIE!!
Nr 501: Ale w realu też można zostać oszukanym przez tę drugą stronę! Nie tylko w necie ludzie przecież potrafią udawać!
Nr 400: Ale w realu można tego Kogoś poobserwować… i można go poszpiegować jeśli przypadkiem coś ukrywa… i można go… [w tym momencie pozostałe wcielenia przezornie spychają nr 9 w najmroczniejszą głąb umysłu, jak to zresztą zwykle bywa ;>~ a dyskusja pozostaje niedokończona, jak to zresztą zwykle bywa _^_]

Nyo i jak? Czyżby wychodziło na to że nie warto szukać swojej drugiej połówki w necie? Z drugiej strony szukanie w realu bywa trudniejsze, przynajmniej dla mnie… Ale karmienie się wyobrażeniami na temat „jaki On jest gdzieś TAM?” raczej nie wyszłoby mi na dobre… Zwłaszcza przy mojej tendencji do przywiązywania sie do ludzi z netu… A jeśli przywiążę sie ZA BARDZO, może to być dla mnie jak choroba… albo jak nałóg, bo i chcę więcej, i nie chcę, wiedząc że coś takiego jest bardziej nierzeczywiste niż sympatia do postaci z mangi nawet! Byłam tak przywiązana przez pół roku, a odwiązywanie bolało jak diabli… Teraz już jest mi lekko na duszyczce i nawet do wspomnień przestałam wracać (oprócz jednego, zwanego Nightwishem – tego mu nigdy nie zapomnę…) ale wcale się nie zdziwię jeśli zapragnę przywiązać się w ten sposób do kogoś innego. Tak jak napisałam w swoim drugim liście: Wkrótce żal ustąpi pewnie miejsca zobojętnieniu, a Ty kolejnemu, do którego się przywiążę. I ciągle będę mówić „Ty” mimo że będzie już miał inną twarz. Kolejną, której nie zobaczę w swoich snach. Tylko dlaczego, na wszystkie ciemne moce, dlaczego nie mogę go spotkać poza wirtualną rzeczywistością by móc pisać listy bez tej gorzkiej nuty??? Tamten pokręcony stan i tamto rozczarowanie sprawiło że się boję… I w chwilach najgorszej słabości pytam siebie czy nie lepiej byłoby po prostu na dobre odciąć się od netu i zakończyć te wszystkie znajomości zanim zakończą je te osoby po drugiej stronie…

Na szczęście takie chwile rzadko się zdarzają. Pewnie i tak bym tego nie zrobiła. Za bardzo Was lubię (a może moje wyobrażenie o Was?)… ^ ^

[na głowie Miyi ląduje Niuniuś i podsuwa jej kartkę z napisem "CO TO ZA SMĘTY W TAKIM RADOSNYM DNIU?!?!? ><"]

Niuniuś, jazda z mojej głowy, dopiero co u fryzjera byłam!!! >< I potem okaasan narzeka że mam takie klapnięte włosy… _^_ Nyo ale faktycznie, mam tak że zaczynam pisać o czymś a kończę o czymś innym… I takie nierówne te moje notki są – raz zakręcone a raz z tak zwanymi refleksyami… To po prostu zależy od nastroju – i od wcielenia.

W najbliższym czasie przewidywana herbatka – oczywiście uprasza się o niewyciąganie broni bez zgody gospodyni (czyli mojej, coby nie było wątpliwości!) i niespożywanie krwi ;P
Goście pozaWiPowi mile widziani.
Ofiary też.

A teraz pora kontynuować tworzenie…